Hej,
Znamy sie z pracy..tzn mijamy sie o roznych dniach, godzinach. Kiedys w biurze wpadl mi w oko, ale nic poza tym. No i pewnego dnia przyszedl sms..grzeczny, ze pozdrawia itp. Bylam zdziwiona, skad ma moj numer itp, ale odpisalam no i wyszlo jak wyszlo, ze od pewnego czasu piszemy sobie. Kilka tyg. temu spotkalismy sie w knajpce, milo sie rozmawialo. Powiedzial, ze ma malutkie dziecko.. zonaty nie jest, ale w sumie to jest z kims, tyle ze na odleglosc jest ciezko, wiec nie jest kolorowo. Po tym spotkaniu on pisal bardzo duzo smsow, widze po nich ze flirtuje ze mna, prawi komplementy itp. Pisze tak nadal. Wczoraj zaprosil mnie na obiad, lecz niestety..albo i stety nie moglam isc. Hmm..i tak naszla mnie refleksja? czy to jest zle takie spotykanie sie od czasu do czasu? na jego smsmy odpisuje, czasem poflirtuje.. w koncu to w sumie nic zdroznego. No wlasnie... powiedzcie mi... a moze jest?
Pewnie napiszecie, ze facet szuka wrazen i chce mnie do lozka zaciagnac. Tez sobie o tym pomyslalam, bo w sumie nie licze na cos powaznego.
Podobne tematy
Najlepiej zapytać wprost czego oczekujesz
Może rzeczywiście szuka przygodnego seksu i Ciebie wziął na celownik
W pisaniu sms'ów nie jest nic złego, o ile nie wykracza to za pewne granice.
Facet nie jest w porządku moim zdaniem. ja osobiście nie spotykałabym się z zajętym facetem, a na dodatek ma dziecko.
Skoro flirtuje to nie jest fair , dla mnie nie ma wytłumaczenia. Nie powinnaś Mu na to pozwalać. pomyśl jakbyś była na miejscu tamtej dziewczyny, co byś czuła wiedząc, że Twój facet jest gdzieś daleko i sobie flirtuje na wspólnych obiadkach z koleżanką, jeszcze koleżanką.
Kobieta z dzieckiem daleko.. więc szuka zamiennika fizycznej bliskości. Typowe niestety.
Faceci nie flirtują dla flirtowania ani nie wydają kasy na smsy, bo mają jej za dużo... Gość czuje się samotnie, więc idzie na żywioł, bo mu się podobasz. Co będzie efektem finalnym? To zależy od Ciebie ![]()
Pzdr.
6 2012-12-27 19:45:46 Ostatnio edytowany przez aronia85 (2012-12-27 19:47:16)
Hmm..flirtowanie jest fajna sprawa dla kazdej kobiety i nie zaprzecze, ze sprawia mi to przyjemnosc, poniewaz on potrafi flirtowac, a przeciez nie kazdy facet wie jak to umiejetnie robic. Wydaje mi sie rowniez, ze dopoki nie przekraczamy zadnych granic przyzwoitosci to nie jest to jakies zle...ale nie chce stapac po sliskim gruncie. Nie wypytywalam sie o jego relacje z ta kobieta,bo szczerze mowiac, nie licze na cos wiecej i zbytnio mnie to nie interesuje, ale jedyne co wiem to to, ze ma 9miesieczne dziecko i ze jesli ma wiecej wolnego to wsiada w samolot i lata do siebie..
Mysle, ze wyjscie do lokalu razem czy na obiad to nie jest koniec swiata..
Fakt faktem, mezczyzna jest interesujacy, mamy wspolne tematy do rozmow.
Ja na samym wstępnie, kopnęłabym takiego fagasa w cztery litery. Po co komuś facet, który gdy tylko oddali się od swojej rodziny na większa odległość, szuka sobie "zamienników"?
Co do jego intencji...to zgadzam się z Remim w 100%
Hmm..flirtowanie jest fajna sprawa dla kazdej kobiety i nie zaprzecze, ze sprawia mi to przyjemnosc, poniewaz on potrafi flirtowac, a przeciez nie kazdy facet wie jak to umiejetnie robic. Wydaje mi sie rowniez, ze dopoki nie przekraczamy zadnych granic przyzwoitosci to nie jest to jakies zle...ale nie chce stapac po sliskim gruncie. Nie wypytywalam sie o jego relacje z ta kobieta,bo szczerze mowiac, nie licze na cos wiecej i zbytnio mnie to nie interesuje, ale jedyne co wiem to to, ze ma 9miesieczne dziecko i ze jesli ma wiecej wolnego to wsiada w samolot i lata do siebie..
Mysle, ze wyjscie do lokalu razem czy na obiad to nie jest koniec swiata..
Fakt faktem, mezczyzna jest interesujacy, mamy wspolne tematy do rozmow.
Skoro potrafi flirtować - to nie jesteś pierwszą z którą flirtuje. Faktem trza do tego doświadczenia ![]()
Wydaje mi się, że decyzję już podjęłaś, tylko oczekujesz potwierdzenia jej, tak dla własnego sumienia. Osobiście - rób to, na co masz ochotę ![]()
Nie podjelam zadnej decyzji i nic nie podejmuje. Przyjmuje to co daje zycie..od jakiegos czasu. Poprostu dzisiaj mam troche czasu wolnego, a zupelnie wczoraj nie spodziewalam sie tego smsa z zaproszeniem na obiad. I tak siedze dzisiaj i sobie mysle..ze wczoraj nie poszlam bo nie moglam, ale pewnie gdybym mogla, to dlaczego nie...od kolezenskiego obiadu jeszcze nikt nie umarl.
No ale potem zaczelam sie zastanawiac czy to jest fair.. moze nie powinnam
koleżeński obiad to koleżeński obiad.
koleżeński obiad poprzedzony flirtem to randka.
to przecież proste.
Nie podjelam zadnej decyzji i nic nie podejmuje. Przyjmuje to co daje zycie..od jakiegos czasu. Poprostu dzisiaj mam troche czasu wolnego, a zupelnie wczoraj nie spodziewalam sie tego smsa z zaproszeniem na obiad. I tak siedze dzisiaj i sobie mysle..ze wczoraj nie poszlam bo nie moglam, ale pewnie gdybym mogla, to dlaczego nie...od kolezenskiego obiadu jeszcze nikt nie umarl.
No ale potem zaczelam sie zastanawiac czy to jest fair.. moze nie powinnam
No właśnie , nie podjęłaś żadnej decyzji a należało by to zrobić. Flirtowanie jest fajną rzeczą , pod warunkiem że flirtują dwie wolne osoby , w tym przypadku jest tylko jedna. To , że przyjmujesz co daje Ci życie może świadczyć też o tym , że pójdziesz z facetem do łóżka właśnie w myśl tej zasady mając jednocześnie świadomość tego że jest zajęty. Dlatego nawet "niewinny" flirt z zajętym facetem jest świństwem jakie jedna kobieta wyrządza drugiej.
koleżeński obiad to koleżeński obiad.
koleżeński obiad poprzedzony flirtem to randka.
to przecież proste.
Nie do końca. Niektórzy lubią flirtować i tyle. O ile nie przekracza się pewnych granic, to nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. To dobrze, że np moja partnerka jest podrywana, że podobają jej się inni. Wiem wtedy, że jest normalną, zdrową osobą, która nie jest mną zaślepiona. Widzi innych, widzi mnie....ale wybiera mnie. Dla mnie to budujące.
Hmm..a co jest dla Was juz takim mega przekroczeniem granic?
Zbyt częste spotkania, zbyt intymne kontakty, pocałunki itp.
Czyli wszystko w normie;)
Hmm..a co jest dla Was juz takim mega przekroczeniem granic?
Co to za pytanie ? Mega przekraczanie granic ? Granice to granice i sama je sobie wyznaczasz , masz jakieś chyba prawda ? Ciekawa jestem czy Ty będąc w związku z facetem godziła byś się aby ''niewinnie'' flirtował z inną kobietą i latał z nią na obiadki ? Czy dla Ciebie było by to przekroczenie granic ? Swoją drogą to tak nisko się cenisz , że rajcują Cię flirciki z zajętym i dzieciatym facetem ?
Hmm..flirtowanie jest fajna sprawa dla kazdej kobiety i nie zaprzecze, ze sprawia mi to przyjemnosc, poniewaz on potrafi flirtowac, a przeciez nie kazdy facet wie jak to umiejetnie robic. Wydaje mi sie rowniez, ze dopoki nie przekraczamy zadnych granic przyzwoitosci to nie jest to jakies zle...ale nie chce stapac po sliskim gruncie. Nie wypytywalam sie o jego relacje z ta kobieta,bo szczerze mowiac, nie licze na cos wiecej i zbytnio mnie to nie interesuje, ale jedyne co wiem to to, ze ma 9miesieczne dziecko i ze jesli ma wiecej wolnego to wsiada w samolot i lata do siebie..
Mysle, ze wyjscie do lokalu razem czy na obiad to nie jest koniec swiata..
Fakt faktem, mezczyzna jest interesujacy, mamy wspolne tematy do rozmow.
Flirtowanie jest przyjemne wtedy kiedy robia to dwie wolne osoby.
Szczerze mowiac...nawet najbardziej utalentowany flirciarz mnie odrzuca jesli sie dowiaduje ze ma gdzies tam zone/partnerke i dziecko. Jak dla mnie nie ma wtedy opcji obiad, kawa czy jakiekolwiek spotkanie we dwoje sam na sam.
Zgadzam się z Sadie. Flirtowanie, spotykanie się, obiady... nawet (na początku zazwyczaj) "koleżeńskie" z zajętym i na dodatek dzieciatym facetem... po jakiego grzyba? Wiadomo jak zazwyczaj kończą się flirciki i "towarzyskie spotkania z kolegami". Jedna ze stron prawdopodobnie po jakimś czasie zapragnie "czegoś więcej". Po co ryzykować taka sytuację? Nie lepiej od razu urwać to, a na kolegę od obiadków i flirtowania wybrać kogoś wolnego? Wtedy w razie czego, nie ma żadnych problemów ![]()
Hmm..kochamkonie nie wiem, moze ja jestem bardziej liberalna czy co, poniewaz zdarza sie czesto gesto ze np. kolezanki maz idzie na kawe/ciastko z inna kolezanka z pracy i nie ma w tym nic zlego. Oczywiscie mysle ze nie bylabym zadowolona gdyby moj facet biegal z przyjacioka na kawe, ale dopuszczam mysl, ze skoro sie pracuje w prawie samym towarzystwie kobiet to takie rzeczy sa mozliwe. Kwestia jest tego co dany mezczyzna chce. Kto tu mowi o lataniu na obiadki.. zaproponowal jeden wspolny obiad.
Ja moja relacje w sumie wlasnie tak odbieram- czysto kolezenska - z mojej strony..dlatego jakies pojedyncze spotkanie dla mnie jest ok, ale troche jest mi dziwnie z tym, ze on tak flirtuje smsowo. Jasne, ze jest to mile jak juz kiedys wspomnialam..mysle ze dla kazdej kobiety flircik jest sympatyczna sprawa, jesli nikogo sie nie krzywdzi- i ja tak wlasnie robie. Oczywiscie, ze kazdy ma swoje granice i ja rowniez je mam, ale pytanie bylo generalne i skierowane do ogolu.
Margolinka- dobrze powiedziane!
Margolinka- dobrze powiedziane!
Aronia, bo wiem co mówię (choć nie ze swojego własnego doświadczenia) ![]()
Moim zdaniem, nie ma po prostu sensu pakować się w ewentualne kłopoty
Jest takie mądre powiedzenie... "Lepiej zapobiegać... niż leczyć"
Tutaj to też idealnie pasuje ![]()
Ja też nie mam nic przeciwko temu , żeby kolega napił się kawy z koleżanką z pracy. Ale do Waszej znajomości wkradł się element flirtu i w dodatku Tobie się to podoba , a to już nie jest fair.
W pracy flirt jest na porządku dziennym i jest ok, jesli to tylko słowa. Co złego w tym, że od czasu do czasu zje sie śniadanie w miłej atmosferze?? Nie interesuje mnie ich życie osobiste i to czy mają partnerki czy nie bo po wyjsciu z pracy zapominam o tym, ale jeśli celowo chce sie o kimś czegoś wiecej dowiedziec to byłby znak, że interesuje mnie ten pan aż za bardzo i musze obudzić mechanzmy obronne. Flirty w pracy nie mogą sie przenosić na teren prywatny, a pisanie sms-ów i obiadki przenoszenie znajomosci na inny grunt.
Ja też nie mam nic przeciwko temu , żeby kolega napił się kawy z koleżanką z pracy. Ale do Waszej znajomości wkradł się element flirtu i w dodatku Tobie się to podoba , a to już nie jest fair.
Wiesz, troche masz racje, ale jakos tak kurcze czuje sie usprawiedliwiona bo to nie ja zaczelam. Wiem, ze to moze glupie, ale staram sie nie reagowac na te jego flirciarskie smski. Jest to mile, ale ja nie chce pakowac sie w jakies romanse bo zdaje sobie sprawe z tego ze nie jest to dobre. Nie mam jednak poczucia, ze krzywdze ta jego potencjalna partnerke.
Flirtowanie jest przyjemne wtedy kiedy robia to dwie wolne osoby.
Szczerze mowiac...nawet najbardziej utalentowany flirciarz mnie odrzuca jesli sie dowiaduje ze ma gdzies tam zone/partnerke i dziecko. Jak dla mnie nie ma wtedy opcji obiad, kawa czy jakiekolwiek spotkanie we dwoje sam na sam.
Z tym to racja, ale co innego flirt, a co innego randka. Flirt sam w sobie nie jest zły - nawet jeśli robi to dwoje zajętych ludzi.
kochamkonie napisał/a:Ja też nie mam nic przeciwko temu , żeby kolega napił się kawy z koleżanką z pracy. Ale do Waszej znajomości wkradł się element flirtu i w dodatku Tobie się to podoba , a to już nie jest fair.
Wiesz, troche masz racje, ale jakos tak kurcze czuje sie usprawiedliwiona bo to nie ja zaczelam. Wiem, ze to moze glupie, ale staram sie nie reagowac na te jego flirciarskie smski. Jest to mile, ale ja nie chce pakowac sie w jakies romanse bo zdaje sobie sprawe z tego ze nie jest to dobre. Nie mam jednak poczucia, ze krzywdze ta jego potencjalna partnerke.
Jednak gdyby ona się o tym dowiedziała mogła by się poczuć bardzo skrzywdzona. Chociaż to nie Ty zaczęłaś , to jednak w jakiś sposób to tolerujesz. Tylu wolnych facetów po świecie chodzi , i co najważniejsze można się z nimi spotykać i flirtować bez żadnych wyrzutów sumienia i wątpliwości. A wątpliwości raczej chyba masz skoro szukałaś tu opinii.
Jesteś naiwnna...jak gimnazjalistyka. Nie byłoby źle gdyby na obiad szlibyście całą paczką z pracy gdyby był ktoś jeszcze. Z koleżanką nie pisze się sms-ów non stop nie chodzi na obiadki nie flirtuje chyba że tylko w żartach...:) Koleżankę z pracy widzi się w pracy! się pogada coś opowie.. dalej każdy ma swoje życie dom rodzinę.. Wygląda na to że ty nie jesteś już jego zwykła koleżanka z pracy, nie tłumacz się że jesteś jakaś bardziej liberalna bo sam fakt że już tu napisałaś ten post o czymś świadczy. Szukasz potwierdzenia że to nic złego.. że ktoś cię poprostu tutaj poprze że dobrze robisz. Oszukujesz samą siebie... Zakochałaś się już w nim???? jeśli nie to i tak cię już zauroczył na 100%. porozmawiaj z nim po co mu te obiadki z Tobą skoro ma dziecko i kogoś.
Wcale nie szukam potwierdzenia ze nic zlego nie robie, bo nie robie.
Napisalam posta, poniewaz chcialam sie dowiedziec jak to postrzegacie.
Kolejna sprawa..to nie zakochalam sie w nim i wcale tego nie planuje.
29 2012-12-27 22:04:09 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-12-27 22:06:13)
Zbyt częste spotkania, zbyt intymne kontakty, pocałunki itp.
granica bywa płynna i łatwo ją przekroczyć, nawet nie wiedząc że się przekroczyło ![]()
Ps. Nikt nie może zakładać że się zakocha, ale zawsze można powiedzieć, że ktoś już się zakochał, tylko jeszcze o tym nie wie...
ja na kolejnym spotkaniu od razu się zapytała do czego dąży co chce tym osiągnąć? wtedy bd wiedziała na czym polega jego flirtowanie jeżeli powie że podobasz mu się albo coś w tym stylu to odpowiedz że ma już kogoś i wtedy możecie od czasu do czasu spotkać się na jakąś kawę ale tylko jako koledzy z pracy nic więcej a jeżeli naprawdę jest twoją osobą zainteresowany to musi zakończyć swój związek na odległość i niech wtedy się stara nie ulegaj od razu bo różnie bywa z facetami
Wcale nie szukam potwierdzenia ze nic zlego nie robie, bo nie robie.
Napisalam posta, poniewaz chcialam sie dowiedziec jak to postrzegacie.
Kolejna sprawa..to nie zakochalam sie w nim i wcale tego nie planuje.
Jesteś taka pewna że nic złego nie robisz to może po koleżeńsku możesz też bez sumienia pogadać z swojego kolegi partnerką pochwalić się SMS-kami od jej faceta. Zaopiekować się jego dzieckiem wrazie potrzeby... no cóż jeśli już z każdym dniem zaczynacie rozwijać swoją niewinna "koleżeńską więź". Nie czujesz się winna bo on nawet nie daję ci się tak poczuć, sama mówisz że o niej nie opowiada. a jak by to robił i mówił że ją bardzo kocha to już byś wiedziała że nie ma co więcej się z nim spotykać prawda??? a jak on pisze ci tylko same komplementy i piękne słowa to ci się podoba..i gra. Szkoda że sama nie wiesz jaka jesteś wartościowa osobą która wie czego chce i kim jest ma silną wewnętrzną siłę i że żadne piękne słowa faceta i złote góry nie zamącą w jej głowie... Ja osobiście uważam że dalej ciągnąć takie spotkania to jest coś złego
yoghurt007 napisał/a:Zbyt częste spotkania, zbyt intymne kontakty, pocałunki itp.
granica bywa płynna i łatwo ją przekroczyć, nawet nie wiedząc że się przekroczyło
Pierdu, pierdu
. Zawsze wiadomo kiedy się tę granicę przekracza.
aronia85 -- jeśli się z nim spotykasz to już romansujesz; zastanów się czy chcesz mieć z nim romans -- odpowiedz sobie na to pytanie, bo on najwyraźniej chce z Tobą się zabawić; na co więcej liczysz?
Jak już romansujesz, to w końcu pójdziecie na seks. A jak chcesz zakończyć to wyłącznie na piciu piwa, to mu to powiedz i zobaczysz co się stanie.
Sadie napisał/a:Flirtowanie jest przyjemne wtedy kiedy robia to dwie wolne osoby.
Szczerze mowiac...nawet najbardziej utalentowany flirciarz mnie odrzuca jesli sie dowiaduje ze ma gdzies tam zone/partnerke i dziecko. Jak dla mnie nie ma wtedy opcji obiad, kawa czy jakiekolwiek spotkanie we dwoje sam na sam.Z tym to racja, ale co innego flirt, a co innego randka. Flirt sam w sobie nie jest zły - nawet jeśli robi to dwoje zajętych ludzi.
Dla mnie we flircie najoprzyjemniejszy jest element oczekiwania na wiecej, nastepny krok, kolejna rozgrywka ktora ma nas przyblizyc do...czegos.
Flirt z zajetym mezczyzna to jak dla mnie taniec na lodzie, bez lyzew i ze zblizajaca sie do nas w tle solidna sciana.
Dziekuje, chyba zrezygnuje.
I wolalabym zeby moj mezczyzna nie chadzal na bog wie jakie obiady z zadna kolezanka. Bo co niby ma on robic na obiedzie z kolezanka czego nie moze robic ze mna?
Bo co niby ma on robic na obiedzie z kolezanka czego nie moze robic ze mna?
Po obiedzie Sadie, po obiedzie
ale na poważnie to w tym pytaniu jest jednocześnie odpowiedź co, jak i dlaczego - czyż nie?
Sadie napisał/a:Bo co niby ma on robic na obiedzie z kolezanka czego nie moze robic ze mna?
Po obiedzie Sadie, po obiedzie
ale na poważnie to w tym pytaniu jest jednocześnie odpowiedź co, jak i dlaczego - czyż nie?
Nie po a w trakcie. Nigdy nie byles na meksykanskim zarciu serwowanym na stole i ognista salsa odbywajaca sie pod stolem? ![]()
A na serio to wiem.
Dlatego stawiam pytanie.
Moze ktos jeszcze na to wpadnie? ![]()
Bo co niby ma on robic na obiedzie z kolezanka czego nie moze robic ze mna?
Cytuję: "Nie ważne jakie nogi ma kochanka, nie ważne czy ładniejsze czy brzydsze -- po prostu inne.".
Na obiad z koleżanką się chyba idzie aby potem był seks, prawda? Dlatego obiad z koleżanką jak się jest w związku jest niemal zdradą, więc nie chodzi się z koleżanką nigdzie.
Cytuję: "Nie ważne jakie nogi ma kochanka, nie ważne czy ładniejsze czy brzydsze -- po prostu inne.".
A z tym sie zgodze.
Dlatego uwazam ze lazenie z zajetym facetem na obiady i flirtowanie z nim jest przekroczeniem pewnych granic.
Ale poczekamy, zobaczymy. ![]()
Ja tez jak autorka bedzie miala chlopaka to wybiore sie z nim na obiad ![]()
W koncu to nic takiego, nie? ![]()
Sama odpowiedz sobie na pytanie czy w porządku dla Ciebie jest, że facet mający żonę i małe dziecko ugania się za innymi kobietami.
Niektórzy są liberalni, inni niezbyt. Dla mnie coś takiego nie wchodziłoby w grę.
Zadaj sobie także świadomość, czy jeśli zaczniesz rozbijać małżeństwo z małym dzieckiem będziesz mogła spojrzeć w lustro?
I czy jeśli kiedyś będziesz miała małe dziecko z tym człowiekiem i potrzebowała oparcia z jego strony zaakceptujesz jego styl bycia i flirty?
Tylko nie czaruj się, że zakocha się w Tobie i mu się automagicznie odmieni.
a czy flirtowanie to zdrada?
a czy flirtowanie to zdrada?
Alez pewnie ze nie (sarkazm)
Ale jest cholernym naduzyciem cudzego zaufania.
Daj znac jak bedziesz miala male dziecko i meza. Zaprosze go na obiad i poflirtujemy ![]()
42 2012-12-28 23:20:50 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-12-28 23:29:12)
aronia85 a Ty jesteś singielką?
Bez tych wszytskich filozofii: należy otwarcie wyjaśnić powód jego zainteresowania Twoją osobą. Oko w oko, prosto z mostu. A nie zastanawiać się po nocach.
najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Nad czym się zastanawiasz? Chcesz stworzyć związek z zajętym facetem? Być jedną z dwóch (a może trzech, czterech...) kochanek?
Włazisz na drogę, która prowadzi wprost do Twoich kłopotów i cudzego nieszczęścia. Kobiety radzą: odpuść. Co zrobisz? Co wybierzesz?
Jak się zakochasz, zmarnujesz parę lat i pocierpisz, przypomnisz sobie, żeśmy Cię ostrzegały.
aronia85 a Ty jesteś singielką?
Bez tych wszytskich filozofii: należy otwarcie wyjaśnić powód jego zainteresowania Twoją osobą. Oko w oko, prosto z mostu. A nie zastanawiać się po nocach.
najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Catwoman...ja sie nie zastanawiam ciezko po nocach;) tak mialam chwile refleksji..kobiece wieczorne przemyslenia.
Od pewnego czasu jestem sama, rozstalam sie z facetem i w sumie moze dlatego jakos potrzebuje odreagowac i dla mnie taka kawa raz na jakis czas, smsowy flirt nie sa czyms zlym. Z tym kolesiem nie widujemy sie codziennie..
Nad czym się zastanawiasz? Chcesz stworzyć związek z zajętym facetem? Być jedną z dwóch (a może trzech, czterech...) kochanek?
Włazisz na drogę, która prowadzi wprost do Twoich kłopotów i cudzego nieszczęścia. Kobiety radzą: odpuść. Co zrobisz? Co wybierzesz?
Jak się zakochasz, zmarnujesz parę lat i pocierpisz, przypomnisz sobie, żeśmy Cię ostrzegały.
Artemida..nie chce sie zakochiwac w kims kto ma dziecko, kto juz jest z kims i generalnie wiem, ze i tak nic z tego nie bedzie. Nie mam rowniez zamiaru rozbijac jakiegos zwiazku. Szkoda czasu i jakos nie tak predko sie zakochuje.Przynajmniej do tej pory bylam ciezka w tej materii..
No ale na kawe chetnie poszlabym..temu nie zaprzeczam...tylko wlasnie nie wiem czego on za bardzo oczekuje ode mnie wiec jest to takie hmm jakby to powiedziec..sliskie.
Artemida napisał/a:Nad czym się zastanawiasz? Chcesz stworzyć związek z zajętym facetem? Być jedną z dwóch (a może trzech, czterech...) kochanek?
Włazisz na drogę, która prowadzi wprost do Twoich kłopotów i cudzego nieszczęścia. Kobiety radzą: odpuść. Co zrobisz? Co wybierzesz?
Jak się zakochasz, zmarnujesz parę lat i pocierpisz, przypomnisz sobie, żeśmy Cię ostrzegały.
Artemida..nie chce sie zakochiwac w kims kto ma dziecko, kto juz jest z kims i generalnie wiem, ze i tak nic z tego nie bedzie. Nie mam rowniez zamiaru rozbijac jakiegos zwiazku. Szkoda czasu i jakos nie tak predko sie zakochuje.Przynajmniej do tej pory bylam ciezka w tej materii..
No ale na kawe chetnie poszlabym..temu nie zaprzeczam...tylko wlasnie nie wiem czego on za bardzo oczekuje ode mnie wiec jest to takie hmm jakby to powiedziec..sliskie.
Aronio, to że potrzebujesz odreagować po nieudanym związku, to normalne.
Jednak uwierz mi, to czy zamierzasz się zakochiwać czy nie...nie do końca chyba zależy od Ciebie... "fatalne zauroczenie"" przychodzi samo. Potem nie raz już jedna z drugą pisały na forum...że "to miały być tylko niewinne spotkania na kawę, że to były tylko rozmowy...że chciały tylko towarzystwa i ciepła..." Niestety prawie za każdym razem wychodzi tak samo... płacz...ból... rozlatujące się rodziny...sprawy rozwodowe... cierpiące dzieci...
Dlatego też...dla odreagowania, znajdź sobie wolnego faceta. Spotykaj się z nim na kawę, na obiadki, kolacje i śniadania... wtedy bez najmniejszych refleksji na temat słuszności swoich czynów, będziesz mogła oddawać się przyjemnościom. Czy to nie jest lepsze rozwiązania, niż wchodzenie "w głębsze" znajomości z żonatym i dzieciatym fagasem, który też chce jedynie "odreagować"?
Zajętych facetów się NIE tyka.
NIC dobrego z tego nie wyjdzie.
Mówi się, że każdy pożar można ugasić szklanką wody... W odpowiednim momencie. Jesteś na etapie, gdy szklanka nie wystarcza? Poszukaj kogoś, kto wyleje kubeł (może jego dziewczyna, jej matka, jej znajomi, jego poprzednia kochanka, ksiądz, terapeuta, najbliższa przyjaciółka - nie wiem, naprawdę).
Jak nie chcesz spłonąć, trzymaj się z dala od niekontrolowanego ognia.
A może potrzebujesz takich doświadczeń? Może musisz cierpieć? Gdzieś przeczytałam, że istnieją ludzie, którzy niczego się nie nauczą łagodniejszymi metodami... Muszą nasikać na przewód pod napięciem... Twoja wola, aronio, Twoja wola. Ty decydujesz, Ty wybierasz, Ty poniesiesz konsekwencje.
Ja mogę tylko ostrzegać. I w sumie... Już mi to trochę zbrzydło. Może czas się pożegnać...
Życzę szczęścia.
Hej ponownie..chcialyscie zebym dala znac jak sie to wszystko potoczy. No wiec..bylo kilka podejsc do spotkan, kolejne zaproszenia na kawe, salse itp. ale z racji tego ze pracujemy w roznych godzinach/zmianach i dniach nie udalo nam sie zgrac i spotkac. Jest za to duza ilosc smsow... cos tak sobie mysle, ze dosc dlugo ciagnie sie ten smsowy flirt..no ale jest milo.
Czyli ciagniesz flirt dalej...a jak sie godziny "zloza", to pewnie i na romans przystaniesz...bo "milo bedzie". Coz...kazdy ma inny sposob na zycie.
Hej kobietki,
Hmm..no wiec Margolinka nie poszlismy do lozka.Nawet nie bralam takiej opcji pod uwage.Nawet ciesze sie, ze nie rozwazalam takiej opcji. Jakies kawy nadal byly,ale tez nie za czesto, poniewaz on ciagle jak ma wolne to wracal do siebie do kraju do partnerki i do dziecka. Ale pisal sms, non stop pisal, ze jak mnie widzi to czuje sie znowu jak dziecko, ze nigdy nie czul tego wczesniej az tak jak teraz, ze mysli ciagle o mnie i ze nie moze sie doczekac kiedy znowu mnie zobaczy. Oczywiscie przyznaje, nie bylam na te smsy oschla. Ostatnio zaprosil mnie na kawe, niestety nie bylo mnie w miescie wiec napisalam, ze innym razem.. i nagle cisza z jego strony. Wiem, ze byl u siebie w kraju dosc dlugo. Za jakis czas napisalam jakiegos smsa, cisza.. no i napisalam drugiego po 2 tyg. ale rowniez zero kontaktu. Zaniepokoilo mnie to, poniewaz z czystej grzecznosci powinien odpisac.. chociazby " nie pisz do mnie" lub cokolwiek, ale postanowilam ze nie bede sie odzywac bo nie mam zamiaru sie nikomu narzucac. Wczoraj widzielismy sie w pracy doslownie chwile. Udawalam, ze go nie widze, jednak on robil wszystko abym go zobaczyla, powiedzielismy sobie wkoncu grzecznosciowe "dzien dobry" i kazdy poszedl w swoja strone. Zazwyczaj bylo tak, ze zawsze wysylal mi sms " pieknie wygladalas" itp itd, ale tym razem sms nie przyszedl.
Nie powiem..zle mi z tym bo sie od tego wszystkiego uzaleznilam a pozatym facet mnie troche zauroczyl.. do czego musze sie przyznac. Zastanawiam sie wlasnie i dochodze do takiego wniosku, ze sam z siebie watpie aby zaprzestal kontaktu i sie wymiksowal z tego wszystkiego proponujac mi jeszcze miesiac temu spotkanie...po ktorym nagle cisza. Sadze, a nawet jestem przekonana, ze jego partnerka przeczytala smsy i postawila go przed faktem dokonanym.. albo skonczy ze mna pisac, albo bedzie koniec....chociaz sama nie wiem
aronia85 czy Twój kolega jest z: Hiszpanii, Włoch, Grecji, Turcji lub Egiptu?
Catwoman..matko i corko;) z Egiptu, Turcji???? Cale szczescie nie. A do czego zmierzasz?
Absolutnie nie zamierzam Cię identyfikować, po prostu pytam, bo jeśli Twoja odpowiedź pokryje się z moimi przypuszczeniami, to następnie coś zasugeruję.
Rozumiem, ale zadne z tych panstw. Co najlepsze, to cholera wlasnie analizujac te jego wszystkie smsy, spotkania, moge stwierdzic ze nic z cala pewnoscia sie nie zanosilo na to aby tak nagle zamilkl. Zawsze odpisywal, jesli bylo lekkie opoznienie to zawsze przepraszal, wiec tymbardziej mnie to wszystko dziwi. Jakos nie wydaje mi sie, zeby on tak nagle sam z siebie urwal kontakt. Myslalam, ze moze jakos "oprzytomnial" i dlatego przestal sie kontaktowac, ale srednio to do mnie przemawia bo jak sie widujemy to pozera nadal mnie wzrokiem, usmiecha sie..no ale juz nie ma tych jego smsow. Ja to odbieram tak, jakby ktos mu zakazal kontaktu...ale moze zle to interpretuje.
aronia85, tylko w sumie... po co w to brniesz? Ja wiem, że ciekawość jest ogromna, ale wiesz co... nie warto. W tym przypadku nie warto nawet wchodzić w jakieś przyjaźnie z osobą, która jest po prostu nielojalna.
Catwoman.. sklamalabym mowiac, ze sie od niego i od tych milych smsow nie uzaleznilam. Fajnie bylo z nim spotkac sie na kawe itp.
Nie, nie zakochalam sie to jest pewne w 100%, ale przyznaje, ze sie zauroczylam i teraz sie wsciekam na ta ignoracje, brak kontaktu. W ogole ciezko mi sobie przetlumaczyc, ze on milczy..bo nigdy tego nie robil.
Nigdy nie chcialam isc z nim do lozka (tzn moze i chcialam ale szybko wybilam to sobie z glowy) bo wiedzialam ze ma dziecko i partnerke z ktora mieszka i tego sie trzymalam, ale ten caly flirt podobal mi sie. Pracujemy w roznych dniach, wiec nie jest tak ze codziennie sie widujemy
Ech no jest to pociągające, zwłaszcza jeśli facet ma w sobie "to coś". Jednak pomimo mego otwartego podejścia do ludzi i mężczyzn, dobrze Ci radzę, nie wysyłać mu żadnych dwuznacznych sygnałów. Chociażby ze względu na jego kobietę; pomyśl, czy byłabyś szczęśliwa, gdybyś dowiedziała się, że Twój mąż szuka okazji do romansu z koleżanką z pracy.
59 2013-04-14 17:56:21 Ostatnio edytowany przez aronia85 (2013-04-14 17:57:33)
Nigdy nie wysylalam mu pierwsza sygnalow, nie ja inicjowalam kontakt. Oczywiscie, rowniez pisalam smsy do niego.. potrafilismy jednej nocy z 30 smsow wymienic. Teraz juz sie pierwsza nie odezwe, chociaz mnie skreca..
tylko cholernie mnie ciekawi co sie wydarzylo, ze tak zaprzestal nagle.. juz sie miesiac nie odzywa. Kiedys pamietam jak powiedzial mi, ze jak tak dalej pojdzie to jego kobieta do mnie przedzwoni czy cos w tym stylu..dlatego teraz rowniez sobie mysle, ze faktycznie moze przeczytala cos w jego telefonie..
aronia85 obawiam się, że przy tkwieniu w tej dziwnej relacji, tracisz swój czas. Rozejrzyj się, wyjdź do ludzi- jestem przekonana, że znajdziesz sobie faceta i wtedy będziesz z niesmakiem wspominać ten "flirt" z żonatym kolegą.
Koleżeńskie wspólne wyjścia, a flitrowanie to zupełnie omienne sprawy. Bycie w związku nie oznacza zerwania dotychczasowych i niemożności nawiązywania nowych znajomości na gruncie czysto koleżeńskim. Ale bycie w związku i angażowanie się we flirty od razu pokazuje nam z kim mamy do czynienia - na pewno nie z człowiekiem godnym zaufania.