Witam. Miałam już kiedyś dość podobną sytuację, również czytałam na forum, iż ktoś miał prawie to samo. O co jednak mi chodzi?
A więc tak: Poznałam pewnego chłopaka poprzez moją przyjaciółkę - z początku przez internet. Właściwie prawie nie pisaliśmy ze sobą, na facebooku miałam go w znajomych tylko po to, by dał mi rolę administratora na swoim fanpagu. No i jak już pisaliśmy, to spontanicznie. Raz się spotkaliśmy grupowo, razem z nim, moją przyjaciółką i jeszcze trzema, innymi osobami. No, w sumie trzymałam się cały czas na uboczu, nikt mnie nie zauważał - mam niestety problemy w kontaktach z innymi ludźmi. Nigdy więcej na żywo się nie widzieliśmy, aż spytałam się go, pisząc, o jakąś tak naprawdę pierdołę, no i ciągle ze sobą pisaliśmy przez kilka dni. Zdążyłam już się przekonać, że ma trudny charakter, o byle głupotę obraził się na 2 dni. Z tego co wiem, on tak ciągle, więc to chyba nie jest przyczyną. Dodam, że w konwersacjach mnie z lekka,, podrywał''. Po tych 2 dniach napisałam i foch mu przeszedł, jakby nic się nie stało. Później jednak z łaską mi odpisał, bądź mnie zbywał, a nie prowokowałam go w żaden sposób.
Najczęściej ja zaczynałam rozmowę, ale on również.
Ciężko mi się otworzyć tak normalnie - w necie idzie mi łatwiej - czy to mogło być przez to? Że nagle mnie olał? Z drugiej strony pisałam dużo, ale często też o pierdołach.
Miałam już kiedyś podobną sytuację, ale z inną osobą - i z nim się częściej widziałam. Tu kontakt się ostatecznie urwał. Nie chcę mieć tej samej sytuacji, gdyż zaczyna mi na nim zależeć. Jak nic nie robię - nic się nie dzieje, jak coś robię - też nic się nie dzieje, jestem otwarta - źle, jestem zamknieta - też źle.
Też miała któraś z Was taką sytuację? To ze mną coś jest nie tak, czy to faceci mają jakieś dziwactwa? ![]()