netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Proszę o ocenę zachowań

19 odpowiedzi2 962 wyświetleniazałożony przez piotrt81, 02.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę o ocenę zachowań

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Proszę o ocenę zachowań

Witam ,
Małżeństwo 4 lata
potrzebuje rady - kogoś z zewnątrz.
Czekam na rozwód z żoną. Pozew złożyła żona, nie dogadywaliśmy się, częste kłótnie w sumie o pierdoły ale nikt nie chciał ustąpić. Tak naprawdę i ja i żona myśleliśmy już o rozstaniu bo nas to wykańczało, w końcowej fazie postanowiłem coś zmienić, powalczyć ale dawało to odwrotny skutek. Im bardziej ja się starałem tym moja żona miała większe wymagania, było to na zasadzie staraj się mocniej bo jak nie to odejdę, nic jej zadawalało, ciągła krytyka i wręcz nie przyjemne słowa. W końcu dowiedziałem się że jednak złożyła pozew - bez orzekania o winie, za mało się starałem itp. Myślała że zostanę w domu do końca rozwodu, że będę pomagał finansowo i fizycznie.Jednak postanowiłem w ciągu tygodnia się wyprowadzić i tak też zrobiłem, znalazłem mieszkanie, spakowałem rzeczy najbardziej potrzebne i się wyniosłem - nie dałbym rady tkwić w takiej sytuacji. Łączą nas jeszcze sprawy majątkowe co do których będzie ciężko się dogadać - kredyt hipoteczny itp.
Dużo mojej winy w tym rozstaniu, nie okazywałem za dużo uczuć, może nie byłem zbyt rozrzutny itp, ale wiem że nie czułem się również komfortowo i bezpiecznie w tym związku i dobrze wiedziała co zrobić żeby to poprawić - nie zrobiła nic.
Po wyprowadzce postanowiłem zabrać się za rzeczy które zaniedbywałem z powodu jakiejś tej "depresji" małżeńskiej, hobby, sport, zmieniłem pracę.Kontakt zachowałem z żoną ale nie na zasadzie płaczu i błagań, krótko i na temat bez emocji i rozmowie na temat tego co się stało. Nie odzywam się pierwszy jeśli nie muszę, nie piszę smsów - chyba że odpisuje na jej.
Od mojej wyprowadzki mineło około 30 dni, teraz jeszcze żona jakoś tak "dosyć" intensywnie zaczyna się mną interesować, dzwoni, pisze smsy, pyta czy tęsknię, czy żałuję że ją straciłem, z kim i gdzie wychodzę, czy już mam kogoś - czuję że jest zazdrosna. Przy jakimś jej słabym dniu żaliła się że sobie sama nie radzi w tym domu - ale mnie tam nie chciała, byłem wręcz intruzem na końcu.
Teraz zadzwoniła że coś z samochodem który jej zostawiłem - mam przyjechać i naprawić- owszem pojadę i tak muszę jeszcze rzeczy zabrać, samochód naprawię- niestety taki jestem, nie potrafię odmówić, chcę jej pomóc. Powiedziałem że po tym spotkaniu jadę coś obejrzeć w okolicy - chce żebym ją zabrał.
Do końca nie wiem o co jej chodzi, miotam się - gdzieś tam głęboko łudzę się że może coś zrozumiała, ale na "trzeźwo" wiem że to nieprawda, że tylko mnie kontroluje i chce zachować jakąś tam kontrolę do czasu kiedy ona nie znajdzie kogoś i wtedy będzie miała mnie głęboko. Jest dzień kiedy mocno chciałbym żeby obudzić się na starym miejscu, następny dzień jestem zły za słowa i to co mi robiła z głową - miotam się miedzy dwoma życiami, tym które miałem i tym które mnie czeka teraz.Rodzina, znajomi twierdzą żeby olać, zostawić tak jak jest - ja jeszcze nie wiem. Myślę że jednak jeśli coś jeszcze by do mnie czuła to coś by zrobiła, z drugiej strony wiem że jest uparta i raczej pierwsza się nie wychyli.
Poradźcie jak się zachować, zabierać na wycieczki, zachowywać się jakby nigdy nic się nie stało, i tym sposobem dążyć do odbudowania tego co było na początku, czy być oziębły i czekać albo na jej pozytywny gest albo na zakończenie. Jak odczytać jej zachowanie, jednego dnia pisze, dzwoni, da się wyczuć że tęskni, później za dwa dni już inna osoba i tak w kółko.

2

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Witaj .Po tym co opisujesz to twoja żona zachowuje się jak pies ogrodnika .Nie chce być z tobą a jednocześnie nie daje Ci odejść abyś mógł zacząć wszystko od nowa .Może twojej żonie potrzebny jest lekarz .Ona jest bardzo zaborcza .wiesz  wygląda na to że potrzebuje Ciebie bo nie potrafi sobie poradzić w sprawach finansowych jak i w codziennym życiu .Nie daj sobą manipulować Ja wiem jak coś jeszcze czujesz do nie to ciężko odmówić.A ona to wykorzystuje .Zrób tak jak radzi Ci rodzina .Odsuń się od niej .Niech radzi sobie sama .Może to jej otworzy oczy . I cię doceni .pozdrawiam

3

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Twoja żona właśnie daje Ci sygnały, że wcale nie jest pewna tego czy chce rozwodu. Co z tymi sygnałami zrobicie OBOJE - to już inna kwestia.

Piotrze, pisałeś, że próbowałeś "powalczyć". Wtedy się nie dało. Jeśli chcesz nadal - teraz jest ostatnia szansa. Myślę, że warto ją wykorzystać. Chociażby po to, żeby mieć pewność, że zrobiłeś wszystko co można było. Oczywiście pod warunkiem, że nadal coś do swojej żony czujesz i że nadal bierzesz pod uwagę, że mógłbyś z nią spędzić resztę życia.

Jeśli macie szansę się dogadać - to właśnie teraz. Ona daje Ci sygnały. Co więcej może zrobić? Przecież nie rozpłaszczy Ci się pod drzwiami obiecując poprawę. Tym bardziej, że na pewno nie tylko ona musi coś w swoim zachowaniu zmienić, żeby ten związek miał rację bytu. Jeśli czujesz, że warto - dajcie sobie szansę.

zabierać na wycieczki, zachowywać się jakby nigdy nic się nie stało, i tym sposobem dążyć do odbudowania tego co było na początku

Jest to jakaś metoda, ale nie przesadź. Jeśli będziesz się tak zachowywał przez dłuższy czas - zbudujesz całkiem nową relację, opartą na koleżeńskich wycieczkach, pomocy w potrzebie itp. A chyba nie o to Ci chodzi. Jednak taka "życzliwa obojętność"  na tym etapie waszego związku może pomóc. To taka subtelna sugestia dla Twojej żony, żeby zauważyła, że w sumie to fajny ten jej mąż tongue

czy być oziębły i czekać albo na jej pozytywny gest albo na zakończenie.

Nie, nie, nie. Oziębłością nic nie wskórasz. W żadnym wypadku za nią nie lataj, ale niewiele jest kobiet, które są gotowe płaszczyć się przed facetem. Choćby im na nim najbardziej na świecie zależało - wychowanie tego stanowczo zabrania. Już prędzej facetowi "wypada" się popłaszczyć. Pozytywne gesty ona już Ci okazuje (na tyle, na ile jej honor pozwala). Jeśli nie spotkają się z żadną reakcją - może być już tylko zakończenie.

Jak odczytać jej zachowanie, jednego dnia pisze, dzwoni, da się wyczuć że tęskni, później za dwa dni już inna osoba i tak w kółko.

Jednego dnia daje Ci sygnał, że chce z Tobą być, dwa dni czeka na odpowiednią reakcję, z braku reakcji znowu "unosi się dumą". I tak w kółko.
Jeśli Ci zależy - zrób pierwszy krok. Odbudowa związku będzie wymagała ciężkiej pracy od was obojga, ale ktoś musi zacząć. Nie ma gwarancji sukcesu, ale czasem cuda się zdarzają smile

4

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Dzięki za odpowiedź, chyba tak zrobię, przestanę się zbytnio przejmować chociaż będzie ciężko, co ma być to będzie. Najgorsze jest to że za bardzo nie umiem odmawiać, muszę się tego jakoś nauczyć, wiem że będzie próbowała wszelkich sposobów żebym nadal się podporządkował.

5

Odp: Proszę o ocenę zachowań
piotrt81 napisał/a:

Dzięki za odpowiedź, chyba tak zrobię, przestanę się zbytnio przejmować chociaż będzie ciężko, co ma być to będzie. Najgorsze jest to że za bardzo nie umiem odmawiać, muszę się tego jakoś nauczyć, wiem że będzie próbowała wszelkich sposobów żebym nadal się podporządkował.

Tym sposobem podejmujesz decyzję o ostatecznym zakończeniu związku. A z Twojego pierwszego postu nie wynika, żebyś był tej decyzji całkowicie pewien.

6

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Te kilka lat toksycznego małżeństwa, moim zdaniem, zrobiło swoje.
Ty przechodzisz stosunkowo łagodnie "żałobę" po związku, bo masz świadomość, że to prawdziwy koniec przynoszący ulgę.
Twojej byłej (można tak powiedzieć) żonie brakuje Waszych kłótni i wzajemnych pretensji, mimo, że one były jednym z powodów rozkładu małżeństwa. Nie może znieść ciszy i samotności.
Uważam, że nie jesteście sobie obojętni uczuciowo (w pozytywnym sensie), bo decyzja o rozstaniu i wyprowadzka, to nie wyłącznik prądu i jakieś uczucia (wraz z tym, co napisałem przed chwilą) są wciąż istotnym czynnikiem mającym wpływ na zachowanie tej kobiety.

Według mnie, powinieneś sam siebie szczerze zapytać,
co    ch c e sz  zobaczyć w jej zachowaniu (opcje sam określiłeś). Jeśli to ustalisz, idź w tym kierunku.

Pozdrawiam.

7

Odp: Proszę o ocenę zachowań

A może jest tak, że kiedy się starałeś ratować małżeństwo robiłeś to w sposób, który większość kobiet zna i nie znosi... i twoja żona miała xię coraz bardziej dość.

A pewnego dnia dałeś sobie spokój i z desperata, który w nieudolny sposób stara się ratować małżeństwo stałeś się na powrót atrakcyjnym facefem, w którym twoja żona zakochała się kilka lat temu?

Może właśnie to sprawiło, że walnąłeś głową w ścianę i się wreszcie ocknąłeś z tej małżeńskiej dwpresji?

Chcesz to wszystko teraz olać - możesz. Ale czy naprawdę tego chcesz?

8

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Wygórowanych potrzeb i wizji małżeństwa nie miałem (według mnie), jednak zawsze twierdziła że ona nie będzie żoną jaką ja chce. To kobieta z serii zabierz mnie gdzieś, podróże, kup coś ładnego, kupisz - e jednak to nieładne za tanie, nie kupujesz mi kwiatów, jak kupisz - no przecież ja takich nie lubie, nie będę sprzątać ani gotować już się narobiłam i tak w kółko, aż człowiek się gubi w tym wszystkim i boi się cokolwiek zrobic i powiedzieć żeby nie urazić i wywołać kolejnej kłótni. A po kłotni mówi że kocha itp - a ja trzymam to w sobie i mam uraz i  dystans, i tak w kółko.
W czasie kiedy ja się starałem ona już planowała rozwód i tylko czekała na odpowiedni moment - nie dała nam szans, przynajmniej tak mi się wydaję.
Przy rozstaniu usłyszałem w jej gniewie jaką straszną osobą jestem - zabolało, dopiero teraz sam muszę sobie uświadamiać że jednak mam jakieś wartości i ambicje, oraz również że jestem tylko fajnym kompanem na wycieczki - czyli koleżka. Dlatego zastanawiam się czy dalsze takie podchody czyli zabieranie itp coś jej da czy utwierdzi no fajnie do niego zadzwonić i sobie gdzieś pojechać i to wszystko.
Fakt ja jeszcze nie wiem czego chce, jak pisałem miotam się, nie wiem czy coś się zmieni, czy chce do tego wracać. Czy ona się zmieni, czy ja dam radę zmienić się w osobę którą ona chce mieć za męża - nie wiem. Nie miałem nigdy kłopotu z poznaniem kobiet, wejścia w związek, problem jest w utrzymaniu tego związku i podporządkowania się albo nie poznałem jeszcze kobiety dla mnie, albo ja takie kobiety przyciągam które próbuja mi na głowe wejść.

9 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-10-03 12:36:56)

Odp: Proszę o ocenę zachowań
piotrt81 napisał/a:

Wygórowanych potrzeb i wizji małżeństwa nie miałem (według mnie), jednak zawsze twierdziła że ona nie będzie żoną jaką ja chce. To kobieta z serii zabierz mnie gdzieś, podróże, kup coś ładnego, kupisz - e jednak to nieładne za tanie, nie kupujesz mi kwiatów, jak kupisz - no przecież ja takich nie lubie, nie będę sprzątać ani gotować już się narobiłam i tak w kółko, aż człowiek się gubi w tym wszystkim i boi się cokolwiek zrobic i powiedzieć żeby nie urazić i wywołać kolejnej kłótni. A po kłotni mówi że kocha itp - a ja trzymam to w sobie i mam uraz i  dystans, i tak w kółko.
W czasie kiedy ja się starałem ona już planowała rozwód i tylko czekała na odpowiedni moment - nie dała nam szans, przynajmniej tak mi się wydaję.
Przy rozstaniu usłyszałem w jej gniewie jaką straszną osobą jestem - zabolało, dopiero teraz sam muszę sobie uświadamiać że jednak mam jakieś wartości i ambicje, oraz również że jestem tylko fajnym kompanem na wycieczki - czyli koleżka. Dlatego zastanawiam się czy dalsze takie podchody czyli zabieranie itp coś jej da czy utwierdzi no fajnie do niego zadzwonić i sobie gdzieś pojechać i to wszystko.
Fakt ja jeszcze nie wiem czego chce, jak pisałem miotam się, nie wiem czy coś się zmieni, czy chce do tego wracać. Czy ona się zmieni, czy ja dam radę zmienić się w osobę którą ona chce mieć za męża - nie wiem. Nie miałem nigdy kłopotu z poznaniem kobiet, wejścia w związek, problem jest w utrzymaniu tego związku i podporządkowania się albo nie poznałem jeszcze kobiety dla mnie, albo ja takie kobiety przyciągam które próbuja mi na głowe wejść.

z mojej prywatnej praktyki

podobnie to wyglądało,
to że się starałeś ale nie dała szans, najwidoczniej nie przeszedłeś całego etapu big_smile
level nie zaliczony :d

powiedziała Ci że złożyła o rozwód, dostałeś coś, pismo jakieś?? nawet jak dostaniesz, ona pisze pismo i sprawa odkręcona, jedynie co to kasa wywalona w błoto
nie łam się, nie poddawaj
jak macie spieprzoną komunikację, odmienne oczekiwania, wizje, ambicję
warto porozmawiać, wysłuchać, jeśli sami tego nie potraficie zrealizować
to musicie przy pomocy mediatora, skutecznie pomaga w momencie przekazu, jednej strony do drugiej

to wszystko w przypadku gdy chcesz ratować, a nie tylko próbujesz ratować, lub próbowałeś

poza tym jesli dzwoni i mówi Ci że czegoś potrzebuje, doceń to!!!
poza tym do kogo ma dzwonić, wolałbyś żeby kochanek to za Ciebie już robił

nie ma sytuacji nie do okręcenia jeśli obie strony tego chcą

głowa do góry nie pękaj
musisz być facet jak jesteś facet bo ciężko Ci będzie znaleźć odpowiednią kobietę, jak to mówisz która na głowę CI nie będzie chciała wejść

poza tym 4 lata małżeństwa, co to jest to jest dopiero początek, a pewne sprawy się kończą jak się zaczynają jednak obowiązki
nie raz nie dwa są nie mile nie przyjemne, ale są!!!
i tu pole do popisu dla Ciebie, bo nie pitol że biorąc ślub, nie wiedziałeś czego chcesz

w dodatku nie musisz całego tego strumienia, "paplaniny" tak zwanej babskiej brać do siebie, skoncentruj się na tych ważnych komunikatach, bo się chłopie zarypiesz, i dupa będzie zbita tongue

pozdrawiam pozytywnie

10 Ostatnio edytowany przez piotrt81 (2014-10-03 15:23:23)

Odp: Proszę o ocenę zachowań

tak dostałem już pismo, ładnie napisane przez adwokata a w nim wszystko ładnie opisane, każdy żal do mnie, nawet mój adwokat sie powiedzmy "uśmiał" na te żale.
Właśnie ciężko mi się z nią dogadać, na każdy argument który jej nie odpowiada reaguje złościa i poniżaniem mnie. Teściowa próbowała jakoś nas ugadać - zrezygnowała bo wyszła z tego wielka kłótnia, wiem nie powinna się wtrącać ale chciała pomóc. Teraz się do mnie nie odzywa - pewnie zostałem dokładnie objechany tak jak wśród znajomych o czym się dowiedziałem. Ona nie może wytrzymać żeby coś zanegować, dosrać Ci - chyba że poprostu byłem dla niej już wrogiem. Obwiniała mnie za brak jej rozwoju osobistego, pasji itp - wszyskiemu jestem winny ja, bo albo nie dałem kasy albo nie popchnołem w dobrym kierunku. Ten pozew to była ostateczna "kara" dla mnie za moje zachowanie i jak się wyprowadzałem i było mi źle bo zostawiłem miejsce do którego się przyzwyczaiłem, widziałem że czerpie z tego jakąs satysfakcje. Nikogo nie mogłem zapraszać do domu - bo dom jest "jej", nawet rodziny bo się obraziła, znajomych bo źli, chciała odizolować mnie zupełnie od wszystkich. Teraz czuję się lepiej bo kurde mogę ustawić "kwiatka" w tym miejscu gdzie chce, może do mnie kumpel wpaść czy siostra, tam nic nie mogłem bo zaraz kłótnia. Ja też jestem uparty i dlatego kłóciliśmy się często o takie właśnie pierdoły. Tęsknie za tym co było na początku ale czy to by wróciło - wątpie.
Nie wiem jak zachować się w weekend, dążyć do polepszenia relacji, pomagać, czy zrobić swoje, zostawić kopię odpowiedzi na pozew i wyjść.
Jak można osobie która parę dni wcześniej była Twoim największym wrogiem, zmarnowała Ci jakiś okres życia itp proponować po ochłonieciu wspólne wyjazdy, użalać się, nie ogarniam tego, co to jest próba zwrócenia na siebie uwagi, manipulacja,wyrachowanie, taki charakter. A ja mam o tym zapomnieć i "walczyć" w imię tego co kiedyś było.

11

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Myślę, że już wiesz co zrobić.
Na Twoim miejscu odciąłbym się natychmiast i w przyszłości (po rozwodzie) nie pozwolił, by się uwiesiła na mnie "w imię tego, co nas kiedyś łączyło".
Pozdrawiam.

12

Odp: Proszę o ocenę zachowań
piotrt81 napisał/a:

tak dostałem już pismo, ładnie napisane przez adwokata a w nim wszystko ładnie opisane, każdy żal do mnie, nawet mój adwokat sie powiedzmy "uśmiał" na te żale.
Właśnie ciężko mi się z nią dogadać, na każdy argument który jej nie odpowiada reaguje złościa i poniżaniem mnie. Teściowa próbowała jakoś nas ugadać - zrezygnowała bo wyszła z tego wielka kłótnia, wiem nie powinna się wtrącać ale chciała pomóc. Teraz się do mnie nie odzywa - pewnie zostałem dokładnie objechany tak jak wśród znajomych o czym się dowiedziałem. Ona nie może wytrzymać żeby coś zanegować, dosrać Ci - chyba że poprostu byłem dla niej już wrogiem. Obwiniała mnie za brak jej rozwoju osobistego, pasji itp - wszyskiemu jestem winny ja, bo albo nie dałem kasy albo nie popchnołem w dobrym kierunku. Ten pozew to była ostateczna "kara" dla mnie za moje zachowanie i jak się wyprowadzałem i było mi źle bo zostawiłem miejsce do którego się przyzwyczaiłem, widziałem że czerpie z tego jakąs satysfakcje. Nikogo nie mogłem zapraszać do domu - bo dom jest "jej", nawet rodziny bo się obraziła, znajomych bo źli, chciała odizolować mnie zupełnie od wszystkich. Teraz czuję się lepiej bo kurde mogę ustawić "kwiatka" w tym miejscu gdzie chce, może do mnie kumpel wpaść czy siostra, tam nic nie mogłem bo zaraz kłótnia. Ja też jestem uparty i dlatego kłóciliśmy się często o takie właśnie pierdoły. Tęsknie za tym co było na początku ale czy to by wróciło - wątpie.
Nie wiem jak zachować się w weekend, dążyć do polepszenia relacji, pomagać, czy zrobić swoje, zostawić kopię odpowiedzi na pozew i wyjść.
Jak można osobie która parę dni wcześniej była Twoim największym wrogiem, zmarnowała Ci jakiś okres życia itp proponować po ochłonieciu wspólne wyjazdy, użalać się, nie ogarniam tego, co to jest próba zwrócenia na siebie uwagi, manipulacja,wyrachowanie, taki charakter. A ja mam o tym zapomnieć i "walczyć" w imię tego co kiedyś było.

Piotrze, pogubiliście się oboje... "Walczycie" ze sobą o co? - aha, o władzę w związku:-)
Jesteście dorośli czy DOROŚLI?
Jesteście PARTNERAMI?
Każde z was ma prawo do własnej "przestrzeni"?
Co jest wasze "wspólne" ,na czym wam obojgu zależy?
Pomyśl, co jest podstawą dobrej relacji w związku-zwłaszcza małżeńskim?....Tak, SZACUNEK, zaufanie, zrozumienie,troska o dobro partnera, czułosć, pewnie też seks , umiejetność słuchania drugiej osoby,....wybaczania....a także ciągła "praca nad sobą", zainteresowanie partnerem i jego sprawami, odpowiedzialność....
Czy chcesz "pomimo tego kryzysu " być ze swoją żoną czy wolisz odejsć? Odpowiedz znasz tylko ty. Jeżeli ci zależy dalej na żonie to jedynie spokojna rozmowa może byc początkiem poprawy waszej relacji-może potrzebujecie psychoterapety lub coucha do obiektywnego spojrzenia na wasza relację?

13

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Dziękuję za wszystkim za podpowiedzi.
Wiem że tylko ja zadecyduje co z tym dalej robić, im dłużej o tym myślę tym bardziej skłaniam się do wariantu przedstawionego przez Excop.
Ja nie potrafię się z nią dogadać. Jak się porozumieć z osobą która chce coraz więcej, ciągle mało i mało, żaden argument który jest do nie zaakceptowania ona nie przyjmie albo zmienia od razu temat albo wybucha złością. Siedzieć cicho i na wszystko się zgadzać - nie potrafię tak. Zobacze co przyniesie spotkanie, co ma być to będzie.
Przyznaje się że póżniej to już była walka u nas o "dominację", kto ile i co wytrzyma, co nas sprowadziło do tego co się teraz dzieję. Oboje jesteśmy uparci. Mnie ten czas dał dużo i wiele zrozumiałem, jakie wnioski wyciągneła ona, nie wiem czy się dowiem.
Dzięki

14 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-10-03 21:39:15)

Odp: Proszę o ocenę zachowań
piotrt81 napisał/a:

Dziękuję za wszystkim za podpowiedzi.
Wiem że tylko ja zadecyduje co z tym dalej robić, im dłużej o tym myślę tym bardziej skłaniam się do wariantu przedstawionego przez Excop.
Ja nie potrafię się z nią dogadać. Jak się porozumieć z osobą która chce coraz więcej, ciągle mało i mało, żaden argument który jest do nie zaakceptowania ona nie przyjmie albo zmienia od razu temat albo wybucha złością. Siedzieć cicho i na wszystko się zgadzać - nie potrafię tak. Zobacze co przyniesie spotkanie, co ma być to będzie.
Przyznaje się że póżniej to już była walka u nas o "dominację", kto ile i co wytrzyma, co nas sprowadziło do tego co się teraz dzieję. Oboje jesteśmy uparci. Mnie ten czas dał dużo i wiele zrozumiałem, jakie wnioski wyciągneła ona, nie wiem czy się dowiem.
Dzięki

ej stary idziesz na łatwiznę, nic nie piszesz skąd się wzięły te sprzeczki, itd itp
nie wierze że od tak sobie??

uzasadniasz tak naprawdę głupotami,

big_smile

powiem tyle chciałbys partnerkę której było by wszystko obojętne, kiedyś miałem tak jak Ty, co ona znów chce, juz było dobrze, a ta znów

życie nie kończy się na weselu pierścionku, i dzieciaku ewentualnym

a u Ciebie widzę chyba troche tryb towarzyski jeszcze, piszesz ze żona ci zabrania kumpli, rodzeństwa,

no może ona po prostu bardziej dojrzała niż ty
moze ma plany których ty nie pokazujesz że chcesz się podjąć big_smile

life is butal and full of zasadzkas big_smile

15

Odp: Proszę o ocenę zachowań

A mi się wydaje że ten rozwód to z jej strony było takie .-- a masz chamie ja Ci teraz pokaże i dokopie będziesz mnie prosił o powrót. A gdy się okazalo że sobie całkiem dobrze radzisz to nie może z tym żyć.
Odcinanie od rodziny i przyjaciół to żadna dojrzałość.

16

Odp: Proszę o ocenę zachowań

tenniedobry2,

to nie tak że ja  zyje jeszcze życiem towarzyskim, dam Ci przykład z mojego życia.
Kochanie czy moi rodzice mogą wpaść
Nie, nikt obcy nie będzie pałętał się u mnie w domu, Twoi rodzice wpadają tylko się najeść i noc nam nie kupują : wtf?
Kochanie czy mój kumpel może z żoną wpaść na grila
Nie, on to nie wychowany gbur, a ona na Ciebie leci: wtf?
Jak  żyć się pytam?

17

Odp: Proszę o ocenę zachowań
piotrt81 napisał/a:

Witam ,
Małżeństwo 4 lata
potrzebuje rady - kogoś z zewnątrz.
Czekam na rozwód z żoną. Pozew złożyła żona, nie dogadywaliśmy się, częste kłótnie w sumie o pierdoły ale nikt nie chciał ustąpić. Tak naprawdę i ja i żona myśleliśmy już o rozstaniu bo nas to wykańczało, w końcowej fazie postanowiłem coś zmienić, powalczyć ale dawało to odwrotny skutek. Im bardziej ja się starałem tym moja żona miała większe wymagania, było to na zasadzie staraj się mocniej bo jak nie to odejdę, nic jej zadawalało, ciągła krytyka i wręcz nie przyjemne słowa. W końcu dowiedziałem się że jednak złożyła pozew - bez orzekania o winie, za mało się starałem itp. Myślała że zostanę w domu do końca rozwodu, że będę pomagał finansowo i fizycznie.Jednak postanowiłem w ciągu tygodnia się wyprowadzić i tak też zrobiłem, znalazłem mieszkanie, spakowałem rzeczy najbardziej potrzebne i się wyniosłem - nie dałbym rady tkwić w takiej sytuacji. Łączą nas jeszcze sprawy majątkowe co do których będzie ciężko się dogadać - kredyt hipoteczny itp.
Dużo mojej winy w tym rozstaniu, nie okazywałem za dużo uczuć, może nie byłem zbyt rozrzutny itp, ale wiem że nie czułem się również komfortowo i bezpiecznie w tym związku i dobrze wiedziała co zrobić żeby to poprawić - nie zrobiła nic.
Po wyprowadzce postanowiłem zabrać się za rzeczy które zaniedbywałem z powodu jakiejś tej "depresji" małżeńskiej, hobby, sport, zmieniłem pracę.Kontakt zachowałem z żoną ale nie na zasadzie płaczu i błagań, krótko i na temat bez emocji i rozmowie na temat tego co się stało. Nie odzywam się pierwszy jeśli nie muszę, nie piszę smsów - chyba że odpisuje na jej.
Od mojej wyprowadzki mineło około 30 dni, teraz jeszcze żona jakoś tak "dosyć" intensywnie zaczyna się mną interesować, dzwoni, pisze smsy, pyta czy tęsknię, czy żałuję że ją straciłem, z kim i gdzie wychodzę, czy już mam kogoś - czuję że jest zazdrosna. Przy jakimś jej słabym dniu żaliła się że sobie sama nie radzi w tym domu - ale mnie tam nie chciała, byłem wręcz intruzem na końcu.
Teraz zadzwoniła że coś z samochodem który jej zostawiłem - mam przyjechać i naprawić- owszem pojadę i tak muszę jeszcze rzeczy zabrać, samochód naprawię- niestety taki jestem, nie potrafię odmówić, chcę jej pomóc. Powiedziałem że po tym spotkaniu jadę coś obejrzeć w okolicy - chce żebym ją zabrał.
Do końca nie wiem o co jej chodzi, miotam się - gdzieś tam głęboko łudzę się że może coś zrozumiała, ale na "trzeźwo" wiem że to nieprawda, że tylko mnie kontroluje i chce zachować jakąś tam kontrolę do czasu kiedy ona nie znajdzie kogoś i wtedy będzie miała mnie głęboko. Jest dzień kiedy mocno chciałbym żeby obudzić się na starym miejscu, następny dzień jestem zły za słowa i to co mi robiła z głową - miotam się miedzy dwoma życiami, tym które miałem i tym które mnie czeka teraz.Rodzina, znajomi twierdzą żeby olać, zostawić tak jak jest - ja jeszcze nie wiem. Myślę że jednak jeśli coś jeszcze by do mnie czuła to coś by zrobiła, z drugiej strony wiem że jest uparta i raczej pierwsza się nie wychyli.
Poradźcie jak się zachować, zabierać na wycieczki, zachowywać się jakby nigdy nic się nie stało, i tym sposobem dążyć do odbudowania tego co było na początku, czy być oziębły i czekać albo na jej pozytywny gest albo na zakończenie. Jak odczytać jej zachowanie, jednego dnia pisze, dzwoni, da się wyczuć że tęskni, później za dwa dni już inna osoba i tak w kółko.

Prawda jest taka, ze ludzie powinni byc razem TYLKO I WYLACZNIE jesli sie kochaja.
A jesli sie kochaja to nie zachowuja sie tak jak Wy/Ty.
Wedlug mnie: szkoda czasu na ta "popsuta rybe".
Idz smialo w swiat, znajdz milosc swojego zycia, badz naprawde szczesliwy smile
Tego Ci szczerze zycze smile
Powodzenia.

PS. Nie boj sie zmian, one wcale nie sa zle smile

.

18

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Witam ,

podsumowując spotkanie i info dla innych którzy mają podobne problemy. Scenariusz się powtórzył jak w wielu innaych wątkach.
Nic się nie zmieniło, nadal jestem najgorszy itp, żadnego powrotu nie będzie, nie pytałem o nic - da się wyczuć kiedy ktoś ma Cię głeboko. Zrobiłem co miałem zrobić, samochód, zakupy itp - nawet dziękuję nie usłyszałem.
Generalnie teraz chodzi o kasę i sprawy majątkowe, żali się że sobie nie radzi w kwestiach finansowych i głownie o to chodziło. Żebym pomógł przez zimę i odstąpił od pewnych ustaleń - oczywiście na moją niekorzyść no bo ona taka biedna a ja pławie się w "luksusach".
Uzyskała to co chciała, zaspokoiła swoją ciekawość, upewniła się nadal ma mnie w "garsci" , że mi jeszcze zależy na niej. Oczywiście po jej "rozklejeniu" ja zmiękłem i że jej pomogę itp, przyjechałem do domu i pisałem smsy - heh już nie odpisała jak robiła to wcześniej.
Dopiero dzisiaj się zrozumiałem  że dałem się złapać, muszę się odciąć bo zwariuję w końcu i nigdy nie ruszę do przodu.

Pozdr

19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-05 16:58:43)

Odp: Proszę o ocenę zachowań

Twoja żona to księżniczka. Tu pasuje jak ulał zdanie "Miej [wulgaryzm] a będzie ci dane" ja mówił Piotr Żyła smile

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę o ocenę zachowań

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026