Dla mnie zaufanie buduje
-szczerość,
-dotrzymywanie obietnic,
-pewna tolerancja,
-jasne określenie granic,
-dojrzałość (odpowiednia do wieku np.)
Zez nie rozumiem....
"Kłamię ustawicznie. Okłamuję życie. Perfidnie. Patrzę mu w prosto oczy i śmieję się kiwając go w imię harmonii i w imię tego, by to, co dobre trwało jak najdłużej. Bo nie ufam życiu, kompletnie nie ufam. Zawiedzie nasze zaufanie wcześniej czy później.
Czy sądzicie, że każdy, nawet najbliższy człowiek, zawiedzie nasze zaufanie wcześniej, czy później?"
Okłamujesz sam siebie dla jakiś korzyści, a jak sam siebie to innych przy okazji?
Toż to życie na bombie gdzie tu miejsce na zaufanie?Toż to handel wymienny tylko waluta jakby bardzo droga.;)
Może źle Cię zrozumiałam?
wcześniej piszesz:
"Właśnie ktoś mi powiedział, że mi ufa i boi się, że za bardzo. I teraz muszę zastanawiać się dlaczego za bardzo. Zastanowienie i zaufanie też w jednej parze chodzą. I przyjemność też. Przyjemność bycia razem. "
Moje pierwsze skojarzenie z tą sytuacją to brak zaufania wynikający z braku poczucia Twej szczerości. Brak otwartości z Twej strony powoduje u drugiej osoby niepewność oceny z powodu "braku danych".
Tak naprawdę to ruletka,a nie zaufanie, czysty hazard. Czy postawiła wszystkie karty na właściwego konia?
Zez czy Ty nie jesteś pewny swoich uczuć czy nie chcesz ryzykować więc wycofany stoisz w bezpiecznej odległości i czekasz aż spełni się Twa przepowiednia, że wcześniej czy później ktoś zawiedzie?
To zabawa w chowanego i gra na uczuciach swoich i innych. Może już czas położyć karty na stół?