kleopatra2014 napisał/a:....
Jeśli oboje jesteście ludźmi na poziomie, sugerowałabym rozwód bez orzekania o winie. Ugodowo postarajcie się załatwić najlepiej na pierwszej rozprawie, a jak się nie da to najdalej na drugiej powinniście mieć kwestię zamkniętą.....Wiem co mówię, bo rozwodzę się już 6 lat. ..
Rozwód jest z orzekaniem winy bż. Przy tym co ona zrobiła, dowodach przeciwko niej nie było innej możliwości.
Co mi dał rozwód z orzekaniem ? Dużo.
Rada dla wątpiących, nie dajcie sobie wmówić, by odpuścić orzekanie winy, bo dzieci itd... Jeśli macie dowody nie wahajcie się.
Dzieci w rozprawie nie biorą udziału, a rozwód z orzekaniem może być na pierwszej rozprawie, 15 minut. Tak, tyle to trwało. Powiedziałem bż, że w grę wchodzi wyłącznie jej wina. Tak się stało. To kwestia wyłącznie dowodów, które miałem i na prawdę były dużego kalibru. Winny ZAWSZE chce bez orzekania i będzie grał na to by taki rozwód otrzymać, będzie grał na różnych uczuciach od współczucia po zastraszenie. Tak się dzieje właśnie u Piotra i Dziewana. Często w ich watkach piszę ale ostatecznie nie wysyłam bo nie potrafię bez emocji, ostatecznie anuluję zanim wyślę. Po drugiej stronie jest krotka ....
Sezamek885 napisał/a:interesowałeś się moim problemem, który jest zerem w porównaniu do Twojego ,
jak zakończyła się Twoja sprawa?nie chcesz - nie pisz
Twój problem jest dla Ciebie ogromny, nie powinnaś pisać, ze jest zerem. Masz kłopot ale masz szansę na wyjście z tego w miarę sprawnie. Po watkach widzę, ze uzależniając się od takich sku.wysynów, kobiety maja problemy z wyzwoleniem się. Za każdym razem ten sam sposób manipulacji. Trafny w Twoim wątku jest wpis horses. Teraz Pan będzie udawał pogniewanego, wypisywał jakieś emocjonalne smsiki byś ty poczuła się winna i skamlając wróciła do Pana.
Ogólnie pisząc: miałem analogicznę sytuację do Piotra i Dziewana. W niekorzystnych dla bż momentach też była agresja. Raz czy dwa się nie powstrzymała i mogłem iść wręcz na obdukcję. Czasem miałem wrażenie, że bż była pod wpływem środków odurzających, zawsze gdy wracała od niego. Ja sobie wmawiałem, że to nie tak jak myślę ale ... ostatecznie tak było. Ciągnęło się to wiele miesięcy, o wiele miesięcy za długo. Ja tak samo jak Piotr liczyłem na opamiętanie, które nie nastąpiło. Dlatego czytając jego watek i Dziewana, gdy opisują co się wydarzyło mam przed oczami to czego doświadczyłem i uczucia, które mną targały i ten cholerny ból.
Teraz jeszcze zostało kilka drobnostek technicznych. Na razie jestem sam, nie czuję potrzeby związku, ale ta cała sytuacja sprawiła, że zacząłem inaczej patrzeć i dostrzegłem, że dookoła mnie jest cała masa kobiet i mężczyzn o identycznych problemach, nawet wśród moich znajomych. Człowiek dopiero gdy sam zostanie doświadczony zauważa te niuanse, których dotychczas nie dostrzegał, że wiele małżeństw maskuje się na zewnątrz, na pokaz.
Inna, pozytywna, konsekwencja mojego rozwodu. Kilka małżeństw zmieniło swoje podejście do siebie, zaczęli się starać i to mnie cieszy. Uczą się na błędach ... moich, ale to mnie nie smuci.