netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

228 odpowiedzi42 511 wyświetleńzałożony przez Aeryn, 21.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 229 ]

1

Temat: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Witajcie,

Z mężem jesteśmy parą od 4 lat, w tym roku wzięliśmy ślub. Tuż przed ślubem mój M. poznał swojego kuzyna i jego żonę (którym się nie układa). Zaprosił ją raz do nas na imprezę, bo "było mu jej żal" że taka smutna. Nie miałam nic przeciwko, ale cały wieczór zajmował się głównie nią, wygłupiali się jak dzieci w szkole, ciągnąć za włosy, łaskocząc, a ja siedziałam, patrzyłam, i nie rozumiałam chyba co się dzieje. Wtedy znał ją przecież ledwie miesiąc.
M. nakłonił jednego z naszych weselnych gości, aby ten zabrał ją ze sobą jako osobę towarzyszącą. Po ślubie po raz pierwszy do niej pojechał, mówiąc mi, że chce z nią porozmawiać. Było mi cholernie źle z tym, zwłaszcza, że się nam nie przelewa (niestety z winy M. który nie mógł sobie odmówić przyjemności i wpędził siebie, a więc i nas (mamy wspólne finanse) w kredyt). Żona kuzyna mieszka daleko, jakieś 55 km w jedną stronę, a benzyna jest droga. Ja często odmawiam sobie fryzjera czy wyjścia na pizzę, żeby oszczędzić na paliwie, a on lekko tankuje na te 110 km żeby się z nią spotkać.
Niedawno zaprosiła go w góry. Dodam, że tylko jego (mnie nie). Tydzień płakałam z tego powodu, byłam strzępkiem nerwów. Mówił mi, że chce jechać, bo to jego przyjaciółka, jedyna jaką ma, a poza tym jadą jej dzieci i przyjaciółka z mężem. Nie pojechali, bo zepsuła się pogoda.
Nie wiem co mam myśleć, ale z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej, robię się strzępkiem nerwów, płaczę, dołuję się. Czuję, że go tracę, a jesteśmy 3 miesiące po ślubie. Rozmawia z nią codziennie przez Internet, piszą SMSy. M. tłumaczy, że to tylko przyjaźń, ale kontaktu z nią nie zerwie, bo to jego przyjaciółka i jest dla niego ważna. Powiedział, że jeśli nie wierzę mogę sobie poczytać jego SMSy. Sama nie wiem, może myślał, że tego nie zrobię bo generalnie brzydzę się czymś takim, ale... wybrałam losowo jakiś SMS, a tam ona napisała mu "Zamruczysz mi do uszka?" "Mrrr" odpisał jej M.
Mówi że to nie flirt, że jestem przewrażliwiona. Czy wg Was, drogie Forumowiczki, tak piszą do siebie przyjaciele? sad

2

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Moim zdaniem i wedle tego, co mi intuicja po tym poscie podpowiada, powinnas usunac slowo (chyba) w nawiasach z tytulu tego watku.

3

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Mussuka napisał/a:

Moim zdaniem i wedle tego, co mi intuicja po tym poscie podpowiada, powinnas usunac slowo (chyba) w nawiasach z tytulu tego watku.

Rozumiem sad Nie wiem już jak mam z nim rozmawiać, tzn. rozmowa chyba nie ma sensu, bo on wszystkiemu zaprzecza i każda rozmowa na jej temat kończy się tak samo - moim płaczem i jego irytacją, że coś sobie wymyśliłam... Gdy zapytałam o te mruczenie do uszka, powiedział, że to był taki żart, że ona tak żartuje a on się tylko "wpisuje" w jej styl. Tylko, że to cholernie boli. Najgorsze jest to, że nie mam z nią szans, bo ona jest zdrowa a ja jeżdżę na wózku sad

4 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-10-21 14:48:37)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Mussuka napisał/a:

Moim zdaniem i wedle tego, co mi intuicja po tym poscie podpowiada, powinnas usunac slowo (chyba) w nawiasach z tytulu tego watku.

Niestety, ale Mussuka MA RACJĘ.
"M. tłumaczy, że to tylko przyjaźń, ale kontaktu z nią nie zerwie, bo to jego przyjaciółka i jest dla niego ważna" smile
To żadna "przyjaźń", Aeryn. To coś, czego nie trzeba już chyba nazywać po imieniu... A swoją drogą ten Twój małżonek - tak na marginesie dodam - w sposób bezwzględny od samego początku przyczyniał się do dalszego "nieukładania się" w tamtym małżeństwie...
Jak hiena...

5

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Hmm... rok temu przerabiałam bardzo podobny schemat.... dziś on mieszka z nią, a za 2 dni moja sprawa rozwodowa.
Wiem, że nie brzmi to optymistycznie, ale życzę żeby Tobie udało się nie skończyć tak jak mi :-)

6 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-10-21 14:52:56)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
kosmiczny nick napisał/a:

A swoją drogą ten Twój małżonek - tak na marginesie dodam - w sposób bezwzględny od samego początku przyczyniał się do dalszego "nieukładania się" w tamtym małżeństwie...
Jak hiena...

Myślę, że nie, dlatego, że kuzyn mojego M. otwarcie mówi i pokazuje od dłuższego czasu, że nie zależy mu na swojej żonie i dzieciach. Całymi dniami siedzi grając w gry komputerowe, od dłuższego czasu nie ma też pracy (mam wrażenie, że przez ten nałóg).

7

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Fascynująca " przyjaźń" po miesiącu znajomości. Nic, tylko dać się za taką pokroić.
Pierwsze, co bym zrobiła to napisała smsa, że wolałabyś aby to Tobie twój mąż mruczał do uszka.
Co za żałosny tekst, ja nie mogę.
Jeśli jeszcze ze sobą nie spali to stanie się to lada moment.
Polecałabym też powiadomić kuzyna, męża owej przyjaciółki.
Bo nawet jak mu nie zależy na żonie i dzieciach to będzie raczej zdegustowany całą sytuacją.
Swoją drogą - kolejny dziad małżonek.

8

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Betsy80 napisał/a:

Fascynująca " przyjaźń" po miesiącu znajomości. Nic, tylko dać się za taką pokroić.
Pierwsze, co bym zrobiła to napisała smsa, że wolałabyś aby to Tobie twój mąż mruczał do uszka.
Co za żałosny tekst, ja nie mogę.
Jeśli jeszcze ze sobą nie spali to stanie się to lada moment.
Polecałabym też powiadomić kuzyna, męża owej przyjaciółki.
Bo nawet jak mu nie zależy na żonie i dzieciach to będzie raczej zdegustowany całą sytuacją.
Swoją drogą - kolejny dziad małżonek.

Po takiej akcji mąż i ta panna zrobią z Aeryn głupka i zaczną być ostrożniejsi.
Tym samym na jakiś czas uśpią jej czujność.
Najrozsądniej byłoby udawać, że nic się nie dzieje i po cichu zbierać dowody...

9

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Aeryn zapraszam do mojego wątku - wystarczy pierwszy wpis

nie ma przyjaźni damsko-męskiej
jeżeli ktoś o tym mówi, znaczy że zdradza lub jest blisko

napiszę jedno : menda! po 3 miesiącach chcieć jechać bez Ciebie z kimś innym? Kurcze wy z łóżka nie powinniście wychodzić a nie zadajesz sobie pytanie czy flirtuje z nią ?

Skoro pytasz - odpowiem : TAK FLIRTUJE, mało tego jeżeli jeszcze Cię nie zdradził FIZYCZNIE (bo emocjonalnie robi to od dawna i nie wiem co gorsze) - zrobi to niebawem.

Ogarnij się i bierz sprawy w swoje ręce - albo Ty albo ona .
I nie daj sobie wmówić (jaka ja) że to są Twoje urojenia i to nie tak. Że przyjaciółka go rozumie , potrzebuje itd.
A co Ciebie to obchodzi? Jesteś Ty i On. Jeżeli tego nie rozumie - niech spada ... może się wtedy opamięta

Trzymam kciuki smile

i głowa do góry - obierz kurs i z niego nie schodź - jak jak przez kilka mcy sad

10

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Co za historia. Tak mi przykro. Nie pozostaje Ci nic innego, niż zbierać dowody i przyznać się przed sobą, że Twój mąż zakochał się w innej. Czy przed ślubem Wam się układało? Coś musiało już być nie tak, skoro jemu tak szybko przyszło otwarcie się na inne kobiety z zewnątrz.

11

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

Witajcie,

Z mężem jesteśmy parą od 4 lat, w tym roku wzięliśmy ślub. Tuż przed ślubem mój M. poznał swojego kuzyna i jego żonę (którym się nie układa). Zaprosił ją raz do nas na imprezę, bo "było mu jej żal" że taka smutna. Nie miałam nic przeciwko, ale cały wieczór zajmował się głównie nią, wygłupiali się jak dzieci w szkole, ciągnąć za włosy, łaskocząc, a ja siedziałam, patrzyłam, i nie rozumiałam chyba co się dzieje. Wtedy znał ją przecież ledwie miesiąc.
M. nakłonił jednego z naszych weselnych gości, aby ten zabrał ją ze sobą jako osobę towarzyszącą. Po ślubie po raz pierwszy do niej pojechał, mówiąc mi, że chce z nią porozmawiać. Było mi cholernie źle z tym, zwłaszcza, że się nam nie przelewa (niestety z winy M. który nie mógł sobie odmówić przyjemności i wpędził siebie, a więc i nas (mamy wspólne finanse) w kredyt). Żona kuzyna mieszka daleko, jakieś 55 km w jedną stronę, a benzyna jest droga. Ja często odmawiam sobie fryzjera czy wyjścia na pizzę, żeby oszczędzić na paliwie, a on lekko tankuje na te 110 km żeby się z nią spotkać.
Niedawno zaprosiła go w góry. Dodam, że tylko jego (mnie nie). Tydzień płakałam z tego powodu, byłam strzępkiem nerwów. Mówił mi, że chce jechać, bo to jego przyjaciółka, jedyna jaką ma, a poza tym jadą jej dzieci i przyjaciółka z mężem. Nie pojechali, bo zepsuła się pogoda.
Nie wiem co mam myśleć, ale z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej, robię się strzępkiem nerwów, płaczę, dołuję się. Czuję, że go tracę, a jesteśmy 3 miesiące po ślubie. Rozmawia z nią codziennie przez Internet, piszą SMSy. M. tłumaczy, że to tylko przyjaźń, ale kontaktu z nią nie zerwie, bo to jego przyjaciółka i jest dla niego ważna. Powiedział, że jeśli nie wierzę mogę sobie poczytać jego SMSy. Sama nie wiem, może myślał, że tego nie zrobię bo generalnie brzydzę się czymś takim, ale... wybrałam losowo jakiś SMS, a tam ona napisała mu "Zamruczysz mi do uszka?" "Mrrr" odpisał jej M.
Mówi że to nie flirt, że jestem przewrażliwiona. Czy wg Was, drogie Forumowiczki, tak piszą do siebie przyjaciele? sad

nie chyba, a na pewno flirtują, nawet jeśli to niewinne to zmierza w złym kierunku i nie jest fair wobec partnera z którym się żyje
ja postawiłabym sprawę na ostrzu noża, wóz albo przewóz

to tylko przyjaciółka a Ty co, tylko żona?
porozmawiaj i z nim i z nią a dowiesz się jak sprawy się mają, jęsli tylko przyjaciółka i grzeszy jakąkolwiek inteligencją będzie wiedziała co zrobić
na pewno nie siedź biernie, co ma być to będzie, ale przynajmniej zrobisz ile możesz, żeby to uratować, o ile jest o co walczyć, a jeśli nie to krzyżyk im na drogę - dostaniesz szansę na prawdziwe życie, a nie mrzonki

12

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

A dlaczego on nie zabiera Ciebie ze sobą w odwiedziny? Powiedz, że skoro to tylko zwykłe odwiedziny, przyjaciółki, to Ty również chcesz w tym uczestniczyć.

13 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-10-21 17:00:47)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Mała rada, póki sprawy z małżonkiem wyglądają tak jak wyglądają, nie dopuść Autorko, żeby pojawiła się ciąża i niech Ci przez myśl nie przejdzie cerowanie małżeństwa dzieckiem. Natomiast małżonek to hmm... zwykłe ścierwo i tu poważnie powinnaś się zastanowić, czy to właściwa osoba na właściwym miejscu...
3 miesiące i rozwód bywa, zawsze to lepiej niż 3 lata lub 30 lat...

14

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Jak zobaczyłem tytuł, to pomyślałem, że znowu jakaś przewrazliwiona baba robi z igły widły...
A tu zdziwo, bo definicja flirtu jaką znam jest mocno inna.
To nie żaden flirt tylko jawne kręcenie dupy na boku.
Bez urazy.

15

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

to jawna zdrada i zalosne tłumaczenia, powiem ci ze jesteś bardzo cierpliwa (łaskotki na twoich oczach, z dziewczyna która znał miesiąc!)

16

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Ogarnij się,  to juz praktycznie zdrada emocjonalna.

17

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Ogarnij się,  to juz praktycznie zdrada emocjonalna.

18

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

Najgorsze jest to, że nie mam z nią szans, bo ona jest zdrowa a ja jeżdżę na wózku sad

Ale to z tobą Aeryn mąz się ożenił , ciebie wybrał , wiedział że jestes niepełnosprawna i mimo to podjął tą decyzję. Żona kuzyna może nie wie że weszła z butami w wasz związek? Dziwnie to wyglada jego zaprasza na wycieczke a ciebie nie .  Twój M jaką przyszłość wybrał, czy poznając ją nagle go "oswieciło"? Niedojrzały chłopiec. Nie wygląda to dobrze relacja m z żoną kuzyna zacieśnia się, a on wszystko zrobi dla TEJ przyjazni. Twoje żale i płacz nie robia na nim wrażenia. To ty jestes tą złą która nie pozwala mężusiowi na romans. Jasne postawienie sprawy jak ty to widzisz i zmiana zachowania meża, ochłodzenie relacji z nią, a nawet całkowite wycofanie sie z niej albo podjęcie przez ciebie decyzji o rozstaniu bo nie zasłuzyłas sobie na takie traktowanie. Masz przed sobą całe życie które możesz przezyc z kims kto prawdziwie będzie ciebie kochac, szanować i liczyć się z twoimi uczuciami i twoim zdaniem.

19

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Przede wszyskim rodzina to my takze masz prawo uczestniczyc w eskapadach meza zeby zweryfikowac co sie dzieje. Albo tam pojedz i sprawdz albo pojedz razem z mezem. Masz do tego prawo. Musisz dzialac inaczej maz bedzie robil co zechce a Ty bedziesz splacac kredyt dla jego przyjemnosci. Taka sytuacje osobiscie znam ale to juz zachaczylo o wielka manipulacje i wpedzenie drugiej osoby (zony) w chorobe psychiczna i leki. Warunek jest jeden. Robicie wszystko razem. Swoja droga taka bezczelnosc w zachowaniu wynika gownie z bezkarnosci i przyzwolenia otoczenia. To jakb np. dziecko siegalo po alkohol. Przyjemne ale w momencie karcenia przez otoczenie, konsekwnecji w izbie, kar od rodzicow widzi ze to nie tak. Tu tych konsekwnecji nie ma wiec moze byc jeszcze gorzej, w tym lub kolejnym przypadku w przyszlosci. Ukrywanie, usprawiedliwianie tylko poglebi problem, z ktorym zostaniesz sama. Rodzina nie reaguje? Nie komentuje? Moim zdaniem jako kobieta masz jeden duzy przywilej. Mozesz w kazdej chwili zarzadac zerwania tego kontaktu i nie musisz sie z tego tlumaczyc. Wrecz przeciwnie, dyskusje z manipulatorem tylko wytraca Cie z rownowagi i nic nie uzyskasz. Kategorycznie zabron kontaktow, badz konsekwenta i wyciagnij konsewkencje. Jakie? Tego nie wiem. Juz dawno jednak powinnas sprawe potraktowac jednoznacznie. Nie rozumiem skad taka niemoc? Przeciez wystarczy wsiasc w samochod, nekac meza, walczyc, postepowac nawet nie racjonalnie, jezdzic zawsze tam, itp. a nie lezec i plakac do poduszki. Trzeba cos robic bo samo sie nie zrobi.

20

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Nie ma żadnego znaczenia, że jeździsz na wózku. To jest w ogóle poza tematem.
Jesteś kobietą, żoną i masz postawić sprawę jasno, nie życzysz sobie, koniec i kropka.

21

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Zrobi jej dziecko i co powie Ci że to wypadek przy pracy ?
Nie wyobrażam sobie w taki sposó  pisać z.przyjacielem., kolega , jeśli.Ja lub on jesteśmy w zwiazku ,można pisać ale NIE TAK JAK ONI to jest.kręcenie , flirtowanie., zdradzanie - on Cie zdradza

Wzieliście ślub z.miłości czy ktoś nalegał

To że Ty jesteś niepełnosprawna to żaden argument ! On Cie powinien szanować wspierać kochać i to WY powinniście gdzieś jechać a nie jakaś szmata z cudzym mężem !!


Moja propozycja ?

Uświadom sobie że nie jesteś winna ani tego że jest wózek ani tego jaki jest mąż - on ma swój rozum
Powiedz mu że jeśli nie zaprzestanie.w trybie natychmiastowym kontaktów z nia idziecie w swoja strone
Jeśli wybierze ją ... Uwierz w siebie dasz rade.!!!! Wykop go z swojego życia podejmij kroki aby rozejść sie z nim formalnie... Wygadaj sie komuś

Jeśli wybierze Ciebie , kontroluj..nie jest to dobre.Ja wiem ale kurcze sama bym schiz dostała ...i zadbajcie o Wasz zwiazek ..

Ale szczerze ...wydaje mi sie że bd lepiej jak przygotujesz sie na.pierwsza wersje ... Co za ****


Przykro mi

22

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

nie mogę z tym sms'em " zamruczysz do uszka?" " Mrrr"
- LITOŚĆI! Chamstwo w żywe oczy, facet nie ma w sobie żadnych hamulców.
Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu, ale pewnie nie byłoby to nic miłego.

23 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-10-22 08:17:52)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Chciałam Wam wszystkim podziękować za wsparcie. Jest mi bardzo ciężko, bo 4 lata to spory kawał życia. Pytacie, skąd ta niemoc, brak reakcji z mojej strony. Przez ostatnie 3 miesiące bardzo męczyłam się, bo przyklejono mi łatkę "złej, zazdrosnej żony, która widzi coś czego nie ma". Męczyłam się sama ze sobą. Nigdy nie chciałam być zazdrosną żoną, a jednak to co działo się wokół bardzo bolało, i jeszcze niepochlebny osąd tej kobiety na mój temat, który zaczęłam rozważać. Boże, czego ja się spodziewałam, że ona będzie mu mówić same pochwały na mój temat? To przecież takie oczywiste.... a jednak ja sama nigdy w takie gierki nie grałam, mam inny system wartości, do głowy by mi nie przyszło żeby podrywać żonatego mężczyznę...

Byłoby mi wstyd przyznać się przed znajomymi, że żona kuzyna mojego męża go podrywa, a on odpisuje jej w tym samym tonie, nie widząc w tym nic złego. Najgorsze jest to, że nadal go kocham, i jeszcze przez jakiś czas kochać będę, ale nie wybaczę mu tego nigdy. Raczej się ze sobą pożegnamy, bo on nie widzi żadnego problemu w swoim zachowaniu.

Koniec małżeństwa po 3 miesiącach to jakiś koszmar. W najgorszych snach sobie tego nie wyobrażałam, ani tego, że żona kuzyna mojego M. będzie na tyle bezczelna żeby flirtować z moim mężem. Nie wiem skąd się biorą takie kobiety, jak tak w ogóle można nie mieć żadnych zahamowań, taki wypaczony system wartości? W ostatnich 2 miesiącach nie układało się nam najlepiej, ciężko było mi wybaczyć M. jego błędy i pewnie niepotrzebnie ciągle o nich mówiłam, ale zawsze byłam otwarta na rozmowę, zawsze miałam dla niego czas. Zapewne gdyby powiedział, że mieliśmy kryzys a on się pogubił, jeszcze bym się zastanawiała - bo winą za zdradę obarcza się zazwyczaj obie strony, i pewnie gdzieś tam ja też się pogubiłam. To nie jest usprawiedliwienie, bo zdrada to coś strasznego, ale gdyby chociaż się przyznał. Nie, dla M. zdrady nie było. Nie robił i nie robi nic złego.

Mam nadzieję, że miłość jeszcze stanie kiedyś na mojej drodze. Postaram otaczać się życzliwymi ludźmi, zająć się czymś żeby nie myśleć. Kiedyś będzie lepiej.

PS. Odpowiadając jeszcze na pytanie, tak, wzięliśmy ślub z miłości. Nikt nie nalegał. Nawet ja nie nalegałam.

24

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

Chciałam Wam wszystkim podziękować za wsparcie. Jest mi bardzo ciężko, bo 4 lata to spory kawał życia. Pytacie, skąd ta niemoc, brak reakcji z mojej strony. Przez ostatnie 3 miesiące bardzo męczyłam się, bo przyklejono mi łatkę "złej, zazdrosnej żony, która widzi coś czego nie ma". Męczyłam się sama ze sobą. Nigdy nie chciałam być zazdrosną żoną, a jednak to co działo się wokół bardzo bolało, i jeszcze niepochlebny osąd tej kobiety na mój temat, który zaczęłam rozważać. Boże, czego ja się spodziewałam, że ona będzie mu mówić same pochwały na mój temat? To przecież takie oczywiste.... a jednak ja sama nigdy w takie gierki nie grałam, mam inny system wartości, do głowy by mi nie przyszło żeby podrywać żonatego mężczyznę...

Było mi wstyd przyznać się przed znajomymi, że żona kuzyna mojego męża go podrywa, a on odpisuje jej w tym samym tonie, nie widząc w tym nic złego. Najgorsze jest to, że nadal go kocham, i jeszcze przez jakiś czas kochać będę, ale nie wybaczę mu tego nigdy. Raczej się ze sobą pożegnamy, bo on nie widzi żadnego problemu w swoim zachowaniu.

Koniec małżeństwa po 3 miesiącach to jakiś koszmar. W najgorszych snach sobie tego nie wyobrażałam, ani tego, że żona kuzyna mojego M. będzie na tyle bezczelna żeby flirtować z moim mężem. Nie wiem skąd się biorą takie kobiety, jak tak w ogóle można nie mieć żadnych zahamowań, taki wypaczony system wartości? W ostatnich 2 miesiącach nie układało się nam najlepiej, ciężko było mi wybaczyć M. jego błędy i pewnie niepotrzebnie ciągle o nich mówiłam, ale zawsze byłam otwarta na rozmowę, zawsze miałam dla niego czas. Zapewne gdyby powiedział, że mieliśmy kryzys a on się pogubił, jeszcze bym się zastanawiała - bo winą za zdradę obarcza się zazwyczaj obie strony, i pewnie gdzieś tam ja też się pogubiłam. To nie jest usprawiedliwienie, bo zdrada to coś strasznego, ale gdyby chociaż się przyznał. Nie, dla M. zdrady nie było. Nie robił i nie robi nic złego.

Mam nadzieję, że miłość jeszcze stanie kiedyś na mojej drodze. Postaram otaczać się życzliwymi ludźmi, zająć się czymś żeby nie myśleć. Kiedyś będzie lepiej.

PS. Odpowiadając jeszcze na pytanie, tak, wzięliśmy ślub z miłości. Nikt nie nalegał. Nawet ja nie nalegałam.

Zakończ więc tą ich perfidną zabawę.
Skoro przyjaciółka jest taka fajna, wspaniała i ważniejsza od Ciebie, to życz im szczęścia, które może w ich przypadku okazać się złudne gdy zetkną się z codziennością
Nie mogę pojąć jak to możliwe, że tak szybko po ślubie znalazł sobie inną drogę życia, to się nie zmienia tak szybko, coś musiało być nie tak między Wami albo w jego głowie już wcześniej, a brnął w to, bo brakło mu odwagi gdy przyszły wątpliwości "a jakoś to będzie"

25

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Bardzo mi przykro,że spotkało Cię coś takiego:( Że mężczyzna , z którym chciałaś spędzić życie okazał się krętaczem i zwykłym gnojkiem.
Wiem jak boli wmawianie ,że 'nic nie ma' a Ty jesteś chorobliwie zazdrosna. Nie daj sobie tego dalej wmawiać. Weź sprawy w swoje ręcę i nie pozwól dalej się tak traktować!

Miłość Cię jeszcze spotka, na pewno:) Uznaj to co Cię spotkało za siniaka, nie za bliznę. Siniak pozmienia kolory, poboli i zniknie. I ten ból pewnie też kiedyś zniknie. Musisz być silna.Powodzenia:*

26

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

To co opisujesz, zachowanie meza i tej kobiety, to sa cechy manipulacji i klamstwa. To ze ukrywasz to przed innymi, tylko te manipulacje wspomaga a Ty zostajesz z problemem sama. Przytkniecie latki, jak to piszesz, jest tylko manipulacja Twojego meza. Znam to z autopsji i wiem ze sa ludzie, ktorzy kiedy chca cos osiagnac, umieja manipulowac swoim otoczeniem. Z czasem staje sie to coraz smielsze i bezczelniejsze. Bezkarnosc ich tylko uskrzydla.

27

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Kobieto! Ten świński syn niewierny zwany Twoim mężem jeździ do obcej baby a Ty się zastanawiasz co robić?

Ja po takim wybryku od razu powiedziałbym fora ze dwora i jeszcze kop z rozpędu.

28 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-10-25 09:33:34)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Witajcie,

Nie było łatwo, ale myślę, że jesteśmy już na dobrej drodze aby wszystko szło ku lepszemu. Powinnam chyba zacząć od początku. Było mi bardzo ciężko, ale postawiłam mężowi warunek - ja albo ona. Myślę, że powinnam była wcześniej zareagować, jasno określić jak wpływa na mnie jego relacja z przyjaciółką. Powiedziałam jasno mężowi, że go kocham, ale jego relacja z tą kobietą upokarza mnie i rani, wiedząc, że on zwierza się jej z naszych problemów i że odpowiada jej flirtem na flirt. O flircie zapewniał że to był tylko ten jeden SMS, reszta to zwykła przyjaźń. Nie wykluczam, że to prawda, natomiast przyjaźń z kobietą która pisze do mojego męża w sposób bardzo dwuznaczny jest wyjątkowo śliska. I nie powinien był flirtować z nią, nawet jeśli to tylko jeden SMS. Gdy zaprosiła go w góry beze mnie, powiedziałam, że powinien był powiedzieć, że ma żonę i kocha mnie, i chętnie pojedzie ale tylko jeśli ja też.

Nie jestem przekonana czy to była zdrada tj. nie mam dowodów poza tym jednym SMSem. Gdy powiedział mi, że ja jestem jedyną osobą która w SMSie o takiej treści widzi coś niestosownego, postanowiłam pokazać mu Wasze opinie. Ukłuły go bardzo Wasze komentarze (zwłaszcza te o hienach, dziadach i skur****nach), ale myślę, że te mniej obraźliwe komentarze skłoniły go do refleksji. I nastąpił przełom, gdy wreszcie przyznał się, że to nie były żarty tylko flirt. Flirt mąż tłumaczył tym, że ona podbudowywała sobie tym poczucie własnej wartości, a on chciał jej pomóc. Argumentu iż ona potrzebuje pomocy mąż użył też gdy dałam mu wybór - ja albo ona. Mogę wysłuchać takiego argumentu, ale powinnam chyba podkreślić, że się z nim nie zgadzam. Gdyby naprawdę była jego przyjaciółką, flirtowałaby z kimś innym aby jemu nie zniszczyć małżeństwa. Dałam mężowi też jasno do zrozumienia że gdy podbudowywał w ten sposób ją, upokarzał mnie. I że tak być nie może.

Była więc niemiła atmosfera, kłótnia, a w końcu pakowanie walizek. Mówił, że mnie kocha, i nie ukrywam, że było mi ciężko, ale wiedziałam, że póki ona jest w naszym życiu, to nie będzie miało sensu. Po co mam się zadręczać myślami, czy może ona znowu z nim flirtuje, nie chcę tak żyć. Nie mówię, że on nie powinien mieć przyjaciół czy koleżanek. Ma w pracy koleżanki, nigdy mi nie przeszkadzało to, nie wypytywałam go gdy jeździł pracować do innych miast, nie podejrzewałam go o nic, gdy zapytał czy może jechać na zlot miłośników swojej ulubionej gry, bez wahania się zgodziłam. Nigdy nie sprawdzałam mu telefonu ani mejli. I nie drążyłam. Ale jeśli przyjaźń (mam tu na myśli głębszą więź) z inną kobietą może źle się skończyć, to przyjaźń z inną kobietą która z nim flirtuje, na pewno źle się skończy.

Mąż myślał nad wszystkim dwa dni, przy spakowanych walizkach. Na trzeci dzień powiedział mi, że zakończył znajomość z przyjaciółką. Na dowód pokazał mi swoją rozmowę z nią. Zdziwiło mnie trochę, że napisała mu, że spodziewała się, że tak to się skończy, ale nie nalegała by jednak z nią dalej rozmawiał. Uznałam, że na tej podstawie możemy zacząć odbudowywać to co między nami ostatnio się psuło. Dużo czytałam na tym forum o komunikacji między kobietą a mężczyzną, o odbudowywaniu relacji, myślę, że zobaczyłam większość swoich błędów które sprawiły że zaczął szukać bliskości i zrozumienia gdzie indziej.  W każdym razie będziemy próbować. Mąż wspomniał mi, że czyta co tu piszecie, więc jeśli chcielibyście napisać też coś skierowanego do niego, myślę, że jak najbardziej możecie tylko może lepiej konstruktywnie, tzn. bez obrażania itp. smile

29

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Dzień dobry..

Mimo wszystko coś mi tutaj MOCNO nie gra..

Oby nie było to chwilowe - mam na myśli łatwe pogodzenie się z sytuacją rzekomej "przyjaciółki"..tfu, tfu.

A i męża należałoby mieć pod kontrolą niestety.. jakoś tak, na taką intensywność jaką oboje demonstrowali po prostu nie pasuje mi to i tyle.

30

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Obejrzyjcie film "Huśtawka", może to zmusi was do refleksji nad małżenstwem i relacją. Mężowi bezgranicznie bym nie ufała po takich sytuacjach. On jest bardzo pewny ciebie ale to nie daje mu prawa do ranienia ciebie. Co znaczy dla was miłość , kochanie? Może warto nad tym zastanowić się głębiej. Będąc w małżeństwie dajemy sobie wzajemnie wybór do własnej przestrzeni (znajomości), ale sami sobie też takie wybory dajemy- jakie chcę mieć relacje ze znajomymi, gdzie kończą się relacje ze znajomym zeby nie były czymś więcej niż tylko znajomością czy koleżeństwem. Myślę o swoim partnerze-małżonku w relacji z innymi w taki sposób, żeby nie przybierały one charakteru więzi bardzo bliskiej i jeszcze o podłożu erotycznym.
Ta więz jest kluczowa w relacji , ona jest początkiem lub końcem związków.

31

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Życzę jak najlepiej obys nie musiala tu juz pisać.

32

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

,,Mąż myślał nad wszystkim dwa dni, przy spakowanych walizkach. Na trzeci dzień powiedział mi, że zakończył znajomość z przyjaciółką. Na dowód pokazał mi swoją rozmowę z nią. Zdziwiło mnie trochę, że napisała mu, że spodziewała się, że tak to się skończy, ale nie nalegała by jednak z nią dalej rozmawiał. Uznałam, że na tej podstawie możemy zacząć odbudowywać to co między nami ostatnio się psuło. Dużo czytałam na tym forum o komunikacji między kobietą a mężczyzną, o odbudowywaniu relacji, myślę, że zobaczyłam większość swoich błędów które sprawiły że zaczął szukać bliskości i zrozumienia gdzie indziej.  W każdym razie będziemy próbować. Mąż wspomniał mi, że czyta co tu piszecie, więc jeśli chcielibyście napisać też coś skierowanego do niego, myślę, że jak najbardziej możecie tylko może lepiej konstruktywnie, tzn. bez obrażania itp. smile,,
aż dwa dni myślał, jesteś za bardzo cierpliwa, ale mi to wygląda na kłamstwo z jego strony

33

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Aeryn wstąpiłaś na ciernistą dróżkę. Tacy ludzie tacy, jak twój szanowny małżonek, rzadko się zmieniają. Powodzenia ci życzę. A mężowi, jeśli czyta, by nie musiał się zadłużać z powodu swoich "koleżanek". Wtedy to nawet mruczenie do uszka nie pomoże.

34

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Bardzo dziękuję Wam wszystkim za komentarze, odczucia, rady. Jeśli chodzi o takie "sprawdzanie" kogoś, myślę, że największą krzywdę zrobiłabym sobie samej takim zachowaniem, bo skazałabym siebie na życie w niepewności. Jakiś kredyt zaufania (chociaż minimalny) nie jest może najlogiczniejszym wyjściem, ale zapewnia choć odrobinę wewnętrznego spokoju. Jeśli M. mnie kocha tak jak zapewnia, na pewno dotrzyma danego mi słowa, jeśli go nie dotrzyma - co mi da takie sprawdzanie, kontrola? Myślę, że szkoda na to moich nerwów. Przecież nie przywiążę go do kaloryfera, żeby był ze mną i mnie kochał smile Nie chciałabym zrobić ze swojego małżeństwa jakiejś klatki dla nas obojga, bo przecież nie o to chodzi. Jestem szczęśliwa że zdobyłam się na to, by pokazać granicę, ale pilnować jej M. powinien sam.

35 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-10-26 09:45:23)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Dużo dziś w nocy myślałam. Gdy mąż zdecydował, że rezygnuje z przyjaciółki, poczułam ulgę. Ogromny ciężar który przygniatał mnie przez ostatnie tygodnie zniknął. Tylko że teraz powoli zdaję sobie sprawę, że ten flirt jakby uszczknął kawałek mojej miłości do niego. Kocham go dalej, i myślałam, że będzie jak dawniej, a teraz dociera do mnie, że kocham go o jakby jeden gram mniej. Zupełnie jakby ta kobieta zabrała ten jeden gram ze sobą...

Czy ktoś z Was czuł się kiedyś podobnie? Czy to mija? Czy jest szansa że jeśli mąż znów zacznie o mnie w jakiś sposób zabiegać, (częściej przytulać, kupować kwiaty, prawić komplementy, pisać czasem SMSy z pracy) to czy ten oderwany kawałek wróci?

EDIT: Iwona40, obejrzałam wczoraj film. Przygnębiający strasznie... ale pokazał mi dobitnie kim nie chcę być. Dziękuję.

36

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Aeryn
już nigdy nie będzie jak dawnej, ponieważ maż nadużył Twojego zaufania. Nie zaufasz nigdy na 100%, zawsze to będzie w Tobie, ale z czasem da się z tym żyć. Poczytaj wątki osób, które zostały zdradzone i żyją ze zdrajcami, szczególni wypowiedzi Endaluzji.

37

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

Bardzo dziękuję Wam wszystkim za komentarze, odczucia, rady. Jeśli chodzi o takie "sprawdzanie" kogoś, myślę, że największą krzywdę zrobiłabym sobie samej takim zachowaniem, bo skazałabym siebie na życie w niepewności. Jakiś kredyt zaufania (chociaż minimalny) nie jest może najlogiczniejszym wyjściem, ale zapewnia choć odrobinę wewnętrznego spokoju. Jeśli M. mnie kocha tak jak zapewnia, na pewno dotrzyma danego mi słowa, jeśli go nie dotrzyma - co mi da takie sprawdzanie, kontrola? Myślę, że szkoda na to moich nerwów. Przecież nie przywiążę go do kaloryfera, żeby był ze mną i mnie kochał smile Nie chciałabym zrobić ze swojego małżeństwa jakiejś klatki dla nas obojga, bo przecież nie o to chodzi. Jestem szczęśliwa że zdobyłam się na to, by pokazać granicę, ale pilnować jej M. powinien sam.

dziękuję za wpis w moim wątku - dał mi trochę do myślenia wink

nie wiem czy czytałaś wszystko, co napisałam, ale trochę Twoja sytuacja jest podobna do mojej (mam na myśli zdradę mojego M. nie moją) - mój M. również powiedział mi , że skończył przyjaźń, mało tego : padał na kolana i płaczącym głosem przyrzekał na życie naszych dzieci, że się z nią nie kontaktuje w żaden możliwy sposób - a 2 dni później zaczepiał ją na FB pisząc, że za nią tęskni, kupił nową kartę do telefonu, żeby mogli bezpieczenie rozmawiać i do samego końca wypisywał jej w mailach, że ją kocha i zawsze będzie przy niej ... dlatego byłabym jeszcze ostrożna, nie mówię, że rzeczywiście Twój mąż z nią nie skończył
Ale to wygląda zbyt pięknie ...

ufaj, ale miej oczy szeroko otwarte- bynajmnie dopóki nie będziesz mogła żyć spokojnie


i pytanie: czy kwiaty, komplementy będą dla Ciebie ok? ja myślałam, że dla mnie będą - ale niestety miałam wrażenie, że są bo tak trzeba i tak być powinno smile

Ściskam smile

38

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Mruffka napisał/a:

i pytanie: czy kwiaty, komplementy będą dla Ciebie ok? ja myślałam, że dla mnie będą - ale niestety miałam wrażenie, że są bo tak trzeba i tak być powinno smile Ściskam smile

Nie jestem pewna, ale ostatnio mi tego bardzo brakowało, więc powiedziałam o tym mężowi. Ale wiem o czym mówisz - że te kwiaty, komplementy, SMSy nie są już takie piękne kiedy ma się tą świadomość, że się o nie poprosiło, że nie wyszły "naturalnie" od drugiej połówki. Z drugiej strony myślę, że niewielu jest mężczyzn którzy latami są w stanie kupować żonie kwiaty czy prawić jej komplementy.

Co do zaufania... chyba chciałabym mu zaufać dla siebie, dla swojego własnego spokoju. Wiem, że ludzie potrafią kłamać, mój M. okłamał mnie kilkakrotnie, ale czuję, że po ostatnich trudnych tygodniach bardzo potrzebuję spokoju. Ograniczam się do pytania czy do niej pisał, odpowiada, że nie i ta odpowiedź daje mi jakieś 90% spokoju którego po prostu na tą chwilę potrzebuję. Jeśli okaże się, że nie dotrzymał obietnicy, prawda zapewne wyjdzie kiedyś na jaw a jeśli tak się stanie, rozstaniemy się. Zasługuję na coś lepszego niż nagminne sprawdzanie czyjegoś telefonu czy konta na Facebooku, bo mam swoje zasady i nie czuję się dobrze w roli osoby kontrolującej kogoś. Jestem jego żoną, nie mamą.

39

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

Jeśli okaże się, że nie dotrzymał obietnicy, prawda zapewne wyjdzie kiedyś na jaw a jeśli tak się stanie, rozstaniemy się. Zasługuję na coś lepszego niż nagminne sprawdzanie czyjegoś telefonu czy konta na Facebooku, bo mam swoje zasady i nie czuję się dobrze w roli osoby kontrolującej kogoś. Jestem jego żoną, nie mamą.

i tego się trzymaj - cieszę się, że niewiele zajeło Ci dojście do tego
ja się uczę smile ale idę w dobrym kierunku - nie zmusisz nikogo do niczego
jeżeli dajemy szansę a ktoś nie korzysta - jego strata.

smile

40 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-11-06 11:28:56)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Życie jakoś idzie do przodu a ja mam wrażenie, że nie radzę sobie tak jakbym tego chciała. Widzę, że M. stara się ale dla mnie to jakby za mało... Pomaga mi bardzo w domu, czasem przejmuje moje obowiązki (mamy taki równy podział co bardzo mnie cieszy, bo nie akceptuję podejścia że to kobieta ma wszystko robić w domu jeśli obie strony pracują zawodowo), prawie codziennie mnie przytula i mówi, że kocha, a ja ciągle mam w pamięci to co pisał do tamtej kobiety... Niby to był ten jeden SMS i gdy mu powiedziałam, że to jest flirt to przestał pisać w ten sposób...

A ja drążę. Czy drążenie jest czymś charakterystycznym dla osób zdradzonych czy raczej moją cechą charakteru? M. zapytał mnie, czy mam jakieś wolne zdjęcie z naszego ślubu, bo ostatnio zamawiałam dla gości... I tak coś zaczęło mi do uszka szeptać, że to dla niej (była gościem na naszym ślubie i weselu), więc drążyłam temat a im bardziej drążyłam tym bardziej on był poirytowany. Aż w końcu powiedział, że owszem, dla niej bo była gościem a wszyscy goście zdjęcia dostali. Tylko że inni goście nie flirtowali z moim mężem przez kolejny miesiąc sad Nie wiem co wtedy poczułam (mam jakiś cholerny problem z nazywaniem u siebie negatywnych emocji, rodzice byli zdeterminowani żeby wychować mnie na grzeczną dziewczynkę która nigdy nóżką nie tupie). Chyba coś pomiędzy gniewem, żalem, bezsilnością. Że ona POWINNA dostać nasze zdjęcie.

Ech, ciężko.

Czasem mam wrażenie, że on rozumie. Raz przytulił mnie do siebie i powiedział, że przeprasza, że zdradził. Ale poza tym trzyma się wersji, że to był tylko flirt a on nawet nie wiedział, że flirtuje, tak sobie tylko żartował... Nie wiem czy mam założyć, że jest inteligentny i kłamie o tym, że nie wiedział, czy raczej, że jest na tyle - nie wiem - naiwny? głupi? emocjonalnie ubezwłasnowolniony? - że naprawdę się nie połapał. Przykre to. Mówi, że tęskni za przyjaciółką, myśli co u niej słychać. Dobija mnie to, ale przynajmniej jest w tym szczery. Cieszę się, że nie wkręciłam się w spiralę kontroli, po prostu raz na kilka dni pytam, czy pisała i dostaję odpowiedź negatywną, i to mi starcza. I już niemal było wszystko dobrze, aż do tej sytuacji ze zdjęciem ślubnym...

Zachęcał mnie, żebym przeczytała resztę SMSów, bo ten jeden to był wyrwany z kontekstu. Zgodziłam się... że przeczytam - owszem - ale jego rozmowy internetowe. Speszył się. Oczywiście, tak jak podejrzewałam, było tam więcej dwuznacznych tekstów, których nie będę przytaczać, bo M. prosił mnie, żebym zostawiła to dla siebie. Wszystko oczywiście zakończone w momencie gdy zaczęłam mu mówić, że flirtuje z inną. Kontakt zakończony gdy dałam mu ultimatum. Więc niby to przeszłość, ale jak tak to czytałam to czułam, że coś we mnie pęka. Z drugiej strony mam niskie poczucie własnej wartości i czasem gdzieś pojawia się chęć usprawiedliwiania go - lub raczej brak zaufania do samej siebie - że to może rzeczywiście takie żarty były, a ja jestem jakąś zazdrosną maniaczką. Muszę popracować nad tym by zacząć ufać sobie. Czy ktoś ma jakieś pomysły jak zacząć?

To forum daje mi duże wsparcie - i niezadowolenie M., że o nim piszę. Czasem mówi, że założy tu sobie konto i Was zwyzywa. Czy słusznie widzę w tym szantaż? Może jakimś wyjściem dla niego byłoby napisanie na tym wątku sytuacji z własnej perspektywy?

Cierpię, gdy wraca do mnie świadomość, że on za nią tęskni (jak za przyjaciółką, ale co to znaczy?). Zaczyna powoli rosnąć we mnie taka obojętność, powoli tracę ochotę by przytulać się do niego czy go pocałować. Bardzo spodobała mi się wypowiedź psychologa z "Rozmów w toku", gdy kobieta która często okłamywała swojego mężczyznę powiedziała, że poprawi się pod warunkiem, że on jej zaufa. Odpowiedź psychologa? "Wybacz, ale on musiałby być ostatnim frajerem żeby Ci zaufać."

41 Ostatnio edytowany przez Kareena (2014-11-06 11:53:27)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Nie jesteś zazdrosną maniaczką, po prostu znajomość wymknęła mu się z spod kontroli i fajnie by było, gdyby sam przed sobą to przyznał. Pewnie nie miał zamiaru cię zdradzić i może by nie zdradził nawet gdybyś się o tym nie dowiedziała, a może właśnie znajomość zaszłaby za daleko.
To, że tęskni i myśli, co u niej oznacza, że ta kobieta to nie była dla niego zwykła koleżanka. Rozumiem, przyjaźń itd., ale przyjaźń damsko-męska zawsze jest śliska, skoro wiadomości były dwuznaczne masz prawo nie życzyć sobie ich dalszej znajomości, jeśli jesteś dla niego ważniejsza to ją zerwie już na stałe.
Twój mąż pewnie jak każdy ma kolegów, przyjaciół z czasów młodości, z którymi z różnych powodów kontakt się urwał, też tęskni i rozmyśla co u nich? Podejrzewam, że nie, bo nie ma na to czasu. Skoro ta kobieta była tylko koleżanką to tak samo powinien ją traktować - jako znajomą, z którą już nie ma kontaktu, bo była "obok", a nie w centrum jego życia. W centrum jest żona, najbliższa rodzina, a nie znajomi, nawet jeśli się ma z nimi dużo wspólnych tematów i bardzo się ich lubi.

Jakiś czas temu miałam podobną sytuację, nakryłam męża na częstych rozmowach przez komunikator z koleżanką, były tam dwuznaczne teksty, które ja rozumiem jako flirt, on oczywiście nie widział w nich nic złego tak jak twój.
Ale ja mu żadnego ultimatum nie stawiałam, powiedziałam mu że mnie rani mając z kimś taką relację i traktuję to jako zdradę. Obiecał, że więcej w takim tonie z nią rozmawiać nie będzie, kiedy ostatnio go o to zapytałam (po jakichś dwóch miesiącach) powiedział, że urwał z nią kontakt. Nie kazałam mu tego zrobić, nawet go o to nie prosiłam. Dlatego wierzę, że ona nie jest dla niego tak ważna, żeby zaszkodzić naszej relacji.
Więc niech Twój mąż przyjmie do wiadomości, że jego znajomość by waszemu małżeństwu zaszkodziła i przestanie jak szczeniak ubolewać, że koleżanka się wyniosła z piaskownicy i on teraz za nią tęskni.

Nie ma w tym nic dziwnego, że Twój mąż z niezadowoleniem przyjmuje, że o tym piszesz, nikt nie lubi być oceniany przez innych, bo osoby z zewnątrz często patrzą na sprawę z innej perspektywy i mogą nam wytknąć rzeczy, których w sobie nie zauważamy, albo o których wiemy, ale spychamy je do zakamarka podświadomości, gdyż niewygodnie jest nam się do nich przyznać.

42 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-11-06 12:59:48)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

...A ja drążę. Czy drążenie jest czymś charakterystycznym dla osób zdradzonych czy raczej moją cechą charakteru?
...czasem gdzieś pojawia się chęć usprawiedliwiania go - lub raczej brak zaufania do samej siebie - że to może rzeczywiście takie żarty były, a ja jestem jakąś zazdrosną maniaczką.

To forum daje mi duże wsparcie - i niezadowolenie M., że o nim piszę. Czasem mówi, że założy tu sobie konto i Was zwyzywa.

Cierpię, gdy wraca do mnie świadomość, że on za nią tęskni (jak za przyjaciółką, ale co to znaczy?)...

Kwestią czasu (na oswojenie się z sytuacją) jest to wszystko. I kwestią dalszego postępowania małżonka...
Twoje "drążenie" tematu jest uzasadnione, bo usiłujesz dociec wszystkiego, zrozumieć by wreszcie z tym przejść do porządku dziennego. A to wymaga czasu i niekiedy napływu emocji. Niekoniecznie pozytywnych.
Myślę, że pojawienie się tu małżonka nie byłoby złym pomysłem - może w drodze dyskusji pojąłby parę spraw, które gdzieś po drodze mu "umknęły"?
Piszesz, że cierpisz gdy "wraca do mnie świadomość, że on za nią tęskni (jak za przyjaciółką, ale co to znaczy?)". Twoje poczucie samej siebie w tym małżeństwie zostało poważnie zachwiane - nie dziwię się.

43

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Aeryn, nie warto być dociekliwą i wypytywać o wszystko ze szczegółami męża. Daj sobie spokój  z myśleniem o tym co myśli o niej, odpuść to sobie bo to ciebie zniszczy. Szkoda na to czasu i nerwów. Nie masz ochoty na przytulanie się do męża? Ogromny błąd! Nie karaj siebie i jego w ten sposób, to może miec ogromny wpływ na waszą relację. Nie poddawaj się, nie rezygnuj z takich przyjemności.;-))
Zdaj sobie sprawę z tego że nie masz wpływu na to co myślą i robią inni. Spróbuj to zaakceptować a będzie ci w życiu łatwiej. Zajmij sobie "głowę" np.ciekawą książką lub czymś innym-planowaniem remontu w domu, wspólną wycieczką do..., zaplanowaniem weekendu, zakupami do domu lub relaksem tylko dla siebie np.SPA, kosmetyczka.... lub dokształcaniem się... Staraj się ciekawie i przyjemnie spędzać czas z meżem.  Tam gdzie jest nam dobrze i gdzie jest ta ukochana osoba tam lubimy wracać i przebywać. Nie rywalizuj z "demonami" w twojej głowie, bo Jesteś wartościową osobą. Pozdrawiam :-)

44

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Iwona40 napisał/a:

Aeryn, nie warto być dociekliwą i wypytywać o wszystko ze szczegółami męża. Daj sobie spokój  z myśleniem o tym co myśli o niej, odpuść to sobie bo to ciebie zniszczy. Szkoda na to czasu i nerwów...Spróbuj to zaakceptować a będzie ci w życiu łatwiej. Zajmij sobie "głowę" np.ciekawą książką

Niby proste smile Tyle tylko, że to typowe "zamiatanie pod dywan" - ze zwielokrotnioną siłą odezwałoby się za jakiś czas...
Żeby pozbyć się czegoś ze swojego wnętrza (tu wątpliwości, żal i rozterki Autorki) i poczuć ulgę wypada to wpierw ...przetrawić. Przepraszam za takie gastryczne przyrównanie smile Teraz emocje szargają Autorką i musi się z tym uporać. Wątpię, aby potrafiła udawać, że wszystko jest ok. Pewnie sama chciałaby "zresetować" pamięć i świadomość - ale tak się nie da...
Tylko czas i postawa małżonka decydują o tym, jak dalej między nimi będzie.

45

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

Bardzo dziękuję Wam wszystkim za komentarze, odczucia, rady. Jeśli chodzi o takie "sprawdzanie" kogoś, myślę, że największą krzywdę zrobiłabym sobie samej takim zachowaniem, bo skazałabym siebie na życie w niepewności. Jakiś kredyt zaufania (chociaż minimalny) nie jest może najlogiczniejszym wyjściem, ale zapewnia choć odrobinę wewnętrznego spokoju. Jeśli M. mnie kocha tak jak zapewnia, na pewno dotrzyma danego mi słowa, jeśli go nie dotrzyma - co mi da takie sprawdzanie, kontrola? Myślę, że szkoda na to moich nerwów. Przecież nie przywiążę go do kaloryfera, żeby był ze mną i mnie kochał smile Nie chciałabym zrobić ze swojego małżeństwa jakiejś klatki dla nas obojga, bo przecież nie o to chodzi. Jestem szczęśliwa że zdobyłam się na to, by pokazać granicę, ale pilnować jej M. powinien sam.

kosmiczny nick
Autorka sama dojrzewa do tego, że kontrola nie ma sensu. Jednakże UCZCIWE I NIERANIĄCE zachowanie męża wobec żony jest podstawą do budowania dobrych relacji. Oczywiście może powiedzieć mężowi, jak się z tym czuje bez obwiniania go (poinformować), i na tym koniec. On sam JEŚLI MA w sobie EMPATIĘ to wie co może zrobić zeby IM ZE SOBA było DOBRZE. Mądry partner jak SŁUCHA co mówi żona to stara się rozumieć ja i nie sprawiać jej przykrości i wprowadzać w zakłopotanie. Ale też nie ma wpływu na jej myśli. Ona sama te toksyczne myśli może skierować na konstruktywne zajmowanie się sobą. Nie skupianie się na negatywnych myślach i ciągłe "jojczenie" mężowi jak to jej zle.
Przepraszam Aeryn za dygresję na twój temat.

46

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Iwona40 napisał/a:

Ona sama te toksyczne myśli może skierować na konstruktywne zajmowanie się sobą. Nie skupianie się na negatywnych myślach i ciągłe "jojczenie" mężowi jak to jej zle.
Przepraszam Aeryn za dygresję na twój temat.

W porządku, jojczę niestety - to fakt smile Inna sprawa jest taka, że mąż jest moją jedyną szansą na wyjście z domu tj. mieszkamy na takim przysłowiowym zadupiu i gdybym chciała sobie wyjść na pizzę, do kawiarenki, do kina, na zakupy, do kosmetyczki, fryzjera, umówić się ze znajomymi w centrum handlowym, to niestety potrzebowałabym transportu a nie mam prawa jazdy sad Może to dziwne, ale bardzo się boję jeździć autobusami odkąd jestem na wózku, nie potrafię tego lęku wyrzucić z siebie, raz tylko przejeżdżałam przez przystanek a jak nadjechał autobus to ludzie prawie mnie przewrócili razem z wózkiem bo tak zaczęli się przeciskać (myśląc chyba, że chcę wsiąść, więc każdy chciał być przede mną żeby nie musieć czekać aż wjadę). Koszmar. Przez chorobę straciłam dużo pewności siebie, bo tu nie ma podjazdu, tam za wysoki krawężnik, tu ktoś autem zaparkował na chodniku i nie mogę przejechać, a krawężnik 20 centymetrów... ze strachem w oczach cofam się, wjeżdżam na jezdnię, wyprzedza mnie TIR i mam wrażenie że skończę zaraz jako plama na drodze smile

47

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
kosmiczny nick napisał/a:

Myślę, że pojawienie się tu małżonka nie byłoby złym pomysłem - może w drodze dyskusji pojąłby parę spraw, które gdzieś po drodze mu "umknęły"?

Chciałabym, żeby napisał - może poznałabym też rzeczy, które umknęły mnie.

Wyznałam wczoraj mężowi, że nie kocham go tak jak przed jego flirtem, tak jakby ta kobieta zabrała ze sobą cząstkę tego co do niego czułam. Mąż odpowiedział, że też nie kocha mnie tak jak kiedyś po tym jak półtora miesiąca temu gdy podjął decyzję o spełnieniu swojego marzenia która bardzo nadszarpnęła nasz domowy budżet i przez którą musiałam zrezygnować ze swoich marzeń, powiedziałam mu w przypływie bezsilności, że wszystko zniszczył (za co zaraz potem przeprosiłam, wyjaśniając że chodziło mi o to, że zniszczył nasz bezpieczny świat w którym nie musieliśmy się tak bardzo martwić o finanse). Mąż mówi, że nigdy tych słów nie zapomni. Zastanawiam się czasem na ile w ogóle warto walczyć, skoro on kocha mnie mniej przez to co powiedziałam. Przecież też zdarzało się mu mówić mi przykre rzeczy (np. że ma mnie dość) a jednak nigdy nie uczepiłam się żadnego z tych słów, nie kochałam go przez nie mniej.

Może to błąd, ale ciężko mi nie patrzeć na to jak na zemstę - Ty mnie kochasz mniej przez flirt, to ja też znajdę powód by Ciebie kochać mniej.

48

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Robił jakieś akcje z inną a teraz się dziwi, że go już nie kochasz tak jak wcześniej. Mistrz świata ten facet na prawdę. Jeszcze jest na tyle bezczelny, że wynajduje haki  na Ciebie, żeby też Ci dopiec, że już nie kocha jak kiedyś

49

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:

Życie jakoś idzie do przodu a ja mam wrażenie, że nie radzę sobie tak jakbym tego chciała. Widzę, że M. stara się ale dla mnie to jakby za mało... Pomaga mi bardzo w domu, czasem przejmuje moje obowiązki (mamy taki równy podział co bardzo mnie cieszy, bo nie akceptuję podejścia że to kobieta ma wszystko robić w domu jeśli obie strony pracują zawodowo), prawie codziennie mnie przytula i mówi, że kocha, a ja ciągle mam w pamięci to co pisał do tamtej kobiety... Niby to był ten jeden SMS i gdy mu powiedziałam, że to jest flirt to przestał pisać w ten sposób...

A ja drążę. Czy drążenie jest czymś charakterystycznym dla osób zdradzonych czy raczej moją cechą charakteru? M. zapytał mnie, czy mam jakieś wolne zdjęcie z naszego ślubu, bo ostatnio zamawiałam dla gości... I tak coś zaczęło mi do uszka szeptać, że to dla niej (była gościem na naszym ślubie i weselu), więc drążyłam temat a im bardziej drążyłam tym bardziej on był poirytowany. Aż w końcu powiedział, że owszem, dla niej bo była gościem a wszyscy goście zdjęcia dostali. Tylko że inni goście nie flirtowali z moim mężem przez kolejny miesiąc :( Nie wiem co wtedy poczułam (mam jakiś cholerny problem z nazywaniem u siebie negatywnych emocji, rodzice byli zdeterminowani żeby wychować mnie na grzeczną dziewczynkę która nigdy nóżką nie tupie). Chyba coś pomiędzy gniewem, żalem, bezsilnością. Że ona POWINNA dostać nasze zdjęcie.

Ech, ciężko.

Czasem mam wrażenie, że on rozumie. Raz przytulił mnie do siebie i powiedział, że przeprasza, że zdradził. Ale poza tym trzyma się wersji, że to był tylko flirt a on nawet nie wiedział, że flirtuje, tak sobie tylko żartował... Nie wiem czy mam założyć, że jest inteligentny i kłamie o tym, że nie wiedział, czy raczej, że jest na tyle - nie wiem - naiwny? głupi? emocjonalnie ubezwłasnowolniony? - że naprawdę się nie połapał. Przykre to. Mówi, że tęskni za przyjaciółką, myśli co u niej słychać. Dobija mnie to, ale przynajmniej jest w tym szczery. Cieszę się, że nie wkręciłam się w spiralę kontroli, po prostu raz na kilka dni pytam, czy pisała i dostaję odpowiedź negatywną, i to mi starcza. I już niemal było wszystko dobrze, aż do tej sytuacji ze zdjęciem ślubnym...

Zachęcał mnie, żebym przeczytała resztę SMSów, bo ten jeden to był wyrwany z kontekstu. Zgodziłam się... że przeczytam - owszem - ale jego rozmowy internetowe. Speszył się. Oczywiście, tak jak podejrzewałam, było tam więcej dwuznacznych tekstów, których nie będę przytaczać, bo M. prosił mnie, żebym zostawiła to dla siebie. Wszystko oczywiście zakończone w momencie gdy zaczęłam mu mówić, że flirtuje z inną. Kontakt zakończony gdy dałam mu ultimatum. Więc niby to przeszłość, ale jak tak to czytałam to czułam, że coś we mnie pęka. Z drugiej strony mam niskie poczucie własnej wartości i czasem gdzieś pojawia się chęć usprawiedliwiania go - lub raczej brak zaufania do samej siebie - że to może rzeczywiście takie żarty były, a ja jestem jakąś zazdrosną maniaczką. Muszę popracować nad tym by zacząć ufać sobie. Czy ktoś ma jakieś pomysły jak zacząć?

To forum daje mi duże wsparcie - i niezadowolenie M., że o nim piszę. Czasem mówi, że założy tu sobie konto i Was zwyzywa. Czy słusznie widzę w tym szantaż? Może jakimś wyjściem dla niego byłoby napisanie na tym wątku sytuacji z własnej perspektywy?

Cierpię, gdy wraca do mnie świadomość, że on za nią tęskni (jak za przyjaciółką, ale co to znaczy?). Zaczyna powoli rosnąć we mnie taka obojętność, powoli tracę ochotę by przytulać się do niego czy go pocałować. Bardzo spodobała mi się wypowiedź psychologa z "Rozmów w toku", gdy kobieta która często okłamywała swojego mężczyznę powiedziała, że poprawi się pod warunkiem, że on jej zaufa. Odpowiedź psychologa? "Wybacz, ale on musiałby być ostatnim frajerem żeby Ci zaufać."

Aeryn.. skoro mąż nie ma kontaktu z przyjaciółka ...to skąd pomysł na zdjęcie ?? chciał jej o sobie przypomnieć ? bo go może boli że ona tak łatwo zrezygnowała z niego ?
Czy jednak mają kontakt ??

I kolejna sprawa.. Ty czujesz się okradziona z części swojego uczucia...zaburzył Twoje zaufanie... i rozmawiasz z nim o tym że czujesz to tak jakbyś  kochała go mniej....a on , cyt.
'też nie kocha mnie tak jak kiedyś po tym jak półtora miesiąca temu gdy podjął decyzję o spełnieniu swojego marzenia która bardzo nadszarpnęła nasz domowy budżet i przez którą musiałam zrezygnować ze swoich marzeń, powiedziałam mu w przypływie bezsilności, że wszystko zniszczył (za co zaraz potem przeprosiłam, wyjaśniając że chodziło mi o to, że zniszczył nasz bezpieczny świat w którym nie musieliśmy się tak bardzo martwić o finanse). Mąż mówi, że nigdy tych słów nie zapomni."

to jak dziecko które krzyczy do mamy że jej nie kocha bo mu lizaka nie kupiła...


Wydajesz mi się bardzo wrażliwa .. taka krucha... a mąż Twój w tym obrazie na takiego egoistę trochę... on swoje marzenia kosztem Twoich. I kosztem stabilizacji i bezpieczeństwa finansowego rodziny....
Może i ja mam nieaktualny obraz miłości i związku .. ale mnie największą radość sprawiało i sprawia dawanie szczęścia komuś... spełnianie czyiś marzeń .. nawet kosztem swoich.. bo druga osoba jest dla mnie na pierwszym miejscu...
Tu tego nie widzę....

Czytałam że nie chcesz iść w kierunku kontrolowania... że chcesz dawać zaufanie... szacunek...zrozumienie...
ale obawiam się że możesz być do tego zmuszona...

50 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-11-06 14:17:04)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
chceuciekacstad napisał/a:

Aeryn.. skoro mąż nie ma kontaktu z przyjaciółka ...to skąd pomysł na zdjęcie ?? chciał jej o sobie przypomnieć ? bo go może boli że ona tak łatwo zrezygnowała z niego ?
Czy jednak mają kontakt ??

Nie mają kontaktu. Być może zdjęcie byłoby jakimś pretekstem do odnowienia go, ale nie mam pewności. Dlatego tak mnie zabolała jego propozycja.

chceuciekacstad napisał/a:

Wydajesz mi się bardzo wrażliwa .. taka krucha... a mąż Twój w tym obrazie na takiego egoistę trochę... on swoje marzenia kosztem Twoich. I kosztem stabilizacji i bezpieczeństwa finansowego rodziny....
Może i ja mam nieaktualny obraz miłości i związku .. ale mnie największą radość sprawiało i sprawia dawanie szczęścia komuś... spełnianie czyiś marzeń .. nawet kosztem swoich.. bo druga osoba jest dla mnie na pierwszym miejscu...
Tu tego nie widzę....

Mam podobne podejście do Twojego, jednak ja i mąż wychowaliśmy się w różnych środowiskach. Widzisz, moim marzeniem było podłączenie w domu siły żebyśmy mogli korzystać z kuchenki i czasem coś ugotować (na chwilę obecną mamy tylko piekarnik, frytownicę i taką małą płytę grzewczą na której nie dałoby się raczej zrobić normalnego obiadu), więc to było marzenie "dla nas". Mąż wychował się w okolicy w której wyznacznikiem sukcesu życiowego jest samochód (staram się to zrozumieć, chociaż mi ciężko), i bardzo zależało mu, żeby wszystkim pokazać, że on taki sukces odniósł (być może wynika to z niskiego poczucia własnej wartości?).

Mąż marzył o samochodzie lepszej klasy niż wtedy mieliśmy. Podzieliłam więc pieniądze które dostaliśmy od gości weselnych na pół, żeby mógł coś dla siebie też kupić, a chciałam za swoją część załatwić siłę. Mąż wziął kredyt i po dołożeniu tych pieniędzy od gości kupił wymarzone, używane auto, ale samochód zaczął się psuć i na naprawy trzeba było wydać kilka tysięcy złotych które miałam odłożone na siłę. Mamy w rodzinie mechanika samochodowego który byłby w stanie wyłapać wiele wad samochodu przed kupnem, niestety mąż chciał kupić "na już", bo akurat miał urlop i czas żeby się tym zająć, i nie słuchał moich rad mówiąc, że jestem po prostu pesymistką. Długo mu to wypominałam, bo gryzło mnie to od środka, a samochód psuł się średnio raz na dwa tygodnie (każda naprawa od 500 zł do 1000 zł). Nie wytrzymałam psychicznie chyba, i powiedziałam mu, że wszystko zepsuł. Teraz mąż podaje moje słowa jako przyczynę tego, że przestał mnie kochać tak jak kiedyś.

51

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Rany, i na dodatek totalny egoista i cymbal do kwadratu. Samochodzik, brum brum, chlopczyk sobie wymarzyl - dla SIEBIE, bo ile Ty z niego korzystasz?
Tylko nie pisz, ze Ty jemu cokolwiek w tych "ludzkich" warunkach gotujesz.

Strasznie sie z nim cackasz a on sobie wyraznie i prawie jawnie w kulki leci.

Po pierwsze, to z ta pseudo psiapsiolka skoncz raz na zawsze. Zamiast waszego zdjecia slubnego, to jej taka fotke nagrobna z jej image bym poslala. Fladra jedna, wplynela i maci miedzy wami.
Po drugie, jak mezulo chce jesc, to niech teraz autko spieniezy i zaplaci za odpowiednio wyremontowana kuchnie.

Daj no tego fircyka na forum, a uslyszy pare slow prawdy o sobie.

52

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Autorko przytulam cie bidulko..

Twoj maz to piekny pajac ja bym mu dala Auto co za kretyn, mniej cie kocham bo autko sie popsiulo i nie moge miec kolezanek.

Przykro mi sie to czyta bo widac ze jestes dobrym czlowiekiem i nie zaslugujesz na takie traktowanie.

ALE COS CI POWIEM WSZYTSKO DO NIEGO KIEDYS WROCI I TO ZE ZDWOJONA SILA - Karma ISTNIEJE

Trzymaj sie i powodzenia

53

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Mussuka napisał/a:

Tylko nie pisz, ze Ty jemu cokolwiek w tych "ludzkich" warunkach gotujesz.

Nie gotuję, czasami robię sałatki lub zapiekanki makaronowe (mąż pomaga mi je robić, co bardzo doceniam).
Na obiad stołujemy się zazwyczaj na piętrze u mojej rodziny, w ramach wdzięczności ja i mąż od czasu do czasu robimy te zapiekanki (przygotowujemy na tyle, żeby było obiadu na 3 dni dla wszystkich). Gotowanie nawet z podłączoną kuchenką nie byłoby dla mnie łatwe ponieważ pracuję (również w soboty) i choruję na schorzenie, które osłabia mi mięśnie, więc im dłużej coś robię tym jestem słabsza (to osłabienie pojawia się dużo szybciej niż u zdrowej osoby). Prawdopodobnie zrobienie jakiegokolwiek obiadu samodzielnie trwałoby u mnie około 5-7 godzin, wliczając konieczność odpoczynku.

Nie traktuję męża jak cymbała, nie uważam też, że nim jest. Każdy popełnia jakieś błędy, ja też popełniam.
Grunt to ich po prostu nie powtarzać, i myślę, że mąż dostał swoją lekcję, co teraz często mi mówi.
Nie rozumiem po prostu dlaczego tak uczepił się moich słów (za które przecież przeprosiłam).

54 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-11-06 14:44:10)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

ALE COS CI POWIEM WSZYTSKO DO NIEGO KIEDYS WROCI I TO ZE ZDWOJONA SILA - Karma ISTNIEJE

Karma nie istnieje wink i w związku z tym droga autorko tego tematu jak go teraz w tyłek nie kopniesz to on będzie taki wesoły żywot przy Twoim boku nadal prowadził a Ty popadniesz w totalny dół. Ratuj się póki czas

55

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

A jakie są twoje marzenia Aeryn, ale takie "materialne" np. do domu? Co mogłoby tobie ułatwić życie na codzień  (sprzęty AGD, meble itp.)?

56

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Tylko nie pisz, ze Ty jemu cokolwiek w tych "ludzkich" warunkach gotujesz.

Nie gotuję, czasami robię sałatki lub zapiekanki makaronowe (mąż pomaga mi je robić, co bardzo doceniam).
Na obiad stołujemy się zazwyczaj na piętrze u mojej rodziny, w ramach wdzięczności ja i mąż od czasu do czasu robimy te zapiekanki (przygotowujemy na tyle, żeby było obiadu na 3 dni dla wszystkich). Gotowanie nawet z podłączoną kuchenką nie byłoby dla mnie łatwe ponieważ pracuję (również w soboty) i choruję na schorzenie, które osłabia mi mięśnie, więc im dłużej coś robię tym jestem słabsza (to osłabienie pojawia się dużo szybciej niż u zdrowej osoby). Prawdopodobnie zrobienie jakiegokolwiek obiadu samodzielnie trwałoby u mnie około 5-7 godzin, wliczając konieczność odpoczynku.

Nie traktuję męża jak cymbała, nie uważam też, że nim jest. Każdy popełnia jakieś błędy, ja też popełniam.
Grunt to ich po prostu nie powtarzać, i myślę, że mąż dostał swoją lekcję, co teraz często mi mówi.
Nie rozumiem po prostu dlaczego tak uczepił się moich słów (za które przecież przeprosiłam).

no tak. I teraz zaczyna sie klasyczna obrona swietnego, wrecz idealnego mezusia.

Aeryn, Ty sie zle dzisiaj czujesz? On Ci ejawnie prawie zdradza (o ile tego nie zreobil doslownie) a Ty nic. On wybietra samochodzik dla siebie a Ty zapiekankami sie zyw i nadal nic.
To nie sa bledy kochana, to jest egoizm i lekcewazenie partnerki w najczystszej tego postaci.

57 Ostatnio edytowany przez krzys1001 (2014-11-06 15:07:26)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Aeryn bardzo mi Ciebie szkoda. Sam jestem w życiowym dołku i trochę rozumiem co czujesz.
Twój mąż faktycznie nieładnie się zachowuje. Trudno określić czy doszło do czegoś więcej między Twoim mężem a jego przyjaciółką. Na pewno był zafascynowany tą znajomością.
Teraz stanę trochę po jego stronie. Sam byłem takim trochę życiowym egoistą...Większość takiego zachowania leży po mojej stronie ale druga strona przynajmniej w moim przypadku też była winna. Może mąż jest nieświadomy swojego egoizmu, może został tak wychowany i takie wartości ma wpojone. Nie można gościa od razu skreślać. Może ma poczucie winy a nie potrafi się do tego przyznać i dalej zatraca się w swoim egoizmie.

58

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Mój Boże.. aż źle się czyta takie historie.. przykre to. Autorko jesteś inteligentną osobą co z łatwością można zauważyć po tych kilku postach ale mam wrażenie,że przez niepełnosprawność która Cie dotknęła trzymasz się tego swojego męża jak rzep psiego ogona na zasadzie " z braku laku lepszy kit" i cieszysz się,że ktokolwiek nadarzył się na męża. Niestety Twój mąż to zakłamany egoista, który już pewnie nie raz "zamoczył" u swojej" przyjaciółki".

Bardzo Cię przepraszam za takie wulgarne stwierdzenie ale takie jest moje zdanie.

59

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Iwona40 napisał/a:

A jakie są twoje marzenia Aeryn, ale takie "materialne" np. do domu? Co mogłoby tobie ułatwić życie na codzień  (sprzęty AGD, meble itp.)?

Nie mamy telewizora, chętnie bym czasem sobie coś pooglądała smile W sumie nie mam jakiegoś wielkiego ciągu do rzeczy materialnych, nigdy jakoś nie czułam, że muszę coś mieć. Zawsze wystarczało mi to, co akurat miałam. Nie musiało być nowe i ładne, grunt, że działało smile Tym trudniej jest mi zrozumieć potrzeby męża, ale nie myślę o tym jako o wadzie - ostatecznie każdy ma inne potrzeby w życiu, nie ma potrzeb lepszych i gorszych.

Jeśli chodzi Ci o sprzęty które ułatwiłyby mi funkcjonowanie w związku z chorobą, obawiam się, że nie ma takich. Prawdziwym wyzwoleniem była dla mnie przeprowadzka z malutkiego mieszkanka do domu gdzie jest dużo miejsca i gdy uczę się chodzić to nie muszę się martwić, że o coś zahaczę i się potknę smile No i szafki są tu specjalnie niżej zawieszone, a więc wreszcie do nich dosięgam - pełen sukces big_smile (moje stopy ruszają się ledwo-ledwo, więc nie potrafię stanąć na palcach).

60 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-11-06 15:40:06)

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Mussuka napisał/a:

no tak. I teraz zaczyna sie klasyczna obrona swietnego, wrecz idealnego mezusia.

Nie twierdzę, że jest idealny. Twierdzę, że ma wady i zalety smile

poly28 napisał/a:

Niestety Twój mąż to zakłamany egoista, który już pewnie nie raz "zamoczył" u swojej" przyjaciółki". Bardzo Cię przepraszam za takie wulgarne stwierdzenie ale takie jest moje zdanie.

Rozumiem, w porządku smile Myślę jednak, że fizycznie mnie nie zdradził. Staram się nie oskarżać nikogo póki nie mam dowodów.

krzys1001 napisał/a:

Może mąż jest nieświadomy swojego egoizmu, może został tak wychowany i takie wartości ma wpojone. Nie można gościa od razu skreślać. Może ma poczucie winy a nie potrafi się do tego przyznać i dalej zatraca się w swoim egoizmie.

Myślę, że trafiłeś w sedno i wychowanie ma tu bardzo duży wpływ na niego.

Wracając do tematu marzeń, wcześniej mąż wziął kredyt na siebie żeby moi rodzice mogli kupić ten dom (ich pula kredytowa okazała się za mała), gdyż wiedział że dom jest moim marzeniem. Miało z tego jeszcze starczyć na samochód, niestety przez remont nie starczyło, i mąż czuł się oszukany przez moich rodziców, którzy w żaden sposób nie odnieśli się do tego, że ich zapewnienie nie ziściło się (myślę, że miał prawo tak się czuć).

Wtedy mąż spełnił moje marzenie, więc nie jest chyba do końca egoistą, chociaż zdarza mu się myśleć tylko o sobie (jak nam wszystkim czasami).

61

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Aeryn można tak usprawiedliwiać i owszem.. ale niestety egoistą przeokrutnym okazał się już w momencie pocieszania swojej przyjaciółki nie bacząc na to co czuje w serduchu jego żona-druga połowa bo czułaś tak jak pisałaś i żal i złość i smutek. A jaki miał powód tego pocieszania??? Rodzinę przyjaciółce wybili czy co? Bo to że jej się nie układa z mężem nie jest żadnym argumentem no chyba że Twój mąż nie byłby mężem tylko singlem- wtedy proszę bardzo niech jedzie, niech pociesza, niech pomizia po uszku - choć to juz i tak byłoby nie fair w stosunku do męża przyjaciółki.

62

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
poly28 napisał/a:

niestety egoistą przeokrutnym okazał się już w momencie pocieszania swojej przyjaciółki nie bacząc na to co czuje w serduchu jego żona-druga połowa bo czułaś tak jak pisałaś i żal i złość i smutek.

Masz rację. Wiem, i bardzo mnie to boli. Że na pewnym etapie jej dobre samopoczucie było dla niego ważniejsze od mojego dobrego samopoczucia. Dlatego coraz częściej zastanawiam się, czy on mnie jeszcze kocha. Twierdzi, że tak, ale może sam nie jest pewien swoich uczuć i myli je z przyzwyczajeniem? Nie wiem sama... Na pewno zakładam taką opcję że może nam się nie udać i że spędzę życie z kimś innym. Nigdy nie zdradziłam swojego partnera, nawet emocjonalnie, dlatego bardzo trudno mi zrozumieć mechanizmy które tym rządzą. Czy zdrada emocjonalna oznacza, że się swojego partnera/partnerki już nie kocha?

63

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...
Aeryn napisał/a:
Iwona40 napisał/a:

A jakie są twoje marzenia Aeryn, ale takie "materialne" np. do domu? Co mogłoby tobie ułatwić życie na codzień  (sprzęty AGD, meble itp.)?

Nie mamy telewizora, chętnie bym czasem sobie coś pooglądała smile W sumie nie mam jakiegoś wielkiego ciągu do rzeczy materialnych, nigdy jakoś nie czułam, że muszę coś mieć. Zawsze wystarczało mi to, co akurat miałam. Nie musiało być nowe i ładne, grunt, że działało smile Tym trudniej jest mi zrozumieć potrzeby męża, ale nie myślę o tym jako o wadzie - ostatecznie każdy ma inne potrzeby w życiu, nie ma potrzeb lepszych i gorszych.

Jeśli chodzi Ci o sprzęty które ułatwiłyby mi funkcjonowanie w związku z chorobą, obawiam się, że nie ma takich. Prawdziwym wyzwoleniem była dla mnie przeprowadzka z malutkiego mieszkanka do domu gdzie jest dużo miejsca i gdy uczę się chodzić to nie muszę się martwić, że o coś zahaczę i się potknę smile No i szafki są tu specjalnie niżej zawieszone, a więc wreszcie do nich dosięgam - pełen sukces big_smile (moje stopy ruszają się ledwo-ledwo, więc nie potrafię stanąć na palcach).

No to na dzisiaj masz ode mnie big_smile
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

64

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Wow, no taki telewizor to ja rozumiem big_smile A i basen w ogrodzie... to byłoby coś.
Fajnie jest móc sobie pomarzyć smile

65

Odp: Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Bylo mi bardzo smutno kiedy to czytalam,wyczuwa sie naprawde ogromne cierpienie.Niestety,wiem jak to jest.Zalecalabym Ci daleko idaca ostroznosc.zbyt malo informacji jest o Twoim mezu,wiec nie bede go osadzac.Podoba mi sie ,ze bardzo inteligentnie do tego podchodzisz-pewnie analizowalas to wiele razy i dobrze rozumujesz,jednak zalecam Ci ostroznosc.Bol zdrady jest ogromny,nie potrzebujesz wiecej tego przezywac.Pzdr.

Posty [ 1 do 65 z 229 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój mąż (chyba) flirtuje z inną...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026