netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

41 odpowiedzi4 510 wyświetleńzałożony przez Lillypebbles, 05.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Tak sobie czytam to wszystko na forum i widzę że spotkało mnie dokładnie to samo.
Rozstałam się z partnerem, z którym byłam przeszło 10 lat, zostałam sama z synem.
Robię dobrą minę do złej gry ale to wszystko oszustwo bo nie daję sobię rady. Dzisiaj minęły 2 tygodnie od rozstania a ja czuję że powoli wpadam w depresję...
Nasz związek to była wieczna huśtawka emocji, kłótni, były też lata udane i to bardzo udane.
Jestem załamana, jestem 40-kilku latką więc w tej chwili mam fazę że zostanę już sama do końca życia. Nie mam nikogo, przyjaciółki za granicą a wszyscy znajomi to wyłącznie nasi wspólni znajomi z moim ex. Zostajecie mi tylko Wy forumowicze...
Mój ex - klasyk. Po burzliwej rozmowie stwierdził że odchodzi, tak po prostu, poznał inne kobiety ale powrotu nie będzie, nie widzi sensu bycia razem bo nasze wcześniejsze powroty nic nie dawały.
I że tak naprawdę cierpiał bo nigdy mnie nie kochał.
Na szczęście mam świadomość tego że jest wolnym człowiekiem i nie chcę żywić do niego urazy, było minęło ale jak stanąć na nogi?
Piękna pogoda a ja leżę i wyję, nie robię kompletnie nic, i tak od weekendu do weekendu. Ratuje mnie tylko praca i bycie między ludźmi.

2

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Robisz dobrą minę do złej gry? Po co? Zamiast udawania i oszukiwania, pozwól ujść uczuciom. To prawda, te które przeżywasz, nie są zbyt przyjemnymi, ale ich ukrywanie powoduje przedłużanie Twej żałoby. Żałoby po utraconych marzeniach, nadziejach. Odpłacz, odzłość się (nie tłumacz sobie oczywistości o tym, ze jest on wolnym człowiekiem), miej do niego pretensje. Na rozum przyjdzie pora. Póki co czas teraz na uczucia.

3

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Lilly  Będzie lepiej:) Mnie pomaga bieganie - z każdym krokiem spływa na mnie dystans i zrozumienie /dziś nie biegałam i wpadłam w czarną dziurę/. Chodzę też na tańce - taki aerobik. Mnóstwo endorfin:)
Staram się nie myśleć o przeszłości i byłym.  Szukam sobie pracy i w ogóle jakiejś roboty, żeby zająć ręce i głowę.
Czas płynie dla mnie jednak zbyt wolno.
Wiem, że będzie lepiej - wyczytałam to z tutejszych historii.

4

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:

...I że tak naprawdę cierpiał bo nigdy mnie nie kochał...

Geniaaalny tekst na rozstanie, nie ma co, a Ty na dodatek: "nie chcę żywić do niego urazy, było minęło"... Gość "ukradł" Ci parę lat życia hmm... tu powinna być teraz wściekłość, wówczas para by szybciej zeszła, to świetny sposób na odreagowanie, zamiast kładzenia uszu po sobie...

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-05 18:18:39)

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Weronka Wielkokropek ale ja nie mam w sobie dość siły żeby się zebrać. Im dłużej go nie widzę tym jest lepiej, ub tydzień był wspaniały (o ile można to tak nazwać) bo odkryłam że daje sobię świetnie radę bez niego. Wystarczy jednak że wpadł na chwilę w tygodniu (przyniósł materiały dla syna) i wszystko runeło. Podjęłam żałosne próby rozmów ale w odpowiedzi usłyszałam że zmarnował ze mną tyle lat i niczego nie osiągnął.
Czekam na moment kiedy wróci rozum i kiedy będę myśleć logicznie. Na razie czuję się zakompleksiona, okropna, chociaż wcale źle nie wyglądam. I przede wszystkim straciłam całą swoją kobiecość, zawsze jego spojrzenie utwierdzało mnie w przekonaniu że jestem fajną babką. A tak cała moja wiara w siebie spadła o 99%.


Assassin nie kładę uszu po sobie, stwierdzam tylko że chciałabym mieć na tyle klasy żeby nie nienawidzić tak jak on.
A że jestem wkur...na i go nienawidzę to oczywiście, mam i taką fazę. Ale myślisz że to byłoby dla mnie lepsze?

6

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Ja też tak mam - ale wiem, że to nieprawda - jesteśmy świetnymi babkami - powtarzam to sobie w bezsenne poranki...
i też mnie rozwalają kontakty z eks - i to minie...

7

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

To oczywiste, że nie masz siły. Przecież całą ją zużywasz do ukrywanie uczuć. Wściekłość to potężne, silne, uczucie; by udać, że jej nie przeżywasz musisz wykorzystać całe zapasy swej energii.

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-05 18:19:46)

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Ja to też wiem, tym bardziej że podobam się facetom i wiem że jestem atrakcyjną babką, na dodatek nie wyglądającą na swój wiek:) ale najgorsze jest to że teraz on wydaje mi się najwspanialszym facetem, o dziwo pamiętam tylko same dobre chwile.
Kiedy cholera damy radę?
Nie wiem czy korzystać z jego pomocy czy kompletnie się odciąć?
Jak robisz?


Wielokropek napisał/a:

To oczywiste, że nie masz siły. Przecież całą ją zużywasz do ukrywanie uczuć. Wściekłość to potężne, silne, uczucie; by udać, że jej nie przeżywasz musisz wykorzystać całe zapasy swej energii.

No właśnie, dokładnie tak jest.
Szkoda tylko że jestem jeszcze na etapie że znowu rozpacz bierze wyższość nad wściekłością

9

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Wielokropek napisał/a:

To oczywiste, że nie masz siły. Przecież całą ją zużywasz do ukrywanie uczuć. Wściekłość to potężne, silne, uczucie; by udać, że jej nie przeżywasz musisz wykorzystać całe zapasy swej energii.

Właśnie o to mi chodzi...

10

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Nie muszę chyba wspominać że podejmowałam żałosne próby ratowania wszystkiego? Wysyłałam smsy, błagałam, nawet ostatnio wysłałam maila, po co?
Jestem wściekła bo zrobiłam z siebie idiotkę, facet triumfuje. Nawet mój syn byłby w tej sytuacji mądrzejszy, nawet dziecko uważa że poradzimy sobie sami i że powinnam znaleźć sobie kogoś fajnego.

11

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:

Nie muszę chyba wspominać że podejmowałam żałosne próby ratowania wszystkiego? Wysyłałam smsy, błagałam, nawet ostatnio wysłałam maila, po co?
Jestem wściekła bo zrobiłam z siebie idiotkę, facet triumfuje. Nawet mój syn byłby w tej sytuacji mądrzejszy, nawet dziecko uważa że poradzimy sobie sami i że powinnam znaleźć sobie kogoś fajnego.

Tamten to ojciec Twojego syna...??

12

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:

Ja to też wiem, tym bardziej że podobam się facetom i wiem że jestem atrakcyjną babką, na dodatek nie wyglądającą na swój wiek:) ale najgorsze jest to że teraz on wydaje mi się najwspanialszym facetem, o dziwo pamiętam tylko same dobre chwile.
Kiedy cholera damy radę?
Nie wiem czy korzystać z jego pomocy czy kompletnie się odciąć?
Jak robisz?

Ja muszę korzystać z jego pomocy w opiece na dziecięciem bo pracuję na zmiany. W pierwszym odruchu chciałam wyjechać z miasta, ale dziecię tak go kocha... No i męczę się w sumie dla niej...

wypisałam na kartce złe wspomnienia z nim związane i podczytuję jak mnie najdą te "dobre"

13

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
assassin napisał/a:
Lillypebbles napisał/a:

Nie muszę chyba wspominać że podejmowałam żałosne próby ratowania wszystkiego? Wysyłałam smsy, błagałam, nawet ostatnio wysłałam maila, po co?
Jestem wściekła bo zrobiłam z siebie idiotkę, facet triumfuje. Nawet mój syn byłby w tej sytuacji mądrzejszy, nawet dziecko uważa że poradzimy sobie sami i że powinnam znaleźć sobie kogoś fajnego.

Tamten to ojciec Twojego syna...??

Na szczęście nie, jestem rozwiedziona, ex mąż nie mieszka w Polsce

14

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
weronka44 napisał/a:
Lillypebbles napisał/a:

Ja to też wiem, tym bardziej że podobam się facetom i wiem że jestem atrakcyjną babką, na dodatek nie wyglądającą na swój wiek:) ale najgorsze jest to że teraz on wydaje mi się najwspanialszym facetem, o dziwo pamiętam tylko same dobre chwile.
Kiedy cholera damy radę?
Nie wiem czy korzystać z jego pomocy czy kompletnie się odciąć?
Jak robisz?

Ja muszę korzystać z jego pomocy w opiece na dziecięciem bo pracuję na zmiany. W pierwszym odruchu chciałam wyjechać z miasta, ale dziecię tak go kocha... No i męczę się w sumie dla niej...

wypisałam na kartce złe wspomnienia z nim związane i podczytuję jak mnie najdą te "dobre"

Ja jestem naiwnie głupia widocznie bo cieszyłabym się że istnieje jeszcze nić nas wiążąca. A jak on się zachowuje w stosunku do Ciebie?
Mój jest tak agresywny że nie poznaję człowieka. Nie umiem zachowywać się przy nim naturalnie, bo obojętność przeradza się albo w rozpacz na twarzy albo w nienaturalną arogancję i udawaną obojętność.

15 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-10-05 18:46:59)

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:
assassin napisał/a:
Lillypebbles napisał/a:

Nie muszę chyba wspominać że podejmowałam żałosne próby ratowania wszystkiego? Wysyłałam smsy, błagałam, nawet ostatnio wysłałam maila, po co?
Jestem wściekła bo zrobiłam z siebie idiotkę, facet triumfuje. Nawet mój syn byłby w tej sytuacji mądrzejszy, nawet dziecko uważa że poradzimy sobie sami i że powinnam znaleźć sobie kogoś fajnego.

Tamten to ojciec Twojego syna...??

Na szczęście nie, jestem rozwiedziona, ex mąż nie mieszka w Polsce

No to słuchaj swojego syna i nie właduj się znowu w przyszłości w bagno, bo czego nauczysz tego młodego faceta??

16 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-05 18:43:58)

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Witaj Lilly,

Paskudna historia. 10 lat to szmat czasu, wyobrażam sobie co czujesz <przytula>
Nie katuj się za 'próby ratowania', bo ten błąd na początku popełnia prawie każdy, kto zmaga się z zaniżonym poczuciem własnej wartości, które niesatysfakcjonujący związek (olewający i obojętny partner) dodatkowo podbija.

Oczywiście jak się przekonasz czytając inne wątki, co bardzo Ci polecam dla nabrania nowej perspektywy i dystansu, to nigdy nie jest tak, że wina leży tylko po stronie tego, który zostaje czy odchodzi, więc nie wpadaj w tę pułapkę obwiniania się, która jest prosta drogą do depresji.
To co musisz bezwzględnie zrobić to jak pierwsze emocje opadną, przeanalizować swoje wzorce, które masz w podświadomości odnośnie tego jak postrzegasz sama siebie, siebie w związku i czym jest dla Ciebie udany związek, Miłość. Bez tego nie ruszysz.

Partner, którego wybieramy jest zawsze jak 'lustro', które (nieproszone wink) mówi nam o tym czego dla siebie pragniemy. Choć może się to wydawać pozornie niedorzeczne, to z czasem dojdziesz do tego, że partner nie jest w stanie zrobić nam nic, czego sami byśmy wcześniej od niego podświadomie nie oczekiwali.
Przy czym - 'od NIEGO' to określenie umowne- oczekiwali od relacji, od związku ogólnie (znów wzorce).

Nie poddawaj się, bo w dzisiejszych czasach dobrze utrzymana 40-ka to 'nowa 30-ka' tongue
Poza tym, bez znajomości swoich 'rdzennych' mechanizmów i schematów myślenia i działania, nie mogłaś wybierac do końca świadomie Partnerów, a teraz możesz smile

17

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:

Ja jestem naiwnie głupia widocznie bo cieszyłabym się że istnieje jeszcze nić nas wiążąca. A jak on się zachowuje w stosunku do Ciebie?
Mój jest tak agresywny że nie poznaję człowieka. Nie umiem zachowywać się przy nim naturalnie, bo obojętność przeradza się albo w rozpacz na twarzy albo w nienaturalną arogancję i udawaną obojętność.

Mój ma poczucie winy - stracił kontakt ze starszymi dziećmi - przeprosił mnie i jest poprawny ale obojętny. Bardzo zależy mu na kontaktach z ostatnim ogniwem łączącym go z rodziną - najmłodszą córką

18

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Witam kochana .Wiem co czujesz .Od zdrady mojego męża minął tydzień .Ja przez niego też czuję że straciłam kobiecość choć też na swoje lata nie wyglądam i wszyscy mu zazdroszczą atrakcyjnej żony i co i tak mnie zdradził.Faceci to prawdziwe świnie .Ja jestem w innej sytuacji bo ogarnął się i na uszach staje abym z nim rozmawiała .Prosi o wybaczenie cały czas jest przy mnie .Tylko to działa na mnie jak płachta na byka .Nie wiem czy będę umiała mu uwierzyć .Cały czas myślę żeby go zostawić bo chyba nie mam siły też beczę miotam się nie mogę nic robić zaniedbałam już tyle rzeczy .Czuję ból niemoc  bezsilność .Cały czas myślę że jak dam mu szansę to za miesiąc dwa trzy znowu bzyknie jakąś dz.... Chociaż mówi mi że jeżeli chcę to może zamknąć firmę i nie będzie musiał po ludziach jezdzić .Tylko żebym mu dała szansę.My kobiety musimy trzymać się razem .To Z facetami jest coś nie tak .Mi to forum też bardzo pomaga pisz kobieto bo pozbywasz się tych złych emocji Pozdrawiam

19

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
weronka44 napisał/a:
Lillypebbles napisał/a:

Ja jestem naiwnie głupia widocznie bo cieszyłabym się że istnieje jeszcze nić nas wiążąca. A jak on się zachowuje w stosunku do Ciebie?
Mój jest tak agresywny że nie poznaję człowieka. Nie umiem zachowywać się przy nim naturalnie, bo obojętność przeradza się albo w rozpacz na twarzy albo w nienaturalną arogancję i udawaną obojętność.

Mój ma poczucie winy - stracił kontakt ze starszymi dziećmi - przeprosił mnie i jest poprawny ale obojętny. Bardzo zależy mu na kontaktach z ostatnim ogniwem łączącym go z rodziną - najmłodszą córką

Zazdroszczę, mojego już nie interesuje ani mój syn ani ja.

20

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
amelka3007 napisał/a:

Witam kochana .Wiem co czujesz .Od zdrady mojego męża minął tydzień .Ja przez niego też czuję że straciłam kobiecość choć też na swoje lata nie wyglądam i wszyscy mu zazdroszczą atrakcyjnej żony i co i tak mnie zdradził.Faceci to prawdziwe świnie .Ja jestem w innej sytuacji bo ogarnął się i na uszach staje abym z nim rozmawiała .Prosi o wybaczenie cały czas jest przy mnie .Tylko to działa na mnie jak płachta na byka .Nie wiem czy będę umiała mu uwierzyć .Cały czas myślę żeby go zostawić bo chyba nie mam siły też beczę miotam się nie mogę nic robić zaniedbałam już tyle rzeczy .Czuję ból niemoc  bezsilność .Cały czas myślę że jak dam mu szansę to za miesiąc dwa trzy znowu bzyknie jakąś dz.... Chociaż mówi mi że jeżeli chcę to może zamknąć firmę i nie będzie musiał po ludziach jezdzić .Tylko żebym mu dała szansę.My kobiety musimy trzymać się razem .To Z facetami jest coś nie tak .Mi te forum też bardzo pomaga pisz kobieto bo pozbywasz się tych złych emocji Pozdrawiam

Dokładnie tak jest!
Ale jedna drobna różnica, mój zawsze błagał, kładł uszy po sobie, wracał. I w kółko to samo.
Tym razem jest wściekły, wygląda dobrze i wiem że to definitywny koniec. Wybrał, ok, niech spada. Skoro tak cierpiał to powodzenia. Nawet się cieszę że kolejne kobiety spotka to samo co mnie. Chociaż cholera wie? Może to ja byłam okropna i trafi w końcu na jakaś fajną babkę.

21

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Elle88 napisał/a:

Witaj Lilly,

To co musisz bezwzględnie zrobić to jak pierwsze emocje opadną, przeanalizować swoje wzorce, które masz w podświadomości odnośnie tego jak postrzegasz sama siebie, siebie w związku i czym jest dla Ciebie udany związek, Miłość. Bez tego nie ruszysz.

Elle88 kochana smile czytalam Twoje wpisy dzisiaj przez pół dnia na różnych wątkach. Otwierają mi bardzo oczy.
Powiem tak, jeśli wcześniej poznałabym silnego faceta, tamten natychmiast poszedłby w odstawkę. Mam jednak silne jak magnez umiejętności przyciągania do siebie wyjątkowych mięczaków i śmieci (uff jednak czuję ulgę jak go tak nazywam).
Jasne że bez tego nie ruszę ale na razie zadręczam się że nigdy nikogo nie poznam bo nigdzie nie chodzę/nie pójdę. Bo i gdzie? Sama?

22

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Lillypebbles, proszę nie pisz jednego posta pod drugim; gdy chcesz coś jeszcze dopisać, skorzystaj z opcji "Edytuj".

23

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Ja też cierpię po 8-letnim związku. Od rozstania minęło 2,5 miesiąca, a dopiero dziś moja rozpacz osiągnęła apogeum. A podobno z czasem miało być lepiej ... u mnie jest właśnie na odwrót. Im więcej mija czasu od rozstania tym ja bardziej cierpię sad

24

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Cierpisz, bo człowiek na początku ma tendencję do blokowania "negatywnych" (za jakie przyjęło uważać się m.in. gniew i żal) emocje, więc siłą rzeczy uwalnianie ich i przeżywanie jest przesunięte w czasie.
Najpierw blokujemy je, bo na dany moment mózg czuje, że jesteśmy na taki 'rozpad' niegotowi, bo już i tak zbyt dużo się dzieje. A potem, właśnie po około 2-3 m-cach przychodzi ten moment, gdzie zaczyna do nas docierać, że dalsze robienie dobrej miny do złej gry mija się z celem, bo:
a) osoba, która odeszła nie wróci, więc nie "zrobimy wrażenia" udając, że się świetnie trzymamy wink
b) zaczynamy mieć dolegliwości ze strony różnych innych układów w ciele, a przy okazji zaczyna nam się w pozostałych sferach życia pierdzielić. Wtedy uznajemy, że duszeniem emocji szkodzimy sobie, a ta druga osoba tak czy tak ma nas w pupie, więc znów- nie warto smile

Ale trzeba do takich wniosków dojść, więc nie ma w tym nic nienormalnego, że człowiek zaraz po rozstaniu nie potrafi wszystkich emocji przeżyć na jeden raz, jedno posiedzenie wink

25

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Ja jeszcze żyję nadzieją, że mój były wróci. Chociaż miewam też momenty, w których myślę, że lepiej jest jednak, żebyśmy nie wracali do siebie. Jednak na chwilę obecną pragnę tego bardziej niż czegokolwiek innego sad

26

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
bibibibi napisał/a:

Ja jeszcze żyję nadzieją, że mój były wróci. Chociaż miewam też momenty, w których myślę, że lepiej jest jednak, żebyśmy nie wracali do siebie. Jednak na chwilę obecną pragnę tego bardziej niż czegokolwiek innego sad

Bibi ja mam dokładnie to samo... Tylko naiwne myśli trzymają mnie przy życiu, że jak się zmienię to będzie szansa żebyśmy się dogadali. Ale ja chcę zmienić się tylko dla siebie, żeby byś silniejszą i może później trzeźwo spojrzeć że to niewłaściwy facet? Wmawiam sobie.

27

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:
bibibibi napisał/a:

Ja jeszcze żyję nadzieją, że mój były wróci. Chociaż miewam też momenty, w których myślę, że lepiej jest jednak, żebyśmy nie wracali do siebie. Jednak na chwilę obecną pragnę tego bardziej niż czegokolwiek innego sad

Bibi ja mam dokładnie to samo... Tylko naiwne myśli trzymają mnie przy życiu, że jak się zmienię to będzie szansa żebyśmy się dogadali. Ale ja chcę zmienić się tylko dla siebie, żeby byś silniejszą i może później trzeźwo spojrzeć że to niewłaściwy facet? Wmawiam sobie.

Też łudzę się, że jak będę inna, taka jaką mnie poznał, to znowu będzie mnie chciał. I boję się, że już się więcej nie zakocham.

28

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Tak tak, zmieńcie się obie w jakiś sztuczny twór, byle Pani Władca spojrzał łaskawszym okiem i rzucił jakiś ochłap..

Autorko, chyba nie moje posty czytasz, musiało Ci się coś pomylić wink

29

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Elle88 napisał/a:

Tak tak, zmieńcie się obie w jakiś sztuczny twór, byle Pani Władca spojrzał łaskawszym okiem i rzucił jakiś ochłap..

Autorko, chyba nie moje posty czytasz, musiało Ci się coś pomylić wink

tongue Elle nakrzycz na mnie, nakrzycz na Bibi, przecież obie wiemy że zachowujemy się jak idiotki. Dlatego tu trafiłam, potrzebuję silnej terapii wstrząsowej. Pan Władca się nie odzywa, świetnie się bawi, otrzepał ręce i pławi się w zabawach z kochanką. Jutro też jest dzień, nie dam się tak łatwo zdeptać, jak na razie zapisałam kartkę, naskrobałam to co mam zrobić, zapcham dzień jakoś żeby było mniej czasu na myślenie.
Co ciekawe śpię dobrze, dziwne.

30

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Chodzi o to, że obie nie weszłybyście w relacje z tym typem faceta, gdybyście nie miały wewnętrznej potrzeby opartej na chorym wzorcu, by być sterowaną przez mężczyznę. Jest to wzorzec niezależny od płci - uległość. Niestety, o ile ma to swoje dobre strony (w sypialni, jak kto lubi przykładowo wink) o tyle w życiu, co się przekłada na związki, takie osoby nie mają prawidłowo postawionych granic - tak wewnętrznych jak i zewnętrznych.
Kiedy nie ma 'drogowskazu' w postaci faceta, który powie jak robić, co robić i kiedy jesteście jak dzieci we mgle.
Teraz Pan się zmył, bo tez i żaden z niego wielki pan - ot, dograły się wzorce "kata i ofiary". Ofiara została, a pan szuka nowej.
Bo pan jest panem póki nie wyssie z ofiary wszystkiego, co jest mu do nasycenia ego potrzebne, a potem .na co komu taka wyssane kukiełka? wink

W waszym przypadku nie potrzeba kopa, bo wy tylko na to czekacie. To nie o to chodzi, że ktoś za was te wzorce przepracuje i "naprawi".
A stary aktywny wzorzec popycha was żeby szukać ciągle kogoś, kto powie co robić, kto 'nakrzyczy' jak na dziecko, wskaże drogę..

Może czas już dojrzeć? wink

31

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Elle ale u mnie właśnie było kompletnie inaczej. To facet, który kilkanaście lat był pod pantoflem, słuchał się, denerwował, wszystko znosił, było mi z tym idealnie bo po wielu latach z upartym mężem w końcu znalazłam miły podnóżek. A tu nagle podnóżek powiedział koniec. Nazywam go podnóżkiem bo targają mną teraz wyrzuty sumienia że może faktycznie tak go traktowałam. Szkoda tylko że musi teraz asekurować się agresją. Czy to taki mechanizm że skoro przez lata siedział cicho to teraz mi pokaże kto tu rządzi? Za świeże to jest niestety żeby myśleć racjonalnie... Rozwalił się cały mój spokojny świat a może ja wcale nie byłam taka silna skoro teraz tak się rozpadłam?

32

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Skoro poszłaś ze skrajności w skrajność - upartego (zapewne chłodnego emocjonalnie i odpornego na dyskusje) zamieniłaś na "podnóżek" to świadczy tylko o tym, że kierowałaś się przy wyborze strachem przed "powtórką z rozrywki".

Gdyby Ci było z tym "podnóżkiem" tak fajnie to nie czepiałabyś się go i nie prowokowała sytuacji, gdzie ten facet nerwowo nie wytrzymywał. 'Na rozum' chcesz sobie wmówić, że to była idealna partia, ale coś Ci mocno nie pasowało, skoro go tyle czasu musztrowałaś, aż nastąpiło zmęczenie materiału.

Skąd w ogóle wniosek, że musisz wybierać między skrajnościami?
Daj sobie czas na poznanie swoich potrzeb, uzdrowienie wzorców i wtedy - z przytomnym umysłem, którego nie zaciemnia poczucie winy ani inne skrajne emocje i czystymi intencjami (wobec siebie przede wszystkim) wybierzesz odpowiedniego partnera.
Nic na łapu capu, byle tylko pustkę zakleić i nie być (w swoim odczuciu) starą panną.

33

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Cos w tym jest - właśnie mocna potrzeba zaklejenia pustki i obawy że zostanę starą panną. Nikt by tego lepiej nie ujął niż Ty.
Oczywiście widocznie czegoś mi brakowało skoro tak go traktowałam, przede wszystkim chciałam mieć partnera a nie kapcia ale najśmieszniejsze (a może i nie), że naprawdę go kochałam.
Biorąc pod uwagę swoją uczuciową przeszłość - tu było chyba najostrzej, widocznie toksyczny związek nie miał szansy na istnienie.
Jutro zdam relację jak mija kolejny dzień.
I dziękuję za tak liczny odzew i że jesteście ze mną. To też mnie znacznie podniosło na duchu.

34

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

"Kapcia" tez można kochać smile więc wszystko w porządku, tyle że Tobie chodzi o miłość partnerską, a z nim takiej nie doświadczałaś - stąd musiało się to rozwalić.
Szkoda, że tak długo to reanimowałaś. Wmawia się nam , że każda miłość jest warta wysiłku - owszem, ale tylko w przypadku kiedy są szanse, że partner będzie rozwijał się z nami w tym samym kierunku. Inaczej mamy miłość brata i siostry albo a la rodzicielską, ale gdzie pożądanie do takiego partnera, któremu wszystko trzeba palcem pokazać? No nie ma i nie ma co siebie obwiniać.

Nie będzie łatwo, bo lata przyzwyczajenia zrobiły swoje, ale lepiej zacząć coś od początku - uczciwie i z prawdziwej potrzeby, niż łatać coś, co powstało na fałszywych założeniach, by coś w nas tym "zakleić", a powrót byłby jedynie oddaleniem ostatecznego rozstania w czasie.

Czeka Cię sporo przemyśleń, ale to fajna i ciekawa praca w gruncie rzeczy smile

35

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:

Elle ale u mnie właśnie było kompletnie inaczej. To facet, który kilkanaście lat był pod pantoflem, słuchał się, denerwował, wszystko znosił, było mi z tym idealnie bo po wielu latach z upartym mężem w końcu znalazłam miły podnóżek. A tu nagle podnóżek powiedział koniec. Nazywam go podnóżkiem bo targają mną teraz wyrzuty sumienia że może faktycznie tak go traktowałam. Szkoda tylko że musi teraz asekurować się agresją. Czy to taki mechanizm że skoro przez lata siedział cicho to teraz mi pokaże kto tu rządzi? Za świeże to jest niestety żeby myśleć racjonalnie... Rozwalił się cały mój spokojny świat a może ja wcale nie byłam taka silna skoro teraz tak się rozpadłam?

Może teraz ja wtrącę swoje trzy grosze...

Nie szukaj swojej winy w tym, jak i dlaczego traktowałaś go jak "podnóżek".
Skoro potrafił teraz porzucić Cię i tak po chamsku poinformować o braku miłości z jego strony w całym okresie Waszego związku, to i wcześniej nie był chyba zakneblowany.
Miał mnóstwo okazji przez te dziesięć lat, by przywołać Cię do porządku i zażądać traktowania go, jak partnera!
A dla Twojego syna był pomiotłem? Z pewnością nie, bo piszesz, że syn jest bardzo mocno związany z nim emocjonalnie.
I to mnie najbardziej ruszyło, bo Twoje dziecko przez większość życia widzi w nim ojca!
A ten, jak piszesz, również i chłopca ma w nosie.

Gdy pomyślę, że mógłbym olać syna mojej żony (nieważne, że od drugiego roku życia jest mój, bo dałem mu swoje nazwisko), dla którego jestem kochanym ojcem, skóra mi cierpnie!

Przestań więc wiarołomcę usprawidliwiać i zamień to w zdrowy gniew, pielęgnuj ten gniew, a poczujesz się lepiej.
Pozytywne uczucia zostaw dla syna, bo on ich teraz potrzebuje najbardziej.

Pozdrawiam.

36

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Witam. Dwa tygodnie to strasznie mało. Poczytaj wątki, w których  ludzie tkwią latami w pułapce uczuciowej dawno minionych związków. Czy tak chciałabyś spędzić następne miesiące i lata? Życie trwa.

37

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Lilly pisałaś, że jesteś po rozwodzie. Jak sobie poradziłaś po wcześniejszym rozstaniu?

38 Ostatnio edytowany przez Lillypebbles (2014-10-06 18:29:02)

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Elle88 napisał/a:

"Kapcia" tez można kochać smile więc wszystko w porządku, tyle że Tobie chodzi o miłość partnerską, a z nim takiej nie doświadczałaś - stąd musiało się to rozwalić.
Szkoda, że tak długo to reanimowałaś. Wmawia się nam , że każda miłość jest warta wysiłku - owszem, ale tylko w przypadku kiedy są szanse, że partner będzie rozwijał się z nami w tym samym kierunku. Inaczej mamy miłość brata i siostry albo a la rodzicielską, ale gdzie pożądanie do takiego partnera, któremu wszystko trzeba palcem pokazać? No nie ma i nie ma co siebie obwiniać.

Nie będzie łatwo, bo lata przyzwyczajenia zrobiły swoje, ale lepiej zacząć coś od początku - uczciwie i z prawdziwej potrzeby, niż łatać coś, co powstało na fałszywych założeniach, by coś w nas tym "zakleić", a powrót byłby jedynie oddaleniem ostatecznego rozstania w czasie.

Czeka Cię sporo przemyśleń, ale to fajna i ciekawa praca w gruncie rzeczy smile

W gruncie rzeczy teoretycznie tak ale jest jeszcze sporo rzeczy, o których nie chcę pisać/nie mogę na forum, w obawie że może mój ex tu trafi. A to są naprawdę jego prywatne problemy, z którymi wiele lat się zmagał. I to tłumaczyło moje reanimacje lub ich próby. Ja też pochodzę ze średnio udanej rodziny stąd pewnie wieczna potrzeba miłości i tkwienia przy kimś, obawa przed odrzuceniem.


bibibibi napisał/a:

Lilly pisałaś, że jesteś po rozwodzie. Jak sobie poradziłaś po wcześniejszym rozstaniu?

Widzisz Bibi, rozstanie poszło gładko, bo przyczyną rozstania był mój aktualny (w teraz ex) partner. W przeciwnym wypadku byłoby mi na pewno ciężko, nie dlatego że kochałam męża ale dlatego że przeżyłabym rozpad czegoś między 2 ludzi.

summerka napisał/a:

Witam. Dwa tygodnie to strasznie mało. Poczytaj wątki, w których  ludzie tkwią latami w pułapce uczuciowej dawno minionych związków. Czy tak chciałabyś spędzić następne miesiące i lata? Życie trwa.

Jak rozumiem też mnie to czeka? sad
Tkwienie latami w pułapce?

excop napisał/a:

Może teraz ja wtrącę swoje trzy grosze...

Nie szukaj swojej winy w tym, jak i dlaczego traktowałaś go jak "podnóżek".
Skoro potrafił teraz porzucić Cię i tak po chamsku poinformować o braku miłości z jego strony w całym okresie Waszego związku, to i wcześniej nie był chyba zakneblowany.
Miał mnóstwo okazji przez te dziesięć lat, by przywołać Cię do porządku i zażądać traktowania go, jak partnera!
A dla Twojego syna był pomiotłem? Z pewnością nie, bo piszesz, że syn jest bardzo mocno związany z nim emocjonalnie.
I to mnie najbardziej ruszyło, bo Twoje dziecko przez większość życia widzi w nim ojca!
A ten, jak piszesz, również i chłopca ma w nosie.

Gdy pomyślę, że mógłbym olać syna mojej żony (nieważne, że od drugiego roku życia jest mój, bo dałem mu swoje nazwisko), dla którego jestem kochanym ojcem, skóra mi cierpnie!

Przestań więc wiarołomcę usprawidliwiać i zamień to w zdrowy gniew, pielęgnuj ten gniew, a poczujesz się lepiej.
Pozytywne uczucia zostaw dla syna, bo on ich teraz potrzebuje najbardziej.

Miotają mną uczucia - smutku ale już na szczęście z przewagą wściekłości że miałam do czynienia z dupkiem. Żałuję tylko że to ja nie zakończyłam tej znajomości bo patrzyłabym teraz z satysfakcją że czuje to samo co ja obecnie.
Na szczęście ojciec mojego syna jest obecny w naszym życiu i widuje się z dzieckiem co 2 tygodnie, nawet częściej. O dziwo to on pokazał i pokazuje większą klasę niż ktoś kto wydawał mi się wybawicielem z nieudanego małżeństwa.

39

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Ta menda w ogóle się nie odzywa a we mnie narasta coraz większa wściekłość.
Chciałam się pochwalić że z karteczką w ręku załatwiłam dzisiaj masę spraw i jestem z siebie dumna. Jednak umiem dać sobie radę bez faceta! smile

40

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

No jasne, że dasz smile ja byłam dziś na siłowni i też czuję się o niebo lepiej smile

41

Odp: Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...
Lillypebbles napisał/a:

Ta menda w ogóle się nie odzywa a we mnie narasta coraz większa wściekłość.
Chciałam się pochwalić że z karteczką w ręku załatwiłam dzisiaj masę spraw i jestem z siebie dumna. Jednak umiem dać sobie radę bez faceta! smile

l o ten zdrowy, pobudzający gniew mi chodziło w moim poprzednim poście.
Od razu lepiej, prawda?

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę nie zostawiajcie mnie samej, zostało mi tylko to forum...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026