Witam, do napisania tego postu skłonił mnie wczorajszy reportaż w dwójce, dotyczący właśnie działania fundacji i wybranej rodziny, której owa fundacja miała pomóc.
Dla osób, które nie oglądały, w skrócie opowiem w czym rzecz: Normalna, polska rodzina z dwójką dzieci, z których jedno jest nieuleczalnie chore. Chłopiec dla podtrzymania życia wymaga drogiej fizykoterapi, turnusów rehabilitacyjnych i sprzętu. Rodzice, gdy już własne środki finansowe nie wystarczyły, zgłosili się do lokalnej fundacji z prośbą o pomoc. Fundacja miała się nimi "zaopiekować", ale to co ona robiła poraża absurdem. Zorganizowala zbiórkę w lokalnym sklepie, tzn. dała tylko urnę a o resztę musiała postarać się matka, tzn. o plakaty informujące, kłódkę itp. Po czym fundacja zagarneła na swoją działalność ponad 80% zgromadzonych środków a resztę przeznaczyła dla dziecka. Gdy nadeszła pora rozliczeń PITów cała rodzina zaangażowała dalszych i bliższych krewnych oraz znajomych. Udało się zebrać ok. 29000. Rodzice mieli nadzieję na zakup wózka dla chłopca i wysłanie na turnus rehabilitacyjny. Niestety pieniądze były na koncie fundacji, która zblokowała działania. Po pierwsze ukryła część środków (6000 zł) i rzucała coraz to nowe kłody pod nogi, łącznie ze szkalowaniem rodziny. Po interwencji rodziny fundacja zgodziła się sfinansować zakup wózka, jeśli dostarczą zaświadczenie od lekarza, że dziecko jest umierające....
Od wczoraj noszą mnie nerwy na takie traktowanie ludzi i żerowanie na ludzkiej krzywdzie.
Dlatego chciałam was zapytać, czy takie funkcjonowanie fundacji to norma? czy to już państwo w państwie? Gdy wspieram jakąś fundację to głównie z myślą o konkretnym przypadku, więc czy fundacja ma obowiązek przeznaczyć te pieniądze na konkretnego człowieka czy traktuje zdjęcia chorych dzieci jako wabik?
1 2009-10-21 07:59:32 Ostatnio edytowany przez foggia (2009-10-21 08:14:09)
Podobne tematy
także oglądałam ten reportaż i dostałam wręcz wstrząsu, gdy usłyszałam, co się tam wyprawia
jeśli pieniądze przeznaczone są na konkretne dziecko, to ono dostaje, nie fundaja ani ktoś inny
osobiście do wczoraj uważałam, że fundaje są super pomysłem i pomocą dla chorych i potrzebujących maluszków, jednak od wczoraj nie jestem pewna
ja co roku oddaję swój i męża 1% na fundaję, którą zaproponowała nam pani z biura rachunkowego, ale zastanawiam się, czy nie jest ona podobna do tej z reportażu
postanowiłam zrobić małą zmianę i pieniązki będę przeznaczać na fundację polsatu, bo wydaje mi się, że jest pewna
mam jeszcze trochę czasu do końca roku, więc sprawdzę fundację, jej działalność, bo chcę, żeby pieniążki trafiały do dzieci, a nie do kolejnej takiego typu fundacji
nie mogę pojąć, że coś takiego w ogóle ma miejsce, fundacja ma pomogać, a nie zarabiać
jak usłyszałaml, ze fundacja policzyła sobie 100 zł za materiały w postaci dwóch kartek papieru to krew się we mnie gotowała,
foggia mamy chyba podobne odczucia na ten temat, jak i większość ludzi
takich ludzi powinni zamykać, a nie pozwalać im zarabiać kosztem bezbronnych małych dzieci, które czekają na pomoc
szlag trafia, gdy się o czymś takim słyszy
nie oglądałam reportażu, bazuję tylko na tym co napisałaś, też się we mnie gotuje jak słyszę o takich przypadkach, ALE....jeżeli się udali do fundacji Koci But to nic dziwnego, najpierw taką organizację trzeba sprawdzić. nie mówię żeby isć od razu do jakiejś polsatowej czy tvnowskiej fundacji ale znaleźć przynajmniej jedna/dwie osoby które z daną fundacją miały do czynienia, wysłuchać ich opinii. jeżeli poświęcili czas żeby znaleźć fundację warto było poszukać opinii.
"człowiek człowiekowi wilkiem..."
Widziałam i wrzało we mnie....Ta cała pani prezes...totalna niekumacja. Upierała się że rodzice sfałszowali rachunek za rehabilitację.Bo pod tym adresem zapisanym na rachunku nie ma żadnego gabinetu fizykoterapii.....Dziennikarze dotarli pod ten adres i okazało się że JEST dziewczyna ma założoną jednoosobową firmę.Jest magistrem fizykoterapii....i rehabilitowała chłopca.Z tego co mówili ta sama pani prezes miała już jedną fundację która działała podobnie, miała pełno długów...więc została zamknięta.Następnie ta sama pani utworzyła następną fundację...która różni się od poprzedniej tylko jednym wyrazem w nazwie.
Nic nowego ! Już dawno przekonałam się naocznie jak one działają gdy koleżanka poszła do nich o pomoc dla swego chorego dziecka !Warunki jakie stawiały były nie do przyjęcia ! Dlatego szybciej pomogła zbiórka indywidualna wsród znajomych i rodziny!
Uważam nadal ,że wszystkie fundacje nastawione są na ZYSK a nie POMOC !!!!!I nie znam nikogo komu by pomogły. Dlatego też nie dam złamanego grosza na ich zbiórki. Nie wierzę w te ich reklamy ! Pomóc mogę ale indywidualnie.
oglądałm...straszne...ciekawe co ona robi z tymi pieniędzmi...ciesze się ze odezwał się Pan z momocą nad morzem...z ka bierze się takie chamstwo???
A ja bym wszystkich fundacji nie wkładała do jednego worka. Znam jedną, co prawda psią, która utrzymywała jednego z moich psów przez 1,5 roku w domu tymczasowym. Gdy postanowiliśmy adoptować tego psa na stałe, ale baliśmy się, czy poradzimy sobie finansowo, fundacja zapewniła (choć wcale nie musiała), że nadal będzie płacić za wyżywienie, wizyty u weterynarza, leki i zabiegi. I rzeczywiście. A każdy, kto ma psa (szczególnie takiego starego, schorowanego), wie, jak wysokie są takie wydatki.
Jedni naprawdę chcą pomóc i to robią, a inni bogacą się na cudzym nieszczęściu.
Wszystko zalezy jaka to fundacja,ja z cala pewnoscia bede wdzieczna do konca zycia za niesienie pomocy mojemu bardzo choremu dziecku .Moj syn byl we fundacji prawie 3 lata i to dzieki niej mogl reszte zycia przejsc godnie,bo starczalo na droge leki zeby nie cierpial,starczalo na rehabilitacje,na srodki higeniczne.Najlepsze sa fundacje sprawdzone,gdzie dzieci maja zalozone subkonto i to rodzice i wrazliwi ludzie zbieraja srodki na to subkonto!Nikt nie mogl mi zarzucic,ze chociaz 1 grosz sie zmarnowal,bo tam byly rachunki zweryfikowane pod kontem merytorycznym i formalnym,ale najwazniejsze ,ze moje dziecko mialo zagwarantowane lepsze zycie bez bolu i cierpienia i to dzieki ludziom dobrej woli.NIGDY NIE ZAPOMNE TEJ DOBROCI LUDZKICH SERC i sama niose teraz pomoc innym,pomagam jak mozna pomoc ludziom w potrzebie tak doswiadczonym przez los.Panstwo Polskie nie zagwarantowalo nic chorym dzieciom......chyba ,ze to nazywa sie pomoca zasilek pielegnacyjny 153 zl(wtedy) i 90 zl na rehabilitacje,co nie starczylo nawet na 2 godz w miesiacu!!!!! Rodzice chorych dzieci powinny miec pomoc ,bo to opieka 24 godzinna i trzeba bylo przejsc na wczesniejsza emeryture(najnizsza) i uwiezcie mi,ze jedna osoba nie da rady opiekowac sie bardzo chora osoba 24 godziny na dobe latami!