Witam wszystkich mam 19 lat jestem prawiczkiem "totalnym" (nigdy nie mialem dziewczyny, zero jakiegokolwiek doswiadczenia) i naprawde bardzo mnie to "boli". Zebym zostal dobrze zrozumiany nie przeszkadza mi prawictwo ale brak bliskosci kontaktu marze juz nawet nie o seksie (ktory wydaje mi sie odlegly i wrecz nieprawdopodobny) ale o zwyklym pocalunku przytuleniu spacerze z dziewczyna. Byc moze wydaje sie to malo meskie ale w porownaniu do otaczajacych mnie "pizdeczek" (sorry za wyrazenie) to jestem wzorem meskosci (tej pozytywnej rzecz jasna), jednak to oni maja piekne dziewczyna a ja moge co najwyzej umowic sie z renia grabowska. Odechciewa mi sie zyc. Przestalem sie ludzic ze sie cos zmieni (kiedys w to wierzylem) tylko szkola chata trening sen. Replay. Beznadzieja poczucie zenady pustki braku (nie ukrywajmy rowiez niezaspokojenia) kazdego dnia dzien po dniu. I to ze jestem podczlowiekiem gorszym od tych z ktorych w duchu sie smialem bo oni maja kogos sa dla kogos i ktos jest dla nich a ja jestem samotnym nikim. Mysle ze najwiekszym problemem jest to ze nie umiem podrywac (o ile w ogole sie spodobam czego rowniez nie potrafie ocenic rozpoznac) zawsze bylem uczony bycia milym pomocnym i pelnym szacunku w stosunku do kobiet ktore jednak nie sa zainteresowanie osobami tak sie zachowujacymi. Troche nielogiczne i bolesne. Boje sie ze zaczne je nienawidzic bo coraz czesciej lapie sie na takich myslach a wiem ze w ten sposob jeszcze bardziej zniszcze sobie zycie. Sorry za forme i chaos chcialem to z siebie wyrzucic bo nawet nie mam komu tego powiedziec...
Podobne tematy
W skrócie, czyli nie wiesz nic o kobietach.
Ok czujemy Twój ból, niestety użalając się możesz jedynie wypić piwo z kumplem i jeszcze jedno i się nad sobą użalać.
1. Polub samego siebie, masz pasje? ambicje ? plany?
Jeżeli chcesz mieć bliską Ci osobę, chociażby przyjaciółkę, musisz byc osoba interesujaca, w żaden inny sposób tego nie uczynisz, nalezy cieszac sie zyciem i dzielic sie tym z innymi.
Jasne latwiej jest jezeli Bóg obdarzył nas ładnym wygladem, bo kobiety patrzą na samym poczatku na nasz wyglad, jednak osobowość to 90 % dalszej kwestii.
Nie traktuj dziewczyn jako przedmiot, rzeczy materialne i wgl, to że kumpel ma dziewczyne, to jedynie swiadczy o tym, iż na to pracował, tak jak Ty na monotonnych "treningach" .
2. Nauczono Cie byc milym , ble ble ble.
Wszystko co dobre wyniosłeś z domu, gratulacje, jednak sprawy dotyczące kobiet są o 360^ inne. Moze akurat napisales ten temat, bo masz doła, ok, jeżeli naprawde zalezy Ci na tym aby poderwac dziewczyne próbuj pracowac nad tym, jest wiele sposobow, zagaduj, czytaj książki o podrywie, wideo ...
3 2014-10-26 23:17:03 Ostatnio edytowany przez Zenada (2014-10-26 23:24:25)
Dola mam powiedzmy od dosc dawna (moze od zawsze?). Jakies plany mam (w koncu studiuje mam tez kilka opcji w razie "w"). Na wieksze pasje czasu zbytnio nie mam jedynie te treningi boksu. Piekny raczej nie jestem choc do brzydkich tez nie naleze. Kobiety zawsze szanowalem i podziwialem (wrecz do przesady bo chwilami wydawalo mi se ze przestaja byc ludzmi a staja sie istotami z inniej planety co pewnie tez mialo wplyw na moja nieudolnosc). Kumpel pracowal prosze cie herezja jakiej dawno nie slyszalem. O podrywie czytalem na nie wiele sie to zdalo z reszta nie potrafie przejsc z teorii do praktyki (jak w zyciu co innego czytac o zabijaniu a co innego zabic...). A i obrot o 360 powoduje powrot do pozycji wyjsciowej.