netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czuję do Niej dużo więcej, a ona traktuje mnie jako kolegę...

2 odpowiedzi8 332 wyświetleniazałożony przez Erased, 14.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję do Niej dużo więcej, a ona traktuje mnie jako kolegę...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Czuję do Niej dużo więcej, a ona traktuje mnie jako kolegę...

Cześć!
Jestem Erased. Trafiłem na to forum z powodu swojej historii, często czytałem problemy tu opisywane i jakoś tak wydawało mi się, że może mi będzie lepiej jak i ja opiszę tu swoje rozterki. Nie oczekuję jakiegoś wsparcia, pomocy, ale miło będzie zapoznać się z komentarzami jeśli ktoś z Was będzie miał ochotę coś napisać.

Mam 25l. mam dobrą pracę - własną firmę, teraz zacząłem kolejny kierunek studiów, mam sporo znajomych, przyjaciół, moja rodzina jest bardzo szanowana w miejscu naszego zamieszkania, jestem bardzo lubiany przez swoje otoczenie, kiedy chodzę po swoim osiedlu mnóstwo ludzi mnie zagaduje, pyta co u mnie itp z setkami ludzi, nawet starszymi od siebie jestem na "Ty" a także z dużo młodszymi osobami. Wszystko ze względu na charakter pracy i miejsce pracy (chciałbym pozostać anonimowy więc nie podaję co to za rodzaj pracy). Jak wspominałem mam 25 lat, ale wyglądam bardzo młodo, większość osób, które poznaję dają mi max 20-21 lat.

Mój problem zaczął się ponad rok temu, kiedy pracując przychodziła do mnie do firmy jako klientka pewna dziewczyna. Miała wtedy 16 lat (ja 24), było lato, zaproponowałem jej żeby mi mówiła po imieniu, bo się dziwnie z tym czułem, że mi mówiła "Pan" z resztą większość ludzi mówi mi po imieniu bo nie lubię jak się do mnie mówi per Pan. To było tyle, wiadomo młoda, ładna, zgrabna, ale nigdy bym nie pomyślał, że mogę czegoś szukać u nastolatki. Nie miałem wtedy dziewczyny i nie ukrywam, że szukałem sobie tej jedynej. Minęło kilka miesięcy, nastała jesień, październik minionego roku, jakoś tak się złożyło, że przyszła na zakupy, nikogo więcej nie było, trochę się nudziłem, więc zagadałem do Niej z nudów, popytać co u Niej itp. I wtedy coś we mnie strzeliło kiedy z Nią porozmawiałem. Pogadaliśmy około 20 minut, znam dziewczyny w jej wieku i wiem co mają w głowie, a po rozmowie z Nią opadła mi szczęka. W życiu bym się nie spodziewał, że prawie 17latka może być tak mądrą, inteligentną, tak dobrze ułożoną dziewczyną, pochodzi ze świetnej rodziny i do tego jest moją sąsiadką, mieszkamy niemal dom w dom... Dowiedziałem się, że chodzi do jednej z dwóch najlepszych szkół w mieście, świetnie się uczy itd. Wtedy po raz pierwszy zacząłem o Niej częściej myśleć i starać się rozmawiać coraz więcej i więcej. Zauważyłem, że jej też się ze mną rozmawia dobrze, jest wyluzowana, mamy wspólne tematy. Kolejne rozmowy, odprowadzanie itp. Zaraz przed świętami BN już kompletnie nie mogłem się na niczym innym skupić jak na rozmyślaniu u Niej, na początku bałem się różnicy wieku, że to nie będzie realne, ale jako dojrzały i doświadczony facet nie będę się szczypał i zaraz po BN spotkaliśmy się i zdecydowałem się zaprosić ją na spacer. Jej reakcja była rewelacyjna, uśmiechnęła się bardzo mocno, ucieszyła się od razu się zgodziła, powiedziała tylko, że mój termin jej nie pasuje, bo nie może wtedy, ale przyjdzie jak wróci to ustalimy inny termin. Dodatkowo zaproponowałem jej żebyśmy może do tego czasu popisali ze sobą via sms/gg zgodziła się, dałem jej swój nr miała się odezwać.
Byłem niesamowicie szczęśliwy, już wtedy po prostu moje serce oszalało z radości, że moja wymarzona i wyśniona dziewczyna trafiła mi się tutaj i jest mną zainteresowana. Strzeliło mnie niesamowicie na Nią, jeśli można to tak nazwac to zakochałem się w Niej na Maxa
Po dwóch dniach znów się zobaczyliśmy, przywitała mnie ogromnym uśmiechem, ale nie udało nam się porozmawiać bo było wokół sporo ludzi. Sylwester, nowy rok, czekałem aż się odezwie, bo mówiła, że napisze kiedy się spotkamy. Czekałem kilka dni, telefon milczał, poczułem, że coś jest nie tak... Spotkaliśmy się w pierwszych dniach stycznia porozmawiałem z Nią sam na sam, pytam co z naszym spotkaniem i wtedy zaczęło się... "Nie mam czasu", "zajęta jestem", "nie będę mogła" , byłam na sylwestra u kolegi i ona nie może ze mną pisać czy się spotykać...
Pękło mi serce, a byłem w Niej gigantycznie zadurzony... Nie wiedziałem co się stało, szukałem jakiejś odpowiedzi. Nie znalazłem żadnej formy kontaktu z Nią żeby to sobie wyjaśnić i ... napisałem jej list miłosny, w którym opisałem swoje uczucia do Niej, że mi na niej bardzo zależy itp, że nie rozumiem co się stało, żeby mi powiedziała. Sporo tego wyszło. Odpisała mi jedynie tyle, że jej jej miło słyszeć tyle komplementów, ale ma chłopaka... Wiedziałem, że to kłamstwo, ale nic nie mogłem zrobić. Załamałem się totalnie. Potem prawie wcale się nie widywaliśmy, ja zająłem się innymi rzeczami, zacząłem ćwiczyć, schudłem 15kg zmieniłem styl, fryzurę, ubiór, ogólnie metamorfoza gigantyczna przez co mój wygląd fizyczny bardzo mocno się poprawił. Większość moich koleżanek powiedziała, że jest w szoku bo byłem ok facetem a teraz wyrobiłem się na bardzo przystojnego gościa.

Przyszła wiosna i znowu zacząłem częściej spotykać swoją "ukochaną" (nazywajmy ją Misia lub Malutka), mimo, że cały czas czułem do niej bardzo dużo nie pokazywałem jej tego znowu zaczęliśmy rozmawiać, ona zawsze przy mnie się często uśmiechała i bawiła włosami, nawet gdy szła ulicą zamyślona z nijakim wyrazem twarzy gdy jej powiedziałem cześć od razu rozpromieniała. Ogólnie moje samopoczucie było bardzo złe przez te 4 miesiące, mało sypiałem, załamałem się totalnie. Niby dorosły facet,a przeżywa swoje rozterki miłosne jak młodzieniec, miałem wczesniej kilka relacji z kobietami i nigdy nie przeżywałem żadnej tak jak tej bo po prostu w żadnej nie byłem zakochany jak w Niej.

Mamy wiele wspólnych znajomych, w tym taką moją dobrą koleżankę i zarówno ich znajomą. Był taki dzień, że się zgadaliśmy co słychać i padł temat mojego zauroczenia i nasza koleżanka zaoferowała mi pomoc, powiedziała, że dyskretnie wypyta o co chodzi, co jest problemem itp. Po rozmowie mojej koleżanki z Misią dowiedziałem się, że ona by nic więcej nie chciała, że ona nie szuka związku, że ona sama nie wie, że jestem ok, ale ona chyba nie chce teraz, że ona musi się uczuć i ogólnie nic konkretnego.
Zdenerwowałem się, bo odbierałem jej uśmiech i kokietkę jako zachętę żebym znowu do Niej zagadywał a ona mogła mi wciskać kit, że nie ma czasu bo się uczy. Odbierałem to jak zabawa moimi uczuciami. Przestałem reagować na jej kokietę, zacząłem ją ignorować, odchodzić udawać, że jestem zajęty albo jej nie widzę (mimo, że cały czas czułem do Niej niesamowicie dużo)
Przyszedł maj i zauważyłem, że przyjeżdża do Niej pewien Alvaro... Myślę sobie mnie w konia robisz, bawisz się mną, a na tego gościa masz czas. Nie wiedziałem kim dla Niej jest ten gość, ale widziałem go parę razy u Niej więc domyśliłem się, że to pewnie jej chłopak. Było mi niesamowicie z tym ciężko, znowu się załamałem, a jednocześnie popadłem w totalny gniew. Pewnego dnia znowu się widzieliśmy, mimo, że nie odzywałem się do Niej od dawna robiła wszystko żeby mnie skusić do podejścia. Nie podszedłem, ale napisałem jej po południu co słychać. Standardowo odpisała mi, że ciągle się uczy i nie ma czasu. Pękło coś we mnie i napisałem jej meila, który mocno miał jej dać do myślenia, przesadziłem, ale cóż, nie chciałem jej obrażać, ale mocnymi słowami ją tam potraktowałem, napisałem, że fantazja na jej temat mnie poniosła, że żałuję wcześniejszego listu itp zakończyłem go słowami, że więcej się do Niej nigdy nie odezwę i dla mnie nie istnieje. Sam załamałem się tym co do Niej napisałem, nie chciałem tego, ale uważałem, że inaczej się w Niej nigdy nie odkocham i trochę Jej to też da nauczkę, żeby nie bawiła się uczuciami innych ludzi.

Minęło 2 tygodnie i nastąpiło pierwsze spotkanie od czasu tego meila... Coś okropnego... Jak się zobaczyliśmy to był szok. Myślałem, że ucieknie, jedno i drugie całe w nerwach, ręce się trzęsą, głos się łamie i u mnie i u Niej. Spojrzała na mnie ze łzami w oczach, przestraszona, ja także ledwo co z siebie wydusiłem "dziękuję"...
Horror, widziałem tego Alvaro jeszcze chyba ze 2 razy po całej tej akcji, nastały wakacje, myślę sobie pięknie... Jeszcze będę musiał oglądać ich razem przez lato.

Lipiec i sierpień minęły szybko, w sumie nie widziałem Alvaro ani razu więc mocno byłem zdziwiony, widywaliśmy się nie za często, ale za każdym razem nawet jej cześć nie mówiłem, bez słowa. Uczucia zaczęły przygasać i w końcu pojawiła mi się opcja, że inne dziewczyny też istnieją i trzeba żyć dalej. W sumie nie miałem ochoty nikogo poznawać, ale trafiło się kilka Pań, które same się do mnie zgłaszały, więc czemu nie spróbować, jednak za żadnym razem nie wychodziło nic ciekawego.

Wakacje poszły szybko nastał wrzesień... Moja Misia częściej znowu zaczęła przychodzić, jednak uporczywie nie odzywałem się do Niej ani słowem, nawet ostentacyjnie mówiłem cześć tylko jej młodszemu bratu, z którym często przychodziła. Moja koleżanka z pracy zaczęła Ją obserwować bo wiedziała o całej sytuacji i zwróciła mi uwagę, że Misia jest cały czas we mnie wpatrzona, cały czas na mnie zerka. Koleżanka poprosiła mnie żeby się do niej odezwał, bo ona jest kłębkiem nerwów, bardzo zestresowana. To samo zauważył mój kumpel z którym szedłem po osiedlu, przypadkiem spotkaliśmy Misię i mój ziomek mówi, ona Ciągle się na Ciebie patrzy.

Nastał październik, zacząłem nowy kierunek studiów, a na uczelnie dojeżdżam bezpłatną komunikacją miejską, a co! wink W sumie to jeszcze marzyłem o Misi i myślałem o Niej, ale spotykałem się z innymi dziewczynami bo wiedziałem, że nie ma sensu tego ciągnąc. Pojawił się problem bo się okazuje, że kilka dni w tygodniu wracamy do domu tym samym autobusem co za tym idzie powrót od przystanku do domu (około 10 minut) a, że mieszkamy obok siebie naturalne, że idziemy tą samą drogą...
Pierwsze kilka razy kontynuowałem moje ignorowanie Jej, ale nadszedł dzień, że podeszła do mnie, stanęła obok spojrzała na mnie chwila ciszy i myślę sobie dobra, zobaczymy co chcesz i po 4 miesiącach ciszy w końcu znowu się do siebie zaczęliśmy odzywać. Bum częste powroty do domu wolnym tempem, dużo rozmów. Zapytałem czy możemy wyjaśnić sobie to co było między nami wtedy. Zgodziła się. Powiedziała, że nie wie dlaczego tak robiła, że nie umie mi wytłumaczyć swojego zachowania. Pytam czemu mi dawałaś nadzieję, skoro nie chciałaś nic więcej. Powiedziała mi, że było jej bardzo źle, że się do siebie nie odzywaliśmy, że czuła się niekomfortowo, że nie chciałaby tego więcej, żebyśmy zaczęli od nowa, że teraz jest dobrze. Myślę ok. trochę mi przygasły uczucia do Niej, sam mam teraz koleżankę poznaną na studiach więc na luzie pogadać itd. Wytłumaczyła mi się z tego całego Alvaro, że to tylko kolega z klasy, że uczyli się razem bo on jest dobry z pewnego przedmiotu, że się zaprzyjaźnili tylko ale nic między nimi nie było i nie będzie, przeprosiłem za tego meila itp powiedziała, że jest wszystko ok, nie rozdrapujemy starych ran, nie przypominamy sobie o tym i zaczynamy od nowa. Zapytałem jej żeby mi szczerze powiedziała czemu mi wtedy powiedziała "nie" czy to jest problem, że się jej nie podobam, przeszkadza jej różnica wieku czy rodzice jej zabronili itd to odpowiedziała mi, że to kwestia naprawdę braku czasu, że ona się nie może ogarnąć, ciągle siedzi w ksiązkach lub ma swoje zajęcia itp i coś wspomniała, że chciałby poznać kogoś wyjątkowego i że rodzice by Jej na pewno nie zabronili się ze mną spotykać.
Myślę ok, będziemy rozmawiać, może coś z tego wyjdzie.
Kolejnego dnia znowu sporo rozmawialiśmy (mamy na prawdę mnóstwo tematów i wspólnych pasji, temat rzeka nigdy nam się nie nudziło) i nastała pierwszy raz taka troszkę intymna chwila bo zbliżyłem się do Niej mocno, bawiłem się jej włosami i patrzyłem Jej w oczy i zaproponowałem wtedy spotkanie, nie tylko powrót z autobusu i odprowadzanie do domu. Zgodziła się od razu, ale znowu nie mogliśmy dobrać terminu bo z kolei mi nie pasowała Jej pora, ale natychmiast mi zaproponowała sama inny dzień i ustalilismy, żebym odebrał ją ze szkoły i razem żebyśmy wrócili czyli w sumie długi spacer więc spoko. Przyszedłem po Nią o wyznaczonej godzinie, wyszła ze szkoły uśmiechnięta, radosna aż mi się miło zrobiło, wróciliśmy razem znowu gadając o wszystkim, ja z Nią rozmawiam na jej ulubiony temat jest zachwycona, cały czas ją rozbawiam, ciągle się przy mnie uśmiecha i śmieje. Sama też zacząła o mnie pytać co lubię, czym się interesuję itp Pomyślałem no w końcu może nam się uda jest świetnie smile W między czasie z koleżanką ze studiów nic konkretnego się nie ułożyło więc nie byłem zły bo miałem Misię. Nie chciałem być nachalny czy natarczywy więc nie zaproponowałem Jej od razu kolejnego spotkania tylko się pożegnałem po świetnej rozmowie i tyle. Po tygodniu napisałem do Niej na FB bo się nie widzieliśmy czy może się spotkamy w piątek albo gdzies pójdziemy, odpisała, że raczej nie... (o,O) bez słowa wyjasnienia? Serce mi zaczęło do niej mocno walić od nowa po tych spotkaniach, zakochałem się w Niej od nowa i jeszcze bardziej niż wtedy bo jeszcze więcej Ją poznałem i na jeszcze więcej mi pozwoliła niż wcześniej. Widzieliśmy się potem 2 razy w pracy ale tylko cześć i nic więcej bo nie miałem ochoty jakoś na rozmowę. Natępny tydzień powrót z autobusu już mi nawet cześć nie mówi, idzie przede mną udaje, że mnie nie widzi, mija mnie wyprzedzając bez słowa, znowu ma słaba minę tak jakby Jej było z tym źle, myślę sobie co jest do cholery, przecież było świetnie! Niedawno mi mówiłaś co innego a dziś robisz co innego. Napisałem do Niej na FB czy może mi wyjaśnić o co Jej chodzi, to odpisała, że pomyślała, że jestem znowu na Nią obrażony bo nie chciała się ze mną spotkać. Napisałem Jej, że to nie prawda, ale tak dłużej być nie może musimy szczerze porozmawiać, poprosiłem ją we wtorek abyśmy spotkali się w wyznaczonym miejscu i danej porze bo powinniśmy porozmawiać bo chyba się nie do końca rozumiemy... Nic mi nie odpisała na tą wiadomość, więc uznałem, że skoro nie mówi nie to znaczy ok. Poszedłem kupiłem jej różyczkę, czekam, czekam, nie ma jej, myślę pięknie. Ani słowa nie napisała, że się nie pojawi, napisałem jej tylko "dzięki" też bez odpowiedzi. Znowu się niej zakochałem na maxa i znowu mnie olała. Nie mogłem spać którejś nocy i napisałem jej dłuższą wiadomość, że nie potrafię tego zrozumieć, że mówisz mi tak, chętnie idziesz na spotkanie, jesteś wesoła zainteresowana a potem uciekasz bez słowa. Napisałem jej, że chce poznać kogoś wyjątkowego i dlaczego ona we mnie nie widzi wyjątkowego chłopaka, co to znaczy wyjątkowość w jej oczach, kto by z jej rówieśników jej list miłosny napisał, kto by Jej pokazywał na każdym kroku, że mu na Niej zależy, kto by się o Nią starał aż nadto itd. Zapytałem dlaczego nie możemy się bliżej poznać, trudno żebyś coś do mnie poczuła jak mnie nie znasz i nie chcesz poznać. Mówisz, że Ci pasuję ale nie możemy kontynuować znajomości mimo, że świetnie się dogadujemy. Mówię do Niej żebyśmy sobie dali szansę, przecież nic na tym nie straci jeśli pójdziemy na kilka randek czy spędzimy ze sobą więcej czasu żeby mnie mogła bliżej poznać. Nic nie odpisała...

Spotkaliśmy się znowu w drodze z autobusu już widze bała się iść, szła sobie powolutku z tyłu, odwróciłem się do Niej i mówię cześć, nie bój się nie jestem zły czy obrażony. Powiedziała mi od razu, że musimy sobie coś wyjaśnić, że ona mnie traktuje jako kolegę, nie chce żebym ja się angażował i przez Nią tracił pewne kontakty itp, kuźwa prawie się rozpłakałem jak to usłyszałem. Że ona lubi ze mną rozmawiać bo jest fajnie i chciałaby to kontynuować. Powiedziałem jej kilka zdań na temat tego czemu sobie nie  dać szansy na lepsze poznanie, czuję, że mogłoby nam się sporo udać, że spróbujmy przecież to nic złego itd ale droga się skończyła, mieliśmy o tym jeszcze porozmawiać, ale ja już nie mam sił. Napisałem Jej długą wiadomość na FB wyznając po raz kolejny uczucia, prosząc o szansę, poprosilem Ją żeby naprawdę pomyslała o nas i dała mi znac po weekendzie więc czekam na odpowiedź, ale i tak nie spodziewam się nic pozytywnego. Napisałem Jej, że nie potrafię być tylko Jej kolegą, że jest moim największym marzeniem, że bardzo mi na Niej zależy, żeby spróbowała mnie poznać bo jestem godny i wart Jej uczuć, że nigdy jej nie skrzywdzę i wiele więcej

Reasumując jestem totalnie załamany. Misia jest miłością mojego życia, znam Ją już trochę widzę jakie cechy sobą reprezentuje, zupełnie inne niż rówieśniczki w jej wieku, ona zachowuje się jakby miała już 20-kilka lat a nie jak nastolatka, ale emocjonalnie pewnie nie jest jeszcze dojrzała. Widzę w Niej swoje szczęście, nigdy wcześniej nie widziałem tego u żadnej innej dziewczyny, z nikim nie czułem się tak dobrze jak z Misią, z nikim mi się tak nie rozmawiało jak z Nią. Rozumiem, że nikogo nie można zmusić do uczuć ani nic na silę, ale trudno też, żeby ona coś do mnie czuła skoro nie możemy się spotykać i bliżej poznać, a twierdzi, że jej zależy na kontakcie ze mną. Ja z jednej strony nie potrafię wytrzymać bez rozmowy z Nią, uwielbiam Jej uśmiech, spojrzenia, śmiech brakuje mi tego, tęsknię za Nią a z drugiej strony po tylko rozmowie czuję niedosyt i umieram po tym wszystkim pragnąć Jej niesamowicie mocno. I tak niedobrze jak ją widuję i też źle jak Jej nie widuję...
Nie będę żebrał o jej uczucia, bo to nie ma sensu, już myślałem, że wydoroślała, że będzie między nami ok. Nie wiem co mam robić z jednej strony chciałbym z Nią rozmawiać bo mam nadzieję, że może w końcu coś jej zaiskrzy w sercu jak będziemy ze sobą spędzać czas nawet w drodze z autobusu, a z drugiej zdycham z pragnienia żeby ją przytulić, objąć czy pocałować. Moja głowa wie, że trzeba szukać innej i rozglądać się za innymi dziewczynami, ale w sercu mieszka Misia, a serce nie sługa i nie wytłumaczy się mu pewnych rzeczy...

2

Odp: Czuję do Niej dużo więcej, a ona traktuje mnie jako kolegę...

Nie wiesz co robić? No to ja Ci powiem.
odpuść
Dziewczyna Ci jasno powiedziała przecież, że traktuje Cię jak kolegę. Nie męcz jej kichy błaganiem o następne szanse, bo ona tego nie chce. Pokaż, że masz swój honor, nie pisz do niej, nie katuj.
Zamij się siłownią czy czymkolwiek innym co sprawi, że nie będziesz ciągle o niej myślał.
Powiedz jej, że chcesz zerwać kontakt, bo inaczej to się z niej nie wyleczysz.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czuję do Niej dużo więcej, a ona traktuje mnie jako kolegę...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026