Wczoraj spędziłam bardzo przyjemny, choć samotny wieczór i postanowiłam receptą na taki z Wami się podzielić.
Przyszłam do domu, po całym dniu.....zmęczona, ZMARZNIĘTA i z pierwszymi objawami przeziębienia. W takich chwilach z pewnością nie ma się ochoty na szaloną imprezę z koleżankami. Postanowiłam, że nastawię sobie nastrojową muzyczkę, zapale w pokoju świece i ugotuje sobie jakieś.....WARZYWA. Oczywiscie mialam ochotę na czekoladę, kakako i ciastka, ale pomyślalam, że tym razem zjem coś zdrowego i nadrobie cały deficyt witamin z minionego tygodnia.
W garnku ugotowałam sobie dużego brokuła(wcześniej pokroiłam go na mniejsze częsci) i marchewki - ok. 5 min
Zrobiłam sos czosnkowy:- z jogurtku greckiego( smakuje jak śmietana, ale ma kaloryczność zwykłego jagortu)
- wyciśniętego cziosnku
- pieprzu, trochę soli.
Na koniec pokroiłam ser Camembert na kawałki i....póściłam film Tarantino (Kill Bill - uwielbiam kino o sile kobiet, ale Wy mozecie puścic sobie coś innego).
Ogladałam film, zajadałam się swoimi o dziwko przepysznym brokułkami i marcheweczkami, do tego pyszny sereki....objawy przeziębienia znikły:))) Dziś fizycznie czuję się już swietnie, a po takim lużnym wieczorku czuję się super zrelaksowana:)))