Moja córka do trzeciego roku życia- czyli dokąd nie poszła do przedszkola nie znała smaku landrynek,lizaków,żelków,pączków czy słodkich drożdżówek.
Pamiętam sytuację gdy po szczepieniu dostała od pielegniarki lizaka.Przyglądała mu się,bawiła się nim,nie wiedziała do czego służy.A swoją drogą,dla mnie to było nieco przerażające,że pielęgniarak daje lizaki dwulatkom.Może jestem przewrażliwiona ale jak widzę wózkowe dzieci ciamkające chipsy,batony i popijające to słodkimi,gazowanymi napojami to zastanawiam się czy rodzice na pewno wiedzą co robią.
Jadała oczywiście czekoladę,ciasta pieczone przeze mnie lub zwykłe herbatniki.
U mnie niestety tak jak u Małpy- córka jest obciążona genetycznie.
Od trzeciego roku życia- gdy orientowała się już w dniach tygodnia- ustaliliśmy niedzielę jako dzień słodyczowy.Teraz,gdy jest starsza ten dzień często się przesuwa- a bo urodziny koleżanki w piątek,a bo jakaś szkolna impreza.Wiem,że kontrola nad tym co roku jest trudniejsza i mniejsza ale staram się nie zabraniać "bo tak" tylko tłumacząc dlaczego to tak ważne w jej sytuacji.Mam wrażenie,że rozumie,że chce być zdrowa.Zauważam,że nawet na imprezach zjada słodyczy zdecydowanie mniej niż jej rówieśnicy.
W dzień słodyczowy jest to obżeranie się bez opamiętania.
Albo coś piekę sama,robię blok czekoladowy lub kupujemy jakieś czekolady czy batonika.
Na codzień jada dżemy,konfitury,miód,słodzone kakao czy herbatę więc i tak cukier, jakby nie było- w tym wieku potrzebny do rozwoju-jest dostarczany ale baardzo ostrożnie.
Bardzo często cukier przemycany jest niby w niesłodkich płatkach kukurydzianych,przyprawach,chlebie.
Przekąskami które jada są suszone owoce,naturalne jogurty z owocami i orzechami.
Z takimi owocami jak i z naturalnymi też musimy uważać bo córka z powodu leczenia sterydami ma 4 kg nadwagi i rozregulowaną gospodarkę hormonalną.
Małpo- gdy byłam w ciąży wyczytałam,że prawdopodobieństwo,że dziecko będzie miało cukrzycę jest większe gdy choruje na nią ojciec.Jeśli choruje matka- to prawdopodobieństwo wynosi chyba niecałe 10 procent.
Nawet wtedy gdy chorują na nią dziadkowie z obu stron.Dobra nasza!:)