Wiatm Was, jestem facetem, mam 30 lat, byłem kiedys w osmioletnim zwiazku zostałem porzucony...pozbierałem sie i znalazlem tą jedyną, byliśmy 2 lata, przez ten czas 4 razy mnie porzucała przez telefon..ja ciagle walczyłem bo bardzo ją kocham, teraz nie odbiera nie chce byc ze mna, mówi ze tez teskni i ze dalej mnie kocha jak czasem uda sie ze coś odpisze czy uda mi sie do niej oddzwonić, sytuacja jest skom ja nie mam nikogo z kim mógłbym porozmawiać...prosze was o pomoć bo nie jem nic nie spie a musze pracować, siedze i płaczę...
zawsze zostawiała mnie z powodu kłótni bo uważa ze nie powinno byc kłótni, ale przeciez nie ma takich zwiazków..dalismy sobie szanse 2 miesiace temu, nawet ja zapytałem jak ocenia ten czas powiedziała ze było bardzo dobrze ale odchodzi bo ja sie nie zmienie i ona sie nie zmieni, boze nie rozumiem...tak bardzo cierpię....
Ona ma 28 lat, na poczatku było super, jej rodzice byli we mnie poprostu zapatrzeni, ale zauważyłem ze ja kontroluja w tym wieku, wiec sie przeciwstawiłem, i od tego czasu sie zaczeło, po roku czasu była sytuacja ze wracała do domu po płaczu i jej rodzice mysleli ze ja tak krzywdze a tak nie było, płakała mi w ramie wiele razy czesciej przez nich bo nie wytrzymywała z nimi niz przez nasze jakies kłótnie czy problemy, po roku byla taka sytuacja pierwszy raz mnie zostawiła z nacisku rodziców, nie chcieli jej z domu wypuscic, a ona sie bała im przeciwstawic wyszła na balkon zapłakana ze nie moze ze sie boi. ok sytuacja sie rozjasniła udało sie wrócilismy do siebie, za kilka miesiecy znowu o cos sie pokłucilismy..i zostawiła mnie przez telefon smsem ze nic od emnie nie chce zebym sie z nia nie kontaktował, ogólnie wtedy nie pracowala i byla na utrzymaniu rodziców ale w takim wieku chyba zycie sie układa z ukochanym a nie z rodzicami. Było wile kłótni o jej rodziców bo ja kontrolowali na kazdym kroku a ona mi nie wierzyła bo tyle lat w tym tkwila ze stracila poczucie czegokolwiek..pozniej mi przyznała racje , i znowu powrót po kilku dniach i fszytko pieknie, radosc ze spotkan prawie codziennie, miłośc uczucie nie do opisania. i sytuacja z przed 2 miesiecy ...3 rozstanie, bo ja sie za szybko unosze i sie kłóce i znowu powrót i te ostatnie 2 miesiace do kilka dni wstecz były super, az pokłócilismy sie o kolezanke jej bo coś tam mnie obraziła iec powstala kłótnia w której na nia nakrzyczałem ale nigdy jej nie uderzyłem czy nie powiedziałem obrazliwego słowa...w dniu kiedy to sie stało po tej kłótni mówiłem jej ze boje sie juz wyrazić własne zdanie bo boje sie ze zaraz mnie porzucisz...ze trace własna tożsamość, powiedziala ze nic takiego nie powiedziała ze mnie zostawi...a za kilka godzin telefon ''to koniec nas'' nie chce z Toba być bo Ty sie nigdy nie zmienisz bo zawsze tak bedzie..oczywiscie jet i moja wina bo wina zawsze ley po srodku ale zeby przez telefon? i nie wytłumaczyc nic nie spotkac sie itd..pisałem jej milion smsów, ona tylko zebym dał jej spokój, od rozstania mineło kilka dni i czasem udało sie porozmawiać, i wtedy ja sie pytałem czy kocha mnie ze za nia tesknie..ona na to ze tak patrys bardzo, tesknie i kocham Cie ale postaram sie zeby to mineło. Bo nie chce juz byc ze ja sie nie zmienie itd. jestem bardzo uczuciowym i kochającym facetem, naprawde mało takich bo ciągle to od kogos słysze. jestem załamany, poprostu siedze i płacze. chciałbym ta sytuacje komus opowiedzieć chocby przez telefon...prosze Was pomózcie mi ...
mam tez gg i facebooka...błagam..biore relanium na uspokojenie ale to nic mi nie daje....
tak cholernie mocno kocham, ja jestem tego zdania ze jak sie kocha to walczy bo w zyciu sa rózne sytuacje...nie mozna sie tak poddawać, mimo tego ze mnie porzucała 4 razy..zawsze przez telefon, ale póżniej było naprawde cudownie...a wiem ze to jest ta jedyna, ta która wybrałem na całe zycie.
napisałem jej list po 3 razie, długo rozmawialiśmy ale wrócilismy do siebie, nie wstydze sie tego listu poprostu zawsze mówie z serca i to co czuje.
Cześć Małgorzato, od czego zacząć, hmm.. ponieważ nie mam innego wyboru jak ??powiedzieć ?? Ci co czuje i co myślę jestem zmuszony to napisać w takim jak by liście, co jest bardzo przykre. Po takim okresie bycia ze sobą powinno się załatwiać takie sprawy na osobności, z szacunku do tej drugiej osoby, a nawet jeśli Ty tego nie potrzebujesz to pamiętaj że byłaś w związku z drugim człowiekiem , który też ma uczucia tak jak Ty i może tak łatwo sobie nie umie z tym poradzić, nie pomyślałaś że może ja tego potrzebuję? Wiedziałaś jak przeżyłem poprzednie rozstanie, mówiłem Tobie o tym, a mimo wszystko postąpiłaś okrutnie i jeszcze gorzej, nie godnie tego co było między nami, nie godnie siebie samej, tego co mówiłaś, a Twoje słowa do mnie? ??Odpi**ol się??? i nie masz na to wytłumaczenia. Może złość? Ja nawet w złości czegoś takiego nigdy bym do Ciebie nie powiedział. No ale mniejsza o to.
Chciałem napisać o kilku sprawach, na pewno domyślasz się jakie to są sprawy?
Relacje nasze i ich obrót w złą stronę były w bardzo dużym stopniu spowodowane przez sytuacje u Ciebie w domu, tak samo jak Ty mi mówiłaś żebym się zmienił bo Ty tak nie chcesz żyć tak samo ja mówiłem zrób coś z tą sytuacją ponieważ ona na mnie negatywnie wpływa, co zarazem negatywnie wpływało na Nas. Nic nie zrobiłaś. Powiedziałaś tylko , że ??Patryk będzie do mnie przyjeżdżał?? .. i co?
Ty możesz sobie mówić u siebie w domu co chcesz, a rodzice i tak mają to w głębokim poważaniu, Twój szacunek do nich jest zbudowany na strachu przed nimi a nie relacjami z nimi jak powinno być. Jesteś ogromnie uzależniona od nich i nigdy się nie uwolnisz, mając wybór miedzy nimi a mną wybrałaś ich. Tworząc nowe życie z kimś zawsze trzeba pamiętać o rodzicach bo są oni do pewnego momentu, każdy się starzeje, każdy kiedyś umiera. Rozumiem to. Ale tworząc ten związek, to nowe wspólne życie trzeba pamiętać i pokazać jasną granicę do jakiego momentu można się posunąć w relacjach rodzice-związek. U Ciebie tego nie było?pamiętasz o jakich prywatnych sprawach chcieli decydować? Rodzice mogą wyrazić sprzeciw lub niezadowolenie z takiej lub innej decyzji swojego dziecka, ale nigdy nie mogą za nią decydować co ma zrobić tym bardziej w takim wieku w jakim jesteś. Zapytaj kogokolwiek, zresztą sama mi mówiłaś, że czy to babcia czy to koleżanki z pracy czy nawet Ty sama przyznawałaś że to nie jest normalne, więc rozumiałem, że i Ty to rozumiesz?ale na próżno było czekać. Uważam, że w taki sposób w jaki Ty to zakończyłaś, bez spotkania, przez telefon to można zakończyć związek 2 dniowy, przelotną wspólną noc, a i to nie zawsze trzeba. Ale jeżeli łączy kogoś miłość, oddanie, szacunek, uczucie jak mi się wydaje i chyba mam tu racje bardzo głębokie, wspólna przyszłość i plany to nigdy to nie powinno tak się zakończyć. Ja naprawdę chciałem Ci dać tak wiele, wiesz.. poniekąd ta sytuacja uświadomiła mi, że warto się starać dla drugiej osoby jeszcze bardziej. Zrozumiałem, że takim podejściem nie traktowałaś tego związku ani mnie poważnie.
Życie to ciągła walka w mniejszym lub większym stopniu przeplatana tymi chwilami radości, oddawania siebie wspólnie, bo przecież większość czasu spędza się poza domem pracując. Życie to problemy, wytrwałość, ale także i miłość o którą się walczy. Kiedy przyjechałaś do mnie w sobotę i powiedziałaś, że nie możesz już tankować to trudno, to będę chodzić na piechotę powiedział bym i tyle. Mam ja samochód, poradzimy sobie, to nie powód do załamywania się, ale Ty się przyzwyczaiłaś do wygody, taka sytuacja obrazuje właśnie, że wybierasz to co znane i bezpieczne, boisz się nieznanego. Jak każdy. Życie właśnie na tym polega, żeby stawiać czoła przeciwnościom i mimo wszystko nie rezygnować. ?? Puste kieszenie nigdy nie powstrzymały nikogo przed podjęciem działania. Mogą to zrobić tylko puste głowy i puste serca.??
Co do mojej osoby to miałaś w kilku sprawach rację, za dużo popijałem sobie przez co przytyłem i również to powodowało, że źle się ze sobą czułem, dlatego postanowiłem, że nie będę pił. I tak robię, zacząłem biegać jak kiedyś, to dotlenia mnie i uspokaja, inaczej myślę bez alkoholu, poczytałem trochę i zrozumiałem, alkohol otępia umysł, otępia uczucia, przygnębia, dlatego teraz czuję się zupełnie inaczej, papierosy również. I już widać efekty mojej pracy bo schudłem . Poza tym chciałbym żyć jak najdłużej.
Nigdy nie chciałem Ciebie zmieniać, no może poza kosmetycznymi sprawami, tymi małymi bo po to ma się siebie nawzajem, żeby sobie pomagać. Moja krytyka była tylko dla tego, że mi na Tobie zależy, jedynie źle ją wyrażałem, ale i to zmieniam. Może i zbyt mocno i gwałtownie to robiłem, ale kto nie popełnia błędów. Bardzo wiele się popsuło dlatego, że Ty miałaś wady. Tak. Ty tez masz wady i to niektóre bardzo duże. Ale to jest właśnie miłość, kocha się z wadami i problemami. A te drobniejsze rzeczy można zmienić. Ja wiem co robiłem nie tak, Ty nie wiesz, w całym tym zakończeniu nie powiedziałaś ani słowa o tym co Ty robiłaś źle, Ty widzisz tylko to że mi pomagałaś, starałaś się, byłaś dla mnie. Ale czy ja dla Ciebie nie byłem? Czy ja Cię nie kochałem? Czy ja się Toba nie opiekowałem? Czy ja Cię nie szanowałem? Czy ja byłem takim potworem okropnym? Wydaje mi się, że czułaś się przy mnie wyjątkowo i sama to przyznawałaś, ale widzisz wygrały te złe momenty. Nie skupiłaś się na tym dobrym tylko na tym złym. Nie ma związku bez łez, kłótni, bez smutnych dni. Poczytaj o tym jak jest w związkach i co powinno się robić żeby związki gdzie dwoje ludzi się kocha przetrwały mimo wszystko, myślisz że gdyby Twoi rodzice poddali się tak łatwo to by teraz ze sobą byli? Nie, oni szli w zaparte żeby stworzyć dom i rodzinę i dlatego im się udało. Jeżeli takie sytuacje spowodowały to to znaczy że nie kochałaś mnie prawdziwie, prawdziwa miłość trwa pomimo?Wiedząc to co złego zrobiliśmy mogliśmy zacząć nad sobą pracować. Przyznawałaś mi wiele razy rację, że tak masz racje Patryś, ale nic z tym nie robiłaś. To tak jak z alkoholikiem, on wie, że ma problem i przyznaje się do tego (choć nie zawsze) i chce to zmienić, wie o tym ale nie zmienia, bo to oznacza pracę nad sobą, wyrzeczenia, poświęcenie. A i tak na końcu nie wiadomo czy nie będzie to na marne, czy mu się uda. Tak samo jest u Ciebie, Ty nie chcesz wyrzeczeń, zmian, starania się. Mi się udało, udało się zmienić myślenie i od tego czasu jest coraz lepiej i będzie lepiej. Na Twoją decyzję wiedząc to co wiem i nie rozmawiając z Tobą w cztery oczy, nie widząc twoich uczuć i tonu, mogę twierdzić, że nie była to Twoja decyzja.. nie jak się kogoś tak kocha, kiedy 2 dni przedtem kochamy się namiętnie z uczuciem patrząc sobie w oczy. Nie na wszystkim się znam, ale o uczuciach mogę powiedzieć, że nieco wiem. Poza tym nie byłem z Toba 2 tygodnie, więc troszeczkę Cię znam. Bardzo duży wpływ maja na to Twoi rodzice, być może jakaś koleżanka, ale te osoby nie znają mnie znowu. Tylko Ty mnie znasz i wiesz, że potrafię kochać opiekować się. Wszystko się da. Być może zagrozili Ci czymś takim, że się przestraszyłaś i wybrałaś, ale w ten sposób nic nie zmienisz w swoim życiu, nigdy nie będziesz sobą, nie uwolnisz się od tego. Czy może bo zabiorą Ci auto, czy wywala Cię z domu, czy , że nie będziesz miała ich wsparcia nigdy. Dom mogłaś mieć u mnie z osobą którą kochasz, auto też, praca to rzecz nabyta, zawsze można ja znaleźć. Zawsze można wynająć coś, tak.. zmieniłem zdanie co do wynajmu, bo raz się żyje i trzeba się starać. Drugiego życia nie znajdziesz, nie wygrasz, strach przed rodzicami masz zakorzeniony głęboko w psychice, pracowałaś na to wiele lat. Rodzice są od tego żeby podpowiedzieć, wyrazić swoje niezadowolenie, ale nie żeby szantażować córkę. Myślisz że po tamtej sytuacji ze stycznia oni Cię nie szantażują? Twój wybór.
Sobota.. to, że odtrąciłem Twoja dłoń było powodem?mężczyzna powinien nosić swoją ukochana na rękach i być dla niej schronieniem i oparciem w życiu, to co powiedziałem to bzdura, wstyd mi za te słowa, przyjechałaś tego dnia do mnie i nie zapowiadało się żebyś mi to powiedziała, tylko wróciłaś do domu i coś musiało się w nim wydarzyć, coś po czym powiedziałaś mi takie słowa.. po drodze oszukałaś mnie że miałaś wypadek i pół samochodu skasowane, i wypominasz mi, że Ci nie pomogłem, zwykłe zagranie na emocjach jak się okazało w poniedziałek, że niby co? Tata wyklepał auto przez niedziele i pomalował? Proszę Cię? nawet na to nie miałaś komentarza w poniedziałek. Może miałaś kolizję?jakieś otarcie czy coś?ale zawsze lubiłaś wyolbrzymiać żeby tylko zwrócić na siebie uwagę.. tak moja droga myślisz że tego nie widać było? Heh Ty chyba uważasz, że masz przyzwolenie na oszukiwanie.. Moim problemem było to, że za dużo piłem piwa?no i co z tego jak sobie z tym poradziłem z dnia na dzień? Mną w życiu nikt nie kierował, nie decyduje o tym z kim mam być i co robić, widzisz różnicę? To nie stanowiło dla mnie problemu, widzę że inaczej myślę bez alkoholu, że bardziej mi zależy na wszystkim. Wiem to. Po prostu świat jest piękniejszy
Relacje z moją mamą naprawione, relacje z Twoimi rodzicami do naprawienia, (jeżeli tylko zechcesz) nauczyłem się cieszyć dniem, chwilą, nawet minutą, dlaczego stajemy się lepsi? Bo dorastamy, widzimy i uczymy się na swoich błędach, że nie warto się złościć, to jest bez sensu i prowadzi tylko do złego, złość niczego nigdy nie zmieniła, dobro tak.
Wiem jedno, nie ma związków bez skaż, bez nieporozumień, ale to czy się uda i czy będziemy szczęśliwi zależy od pracy nad sobą i od wyrzeczeń, od wysiłku, od starania. Znam siebie, kilka razy w życiu zmieniłem się nie do poznania, Wtedy jak sporo piłem i chodziłem łysy i ludzie się mnie bali. Powiedziałem dość. Było jeszcze kilka takich sytuacji, ta była przykładowa, że można i nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy chcieć
Gdybym napisał czy powiedział Ci to wszystko 2 tygodnie wcześniej ucieszyła byś się, że w końcu się zmieniłem, że myślę inaczej, a ja w niego wątpiłam, ale on naprawdę jest kochany?widzisz, ludzie zmieniają się pod wpływem sytuacji, bardzo rzadko i trudno jest im zobaczyć swoje błędy bez ??czegoś tego?? , tylko czy Ty widzisz swoje..? Czy widzisz co Ty zrobiłaś źle i przez co on czuł się beznadziejnie? Może moje zachowanie, moje decyzje wpłynęły na jego zachowanie? Przecież on tez ma granice wytrzymałości?ale mimo to byłem? Dlatego uważam, że to nie jest Twoja decyzja, przynajmniej w jakiejś części, a jeżeli tak jest to ani Bóg Ci nie wybaczy, ani ja, a jak Ty się będziesz czuła za jakiś czas.. nie koniecznie teraz od razu.. to już tylko Ty będziesz o tym wiedzieć. Nie wiem co spowodowało taką nagłą zmianę decyzji, uczuć, bo przecież były one i to silne, te kłamstwa o wypadku itd. Co Tobie to dało? Po co to było? Nikt kto kocha nie kończy w taki sposób i tak szybko, mówisz, że powiedziałaś mi wszystko a nie powiedziałaś w zasadzie nic. Albo po prostu poznałaś kogoś, kto zapewni Ci od razu wszystko i o nic nie będziesz musiała się martwić, bo co mogę sobie myśleć skoro nic mi nie powiedziałaś na koniec? Mogę myśleć i podejrzewać wszystko, ale to prędzej czy później się wyda. Jak ktoś tak uczuciowy jak ja może się z tym czuć? Co może sobie myśleć? Pamiętaj, że wszystko wraca do ludzi ze zdwojona siłą.
Nie słuchaj tych co mówią, że ludzie się nie zmieniają, może nie wszyscy, ja na pewno nie należę do tych osób, pamiętaj to. Wiem, że jestem dobrym człowiekiem, wiem też że nie ma za wiele takich osób, mogłaś we mnie zwątpić, miałaś do tego prawo, możesz również wierzyć, też masz do tego prawo.
Co tutaj na koniec napisać? Że według mnie popełniłaś błąd? A co to zmieni? Nic. Że mylisz się co do mnie? Że na siłę ode mnie odeszłaś? Czy mnie kochasz? Nie wiem, nie wiem nawet tego?
Wiem jedno, zmieniłem się nie do poznania, wygrałem kilkumiesięczna walkę ze sobą, nigdy już nie czuła byś się przy mnie źle, nieba bym Ci przychylił, wybrałem Cię na tę jedyną kobietę w swoim życiu, troszczę się o Ciebie i tęsknię, bardzo tęsknię, za wtuleniem się w siebie i leżeniem.. każdego wieczoru... pa.
jej kolezanka mi napisala bo ja o to porosilem o chwile rozmowy to jezeli ja kochasz to pozwól jej odejsc daj jej czas daj jej pozyc Ty sobie tez daj czas jezeli poczuje ze to jest to , wróci...i to tyle chyba, załamuje sie coraz gorzej z kazdą minutą...
aż wstyd mi ze facet 30 lat i tak reaguje... ale co zrobić jak serce mówi kochaj...