Cześć!
Chciałabym prosić Was o opinię w poniższej sprawie.
Od 2 lat pracuję w urzędzie, jest nas w dziale 4 + kierowniczka. Jedna z koleżanek jest dość trudna we współpracy, wiemy również, że kierowniczka nie darzy jej sympatią (daje temu wyraz). Niestety czasami dochodzi do wchodzenia sobie w kompetencje. Problematycznej koleżance ciężko jest wprost powiedzieć, że weszła w moje czy innej dziewczyny kompetencje, więc albo siedzimy cicho, albo (w ostateczności) prosimy kierowniczkę o pomoc. Niestety w drugim przypadku rozpętuje się piekło. Kierowniczka dąży do konfrontacji obu stron, przy czym napuszcza na siebie jedną i drugą. Potrafi takie rzeczy robić również w obecności osób trzecich, np. klientów. Jest mi cieżko w takiej sytuacji, nie wiem jak się mam zachować, gdy kierowniczka zbiera wszystkie dziewczyny z działu (również te, które nie są stroną w sprawie) i praktycznie linczuje problematyczną koleżankę. Jak mam się w takiej sytuacji zachować? Nie chcę być wplątywana w spory i nie chcę trzymać niczyjej strony, a tak się czuję, gdy kierowniczka robi lincz.
W jaki sposób mówić koleżance, że weszła na nieswoją działkę pracy?
W jaki sposób zachowywać się, przy w/w linczu?
Czy można temu w jakikolwiek sposób zaradzić? Niestety problematyczna koleżanka nie może iść do przełożonego kierowniczki, bo on trzyma jej stronę.
Nie chcę stawiać się kierowniczce z obawy przed utratą pracy. Uważam, że napuszczanie podwładnych, eskalowanie konfliktów i brak skonkretyzowanego podziału pracy powoduje niesnaski.
Podobne tematy
Uważam, że napuszczanie podwładnych, eskalowanie konfliktów i brak skonkretyzowanego podziału pracy powoduje niesnaski.
Ale są to niesnaski pomiędzy pracownikami, dzięki czemu unika się częstej sytuacji, gdy podwładni ''jednoczą'' się przeciw zwierzchnictwu.
''Dziel i rządź''.
A Tobie polecam pierwszy z brzegu podręcznik asertywności.
Czemu same nie rozwiążecie problemu z koleżanką, tylko od razu idziecie z mordą do kierowniczki? To nosi symptomy mobbingu na koleżance.
A ta problematyczna koleżanka po jednym czy drugim "linczu" nie ogarnęła, żeby trzymała się swojej działki i nie mieszała do innych? Bo mi to wygląda na specjalne zatruwanie wam życia...
Porozmawiaj z koleżanką, ale nie w sytuacji konfliktu, tylko wcześniej, bo jak koleżanka wchodzi w cudze kompetencje i wtedy podejmiesz rozmowę może poczuć się atakowana. Pogadaj po prostu jak z człowiekiem. Możesz powiedzieć np."słuchaj, parę razy wynikły u nas w zespole konflikty i nieprzyjemne sytuacje. Mam wrażenie, że w dużej mierze wynika to z braku jasno określonych obowiązków dla każdej osoby. Może mogłbyśmy razem ustalić, co do kogo należy, żeby nie prowokować zbędnych kłótni?". A jeśli sytuacja będzie miała już miejsce powiedz po prostu "moim zdaniem to, co zrobiłaś nie należy do twoich obowiązków". Masz prawo wyrazić swoje zdanie, szczególnie w sytuacji, gdy kierowniczka eskaluje a nie rozwiązuje konflikty musicie próbować załatwiać sprawy między sobą i po ludzku się dogadać. Nie trzeba do tego się lubić ![]()