Witajcie,
Z mężem jesteśmy parą od 4 lat, w tym roku wzięliśmy ślub. Tuż przed ślubem mój M. poznał swojego kuzyna i jego żonę (którym się nie układa). Zaprosił ją raz do nas na imprezę, bo "było mu jej żal" że taka smutna. Nie miałam nic przeciwko, ale cały wieczór zajmował się głównie nią, wygłupiali się jak dzieci w szkole, ciągnąć za włosy, łaskocząc, a ja siedziałam, patrzyłam, i nie rozumiałam chyba co się dzieje. Wtedy znał ją przecież ledwie miesiąc.
M. nakłonił jednego z naszych weselnych gości, aby ten zabrał ją ze sobą jako osobę towarzyszącą. Po ślubie po raz pierwszy do niej pojechał, mówiąc mi, że chce z nią porozmawiać. Było mi cholernie źle z tym, zwłaszcza, że się nam nie przelewa (niestety z winy M. który nie mógł sobie odmówić przyjemności i wpędził siebie, a więc i nas (mamy wspólne finanse) w kredyt). Żona kuzyna mieszka daleko, jakieś 55 km w jedną stronę, a benzyna jest droga. Ja często odmawiam sobie fryzjera czy wyjścia na pizzę, żeby oszczędzić na paliwie, a on lekko tankuje na te 110 km żeby się z nią spotkać.
Niedawno zaprosiła go w góry. Dodam, że tylko jego (mnie nie). Tydzień płakałam z tego powodu, byłam strzępkiem nerwów. Mówił mi, że chce jechać, bo to jego przyjaciółka, jedyna jaką ma, a poza tym jadą jej dzieci i przyjaciółka z mężem. Nie pojechali, bo zepsuła się pogoda.
Nie wiem co mam myśleć, ale z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej, robię się strzępkiem nerwów, płaczę, dołuję się. Czuję, że go tracę, a jesteśmy 3 miesiące po ślubie. Rozmawia z nią codziennie przez Internet, piszą SMSy. M. tłumaczy, że to tylko przyjaźń, ale kontaktu z nią nie zerwie, bo to jego przyjaciółka i jest dla niego ważna. Powiedział, że jeśli nie wierzę mogę sobie poczytać jego SMSy. Sama nie wiem, może myślał, że tego nie zrobię bo generalnie brzydzę się czymś takim, ale... wybrałam losowo jakiś SMS, a tam ona napisała mu "Zamruczysz mi do uszka?" "Mrrr" odpisał jej M.
Mówi że to nie flirt, że jestem przewrażliwiona. Czy wg Was, drogie Forumowiczki, tak piszą do siebie przyjaciele? ![]()

