netkobietyWszystkie działy
Samotność

Ktoś z Wrocławia?

6 odpowiedzi2 239 wyświetleńzałożony przez Joe, 11.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Ktoś z Wrocławia?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez Joe (2014-10-11 01:23:43)

Temat: Ktoś z Wrocławia?

No dobrze, doszłam do wniosku, że nie ma co czekać, aż góra do Mahometa..., więc sama zakładam wątek.
Otóż nowa jestem w tym oszałamiającym mieście. Ogarniam dopiero - szkoła starszego syna, przemierzanie Wro autobusami (jakdojade.pl powinnam chyba mieć ustawione jako stronę startową big_smile), kombinowanie, jak by tu się wyrwać na chwilę z kieratu powinności i poświęceń rodzinnych. Zostałam sama. Z dwójką dzieci. Tatuś baluje w weekendy, zacieśnia kontakty z innymi babeczkami, pies go trącał. A mnie nie wolno wyjść na kilka godzin? Wolno. Trzeba. Moment krytyczny, korki mi już puszczają od tej rutyny i samotności. Dwa lata pracy jako dziennikarz, to sobie wyobraźcie, że raczej kontaktowa jestem, więc gdzie mi tu, samej, wiecznie z dziećmi siedzieć?

Przeprowadzając się tu... plany były inne. Partner miał być, wspólne spędzanie czasu, dzielenie się obowiązkami itp. Ale pan wybrał inną drogę. No to krzyżyk mu na tę drogę! A ja chcę do teatru z kimś pójść (przeszła mi ostatnio koło nosa "Smycz' Porczyka, ubolewam strasznie!), na koncert, zapisać się do szkoły tańca, na capoeirę, ruch, życie, żywioł - tego mi brak. Niektóre przyjemności siłą rzeczy będą musiały trochę poczekać, bo dobra mama ze mnie, jakoś nie mam serca rocznego brzdąca zostawiać z kimś innym na x godzin, jednakże myślę, że może na początek choć zapoznam kogoś. Kogoś z Was?

Czytam, jak mam czas (rzadko mam, no ale wciąż szukam). Reportaż lubię, psychologia mnie kręci, z klasyką jestem troszkę po przekątnej, przyznaję. Muzycznie zróżnicowanie, ale disco na disco, bo w domu rockowo i alternatywa tudzież filmowo. Zdjęcia lubię robić, tak do szuflady, ale serce wkładam w to, bo moje toto. Dużo kawy piję, popalam faje (remedium na stres i pozostałości z pismackiego trybu życia), zmotoryzowana jestem, ale auto moje -dziesiąt km stąd czeka na tuning big_smile Lubię... tfu! - edit: jak mam powód to zaklnę siarczyście, jednak nie jest to niezbędne w moim życiu. Gaduła - co widać. No i... staram się trzymać dystans, bo poraniona jestem przez chama jednego, ale kochana i ciepła ze mnie osoba w gruncie rzeczy, mimo że charakterna.

To co, znajdzie się tu jakaś znajomość dla mnie?

Macham, macham i pędzę sobie przygotować kąpiel  wink

2

Odp: Ktoś z Wrocławia?

Akurat jest całkiem sporo osób z Wrocławia i okolic. Kiedyś były nawet spotkania forumowe, poszukaj w wyszukiwarce.

3 Ostatnio edytowany przez Diament74 (2014-10-14 21:13:53)

Odp: Ktoś z Wrocławia?
Joe napisał/a:

No dobrze, doszłam do wniosku, że nie ma co czekać, aż góra do Mahometa..., więc sama zakładam wątek.
Otóż nowa jestem w tym oszałamiającym mieście. Ogarniam dopiero - szkoła starszego syna, przemierzanie Wro autobusami (jakdojade.pl powinnam chyba mieć ustawione jako stronę startową big_smile), kombinowanie, jak by tu się wyrwać na chwilę z kieratu powinności i poświęceń rodzinnych. Zostałam sama. Z dwójką dzieci. Tatuś baluje w weekendy, zacieśnia kontakty z innymi babeczkami, pies go trącał. A mnie nie wolno wyjść na kilka godzin? Wolno. Trzeba. Moment krytyczny, korki mi już puszczają od tej rutyny i samotności. Dwa lata pracy jako dziennikarz, to sobie wyobraźcie, że raczej kontaktowa jestem, więc gdzie mi tu, samej, wiecznie z dziećmi siedzieć?

Przeprowadzając się tu... plany były inne. Partner miał być, wspólne spędzanie czasu, dzielenie się obowiązkami itp. Ale pan wybrał inną drogę. No to krzyżyk mu na tę drogę! A ja chcę do teatru z kimś pójść (przeszła mi ostatnio koło nosa "Smycz' Porczyka, ubolewam strasznie!), na koncert, zapisać się do szkoły tańca, na capoeirę, ruch, życie, żywioł - tego mi brak. Niektóre przyjemności siłą rzeczy będą musiały trochę poczekać, bo dobra mama ze mnie, jakoś nie mam serca rocznego brzdąca zostawiać z kimś innym na x godzin, jednakże myślę, że może na początek choć zapoznam kogoś. Kogoś z Was?

Czytam, jak mam czas (rzadko mam, no ale wciąż szukam). Reportaż lubię, psychologia mnie kręci, z klasyką jestem troszkę po przekątnej, przyznaję. Muzycznie zróżnicowanie, ale disco na disco, bo w domu rockowo i alternatywa tudzież filmowo. Zdjęcia lubię robić, tak do szuflady, ale serce wkładam w to, bo moje toto. Dużo kawy piję, popalam faje (remedium na stres i pozostałości z pismackiego trybu życia), zmotoryzowana jestem, ale auto moje -dziesiąt km stąd czeka na tuning big_smile Lubię... tfu! - edit: jak mam powód to zaklnę siarczyście, jednak nie jest to niezbędne w moim życiu. Gaduła - co widać. No i... staram się trzymać dystans, bo poraniona jestem przez chama jednego, ale kochana i ciepła ze mnie osoba w gruncie rzeczy, mimo że charakterna.

To co, znajdzie się tu jakaś znajomość dla mnie?

Macham, macham i pędzę sobie przygotować kąpiel  wink

Witaj,
Fajne masz pióro... smile
Obawiam się, że ogólnie jesteś pozytywną osobą, więc może faktycznie trzeba zorganizować jakieś babskie spotkanie?
Właśnie próbuję zgadać się na spotkanie z Wenusjanka smile
Pozdrawiam

4 Ostatnio edytowany przez Joe (2014-10-14 23:09:46)

Odp: Ktoś z Wrocławia?

Witaj, Diamentowa Koleżanko!

Jestem ZA! Rowerami z Wami nie pojeżdżę, bo nie mam takowego. I właściwie to ze mnie raczej "szybki chodziarz", któremu gdy ma pół godziny do przyjazdu autobusu, to zasuwa piechotką zażywając miejskich spalin ;-)

Dobra: tak szczerze, to zrobiłam sobie dwa dni "w skorupce", jak na świeżo porzuconą przystało. Nie chce mi się żalić, czy tam użalać nad sobą, ale czuję się fatalnie (to najdelikatniejsze określenie) i muszę, MUSZĘ wyjść stąd, porozmawiać o czymkolwiek, aby nie myśleć i nie czuć nic.

Mój mały "problem" ma rok (większy - 9 l.) i jedyne chwile, gdy mogę się sama "wyrwać", to w tygodniu 17 do 19, no i w co drugi weekend w sobotę po wieczornym uśpieniu synka, tj. po 20. Bo Desant pracuje w tygodniu, a w weekendy się spotyka z paczką swoich przyjaciółEK. Mogę ewentualnie walczyć z nim na gołe klaty, ale to ja jeszcze karmię (podkarmiam) piersią, więc wicie rozumicie.

Edit: w sumie to w sobotę w ciągu dnia może jakoś też udałoby mi się wyrwać na kilka godzin. Bylebym na 19 na kąpanie dziecka wróciła...

Jak to czytam, co napisałam, to aż wstyd - ojciec mojego dziecka mi oferuje taką właśnie POMOC przy dziecku... Ojciec mojego dziecka, do którego wprowadziłam się końcem sierpnia, gdyż mi to zaproponował po 2 [słownie: dwóch] latach dojeżdżania weekendowego do mej mieściny. Ojciec mojego dziecka, który wytrzymał (!) ze mną miesiąc, w ciągu to którego miesiąca zdążył zarządzić separację, wyprowadzić się piętro niżej i oznajmić, że skutkiem mych zachowań (!) jest bezapelacyjne rozstanie smile

Jak ooyebana fizycznie i psychicznie musi być kobieta, która na co dzień sama zajmuje się (od A do Z) dwojgiem dzieci, to nawet ślepi i głusi wiedzą. Ratujcie, bo jestem na skraju zaczegoś tam...

Buzik!

P.S. D74 (że tak sobie skrócę) - sorry, zanim się zgodziłam, to Cię przeskanowałam w trybie szybkim na tym forum. Bo już w nic nie wchodzę w ciemno. Ale z Tobą mogę! Ciao smile

5

Odp: Ktoś z Wrocławia?

Witaj,

A skanuj sobie mnie do woli smile
Ja i tak nie mam nic do ukrycia smile No, oprócz tego, że nie mam tak dobrego "pióra" jak Ty i... zdarzają mi się byki smile Jestem umysłem ścisłym i niekiedy "liczby" bardziej do mnie "przemawiają" smile


Generalnie nie zazdroszczę Ci aktualnej sytuacji, bo napewno jest ciężko... chol@rnie ciężko...
Ta pierwsza faza rozstania, do tego opieka nad dzieciaczkami ... ach... dobrze, że ja mam to już za sobą. Chociaż? Dobrze mówią starzy ludzie:
"Małe dzieci - mały problem, duże dzieci - duży problem" ...ehhh...

Tak czy inaczej trzeba pomysleć o jakimś spotkaniu smile

Czy mi się wydaje, czy faktycznie pisałaś gdzieś, że odwiedzasz Park Kleciński? Wiem, że coś takiego funkcjonuje ale nigdy tam nie byłam.
Ja mieszkam na Klecinie, bliżej Skarbowców i bywam na ul.Przyjaźni w klubie: Fitness Latte w ramach rehabilitacji po wypadku. Po za tym znam wszystkie większe i znane parki we Wrocławiu.

Mimo iż moja córka wyfruneła już z "gniazdka domowego", to ja również nie mam za bardzo czasu ale możemy się jakoś zgadać smile
Mój brak czasu wynika z tego, że wróciłam do pracy po bardzooo długim zwolnieniu lekarskim, po za tym od dawna tzn. od rozstania z .... (a nie wiem jakim określeniem powinnam nazywać byłego ex męża, żeby było, tak zabawnie?) dużą część swojego wolnego czasu poświęcam własnej osobie.
Kiedyś dla "wyciszenia" chodziłam na jogę. Kiedy chciałam rozładować negatywne emocje, chodziłam na basen sportowy i pływałam jak oszalała minimum 40 basenów. Po za tym, regularnie chadzam na siłownie gdzie aktualne buduję sobie mały bicepsik a dla odprężenia i relaksu na saunę. Oczywiście nałogowo jeźdzę na rowerze ale to ma dobrą stronę, bo zawsze mogę podjechać nim na spotkanie z Tobą.

Pozdrawiam

6

Odp: Ktoś z Wrocławia?

Hej, hej, Diamentowa!

Ja także jestem z Kleciny, w sumie na granicy z Oporowem. Park Kleciński odwiedzam praktycznie każdego dnia - niuniek mały się zdrzemnie, a ja poczytam na ławce. No, trochę to czas przeszły, gdyż ostatnimi czasy spacer z dzieckiem wykorzystuję na robienie zakupów i wracam obładowana siatami. No ale cóż, przynajmniej nie dźwigam, bo siaty na wózku smile

Miło czytać, że robisz tak wiele dobrego dla siebie. Ja niestety troszkę muszę póki co zmienić kolejność, spędzać więcej czasu z dziećmi, tym bardziej, że starszy (9 l.) nie za dobrze znosi nową szkołę, zaczęły się problemy z innymi dziećmi (brak akceptacji), no i to nie pierwsza nasza przeprowadzka, a jam sama przecież. Więc włączam żołnierza i ogarniam kuwetę big_smile

Pociesza mnie myśl, że dzieci szybko rosną, więc młodszy będzie niedługo bardziej samodzielny - na tyle, że odczepi się trochę od maminej spódnicy, bo teraz ma lęk separacyjny, kto ma dzieci, wie, o co chodzi. I wtedy sobie odbiję.

Teraz zaś ciut gorzej u mnie z wyjściami, tym bardziej, że Desanta o nic prosić nie zamierzam. Dziś w końcu powiedział mi to łaskawie prosto w oczy (wcześniej "zerwał" smsem hehe), że mnie już nie kocha i nigdy do mnie nie wróci. Twoja strata, nieodpowiedzialny typku, cześć pa hej. Najgorsze, że muszę go widywać codziennie - mieszka i pracuje piętro niżej, więc sobie wyobraź... Po tym, co usłyszałam, zmieniłam taktykę. Słodka jak miód. I niedostępna. Już nie dla psa kiełbasa. No i w związku z tymi zmianami chciałam szczerze napisać, iż jestem w takim stanie, że marny ze mnie rozmówca byłby face to face. Się muszę wylizać, podrasować psychicznie itepe, i jak będę gotowa wyjść do ludzi, to dam znać! Nie chcę się spotykać, żeby komuś smęcić, z drugiej też strony, nie bardzo mam teraz powody do radości. Trochę czasu.

Diamentowa, eksa trza nazwać jakoś. Widziałaś kiedyś psa, co się nijak nie wabił?

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Ktoś z Wrocławia?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026