Witam drogie Panie. Nie jestem pewien sytuacji dot. moich relacji z kobietami. Może dowiem się czegoś co ułatwi mi zrozumienie tego.. Zacznę od siebie. Mam 20 lat, dość szczupłą budowę, jeśli chodzi o wygląd oceniłbym przynajmniej na przeciętny. Dbam o siebie, fajnie ubieram, więc nie ma z tym problemu. Nie jestem oceniany przez koleżanki jako atrakcyjny. Zdarzyło mi się to usłyszeć, może stąd, że czuję się pewnie w towarzystwie, mam dystans i można być wobec mnie szczerym. Mogę jeszcze dodać, że zawsze jestem opanowany, najwyżej stawiam wartości niematerialne (chociaż nikt o tym nie wie) i chyba wrażliwy ( np. źle bym się sam czuł kłamiąc czy nawet sprawiając przykrość komuś, nawet mając powód).
Teraz jako przykład podam sytuacje: Poznaje dziewczynę, jest lekko zestresowana, patrzy wprost w oczy, czuję, że się jej podobam. Piszę raz, drugi żeby się umówić, ona się zachowuje jakby już nie chciała mieć ze mną nic wspólnego. Zazwyczaj jest podobnie heh.
Nie zawsze wiedziałem jak postępować z kobietami. Bywałem kiedyś dupkiem jak i nieudacznikiem wobec kobiet. Myślę, że dopiero od 2 lat stałem się na tyle doświadczony by stworzyć związek z atrakcyjną kobietą. Mieszkam w niewielkim mieście, każdy przez kogoś się tam zna, uczyłem się w kilku szkołach, byłem dość znany, szczególnie za czasów kiedy "psułem" sobie reputację. Koleżanki, którym nie wydaje się atrakcyjny logicznie nasuwają myśl, że chociaż zmieniłem się, one pamiętają i oceniają przez pryzmat przeszłości. Teraz pytanie czy to możliwe, żeby tak mi to szkodziło? Czy kobieta jak pozna kogoś nowego to potrafi pytać się koleżanek o ową osobę? Częściej po takim odrzuceniu zamiast smutku czuję, że te kobiety po prostu nie wiedzą co czynią, często nawet nie mam okazji dać się poznać a jeśli nawet "uda się" przecież nie łatwo znaleźć taką, z którą można się dogadać..
Podobne tematy
Nigdy nie pytałam koleżanek jaki jest mężczyzna, z którym chcę się spotkać, bo ile ludzi, tyle opinii.
Poza tym ludzie się zmieniają, tak jak w Twoim przypadku na dobre.
Wyluzuj chłopie!
Im częściej będziesz o tym myślał, tym większy dla Ciebie to będzie problem. ![]()
3 2014-11-12 22:39:35 Ostatnio edytowany przez type12 (2014-11-12 22:43:10)
Zmieniają się ludzie, otoczka zostaje, ale no jeśli już to sam na to zapracowałem. Nie jest tak, że się tym zamartwiam, żadnej depresji, jedynie frustracja. Gdy nie wychodzi to myślę "tak nie może być". Planuję osiedlić się w większym mieście już niedługo, więc najlepiej będzie sobie całkiem odpuścić do tego czasu. Pełen luz he he. Chętnie jednak usłyszę więcej odpowiedzi na główne pytanie i dzięki za opinie. ![]()