otrzeżwienie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » otrzeżwienie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: otrzeżwienie...

Opiszę wam swoje jedno przeżycie,nikomu o tym nigdy nie opowiadałem,w końcu mam okazje:)

Kiedyś dawno temu miałem dziewczynę. To była miłość totalna z obu stron,moja wymarzona kobieta,w chwili jak ją zobaczyłęm..nie miało znaczenia nieśmiałość,strach przed odrzuceniem itd. to było tak silne że natychmiast do niej podszedłem i spytałem czy się ze mna umówi...oczywiscie się zgodziła:)
Moje życie wtedy nabrało barw nie dających się opisać.Przedstawiałem ją po kolei mojej rodzinie,znajomym a ona mnie swoim tak jakbyśmy chcieli ogłosić całemu światu że jesteśmy sobie przeznaczeni.
Ta sielanka trwała 3 lata.
Po tym powolutku zaczeło się coś psuć,nawet nie wiem co...z tygodnia na tydzień oddalała się ode mnie a ja nie mogłem zrozumieć co się dzieje.Potem wydarzenia potoczyły się szybko i po 4 latach oznajmiła mi ze już mnie nie kocha.
Nie możecie sobie wyobrazić co się ze mną stało,to było gorsze niż wbicie 5 kilowym młotkiem 9 calowego gwozdzia w potylicę.Swiat mi sie posypał,ale jako ze jestem uparty nie dawałem za wygraną,i udało mi sie na siłę przeciągnąc ten związek.
Przypadek sprawił ze oboje razem wyjechaliśmy do pracy w Grecjii,sądziłęm ze to nas zjedna ,ale tam wypadki potoczyły sie znów dla mnie w zasakkujący sposób,a może po prostu ie przyjmowałęm do siebie...że może być jeszcze gorzej.
Moja dziewczyna nie była obiektywnie jakaś piękna,ale miała niesamowity seks w sobie,natychmiast zwracała na siebie uwagę facetó mimo ze nic specjalnego nie robiła. No i znalazł sie jeden Serb który tam pracował któremu ona wpadła w oko,wiec poszedł do niej zaprosić ja do knajpy,stwierdził ze sie zakochał itd...i to powiedział przy mnie!!!
Skońćzyło sie tym ze wpadłem w szał i wyzwałem go na pojedynek ale nie na normalne bicie tylko na noże..coś mi odwaliło,albo on albo ja. Niestety nie doszło do tego on spasował,ludzie uspokoili sytuację..ale ona zaczełą też przejawiać symptomy wskazujące ze chce z nim być...
Nie miałem już sił...zadzwoniłem do domu rodzinnego ...i sie dowiedziałem o kolejnej tragedii,mianowicie mama mi powiedziała ze zmarł mój ukochany dziadek,z któym byłęm związny mocno,własciwie mnie wychował od małego,wszystkiego mnie uczył,pokazywał,był prostym człowiekiem ale przekazywał mi zasady jakimi się kierować w życiu. To był dla mnie totalny cios.

Wróciłem na stancje i się dowiedziałęm ze moja kobieta poszła gdzieś z tym Serbem...wstałęm odpaliłęm fajke i poszedłem do sadu pomarańczowego,tam w Grecjii są hektary sadów gdzie rosną pomarańcze...usiadłęm pod drzewem i zacząłem płakać,to było rozżalenie na wszystko, czułęm sie pusty,samotny i całkowicie pozbawiony chęci do życia...wiał wtedy ostry wiatr od Morza, jak zwykle zresztą....
siedziałem tak mając głąz na duszy i nagle wiatr ucichł...całkowicie ucichł co nie było tam normalne...liście znieruchomiały całkowicie..i nagle poczułęm obecność czegoś czego wytłumaczyć nie potrafię...nagle jakby ktos mi sciągnąl ten kamień z piersi,poczułęm niesamowitą ulgę..po prostu w jednej chwili wszystkie złe myśli ulotniły sie,poczułęm totalne szczescie...nigdy wczesniej ani potem  nie miałem takiego uczucia,nie sposób go nawet opisać..tak jakby w jednej sekundzie ktoś oddał mi wszystko co dla mnie cenne a co utraciłęm...Chciałęm żeby ta chwila trwała wiecznie...mimo że miałem kontakt z rzeczywistością i wiedziałem ze jest zle, to zle nie było.

Wtedy w sekunde uswiadomiłem sobie że to co cenne jest w nas samych,a sploty życiowe nie mogą nam odbierać życia,że to wszystko jest nieważne..i nagle wszystko co problematyczne zrobiło sie mniejsze. Od tamtej pory inaczej patrze na świat,na związki,na przyzwyczajenia i oczekiwania.
Co to było nie wiem,i nie wnikam,ale wiem ze w chwilach totalnej masakry gdzie jestem  na skraju życia,  ktoś nademną czuwa:)

pozdrawiam

2

Odp: otrzeżwienie...

Ciekawa historia. Myślisz, że to duch dziadka odwiedził Cię w tym sadzie? I co się stało z tamtą dziewczyną?

3

Odp: otrzeżwienie...

Kluczowe jest jedno zdanie w tym całym opisie. Po trzech latach coś się zaczęło psuć, ale co? Musisz to ustalić, bo to jest powodem wszystkich trudności. Jeśli zrobiłeś coś niewłaściwego, nie powtarzaj tego. Z ta dziewczyną daj spokój, bo czy zerwała słusznie czy niesłusznie, nic nie zrobisz. Poszukaj innej dziewczyny. Poza tym niepokoi mnie to że jesteś bardzo gwałtowny aż do przestępstw. To może wymagać psychoterapii.

I believe myself that romantic love is the source of the most intense delights that life has to offer. In the relations of a man and a woman who love each other with passion and imagination and tenderness, there is something of inestimable value, to be ignorant of which is a great misfortune to any human being.

4

Odp: otrzeżwienie...
MariuszJ napisał/a:

Kluczowe jest jedno zdanie w tym całym opisie. Po trzech latach coś się zaczęło psuć, ale co? Musisz to ustalić, bo to jest powodem wszystkich trudności. Jeśli zrobiłeś coś niewłaściwego, nie powtarzaj tego. Z ta dziewczyną daj spokój, bo czy zerwała słusznie czy niesłusznie, nic nie zrobisz. Poszukaj innej dziewczyny. Poza tym niepokoi mnie to że jesteś bardzo gwałtowny aż do przestępstw. To może wymagać psychoterapii.

Spokojnie,to było totalne zaslepienie na jej punkcie,mozliwosc utraty tej dziewczyny prowadziła do skrajnych zachowań..ale to było dawno ,młodziencze lata,teraz ona ma dziecko,męża...nie mamy kontaktu od wielu lat,ja mam swoje zycie.Tamten zwiazek był toksyczny,z perspektywy czasu wiem ze dobrze sie stało,upewniłem sie takze ze pierwsza prawdziwa miłosc nie istnieje,bezkrytyczne podejscie zabije kazdy zwiazek,tylko równowga i doza obojetnosci moze stworzyc trwały zwiazek,ze szczesciem jednak ma to mało wspólnego.

5

Odp: otrzeżwienie...

Witam Cię.

Ciekawa historia i kolejna utracona miłość.

Coś w tym jest, znam to uczucie ciszy i spokoju po ciężkim przeżyciu....
Faktycznie, albo coś, lub ktoś nad nami czuwa...albo to mózg broni się przed szaleństwem. Jedno jest pewne, nie dajmy się zwariować, życie płynie dalej i wykorzystajmy je na maxa wink

Pozdróweczki.

"Piękne słowa nie zawsze są prawdziwe, a prawdziwe nie zawsze piękne"

6

Odp: otrzeżwienie...

Wtedy w sekunde uswiadomiłem sobie że to co cenne jest w nas samych,a sploty życiowe nie mogą nam odbierać życia,że to wszystko jest nieważne..i nagle wszystko co problematyczne zrobiło sie mniejsze. Od tamtej pory inaczej patrze na świat,na związki,na przyzwyczajenia i oczekiwania.


Hmmm udało Ci się :)Pierwsze zacytowane Twoje zdanie tutaj ,już dawno zrozumiałam, dotarło do mnie ale nadal brak mi takiej realizacji100% jaką zawarłeś w drugim zdaniu:(

7

Odp: otrzeżwienie...
robert247 napisał/a:

Opiszę wam swoje jedno przeżycie,nikomu o tym nigdy nie opowiadałem,w końcu mam okazje:)
Wtedy w sekunde uswiadomiłem sobie że to co cenne jest w nas samych,a sploty życiowe nie mogą nam odbierać życia,że to wszystko jest nieważne..i nagle wszystko co problematyczne zrobiło sie mniejsze. Od tamtej pory inaczej patrze na świat,na związki,na przyzwyczajenia i oczekiwania.
Co to było nie wiem,i nie wnikam,ale wiem ze w chwilach totalnej masakry gdzie jestem  na skraju życia,  ktoś nademną czuwa:)

pozdrawiam

Może zacznij pisać książki pozytywnego myślenia. Niezły początek smile
Pozdrawiam

8

Odp: otrzeżwienie...

Moim zdaniem kluczowe w tej historii jest inne zagadnienie, mianowicie co Ty tam wlasciwie paliles w tej fajce? wink

Pozdrawiam

9 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-12-05 13:58:36)

Odp: otrzeżwienie...
zbyt.zaradny napisał/a:

Moim zdaniem kluczowe w tej historii jest inne zagadnienie, mianowicie co Ty tam wlasciwie paliles w tej fajce? wink

Pozdrawiam

Nic,zero....trzezwiuteńki człowiek bez grama psychosubstancjii w krwiobiegu.:)

Jeśli chodzi o tamten związek...hmm on ogóle jakby do tej historii nie ma znaczenia,tzn. jego przebieg, powody rozstania.lub złe rzeczy.Nie było żadnych złych rzeczy..najzwyczajniej mnie nie kochała,lub przestała kochać,to się zdarza..nawet najlepszemu smile
Wydaje mi się że kluczowe jest to że człowiek żeby coś tam zrozumiał niekiedy musi zostać dobity na 150%....wtedy kiedy już prawie nie oddychasz..ktoś lub coś wbija ci dodatkowo nóż w plecy...ale w przyrodzie nic nie ginie więc równowaga nadeszła z najmniej oczekiwanego kierunku,i wszystko odwróciło się w jedną sekundę. Też zawsze myślałem że to niemożliwe że trzeba się albo zabić,albo 5 lat chodzić po psychologach...jak widać nie zawsze smile..
Z perspektywy czasu czuję że wtedy ktoś mi dał taką polisę ubezpieczeniową na życie,jak będzie stłuczka to radz sobie sam...ale jak będzie karambol i twój bolid zawiśnie nad przepaścią , to nie zawsze będziesz sam:) .
pozdrawiam

Odp: otrzeżwienie...
robert247 napisał/a:

/.../
Co to było nie wiem,i nie wnikam,ale wiem ze w chwilach totalnej masakry gdzie jestem  na skraju życia,  ktoś nademną czuwa:)
/.../

No... można jeszcze zrobić EEG, lub przeszukać googlarke pod hasłem "near death exprience". Niektóre składowe NDE mogą pojawiać się po silnym wzburzeniu emocjonalnym - nie trzeba do tego umierać.

11

Odp: otrzeżwienie...
zbyt.zaradny napisał/a:

Moim zdaniem kluczowe w tej historii jest inne zagadnienie, mianowicie co Ty tam wlasciwie paliles w tej fajce? wink

Pozdrawiam

Dobre!

12 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-06-26 10:08:09)

Odp: otrzeżwienie...
robert247 napisał/a:

...... i nagle wiatr ucichł...całkowicie ucichł co nie było tam normalne...liście znieruchomiały całkowicie..i nagle poczułęm obecność czegoś czego wytłumaczyć nie potrafię...nagle jakby ktos mi sciągnąl ten kamień z piersi,poczułęm niesamowitą ulgę..po prostu w jednej chwili wszystkie złe myśli ulotniły sie,poczułęm totalne szczescie...nigdy wczesniej ani potem  nie miałem takiego uczucia,nie sposób go nawet opisać..tak jakby w jednej sekundzie ktoś oddał mi wszystko co dla mnie cenne a co utraciłęm...Chciałęm żeby ta chwila trwała wiecznie...mimo że miałem kontakt z rzeczywistością i wiedziałem ze jest zle, to zle nie było.

Wtedy w sekunde uswiadomiłem sobie że to co cenne jest w nas samych,a sploty życiowe nie mogą nam odbierać życia,że to wszystko jest nieważne..i nagle wszystko co problematyczne zrobiło sie mniejsze. Od tamtej pory inaczej patrze na świat,na związki,na przyzwyczajenia i oczekiwania.
Co to było nie wiem,i nie wnikam,ale wiem ze w chwilach totalnej masakry gdzie jestem  na skraju życia,  ktoś nademną czuwa:)

pozdrawiam

Kluczowym zdaniem bylo to powyzsze wink

Robercie, wspaniale przezycie, tylko dlaczego nie poszedles za tym dalej, nie probowales sie dowiedziec, co to bylo?
Niektorzy ludzie nazywaja to bogiem, ale wg. mnie jest to mylne okreslenie, bo sugeruje cos, co znajduje sie poza nami.
Slyszales o Eckarcie Tolle? Poczytaj go albo poszukaj na YT smile
W tym krotkim momencie byles tutaj i teraz, w swoim bycie i swiadomosci i stad to uczucie, ze cos dostales z powrotem - dostales siebie, wylaczyles glowe, przestales sie identyfikowac ze swoimi myslami i przestales im wierzyc. Na jeden moment byles cicho. Nawet wiatr ustal... wink Obudziles sie ze snu zwanego zyciem, ktory sobie sami konstruujemy.
W sumie proste i jednoczesnie bardzo trudne. Taki stan mozesz jednak wypracowac przez medytacje.
Wiekszosc ludzi zyje w nierealnym swiecie swoich ukondycjonowan i wyobrazen, w przeszlosci, ktora juz nie istnieje (oprocz pamieci w glowie), w przyszlosci, ktora jeszcze nie istnieje (oprocz mysli w glowie), oraz interpretacji tego poprzez filtr wlasnych wierzen i przekonan i nie zwraca uwagi na ta jedyna realna rzecz, jaka wogole istnieje - na ten moment, tu i teraz.
Spedzajac zycie tylko w przyszlosci lub przeszlosci zyje sie w filmie wyswietlanym we wlasnej glowie, a nie w rzeczywistosci. A gdy ten film jest horrorem, to takim jest tez nasze zycie, jesli postawilismy znak rownosci miedzy tym scenariuszem i swoja osoba sad

Jestes jednak zywym przykladem na to, ze tak nie musi byc, nawet mimo zewnetrznych okolicznosci.
Zycze wielu dalszych momentow w rzeczywistosci  smile

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » otrzeżwienie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018