Czy stosujecie czasem "metodę na blondynkę" czyli w niektórych momentach udajecie, że trzeba mówić do Was DUŻYMI LITERAMI w celu osiągnięcia jakiegoś celu lub z powodu lenistwa, wygody itp.
Na przykład dziś pytając się o ofertę telefonii komórkowej żeby uniknąć zarzucenia mnie ofertami telefonów z niczym mi niepotrzebnymi bajerami poprosiłam o pokazanie "telefonów dla blondynek". Pan od razu zajarzył o co mi chodzi przedstawiając zwykłe, proste modele telefonów.
Gdyby przyszło mi zmieniać koło w samochodzie na trasie - na pewno zatrzymałabym jakiegoś faceta i z miną "ja nie umiem, nie poradzę sobie, to takie ciężkie itp" bo samej nie chciałoby mi się rąk brudzić i kombinować.
I w zasadzie stwierdzenie "że jestem blondynką" raczej spotyka się z sympatią i pomocą niż ze spojrzeniami z politowaniem...