Jesteśmy ze sobą krótko bo niecałe 7 miesięcy, ale nasz związek przemienił się w pole bitwy. Mój partner non stop mnie okłamuje nawet w najgłupszych sprawach. Ostatnio popsuł mu się telefon i zaproponowałam że dam mu swój stary, którego obecnie nie używam. I zapisały się na nim wiadomości co prawda w folderze usunięte, ale je zobaczyłam. Pisał z koleżanką, ja nie mam nic przeciwko, ma prawo mieć koleżanki. Ale czemu te wiadomości usuwa? Na początku naszej znajomości przynosił mi grafik (musiał zmienić pracę i pracuje na 3 zmiany) i pokazywał kiedy możemy się zobaczyć, ale od kilku miesięcy przestał, ja nie wspominałam o tym, bo nawet o tym nie myślałam. Ale doszło do tego, że nie mogłam nic zaplanować na kolejne dni, bo nie wiedziałam jak pracuje, więc powiedziałam żeby zaczął go przynosić znowu, na co on zareagował nerwowo, że mu nie ufam, nie wierzę, ma tego dosyć itp. Ale wyjaśniłam o co chodzi więc przyniósł i co się okazało. Mówił że np w środę ma do pracy, na noc, a ja na grafiku odkrywam że ma wolne. Nie mieszkamy razem, nie kontroluję go, więc skoro mówi że pracuje, to znaczy że pracuje. A tu taka niespodzianka. Tak jest po każdym kłamstwie na którym go przyłapię. Dochodzi między nami do spięć, ostatnio coraz częściej. Nie wiem czy on kogoś ma, przecież nie będę go szpiegować, po sytuacji z telefonem choć to głupie, zaczęłam raz na jakiś czas zaglądać ale nie znalazłam już nic. Rozmowa nam nie wychodzi, bo albo jego śmieszą moje słowa, albo się wkurza i stwierdza że ma mnie dosyć. Nie wiem czy przesadzam, bo potrafię się czepiać o te kłamstwa. Ale nie wiedze sensu w tym związku..Zastanawiam się nad rozstaniem, bo dosyć jak na razie tego wszystkiego mam ja...
Podobne tematy
Możliwe, że poznał kogoś i stąd te kłamstwa.
ja bym radziła szczerą, długą rozmowę i twarde fakty.
Na pewno kogoś poznał. Matko. Dlaczego ludzie są takimi tchórzami....... Kawa na ławę i tyle.
Jezeli klamie to mysle, ze nie oznacza to niczego dobrego. Ja bym postawila sprawe na ostrzu noza. Zaplanowalabym sobie mily wieczor z kolezankami i nie spotykala sie conajmniej tydzien czasu. Moze potrzebuje poczuc jak to jest bez Ciebie.
Jeśli na tym etapie związku pojawiają się notoryczne kłamstewka, nerwy z byle powodu, kłótnie, to w moim odczuciu nie ma to sensu. Straciłaś zaufanie, odbudować je nie będzie łatwo, a Twój partner nawet nie zamierza nad tym pracować. Odnoszę też wrażenie, że robi z Ciebie idiotkę. Pokazuje grafik, a za chwilę mówi co innego.
Zastanawia mnie też rodzaj ataku na Ciebie, gdy wspomniałaś, o tym że chciałabyś mieć wgląd w grafik <kiedyś problemu nie było z tego co piszesz>. Skąd ta drażliwość? Według mnie stąd, że ma coś na sumieniu.
Mnie ta cała sytuacja nie za dobrze wygląda...
Tylko ja go teraz sprawdzić? Rozmawiałam z nim po raz kolejny, on twierdzi że kocha mnie ponad życie, że nie robi nic złego i che żebym mu zaufała, ale jak stwierdził drażnią go moje 'chore wymysły' że kogoś ma na boku. Nie widzę żeby zmienił się w stosunku do mnie, nie jest chłodniejszy, jesteśmy ze sobą blisko. Komplementuje, przytula, w łóżku jest wciąż tak samo dobrze. Ale np. dzień chłopaka spędziliśmy osobno, właśnie przez taką kłótnie, mimo że dzwoniłam do niego i chciała się spotkać nie dobierał, twierdził że pomagał koledze w wyprowadzce. Naciągane to dla mnie wszystko. Powiedziałam mu, że jest dorosły i nie mam wpływu na jego uczucia, więc jeśli poznał kogoś to niech się zwiąże z tamtą osobą a mi da szczęśliwie żyć, na co odpowiedział że : widzę że to Ty mnie nie kochasz. I teraz dzień w dzień pyta czy go kocham. Nie wiem czy to ja przesadzam z tym wszystkim, czy nie za bardzo się czepiam...
Według mnie nie przesadzasz, a chłopak sprytnie Tobą manipuluje. ![]()
Manipuluje? hm tylko w jakim celu? Skoro otwarcie mu mówię, że jeśli jest jakaś niech do niej idzie. Odpowiedział mi na to, żebym mu zaufała w końcu bo on nic złego nie robi. Nie rozumiem jego zachowań, do kłamstw dochodzą jeszcze inne sprawy, jego znajomi. Poznałam co prawda dwóch jego kolegów- z którymi pracuje i często się widuje poza pracą. Znam co prawda jego znajomych spoza pracy, ale nie utrzymujemy ze sobą kontaktów. On mnie nigdzie nie zabiera, tzn dzwoni jego kumpel, z którym pracuje i mówi, że zaprasza go na pępkowe do siebie, a skoro do siebie to sądzę że będzie przy nim jego partnerka. Na co mój oznajmia mi że idzie sam. Na imieniny do kuzynki idzie sam. Ja rozumiem wszystko, ale w czym ja bym tam przeszkadzała? Dobra okazja do poznania reszty jego znajomych. Do dziś nie wiem czy był i nigdy się nie dowiem. Może to właśnie w pracy ma jakąś kobietę o której wszyscy wiedzą, dlatego ukrywa mnie przed nimi. Bo niby każdy wie że jesteśmy razem, ale może on mówi że to nic poważnego. A mnie się najzwyczajniej w świecie nie chce bawić w taką dziecinadę. Zastanawiałam się żeby przejść się tam i zrobić mu niespodziankę, ale nie chcę się błaźnić. Może jakiś mężczyzna się wypowie. Nie chcę popadać w paranoję.