Jako że moje życie nie znosi nudy..
Mam w otoczeniu osobę, która od kilku miesięcy korzysta z terapii u psychologa.
Wcześniej ciągle pozwalała ludziom wchodzić z butami w życie, ulegała, skupiała się na tym że ktoś chce aby coś dla niego zrobiła .
W efekcie nakumulowało jej się wiele spraw osobistych przez które brakowało jej czasu na sen, żyła w ciągłym stresie itp.
Zmiany w zachowaniu jakie zauważyłem ostatnio to radykalizm.
O ile kiedyś rozmowa była płynna, tak teraz przypomina robota powtarzającego formułki.
"Ja idę do przodu i nie patrzę na boki, jeśli komuś się coś nie podoba to nie mój problem"
"Nie będę się tłumaczyć, ani nic wyjaśniać!"
"Jestem teraz skupiona na swoim życiu i mam inne priorytety niż kontakt z Wami"
"Usuwam z kręgu znajomych tych co mnie nie docenili ,nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć"
"Takie jest moje zdanie i twój problem co z tym zrobisz"
"Jak będę miała czas i ochotę to się odezwę"
"Mogę robić to co chcę i niczego nie żałuję"
Do tego stała się krytyczna i oceniająca, często w przykry sposób.
Sęk w tym że słowa te padają lawinowo, nawet na pytanie "Co cię wcięło ostatnio" lub stwierdzenie 'Jesteś nie miła.Czy coś się stało"
Często są niedostosowane do pytania, lub zdania jakie się do niej wypowiada.Tak jakby "z góry".
Wcześniej nie ma co ukrywać, była podatna na manipulacje, wrażliwa na ignorowanie,nerwowa
Miała ciężkie małżeństwo,była potem nieraz nachodzona oraz ,z obserwacji,miała lęk przed 'bliskością". Nieraz agresywna w słowach i czuła na uwagi.
W momencie postawienia granic w jej zachowaniu, i mówieniu że nie zachowuje się w porządku przechodzi do agresywnych wypowiedzi oraz ostracyzmu. Na zwrócenie ufagi na faktycznie zachowania nie w porządku "Nie mam sobie nic do zarzucenia".
Pytanie: jak postępować teraz wobec niej?
Wcześniej była skrajna w jedną stronę... chociaż miała okresu neutrum.Teraz?....Jest ciężko.