Jesteśmy razem od kilku miesięcy. On jest prawiczkiem i panicznie boi się mieć dzieci. Ja mam już pewne doświadczenia. Niedawno zaczęliśmy robić nieco więcej niż tylko się całować w usta i chodzić za rękę. Jest miło i wgl, ale mam jeden problem. Nie zalezy mi jakoś bardzo na seksie i wiem, że nie mogę na niego naciskać, nie chcę, bo sama wielokrotnie byłam niemal gwałcona przez mojego byłego faceta i wiem jakie to poniżające.
Niedawno zauważyłam, że mój Mateusz zaczął już myśleć o tym właściwym współżyciu. Na razie oczywiście nie wychodzi z inicjatywą, ale często przychodzi mu to na myśl (np. podczas pocałunku kładzie mnie i włazi mi między nogi; kiedy zaproponowałam zabawianie się w samochodzie, od razu pomyślał o seksie i nie zaprotestował, tylko zapytał mnie o zdanie- no i ja zaprzeczyłam
; nie wzbraniał się, gdy mu "zaglądałam do majtek" (zawsze się pruderyjnie buntuje i wstydzi); wypytywał mnie jakie pozycje lubię itd.)
Mimo wszystko, gdy jesteśmy razem w drogerii i zwracam uwagę na promocję na żele intymne albo prezerwatywy, to zawsze tylko rzuci okiem i chce iść dalej. A przecież lepiej zabezpieczyć się za wcześnie niż za późno.
Czy powinnam zacząć rozmowę na temat prezerwatyw? Trochę dziecinne pytanie, ale ze względu na moje traumatyczne początki współżycia, chcę, by on nie czuł się w żaden sposób przymuszany, ale jednocześnie chcę, żebyśmy potem nie musieli się spinać, że pod wpływem chwili daliśmy się ponieść i trzeba lecieć po test ciążowy. Nie ma mowy o tym, bym ja stosowała antykoncepcję. Już to robiłam i więcej nie zamierzam. Spirala jest w większości przypadków nieskuteczna, a hormony to trucizna. Prezerwatywa w żaden sposób negatywnie nie wpływa na organizm faceta, więc nie ma sensu, żebym ja się truła.
Druga sprawa- oral. Na razie był w jedną stronę. Chłopak ani myśli się zrewanżować, zresztą jak każdy z którym byłam. Czy mam prawo się tego domagać? Oczywiście wszystko z zachowaniem granic wolnej woli. Jak zacząć z nim o tym rozmowę?