Witajcie,
bardzo dlugo sie zbieralam zeby znowu napisac i chyba traktuje to w tym momencie troche jak jakis rodzaj terapji bo mam totalny metlik w glowie i nie wiem zupelnioe co mam myslec/robic/czuc.
Rzecz sie tyczymeszczyzny z ktroy obecnie spotykam sie okolo 5 miesiecy.
Jakis czas temu zaczol sie zachoiwywac bardzo dziwnnie byl super smutny i nieobecny zniknol na caly wieczor a mielismy sie spotkac i nastepnego dnia wyslal mi widomosc ze jgo przyjaciel zmarl i ze jest mu starsznie zle i ze musi pobyc troche sam. To zrujnowalo nam plany weekndowe ale nie w tym problem wogole. Ja staralams sie go jaknabradziej wspierac i nie byc zbyt nachalo zarazem. Przyjechal super roztrzesniony nastepnego dnia (to byl piatek) i zostal na caly weekend. W krotce potem dostalam bardzo pokrecono wiadomosci na fb od znajomego A (z A sie spotykam) od P (znajomy A). W tej dramatycznej niesamowicie wiadomosci byl opis jego 20 letniego zwiasku ktory trwa do tej porty miedzy A i P (oboje meszczyzni) i histora ze nikt nie umarl i ze oni poprostu zerwali ze soba bo on sie o mnie dowiedzial i ze dlatego A byl tak smutny.
Mozecie sobie wyobrazic moj SZOK. Nie dosc ze P twierdzil ze jestem ta druga to jeszcze wychodzilo na to ze A jest gejem!!!!
Tego samego wieczoru spytalam A kto to jest P i pokazama mu wiadomosci. On wszystkiemu zaprzeczyl i stwierdzi ze to jego znamojmy ktory ma zaburzenia i ze to totalna bzdura. Zebym sama sie zatanowila jak sie czuje kiedy jestesmy razem (a prawda jest taka ze czuje sie naprawde dobrze)....
Potem A strsznie sie staral wszystko jakos poukaladac i jakos posklejalismy wszytstko a ja zaryzykowalam i uwierzylam mu.
Teraz dopadaja mnie jednak watpliwasci; po piewrszw po czyms takim mozna by oczekiwac ze on zupelnie zerwie kontakt z P a tak nie jest, mowi ze mu go szkoda i martwi sie o niego i ze zle sie z tym czuje ze P tak cierpi (wie o ty bo wyzwania do nieho pisze dramaty na fb itp). P napawde strasznie dramatyzuje co potwierdz ze jest totalnie niestabilny psychicznie ale tez ze jednak cos miedzy nimi bylo.... A czesciowo sie nawet przyznal ze to nie byla taka zwykla przyjazn ale zaklina sie ze mu na mnie zalezy i ze chce byc ze mna.
Jakby usunac caly episod z P to wszytko narawde by bylo niemal idealnie i nie mialabym zadnych watpliowsci co do A ale tak ciagle mam glos w glowie ; a co jak jestes przykrywka, experymentem ?
Co o tym myslicie?
Podobne tematy
Witajcie,
bardzo dlugo sie zbieralam zeby znowu napisac i chyba traktuje to w tym momencie troche jak jakis rodzaj terapji bo mam totalny metlik w glowie i nie wiem zupelnioe co mam myslec/robic/czuc.
Rzecz sie tyczymeszczyzny z ktroy obecnie spotykam sie okolo 5 miesiecy.
Jakis czas temu zaczol sie zachoiwywac bardzo dziwnnie byl super smutny i nieobecny zniknol na caly wieczor a mielismy sie spotkac i nastepnego dnia wyslal mi widomosc ze jgo przyjaciel zmarl i ze jest mu starsznie zle i ze musi pobyc troche sam. To zrujnowalo nam plany weekndowe ale nie w tym problem wogole. Ja staralams sie go jaknabradziej wspierac i nie byc zbyt nachalo zarazem. Przyjechal super roztrzesniony nastepnego dnia (to byl piatek) i zostal na caly weekend. W krotce potem dostalam bardzo pokrecono wiadomosci na fb od znajomego A (z A sie spotykam) od P (znajomy A). W tej dramatycznej niesamowicie wiadomosci byl opis jego 20 letniego zwiasku ktory trwa do tej porty miedzy A i P (oboje meszczyzni) i histora ze nikt nie umarl i ze oni poprostu zerwali ze soba bo on sie o mnie dowiedzial i ze dlatego A byl tak smutny.
Mozecie sobie wyobrazic moj SZOK. Nie dosc ze P twierdzil ze jestem ta druga to jeszcze wychodzilo na to ze A jest gejem!!!!
Tego samego wieczoru spytalam A kto to jest P i pokazama mu wiadomosci. On wszystkiemu zaprzeczyl i stwierdzi ze to jego znamojmy ktory ma zaburzenia i ze to totalna bzdura. Zebym sama sie zatanowila jak sie czuje kiedy jestesmy razem (a prawda jest taka ze czuje sie naprawde dobrze)....
Potem A strsznie sie staral wszystko jakos poukaladac i jakos posklejalismy wszytstko a ja zaryzykowalam i uwierzylam mu.
Teraz dopadaja mnie jednak watpliwasci; po piewrszw po czyms takim mozna by oczekiwac ze on zupelnie zerwie kontakt z P a tak nie jest, mowi ze mu go szkoda i martwi sie o niego i ze zle sie z tym czuje ze P tak cierpi (wie o ty bo wyzwania do nieho pisze dramaty na fb itp). P napawde strasznie dramatyzuje co potwierdz ze jest totalnie niestabilny psychicznie ale tez ze jednak cos miedzy nimi bylo.... A czesciowo sie nawet przyznal ze to nie byla taka zwykla przyjazn ale zaklina sie ze mu na mnie zalezy i ze chce byc ze mna.
Jakby usunac caly episod z P to wszytko narawde by bylo niemal idealnie i nie mialabym zadnych watpliowsci co do A ale tak ciagle mam glos w glowie ; a co jak jestes przykrywka, experymentem ?
Co o tym myslicie?
myślimy ze musialybysmy czytac z 6 razy żeby dojść do sensu tych bzdetów,ale
brak nam cierpliwosci i nam sie nie chce
Ciężko się czyta :<