Miesiąc temu w moje ręce wpadł telefon mojego chłopaka .. wyłączałam budzik i zobaczyłam nieznaną mi aplikację z logiem z serduszek. miał ją na liście do szybkiego wybierania , weszłam .. zobaczyła zdjęcia dziewczyn , które do niego pisały i jedną konwersację jago z jakąś jak dla mnie "atrakcyjną" dziewczyną.. przeczytałam coś w stylu ..<on> poszukuję przyjaźni , mam wszystko ale nie mam się komu wygadać. zaczełam cicho płakać , ale obudził się nie wiedział o co chodzi , pokazałam mu co znalazłam . on zaczął płakać i mówić mi że nie ma przyjciół że zawsze sobie wszystkich kupował że nie chce mnie obciążać swoimi problemami , chce mi mówić tylko dobre rzeczy. powiedział też że nadal nie może sobie poradzić ze śmiercią ojca że potrzebuje pomocy. i tak moja rozpacz została odsunięta i znowu on był najbardziej poszkodowany , ja przestałam płakać i stałam się zimna , nie chciałam się przytulać , całować . wszystko było mi obojętne , czułam się jak żywy trup. powiedziałm mu że nigdy tego nie zapomne i że strasznie mnie zranił , zaczął płakać i powiedział że nie chce mnie stracić "jesteś dla mnie najważniejsza" i znowu to on był w centrum uwagi , i to jesgo problem był najważniejszy ... ja i on mamy silne charaktery , częste wahania nastrojów , często płaczemy razem ... mieszkamy razem prawe pół roku mamy po 21(ja) i 22(on) lat , wynajmujemy mieszkanie kilkanaście kilometrów od naszej pracy .. pracujemy w jednej firmie , ale na różnych zmianach ... w tygodniu się mijamy a w weekend wylweamy na siebie to co nam nie pasuje .. czasem jest na prawdę pięknie , wygłupiamy się razem , cały czas śmiejemy ale zawsze któreś musi powiedzieć jedno Słowo za dużo i bajka się kończy ... przeważnie to ja coś palnę ... kiedyś powiedziałam mu żeby nie mówił mi za często że mnie kocha i że jestem piękna bo moje ego urośnie za bardzo i stwierdzę żę mogę mieć kogoś lepszego .... ostatnio jak mówił mi jakie korzyści będzie miała moja przyjaciółka przez to że jej facet wyjeżdza do pracy za granicę .. kazałam mu przestać , nie chciałam słuchać tego bo wiem że będzie miała lepiej niż ja , on to odebrał tak jak bym powiedziała że nie ma mi o tym mówić bo ja go zastawie .. strasznie się tego boi ... on rzekomo nigdy nie miał prawdziwej miłości ,, ja też nie ale trochę już przeżyłam . po moich ekscesach z chłopakami wpadł mi do głaowy celibat , odciełam się od facetów , nie odpowiadałam na telefony . celibat miał trwać rok .. trwał dwa ... w pracy poznałam mojego chłopaka ... podszedł do mnie ja byłam zajęta pracą skupiona na czymś , pomylałam się , zażartowałam z siebie że jestem głupia . złapalismy kontakt wzrokowy a on powiedział "no , wyglądasz na głupią" zaczeliśmy się spotykać , znależliśmy wiele współnego i równie tyle różniących nas rzeczy . On krótko przed naszym spotkaniem miał kogoś , laskę której nie przedstawił swojej rodzinie , mówił żę to nic ważnego , olałam temat .. zaczeliśmy być razem , było super , wycieszki , hotele , w końcu zaczeli nam przeszkadzać rodzice u mnie w domu rodzinnym anie u niego nie mogłiśmy się swobodnie kochać , cały czas pod kontrolą .. Chłopak wynajął mieszkanie i jakoś sobie radzimy on płaci za wynajem , ja za jedzenie , rzeczy do domu . on cały czas powtarza że chciałby mi dać o wiele więcej ... puki co to po zapłaceniu rachunków to jemu prawie nic nie zostaje. Mój chłopak jest bardzo ambitny .. ogląda szkolenia on-line rozwija się , pisze strony internetowe , chce też zająć się franczyzą w innym mieście , mamy się przeprowadzić on mówi że teraz puki jesteśmy młodzi to najlepszy czas na ryzyko. ja dopiero co weszłam na rynek pracy , nie potrafię tego ogarnąć , On od małego musiał kombinować żeby mieć co jeść , dla ludzi był chodzącą skarbonką i on sam czuł się lepiej pokazując że ma lepiej od innych .. nazywał siebie prezesem , niektórzy mieli go za głupka inni za ogarniętego gościa .. ja gdy go poznałam nie miałam pojęcia o jego życiu , poznaliśmy się na przystanku autobusowym , popsuło mu się auto . zaczęliśmy się spotykać . wiedziałam że to ten na którego czekałam tyle lat ( co roku na urodziny prosiłam o kogoś takiego) i się doczekałam . wszystko było dobrze do puki nie zaczął dostawać dziwnych telefonów , kupował rzeczy kompletnie mu nie potrzebne ... po dwóch miesiącach po którymś z kolei moim załamaniu nerwowym (płacz bez powodu , wycie) zabrał mnie do mieszkania , uspokoiłam się ... byłam taka szczęśliwa , dostałm klucze dowiedziałam się żę przez te dwa mieciące on nie wracał do domu rodzinnego .. spał na dmuchanym materacu i remontował gniazdko dla nas ... byłam zła że wszystko zrobił sam . teraz jestem z niego dumna ale dla niego samego to nic nie znaczy. od czasu gdy dostałam klucze do mieszkania jestem panią domu na pełen etat , gotuje sprzątam piorę , aktywnie działam w sypialni , jestem idealna tylko czasem pluję jadem a później najbardziej sama przez to cierpię , bo wiem że mogłabym ugryźc się w język , pomyśleć zanim coś powiem . nie chcę tracić tego co mam teraz , nie chcę wracać do rodziców z podkulonym ogonem ... wiem że co by się nie działo będę walczyć żeby pokazać sobie i innym jaka jestem silna . najważniejsze żebym to ja o tym wiedziała , czuła to ... ale gdy czuję tą siłę to chcę się wzbijać do góry rozwijać swoją duszę iść na przód ... niestety mój facet jest czasem taki przyziemny ... nie chce od siebie nic wymagać nic zmieniać ale oczekuje że odniesie sukces , ja będę go wspierać tak długo jak będę mogła , to jeden z wielu celów które przed sobą postawiłam . niby jestem idealna , podobam się sobie , ale ten mój trudny charakter na prawdę sprawia problemy... już dla rodziców byłam straszna , teraz jestem straszna dla mojego ukochanego ... najbardziej ranię osoby które najwięcej dla mnie znaczą .. wiem że powinnam wyluzować ale zawsze wiem lepiej niż inni... będę upierać się przy swoim nawet błędnym zdaniu do puki ktoś nie wyłoży mi w szczegółach gdzie popełniam błąd .. tyle napisałam o sobie a chodzi o mojego faceta.. więc raz złapałam go na tym że korzysta z aplikacji f=do flirtowania ... chciał wygadać się obcej osobie zamiast mnie .. on strasznie chciał żebym mu zaufała a gdy tak się stało to okazało sie żę on nie ufa mi ... w realnym świecie nie chciałam o tym nikomu mówić .. to był dla mnie wstyd. życie toczyło się dalej , szybko ... z cotygodniowymi sesjami olbrzymiego szczęścia i wylewaniem wspólnie łez podnosiliśmy się i tak mijał kolejny tydzień , planowanie zakupów , inwestycji , życia ... dużo rozmawialiśmy o dzieciach na pewno o wspólnej przyszłości , cały czas w swoich ramionach , szczęśliwi .. i nagle znowu prawie stanęło mi serce ... On poszedł do pracy ja zajrzałam do jednej z naszych szaf ... kiedyś się przebudziłam i zobaczyłam że coś tam wkłada . dzisiaj sobie o tym przypomniałam . otwieram drzwi a z boku znajduje się kartka , taka z zeszytu ... a na niej czerwonym długopisem napisany numer i imię dziewczyny ... wyszły mi łzy , zapytałam sama siebie czy znowu muszę to przechodzić ?? myśleć że jest ktoś jeszcze . zadzwoniłam pod podany numer . odezwała się kobieta , niczego się nie dowiedziałam ale jakoś się uspokoiłam. mimo wszystko moje ciało nadal przechodzą ciarki , i czuję się tak jak by mi ktoś ściskał za serce... nie chce się bać ... mam dopiero 21 lat , to wszystko jest dla mnie trudne i nowe , opieka nad domem ... spełniam się jako pani domu , wiem że muszę wszystko pogodzić dom , pracę a w tym całym zamieszaniu znaleźć jeszcze czas dla siebie , to na prawdę dużo pracy ale trzeba walczyć dalej , jeśli się poddam to będzie dla mnie porażka , cały czas muszę sobie pokazywać że daję radę to mnie motywuje , chce być lepsza i lepsza , rosnąć w siłę . każda kobieta powinna chyba walczyć o swoje szczęście , samorealizację , stawiać sobie cele co rac wyżej i małymi kroczkami piąć się do góry , rozwijać się... kiedyś czytałam pewną książkę o rozwoju duchowym , zaznaczony był pewien problem .. jesli np. kobieta rozwinie się duchowo (nie chodzi o religię i chodzenie do kościoła) szybciej niż mężczyzna powstaje różnica między nimi , każde ma inne cele , ona chce się rozwijać a on trzyma ją przy ziemi i odwrotnie, jeśli mężczyzna "wznosi" się gdzieś wyżej , jego kobieta może stać się nawet przeszkodą w osiąganiu szczęścia . gdy to wszystko napisałm ... zrobiło mi się lepiej . tak wygląda moje życie , wiem że moje problemy są błahe ale jednak istnieją .. nie mam nikogo z kim mogłabym tak szczerze porozmawiać , przyjaciółka jest w ciązy nie chce jej zawracać głowy . chciałabym żeby ktoś obiektywnie spojrzał na to co się u mnie dzieje ... ja staram się poprawiać co tylko mogę ale z mojego punktu widzenia nie wszystko mogę dostrzegać. przepraszam za literówki
Podobne tematy
2 2014-12-01 19:05:11 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-12-01 19:06:08)
W tym poscie jest wiele sprzecznosci. Np. ze poznaliscie sie w pracy, a potem ze na przystanku. Ze macie silne charaktery i ze ciagle wahania nastrojow. Nie wiem co o tym myslec.
A flirtowanie przez komorke w tym przypadku wybaczyc. Wogole przy takiej pracy bardzo trudno tworzyc zwiazek. A ze soba rozmawiac, pisac smsy.