netkobietyWszystkie działy
Psychologia

porażka na każdej płaszczyźnie

37 odpowiedzi3 424 wyświetleniazałożony przez leukonoe, 18.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » porażka na każdej płaszczyźnie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: porażka na każdej płaszczyźnie

Mam 24 lata i nie wiem co dalej robić. Na każdej płaszczyźnie mojego życia jest źle. Nie widzę sensu w niczym.
1. Praca - porażka. Skończyłam studia ekonomiczne, został mi jeszcze jeden kierunek, ale strasznie się go wstydzę i nadmiernie się nim nie chwalę, bo nie ma czym, kierunek jest totalnie beznadziejny, zaczęłam go właściwie przez przypadek, ale to temat na odrębną historię. Przez ostatnie kilka miesięcy byłam na stażu w firmie, robiłam beznadziejną robotę, już na samym początku pracy, moje współpracowniczki powiedziały mi "to jest najgorsza robota", "tu się nie rozwiniesz", no i rzeczywiście tak było. Strasznie tej roboty nie lubiłam, jedyne co było fajne w tej firmie to fakt, że było dużo ludzi młodych no i ogólnie ta firma dobrze się kojarzy, gdy komuś mówiłam gdzie pracuje to było "o wow", ale jak się pytali co tam robię to koloryzowałam rzeczywistość, bo wstydziłam się przyznać to tak naprawdę tam robiłam. Odeszłam z firmy, zresztą od początku miałam taki plan, ze po skończeniu umowy spadam stamtąd, chyba, że znalazłoby się stanowisko, gdzie robiłabym coś innego, no i właśnie nie bardzo się znalazło, chociaż gdybym na upartego chciała, to pewnie by tak było. Ale podążałam za swoim planem. Obecnie nie pracuję i nie wiem co dalej robić, tak jak pisałam mam drugie totalnie beznadzieje studia, ale chciałam wyjechać gdzieś za granicę, język podszkolić, zdobyć doświadczenie w ramach praktyk, ale nie jest to takie proste znaleźć cokolwiek. No i siedzę w domu, jedynie dwa razy w tyg jeżdżę na uczelnie, a tak to nie robię nic, myślę co zrobić dalej, szukam jakichś ofert za granicą, ale nikt mnie nie chce. Myślę, żeby też szukać pracy tu w PL, ale jeśli np. dostałabym pracę od listopada, czy grudnia to (wiem, to okropnie głupi powód)to nie mogłabym jechać na pewien wyjazd organizowany pod koniec roku połączony z sylwestrem, bo nie dostałabym urlopu, a boję się, że w sylwestra będę siedzieć sama w domu, co niestety już się zdarzało i zawsze następny rok był beznadziejny.

2. Życie uczuciowe- porażka. Od zawsze przyciągałam jakichś zakompleksionych nieudaczników, pewnie dlatego, że sama taka jestem, próbowałam to zmienić, ale po jakimś czasie to wszystko wraca jak bumerang. Byłam w jednym związku, ale była to farsa, nie związek, czułam się najbrzydszą kobietą na świecie, odżyłam kiedy się rozstaliśmy. No i teraz znów jestem sama, ale dobrze mi z tym, właściwie po cholerę mi facet? Same problemy tylko, jednakże gdy widzę zakochaną parę znajomych, to narasta we mnie uczucie zazdrości. Od ponad roku łazi za mną pewien osobnik, wyjątkowo słaby osobnik, niemęski, nieogarnięty, niezaradny, nieśmiały itp. No i odczepić się nie chce, mimo, że mu raz powiedziałam, żeby się odczepił. I nawet nasi wspólni znajomi stwierdzili, żebym raczej kogo innego szukała, i już nie spotykamy się razem, tylko ja sama spotykam się z nimi. Nie mam nadziei na to, że spotkam kogoś normalnego i będę szczęśliwa. Zresztą co chwilę mam wrażenie, że za chwilę umrę, że nie będę żyła długo i że się tego nie doczekam.

3. Życie rodzinne - porażka. Zapewne te wszystkie problemy wyżej wymienione wynikają z mojej sytuacji rodzinnej. Nadopiekuńcza mama, nieobecny duchowo tata. Z mamą mam bardzo dobry kontakt, natomiast z tatą nie rozmawiam prawie w ogóle mimo iż razem mieszkamy,. właściwie to nie pamiętam, kiedy ostatni raz z nim rozmawiałam. On jest zamknięty w sobie, wycofany, zawsze jak próbuje się do niego zbliżyć, czuje się odrzucona, nie znam go, nie wiem jaki jest. Mama nie ma o nim dobrego zdania, a ja nie wiem. Gdy byłam dzieckiem, było bardzo dużo kłótni, nie było alkoholu ani przemocy, ale cały czas darcie się na siebie i w sumie to żyłam trochę w strachu.

4. Zdrowie- porażka. Mam bardzo dużą wadę wzroku, ale już się chyba z tym pogodziłam. Natomiast nie pogodziłam się i nie pogodzę z problemami hormonalnymi, które rujnują mi życie, raz już byłam w szpitalu, przeszłam operacje, co chwile mam problemy z okresem, właściwie to go nie ma, nadmierne owłosienie, masakra. Lecze sie, ale nie przynosi to rezultatu. Nie wiem czy bede mogła mieć dzieci. A przy tych schorzeniach to juz najwyzsza pora, bo im pozniej tym szanse maleja. I nie wiem co robic sad

Gratuluje, jesli ktos dotrwał do tego miejsca. Doradzcie prosze co robic?? Obecnie zyje w zawieszeniu. Siedze w domu, z nikim sie nie spotykam, znajomi do mnie pisza, a ja nie wiem co odpowiedziec,bo sie wstydze swojej obecnej sytacji, od kilku miesiecy mowiłam, ze chciałabym wyjechac za granice na staz i w sumie tez z tego powodu odeszłam z firmy, niestey stazu nie znalazłam i w ogole sie nie zapowiada. Chciałabym wyjechac na 3 miesiace, ale teraz jest beznadziejny okres, bo za niedługo swieta, a jak wyjade od stycznia, wroce to bedzie kwiecien i bede stara, a kiedy poszukiwania faceta, zakładanie rodziny? A może szukać pracy tutaj, ale to by sie wiazało z utrata studiów (wiem, ze beznadziejne, ale jak zaczełam to moze jednak warto by skonczyc). Nie wiem, nic już nie wiem. I nigdy nie wiedziałam co chce robic w życiu. Bardzo przejmuje sie opinia innych i od razu jak sobie cos wymysle, to w głowie pojawiaja mi sie znajomi i ich opinie, reakcje na moje decyzje.
Co robić???

2

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Ja tylko Ci powiem byś nie wybiegała w przyszłość. Jak masz okazje do zmian na lepsze to zmieniaj. Nie obawiaj się "starości". Jeśli chcesz coś na już, to nigdy nie będziesz tego miała. Jak coś zmienisz to sama mowisz - przeciez będziesz lepszą osobą i wtedy przyciągniesz kogoś lepszego. Poza tym nie będziesz sie wstydziła swojej sytuacji.

3

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
thepass napisał/a:

Ja tylko Ci powiem byś nie wybiegała w przyszłość. Jak masz okazje do zmian na lepsze to zmieniaj. Nie obawiaj się "starości". Jeśli chcesz coś na już, to nigdy nie będziesz tego miała. Jak coś zmienisz to sama mowisz - przeciez będziesz lepszą osobą i wtedy przyciągniesz kogoś lepszego. Poza tym nie będziesz sie wstydziła swojej sytuacji.

Tak, tylko, że nie wiem co robić  teraz. Obecnie siedzę i nie robię dosłownie nic. Powinnam pracować jak każdy normalny człowiek w wieku 24 lat. A ja odeszłam sobie z firmy, bo mi coś tam nie pasowało. Nie żałuję tego, na razie. Być może jak zacznę pracować gdzieś indziej to docenię tamtą pracę totalnie lajotową i niewymagającą, odmóżdzającą. Pewnie tak będzie. Odeszłam również w tego powodu, bo chciałam gdzies wyjechać za granicę na chwilę języka się poduczyć itp. Ale nie mam gdzie jechać. Pozostaje mi szukanie pracy tu gdzie jestem. Tylko wtedy nici z wyjazdu pod koniec roku i ze studiów. Wszystko bez sensu sad
W obecnej syuacji nie wiem czego chcę, niczego nie jestem pewna. Wszystko bez sensu. Nie wiem co byłoby lepsze i nie wiem jak moge sie tego dowiedzieć.

4 Ostatnio edytowany przez noname12_34 (2014-10-18 21:09:24)

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Po pierwsze, w jakiej branży mogłabyś pracować? Jest wiele prac gdziemożesz być zrekrutowana w PL, i na miejscu mieć zakwaterowanie itd (coś na start) (nie chodzi mi o prace w klubie, hue hue). MObilizacja dziewczyno i znajdziesz coś. Każdy coś znajduje, może dziadostwo na początek a nie kokosy, ale jakoś trzeba zacząć.
Jak będziesz miała czym myśli zająć (praca)to zobaczysz że lepsze pomysły będą wpadać do głowy. Rozwiniesz się, będziesz się musiała odnaleźć w nowej sytuacji. I proszę, nie myśl o sylwestrze... Czy poświęcenie jednej imprezy w celu poprawienia swojej sytuacji (bio-psycho-społecznej) nie jest tego warte??

5

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Mogłabym pracować w finansach, wysyłam dużo aplikacji, ale cisza. Zresztą teraqz już sama nie wiem czego chce, nie wiem czy chce gdzies wyjechać, czy zostać. Zrobiłam źle odchodząc z tamtej firmy. Miałam wahania czy zostac czy odejsc. No to teraz mam. Siedzenie całymi dniami w domu. Powoli tracę mobilizację i nadzieję na cokolwiek. Nawet jak znajde nowa prace to wiem, ze bedzie mi bardzo ciezko przystosowac sie do nowego otoczenia. Nie jestem otwatra i mam problem z nawiazywaniem znajomosci szczegolnie w pracy, nie umiem pracowac w grupie.
Co do Sylwetra, wiem, ze to moze smieszne, ale jakos mam przeczucie, ze jesli tam nie pojade to bedzie beznadziejnie, bo to w sumie jedyna opcja spedzenia sylwestra, tym bardziej, ze teraz odsunełam sie od znajomych z powodu mojej beznadziejnej sytuacji.
Poza tym mam problemy zdrowotne i właściwie powinnam siedziec tu gdzie jestem, leczyc sie i szukac meza.
Bez sensu to wszsytko sad((( Nawet boję się cokolwiek poczuć, wypieram z siebie wszystkie uczucia, bo się ich boję. Nie chcę nic czuć. Jestem jak jakaś skała.

6

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
leukonoe napisał/a:

(...)Co robić???

Jeśli chcesz wyjść z tego stanu, poszukaj psychoterapeuty i podejmij terapię (w ramach NFZ-u jest bezpłatna).

7

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Tak, myślałam o psychoterapii, to chyba jedyna droga do tego, żebym poczuła się lepiej.
Przed chwilą zobaczyłam, że pewna koleżanka wyszła za mąż, koleżanka  którą bardzo lubiłam, wyciągałam ją na kawe, dużo rozmawiałyśmy, potem kontakt się urwał, odzywała się tylko jak coś chciała, no i pracuje w miejscu, w któym kiedyś ja pracowałam, a bardzo dobrze wspominam tamtą pracę. No i myśl, że jej się wszystko udało, ma dobrą pracę i męża, a ja nie mam nic i w ogóle się na to nie zapowiada, no szlag by ją trafił, tacy obłudni ludzie to zawsze mają szczęście...!!!

8

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Złości i zawiści w Tobie co niemiara. Może zamiast karmić te uczucia, pozbądź się ich? Może jednak dopuść do siebie wszystkie uczucia, nie zaś dalej upychaj je w najgłębszych zakamarkach? Wówczas jest szansa, że będziesz patrzyła na świat, ludzi, siebie, realnie. Może wówczas przestaniesz się odsuwać od innych.

9

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Od chwili, kiedy zobaczyłam, ze ta koleżanka wyszła za mąż płaczę... gdzie tu sprawiedliwość? Naprawdę bardzo ją lubiłam, ale się przejechałam, ona nie bardzo chciała mówić o sobie, a to ja jestem postrzegana jako małootwarta. To już zresztą nie pierwszy raz kiedy ktoś mnie zawiódł. Przykładem jest moja "przyjaciółka", która zawsze mną rządziła, ona zawsze była lepsza, sama tak twierdziła, pouczała mnie, raz mnie nawet uderzyła, więc ja po kilku lat bycia potulną i tkwienia w toksycznej przyjazni, po prostu wybuchłam i dziś mi bardzo dobrze bez niej. Jakakolwiek myśl o niej powoduje, że szlag mnie trafia. Niech sobie życie w tym swoim idealnym życiu.
Wiem, że we mnie dużo zawiści i zazdrości, ale nie umiem sobie z tym poradzić. To wszystko potęguję choroba, przez którą nie mogę czuć się w pełni kobietą i być może nie będę miała nigdy dzieci. Jak ma nie być we mnie zawiści? Gdzie tu sprawiedliwość?
No i na dodatek nie wiem co dalej robić. Muszę znaleźć prace, albo w kraju, albo wyjechac na chwile za granice. Ale wszedzie bedzie tak samo, wszedzie moje problemy dadza znać o sobie. Niepotrzebnie odeszłam z tamtej firmy, przynajmniej mogłabym wziac sie za siebie, isc na terpie, a teraz wszytko jest rozwalone. Odeszłam, bo czułam się niepotrzebna, odwalałam najgorszą robotę i strasznie tego nie lubiłam, 2 współpracowników powiedziało mi, że dobrze robie, ze odchodze, że na pewno znajde znajde cos lepszego. Teraz przeraza mnie szukanie nowej pracy i tego jak sie tam bede czuła, bo pewnie znowu źle. A ja po prostu chciałabym sobie spokojnie pracować, i żeby ktoś mnie docenił, chciałabym być potrzebna, po prostu... I chciałabym się związać z firmą na dłużej, mieć tam swój kącik i sobie pracować.

10

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Nic nie ma za darmo, musisz się postarać i zapracować na to lepsze życie. Jeśli się nie weżmiesz w sobie, nie zaczniesz jakiejś terapii, to obawiam się że moherowy beret cię czeka!
Tak, ludziom się powodzi i należy się z tego cieszyć. A ty powinnaś zacząć pracować dla siebie, na swój rachunek i zmieniać siebie.
Ktoś cię musi z tego marazu wyciągnąć. Na terapię z NFZ czeka się zazwyczaj długi czas, ktoś by się przydał tam na miejscu. Oby cię jakaś deprecha nie dopadła...

11

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
noname12_34 napisał/a:

Nic nie ma za darmo, musisz się postarać i zapracować na to lepsze życie. Jeśli się nie weżmiesz w sobie, nie zaczniesz jakiejś terapii, to obawiam się że moherowy beret cię czeka!

Też się tego obawiam... Zresztą mam już takie wizje, że nikt mnie nie będzie chciał, że będę sama, a nawet jeśli z kimś się zwiąże to i tak nie będę szczęśliwa.

noname12_34 napisał/a:

Tak, ludziom się powodzi i należy się z tego cieszyć. A ty powinnaś zacząć pracować dla siebie, na swój rachunek i zmieniać siebie.
Ktoś cię musi z tego marazu wyciągnąć. Na terapię z NFZ czeka się zazwyczaj długi czas, ktoś by się przydał tam na miejscu. Oby cię jakaś deprecha nie dopadła...

Teoretycznie wiem, że powinnam się cieszyć ze szczęścia innych ludzi, ale praktycznie nie umiem tego zrobić, bo jak mam się cieszyć kiedy innym się powodzi, a mnie się wszytko wali? Już kiedyś się nieźle naharowałam, żeby zmienić siebie, żeby podążać za marzeniami. I w sumie to się udało, tylko, że teraz przez rezygnację z pracy, zrezygnowałam również i z tego, wróciłam do punktu wyjścia. Bardzo boję się iść do nowej pracy, bo boję się, że będzie tak samo jak poprzednio.

12

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Którym zdaniem z mej sygnatury kierujesz się?

Proponuję, byś ze swojego słownika wykreśliła słowo "powinnam".
Nic nie powinnaś, nic nie musisz. Możesz.
Możesz dalej bać się, narzekać i mieć 'zazłe'.
Możesz, mimo obaw, znaleźć satysfakcjonującą Cię pracę.
Możesz być szczęśliwą.

Na szczęście, nie są to rzeczy obowiązkowe.

13

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Ludzie ktorzy nic nie mają nie mają nic do stracenia. Ta mysl czesto daje mi sile. Takich ludzi stac na kazde ryzyko. Wszystko zalezy od Ciebie.  Wszystko jest tylko do zdobycia. Wstan i zyj.

14

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
Wielokropek napisał/a:

Którym zdaniem z mej sygnatury kierujesz się?

Proponuję, byś ze swojego słownika wykreśliła słowo "powinnam".
Nic nie powinnaś, nic nie musisz. Możesz.
Możesz dalej bać się, narzekać i mieć 'zazłe'.
Możesz, mimo obaw, znaleźć satysfakcjonującą Cię pracę.
Możesz być szczęśliwą.

Na szczęście, nie są to rzeczy obowiązkowe.

Szczerze? Nie wiem którym zdaniem kieruję się. Już tyle razy walczyłam o to by być szczęścliwą, ale za każdym razem wracam do punktu wyjścia. Wiem, że mogę, ale nie wiem czego chce. Wszystko jawi mi się w czarnych barwach, jestem totalnie beznadziejna, gdybym była inna to było by lepiej. Wielu ludzi nie lubie, czuje zawisc, bo maja lepiej. Straciłam wiarę, że mogę znaleźć satysfakcjonującą pracę czy stworzyć satysfakcjonujący związek, to dla mnie nierealne sad

15

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

"Gdybym była inna, to nie byłabym sobą" smile Taki żarcik.

Dziewczyno, dość użalania się nad sobą! Jak mamy dać ci przysłowiowego kopa przez internet?

16

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Na pewno nie wiesz? Czy też nie chcesz się przed sobą przyznać?

Możesz nie lubić wszystkich dokoła, ze sobą włącznie. Konsekwencją będzie dalsze Twe wyobcowanie, bo i Ty coraz bardziej stronić będziesz od ludzi, ale też i oni unikać będą wiecznie narzekającej, opryskliwej, zawistnej.

Wbrew pozorom masz wybór. Póki co, wybrałaś. Może należysz do grupy osób, które są szczęśliwe jedynie wówczas, gdy nie są szczęśliwe.

Możesz zmienić swe myślenie o sobie, o innych, o wzajemnych relacjach. Powtarzam raz jeszcze: możesz, ale nie musisz. Przecież to Twoje życie, Ty dokonujesz wyborów, Ty ponosisz ich konsekwencje.

17

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
noname12_34 napisał/a:

"Gdybym była inna, to nie byłabym sobą" smile Taki żarcik.

Dziewczyno, dość użalania się nad sobą! Jak mamy dać ci przysłowiowego kopa przez internet?

Nie wiem, nie mam pojęcia, choć z pewnością przydałoby mi się coś takiego.

Wielokropek napisał/a:

Na pewno nie wiesz? Czy też nie chcesz się przed sobą przyznać?

Możesz nie lubić wszystkich dokoła, ze sobą włącznie. Konsekwencją będzie dalsze Twe wyobcowanie, bo i Ty coraz bardziej stronić będziesz od ludzi, ale też i oni unikać będą wiecznie narzekającej, opryskliwej, zawistnej.

Wbrew pozorom masz wybór. Póki co, wybrałaś. Może należysz do grupy osób, które są szczęśliwe jedynie wówczas, gdy nie są szczęśliwe.

Możesz zmienić swe myślenie o sobie, o innych, o wzajemnych relacjach. Powtarzam raz jeszcze: możesz, ale nie musisz. Przecież to Twoje życie, Ty dokonujesz wyborów, Ty ponosisz ich konsekwencje.

Chyba nie chce sie przed soba przyznac... Już tyle razy próbowałam coś zmienić i NIC. Zawsze wracam do punktu wyjścia, a nawet jest jeszcze gorzej. Tak, ja dokonuje wyborów, ale zawsze są złe, nie umiem podejmować decyzji. Teraz wybrałam narzekanie, marudzenie, ale jest to konsekwencją rezygnacji z pracy, po prostu. Jestem wierząca i zawsze w trudnych sprawach zwracam się do Boga, jednakże w tej syuacji nie mogę go o to poprosić, bo wczesniej Go nie posłuchałam. Gdy nie wiedziałam co robić, czy odejsc z pracy czy zostac, odmówiłam rano cały różaniec w intencji podjęcia dobrej decyzji, bo juz nie wiedziałam co mam robic, tego samego dnia moja przełożona zapytała czy chce zostac, ale na takich samych warunkach, ew. moze popytac czy nie znalazłoby sie miejsce dla mnie gdzies indziej. No i własnie zrabałam. Odpowiedzialam, ze sie zastanowie i sie zastanawiałam. No a potem wyszło jak wyszło. Odczytuje to jako znak, który po prostu zignorowałam, modliłam sie w intencji tego co mam robic i dostałam odpowiedz, ale nie posłuchałam. Dlatego teraz nie umiem poprosic drugi raz o podpowiedź, bo nie wierze, ze ja dostane, a nawet jesli, to i tak zrobie źle...

18

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Co masz zmienić? Nastawienie.

Odniosę się tylko do pierwszego posta:
- pracy nie ma, ALE napisałaś, że może i by się znalazło stanowisko w tamtej firmie, ale nie starałaś się o to, poza tym nie chcesz każdej pracy, bo wyjazd sylwestrowy. To pracodawca ma się starać za Ciebie? Sam zadzwonić, urlop dać i w ogóle podziękować za łaskę? Nie masz żadnej pracy, a mnożysz swoje wymagania.
- faceta nie ma - no nic dziwnego, jeśli manifestujesz swoje podejście "po cholerę mi facet". Jak Ci nie potrzebny, to nie rób problemu, że go nie ma albo nie odstraszaj swoim zachowaniem. "Sami nieudacznicy" - nooo, bo jak rozumiem, to Ty jesteś dla każdego spełnieniem marzeń i gwiazdką z nieba? Same sukcesy w każdej branży i gdzie to taka sierotka się pcha do Ciebie... Pewnie.

Zrób coś najpierw ze sobą, zmień nastawienie, podejście - samo nic nie przyjdzie. Potem się dopiero bierz za konkretne aspekty życia.

19

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
Eileen napisał/a:

Co masz zmienić? Nastawienie.

Odniosę się tylko do pierwszego posta:
- pracy nie ma, ALE napisałaś, że może i by się znalazło stanowisko w tamtej firmie, ale nie starałaś się o to, poza tym nie chcesz każdej pracy, bo wyjazd sylwestrowy. To pracodawca ma się starać za Ciebie? Sam zadzwonić, urlop dać i w ogóle podziękować za łaskę? Nie masz żadnej pracy, a mnożysz swoje wymagania.
- faceta nie ma - no nic dziwnego, jeśli manifestujesz swoje podejście "po cholerę mi facet". Jak Ci nie potrzebny, to nie rób problemu, że go nie ma albo nie odstraszaj swoim zachowaniem. "Sami nieudacznicy" - nooo, bo jak rozumiem, to Ty jesteś dla każdego spełnieniem marzeń i gwiazdką z nieba? Same sukcesy w każdej branży i gdzie to taka sierotka się pcha do Ciebie... Pewnie.

Zrób coś najpierw ze sobą, zmień nastawienie, podejście - samo nic nie przyjdzie. Potem się dopiero bierz za konkretne aspekty życia.

Tak, nie starałam sie o to, od poczatku nie lubiłam swojej pracy, wiem, ze sporo w tym wszystkim mojej winy. Odeszłam, bo czułam sie niepotrzebna, po prostu, robiłam najgorsza robote. Mnoże wymagania, bo chciałabym się czuć dobrze, po prostu.
Napisałam "sami nieudacznicy, bo pewnie dlatego, że ja taka jestem". Wcale nie myśle, ze jestem spełnieniem marzen, absolutnie nie, wrecz przeciwnie. 
Nie wiem czy umiuem zmienic nastawienie, moze po prsotu taka jestem marudzaca, i nie wierze, ze bedzie dobrze, bo NIE BEDZIE. Nie wiem co by sie musiało stac, zeby było dobrze. Nie wierze juz w nic. Wszystko jest bez sensu i bez sensu bedzie.

20

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Ja chyba po prostu potrzenuje zniknac z tego świata, bo zawsze i wszedzie jestem problemmem

21

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Być może z powodu nadopiekuńczej mamy stałaś się osobą nieporadną i niepewną siebie. Popatrz trochę z dystansu na siebie, tak życzliwie. Ukończyłaś dobre studia, nawet jeśli te drugie są jakieś obciachowe, to jednak są one tylko dodatkiem do Twojego wykształcenia. Dlatego możesz po prostu mówić o nich otwarcie, bez kompleksów, może nawet z humorem. Tak samo z tamtą pracą w firmie: robiłaś to co Ci kazali i też nie ma się czego wstydzić. Szukaj możliwości pracy, wyjazdu i rób to z wiarą w siebie, bo jednak dwa kierunki studiów świadczą o tym, że dużo potrafisz. Na razie, kiedy masz dużo wolnego czasu zrób coś dla własnego rozwoju, idź na jakiś kurs, językowy, taneczny, fitness,... zwłaszcza, że jak widać bardzo źle znosisz nudę. Nie przejmuj się opiniami innych, trzeba żyć przede wszystkim w zgodzie  ze sobą.

22

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

leukonoe, nic samo nie przypełznie. Nic 'samo się' nie zrobi.
Chcesz zmienić swoje nastawienie? Zmień.
Chcesz zmienić swe myślenie? Zmień.

Chcesz tkwić w marazmie? Tkwij.
Chcesz narzekać? Narzekaj.
Chcesz się nad sobą użalać? Użalaj się.

Zaczynasz używać niebezpiecznego narzędzia: manipulacji. Uważaj, by nie obróciło się to przeciwko Tobie. Nie mam zamiaru ani nad Tobą się użalać, ani pomagać Ci w tym użalaniu się.

Zastanawiasz się nad tym, co musiałoby się stać, żeby było dobrze. Cóż... Musiałabyś ruszyć cztery litery zamiast narzekać jakaś to biedna i nieszczęśliwa. Radzę Ci: nie rób z siebie kupki błota i nieszczęścia.

23

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Co to jest, ten drugi kierunek studiów? Co może być tak obciachowe, żeby nawet anonimowo napisać o tym na forum?

24

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
leukonoe napisał/a:

Ja chyba po prostu potrzenuje zniknac z tego świata, bo zawsze i wszedzie jestem problemmem

Bo chcesz być. Idziesz w miejsca i do ludzi, gdzie nie ma prawa się udać.
Za to innych gdzie byłabyś "nie problemem", a nawet bylabys im potrzebna po prostu odrzucasz, kategoryzujesz jako gorszych. No ale Eileen dobrze napisała, że sama przeciez jestes na podobnym poziomie, wiec nie mozesz w ten sposob do tego podchodzic.

25

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
noname12_34 napisał/a:

Co to jest, ten drugi kierunek studiów? Co może być tak obciachowe, żeby nawet anonimowo napisać o tym na forum?

Napiszę Ci na priv tongue

thepass napisał/a:

Bo chcesz być. Idziesz w miejsca i do ludzi, gdzie nie ma prawa się udać.
Za to innych gdzie byłabyś "nie problemem", a nawet bylabys im potrzebna po prostu odrzucasz, kategoryzujesz jako gorszych. No ale Eileen dobrze napisała, że sama przeciez jestes na podobnym poziomie, wiec nie mozesz w ten sposob do tego podchodzic.

Wcale nie chce być, przecież nikt świadomie nie chce. Po prostu tam gdzie idę, idę nieświadomie, skąd mam wiedzieć gdzie może się udać a gdzie nie dopóki nie spróbuje? Generalnie napisałam to zdanie, że jestem problemem mając na myśli pracę, nie jakiekolwiek związki, relacje. Odrzucam słabe jednostki jeśli chodzi o mężczyzn, tzn. słabsze ode mnie, a tak naprawdę nie jest ich wiele. Niestety przyciągam tylko słabych...

26

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Więcej bym wiedział gdybyś nie skonczyła na napisaniu tamtego maila, ale jeśli też tak szybko się zrażasz do wszystkiego to chyba wiadomo czemu jest jak jest.

27

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
leukonoe napisał/a:
noname12_34 napisał/a:

Co to jest, ten drugi kierunek studiów? Co może być tak obciachowe, żeby nawet anonimowo napisać o tym na forum?

Napiszę Ci na priv tongue

Niestety nie da się napisać... więc zdradzę tyle, że powinien być to kierunek ekonomiczno-inżynieryjny, ale w wydaniu mojej uczelni absolutnie taki nie jest i na pewno nie ma nic wspólnego z inżynierią, po prostu jest dużo przedmiotów ni z gruchy ni z pietruchy nie wiadomo po co to komu, generalnie totalny miszmasz, nawet trudno wyobrędnić przedmioty kierunkowe. Kierunek ten absulotnie nie koreluje z moim ukończonym kierunkiem.

28

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
thepass napisał/a:

Więcej bym wiedział gdybyś nie skonczyła na napisaniu tamtego maila, ale jeśli też tak szybko się zrażasz do wszystkiego to chyba wiadomo czemu jest jak jest.

Może rzeczywiście szybko sie zrażam, nie wiem. Właściwie problemem jest to, że nie wiem czego chcę. Wszystko jest bez sensu, a najbardziej przerazają mnie problemy ze zdrowiem. Bo jak mam być szczęśliwa nie będąc zdrowa? Wszystko mnie dobija i jest bez sensu.

29 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-20 14:55:24)

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Boże, otrząśnij się. Przeczytaj swoje posty. Cały czas narzekasz, cały czas rzucasz wyświechtanymi hasłami, że wszystko jest bez sensu, Ty jesteś problem i cholera wie, co jeszcze. Wszystkie rady odrzucasz, we wszystkich propozycjach znajdujesz coś negatywnego, masz milion powodów, żeby nic nie zmieniać. OCKNIJ SIĘ. Tego się nie chce czytać, a co dopiero jak ktoś by musiał słuchać tych jęków - nie dziw się, że nie błyszczysz w towarzystwie. Zmień coś ze swoim życiem albo nie zmieniaj - dla innych do żadna różnica. Niestety, ale taka jest prawda, może i brutalna - (prawie) nikogo nie będzie obchodziło, czy Ty coś zrobisz, czy nie. Decyzja jest Twoja, więc jak chcesz coś zmienić, to zmień, a nie - szukasz miliona wymówek. A jak nie chcesz zmieniać, to nie zmieniaj, tylko po co to całe marudzenie?

30 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-20 15:23:18)

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Jak to zdrowie wpływa na Twoje życie/przeszkadza/ogranicza, że uznajesz to za jeden z najwyższych argumentów? Zasada zawsze jest taka, że eliminujesz albo błędne przekonania (czyli wzrok nie pozwala Ci np na podnoszenie ciężarów) albo ograniczenia które naprawde nie pozwalają Ci być kim chcesz (i tu sobie postawiłaś zdrowie), albo zmienić plan na siebie, nie biorąc w ogóle pod uwage tych ograniczeń do samooceny. Coś jak szukanie substytutów, ale tak żeby właśnie nie czuć się gorzej przez to, że robi się coś na siłę. Wiem, że to trudne, bo sam walcze ze zdrowiem, ale pozwoliło mi to odkryć inne 'talenty', spojrzeć inaczej na siebie i swoje cele.
I poza tym jesli jestes taka zniechęcona, czujesz sie niepotrzebna czy problemem, to wiesz, nikt za Ciebie tego nie zmieni. Problemy emocjonalne także się leczy. Tak jest, że psychiczne wpływają na fizyczne i fizyczne na psychiczne, ale nie można żadnego z nich bagatelizować. Szczegolnie, jesli problem zaczął się juz od małego dziecka, w rodzinie.

31

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
thepass napisał/a:

Jak to zdrowie wpływa na Twoje życie/przeszkadza/ogranicza, że uznajesz to za jeden z najwyższych argumentów? Zasada zawsze jest taka, że eliminujesz albo błędne przekonania (czyli wzrok nie pozwala Ci np na podnoszenie ciężarów) albo ograniczenia które naprawde nie pozwalają Ci być kim chcesz (i tu sobie postawiłaś zdrowie), albo zmienić plan na siebie, nie biorąc w ogóle pod uwage tych ograniczeń do samooceny. Coś jak szukanie substytutów, ale tak żeby właśnie nie czuć się gorzej przez to, że robi się coś na siłę. Wiem, że to trudne, bo sam walcze ze zdrowiem, ale pozwoliło mi to odkryć inne 'talenty', spojrzeć inaczej na siebie i swoje cele.
I poza tym jesli jestes taka zniechęcona, czujesz sie niepotrzebna czy problemem, to wiesz, nikt za Ciebie tego nie zmieni. Problemy emocjonalne także się leczy. Tak jest, że psychiczne wpływają na fizyczne i fizyczne na psychiczne, ale nie można żadnego z nich bagatelizować. Szczegolnie, jesli problem zaczął się juz od małego dziecka, w rodzinie.

Zdrowie wpływa na moje życie, ponieważ jest to związane z tym, iż mogę nie mieć dzieci... A to dla kobiety istna tragedia... Moje ograniczenie nie pozwala mi być w pełni kobietą, po prostu...
Wiem, że nikt nic za mnie nie zmieni... zdaję sobie z tego sprawę, że samo się nie zrobi... ale wszyscy mówią "zmień to", "zmień nastawienie", ale ja potrzebuję konkretów, konkretów jak działać w tej sytuacji w jakiej jestem, czy szukać pracy w Pl, czy jednak za granicą, czy może na razie nie szukać, tylko zająć się sobą, a zacząć pracować np. po nowym roku, nie wiem. Chociaż chyba wiem na pewno, że powinnam jednak iść na jakaś terapię, a to się jednak wiąże z zostaniem w Pl..

32

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
leukonoe napisał/a:

(...)ja potrzebuję konkretów, konkretów jak działać w tej sytuacji w jakiej jestem (...)

Konkretnych rad dostałaś tutaj co niemiara. Sęk w tym, że od nawet najlepszych rad nic się w Twym życiu nie zmieni. Do tego jest potrzebne działanie. TWOJE.

33

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
Wielokropek napisał/a:
leukonoe napisał/a:

(...)ja potrzebuję konkretów, konkretów jak działać w tej sytuacji w jakiej jestem (...)

Konkretnych rad dostałaś tutaj co niemiara. Sęk w tym, że od nawet najlepszych rad nic się w Twym życiu nie zmieni. Do tego jest potrzebne działanie. TWOJE.

Szczerze mówiąc nie bardzo widzę tutaj konkretne rady.. Tak, wiem, że potrzebne jest moje działanie, ale ja nie wiem od czego konkretnego zacząć, tym bardziej, że choroba i wizja szpitala przeraża mnie sad

34

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

Wziąć Cie za ręke do tego szpitala? wink

35

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
thepass napisał/a:

Wziąć Cie za ręke do tego szpitala? wink

Nieeeeee!!! <tupie nogami>  big_smile

36

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie

No widzisz, Ciebie nawet na siłe sie nie da,a co dopiero jakbyś sama miała coś zmienić?

37

Odp: porażka na każdej płaszczyźnie
leukonoe napisał/a:

Szczerze mówiąc nie bardzo widzę tutaj konkretne rady.. Tak, wiem, że potrzebne jest moje działanie, ale ja nie wiem od czego konkretnego zacząć, tym bardziej, że choroba i wizja szpitala przeraża mnie sad

Musisz mieć mocno zamknięte oczy. hmm Musisz? A może z zaciśniętymi oczami jest Ci... wygodnie?

Pozwolę sobie wypisać te rady zgodnie z kolejnością ich pojawiania się:
- zastanów się, w jakiej branży możesz pracować
- poszukaj psychoterapeuty i podejmij terapię
- pozbądź się złości i zawiści
- przestań ukrywać swe uczucia
- zacząć pracować dla siebie, na swój rachunek i zmieniać siebie
- Możesz dalej bać się, narzekać i mieć 'zazłe'. Możesz, mimo obaw, znaleźć satysfakcjonującą Cię pracę.
- Wstań i żyj
- przestań użalać się nad sobą
- zmień nastawienie do siebie i życia
- Szukaj możliwości pracy, wyjazdu i rób to z wiarą w siebie, bo jednak dwa kierunki studiów świadczą o tym, że dużo potrafisz. Na razie, kiedy masz dużo wolnego czasu zrób coś dla własnego rozwoju, idź na jakiś kurs, językowy, taneczny, fitness,
- Nie przejmuj się opiniami innych, trzeba żyć przede wszystkim w zgodzie  ze sobą.
- rusz cztery litery zamiast narzekać jakaś to biedna i nieszczęśliwa
- nie rób z siebie kupki błota i nieszczęścia
- otrząśnij się
- OCKNIJ SIĘ
- eliminuj błędne oczekiwania, ograniczenia, zmień plan na siebie
- podejmij leczenie problemów emocjonalnych
- zacznij działać
- idź do lekarza.
Jest ich sporo. Możesz z nich skorzystać, ale nie musisz. Na szczęście życie żadnego z nas, użytkowników forum, nie zależy od Twych decyzji. Twoje owszem. Będąc na Twoim miejscu zaczęłabym od wizyty u lekarza oraz podjęcia intensywnej terapii.

Swój limit wspierania Ciebie wyczerpałam. Walczyć z Tobą o Ciebie, wbrew Tobie, to cokolwiek za dużo. Żegnam.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » porażka na każdej płaszczyźnie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026