Uważacie, że oczekiwanie rewanżu, gdy się zaspokoi oralnie swoją partnerkę/ partnera jest po prostu interesowne? Czy ludzie tylko po to robią komuś dobrze, żeby potem wymusić rewanż? To żałosne.
Moi partnerzy zwykle mi się nie rewanżowali. Mineta to dla mnie święto, ale nie robię o to afery, bo nie podpisywaliśmy kontraktu. A może powinnam się upominać? Teraz jestem z prawiczkiem i on zwykle nawet nie całuje mnie w szyję, gdy ja go wycałuję całego. A o minecie mogę pomarzyć, nawet przez głowę mu to nie przeszło, chociaż ja mu loda zrobiłam, ale to sama, z własnej inicjatywy, on o nic nie prosił. Upominać się? Przypominam, że to prawiczek i jestem wgl jego pierwszą dziewczyną (z 2 innymi się całował, ale nic poza tym).
I DRUGA SPRAWA
Publicznie stać go najwyżej na złapanie mnie za rękę, chyba, że jesteśmy na imprezie, gdzie są przytulające się pary, wtedy mnie przytuli. Gdy spotykamy się na uczelni, siedzimy obok sb na ławce, ale on mnie nawet nie obejmuje. A gdy mamy się przywitać, to zaciąga mnie w ciemny kąt, żeby jego znajomi nie widzieli, że mnie w usta cmoknął. No paranoja! Czy ja przesadzam czy on coś odwala? Poza tym powiedział, że czasem jest mu za mnie wstyd. Wyobrażacie sobie?! Wstyd, bo ubieram się jak chcę i to mu przeszkadza. Ubieram się elegancko- botki na obcasie, koszula, kardigan itp. Albo czasem mam leginsy w panterkę, a on się wstydzi tego, że nie ubieram się "zwyczajnie"- tshirt i adidasy. Jakbym ja miała patrzeć na to, jak on się ubiera, to nie byłabym z nim albo zmieniłabym go w przystojniaczka pod krawatem, ale tego nie robię. A on co odwala? Narzuca mi swój styl.