Witam.
Co prawda to forum kobiece, lecz może to i lepiej. Potrzebuję wyrzucić to, co we mnie siedzi, i dowiedzieć się co o tym sądzicie.
Jestem w związku z dziewczyną od 2 lat. Wiadomo, jak w każdym związku były kłótnie, większe czy mniejsze, zazdrości itd. Zawsze to przezwyciężaliśmy, rozmawialiśmy i było ok. Lecz to jest dla mnie wielkim ciosem...
Sprawa ma swój początek, kiedy zauważyłem rozmowę mojej dziewczyny z kolegą ze studiów, w której ewidentnie chodziło o flirt, i to nie taki zwykły, lecz bardziej erotyczny i z podtekstami. Zaznaczę jedno, że ona nigdy rozmowy nie rozpoczynała. Uznałem to za żart, lecz po chwili rozmowa została skasowana celowo, ponieważ mogłem ją zobaczyć i zobaczyłem. Mamy swoje hasła do portalu. Wkurzyłem się trochę za to usuwanie i rozmawialiśmy. Powiedziała, że wszyscy u niej w grupie w ten sposób między sobą gadają i że to były żarty, a usunęła rozmowę, żebym się nie wkurzył o to. Obiecała, że już tak nie będzie. Minął tydzień i ta sama sytuacja. Pikantne pogaduszki i flirt w najlepsze i znów rozmowa usunięta, celowo przede mną. Zostałem okłamany. Wkurzyłem się jeszcze bardziej. Myślałem, że się nie spotkam z nią w tym dniu po zajęciach (pisali na zajęciach ze sobą) Ochłonąłem i się spotkaliśmy. I to samo, że to zabawa, że ją kontroluję, że to nic nie znaczy, że to tylko głupie gadanie. Znów rozmawialiśmy, mówiłem, że mi się to nie podoba, że nie rozumiem takiego zachowania, że rani mnie ta jej zabawa, jak i to kłamstwo, które jest najgorsze, że nie chcę być z kimś, kto nie potrafi być lojalny i dotrzymywać słowa, obietnicy, tylko kłamie za plecami. Długo tak do niej mówiłem, na wszystkie sposoby. W tym natłoku złości, tego co mówiłem i wspólnych chwil, które przyszły mi na myśl, wzruszyłem się. Przytulała mnie, tak jakby żałowała tego, że mnie zraniła i okłamała. Powiedziałem też, że jeśli taka sytuacja się powtórzy, to z nami koniec. Zapytałem czy jest tego świadoma, odpowiedziała tak. Znów obiecała, że to już się nie powtórzy, mało tego, przysięgła na Boga. Kazałem jej tak zrobić, ponieważ religia jest dla niej ważna. Minął znów tydzień i to samo. Flirt, a do tego postanowiła znaleźć inną drogę komunikacji z kolegą, więc umawiali się na maile, tak wybrała, ponieważ lepiej, żeby pisała gdzieś indziej, gdyż tutaj jest za duże ryzyko i się boi - to jej słowa. Bo mogę to zobaczyć. I Zobaczyłem, i znów usunęła, ale cześć, bo w trakcie kiedy się na te maile umawiali im przerwałem. Krew mi się gotowała, nigdy nie byłem tak wściekły, od razu powiedziałem jej, że to koniec, że ostrzegałem, że nie jest nic warta. Pierwszy raz od dwóch lat czułem, że się z nią rozstałem. Rozmawialiśmy jeszcze potem, zarzucała mi, że ją kontroluję itd. Zgadza się, kontrolowałem, ponieważ straciłem zaufanie do niej, które chciałem odzyskać. I jak widać moje podejrzenia były słuszne. Znów przepraszała, żałowała, mówiła, że to była zabawa, że czegoś jej brakowało i że miała kryzys. Ostatecznie poprosiła o ostatnią szansę i wróciliśmy do siebie. Kocham ją, dlatego się zgodziłem, choć wiem, jaką krzywdę mi wyrządziła. Na razie wszystko wróciło do normy i zobaczymy co dalej.
Co o tym myślicie ?