Witam , musze was zapytać drogie panie o rade. Byłem w związku z dziewczyną przez ponad 3 lata, ona bardzo mnie kochała , i była gotowa zrobić dla mmnie wszystko. A ja , ech , ja to stale wykorzystywałem brałem niewiele dając w zamian. Odchodziłem i wracałem, a ona stale na mnie czekała!
Przez ostatnie kilka miesięcy próbowałem to zmienić , zrozumiałem swój błąd i wydawało mi się że mi na niej zależy .
I w końcu po tak długim czasie , jak dopieła swego i zacząłem o nią zabiegać ODESZŁA(miesiąc temu).
Nie chce do niej wracać, wiem że po tym wszystkim nasz związek nie miał by sensu.
Ona już kogoś ma, widziałem ja na miescie jak szła z nim za ręke (ja nigdy nie chciałem tego robić). Zycze jej jak najlepiej i mam nadzieje ze nowy facet odwzajemni jej uczucie!
Ale mimo wszystko czuje się podle. Czuje się podle jak myśle o tym jak ją traktowałem . Czuje się okropnie samotny.
Powiecie że sam sobie na to zasłużyłem, ok przyjmuje, ale robiłem to podświadomie -dostawałem wszystko cokolwiek bym nie zrobił, kto by nie brał.
Najbardziej tragiczne jest to że rozstanie ''zgrało sie'' z całą resztą nieszczęść, : jestem bez pracy ,mam długi, a niedługo czeka mnie operacja barku. Ech peszek.
Pisze bo chciałbym wiedzieć czy można chcieć dla kogoś dobrze , a jednocześnie robić wszystko aby to zepsuć?