netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

5 odpowiedzi3 934 wyświetleniazałożony przez michal6277, 26.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

Witam,
Moja sytuacja wygląda nastepująco...

Na początku lipca rozstaliśmy się wspólnie z moją dziewczyną po prawie 3 latach związku tak nagle bez żadnych przemyśleń i wgl... Rozstaliśmy się można powiedzieć w dosłownie kilka dni... Sami z nią zdajemy sobie sprawę, że stało się to za szybko... Nasz związek był bardzo szczęśliwy i nie uważam o tym tylko ja, ale i nasi znajomi i ona sama... Ile razy wspominała mi już po rozstaniu, że byłem wspaniałym chłopakiem, mieliśmy do siebie zaufanie na maxa i naprawdę byliśmy szczęśliwą parą, mimo że w czasie naszego związku wyjeżdżała za granicę ( około 6 miesięcy podczas związku) ale zawsze dawaliśmy sobie radę ze wszystkim, wspieraliśmy się, myślę że byliśmy dość dobraną parą.
Natomiast o mojej dziewczynie. Jest osobą o bardzo silnej psychice, charakterze. Jest strasznie uparta, rzadko kiedy liczy się z kogoś zdaniem... Jest bardzo odważna, towarzyską i grzeczną osobą. Przy czym jest też bardzo inteligentna. Dużo w swoim życiu przeszła...
Wracając do tematu rozstania, wszystko wyglądało następująco...
Po jej ostatnim powrocie z zagranicy około rok temu (wyjazd około 2miesiace) bardzo nas zbliżył do siebie, byliśmy szczęśliwi. Do stycznia tego roku, gdzie coś zaczęło się nagle psuć, nie było żadnych symptomów dlaczego po prostu coś zaczęło się dziać nieciekawgo z naszą relacją, przeprowadziliśmy rozmowę, że damy sobie czas do jej kolejnego wyjazdu czyli sierpień tego roku.
W maju skończyła szkołę, wszystko było w porządku byliśmy szczęśliwi. W czerwcu zaczęło się walić wszystko, nie mieliśmy nagle czasu dla siebie, mało się spotykaliśmy, ale nie kłóciliśmy sie za często po prostu mieliśmy kryzys. Pod koniec czerwca dostałem pierwsza informacje od niej że ma wątpliwości, jednak ja tego nie potraktowałem chyba zbyt powaznie. Po jej wiadomości gdzie napisała już że nie wie czy zawsze bedziemy razem, ale chciałaby mieć zawsze ze mną dobry kontakt bo uważa mnie za wspaniałego chłopaka, ja napisałem że jest dla mnie wszystkim i ją kocham z całego serca i nie wyobrażam sobie życia bez niej i że nawet niech tak nie mówi. Ona powiedziała że mam nie zwracać na tą wiadomość uwagi, że to może ma jakiegoś doła w ten dzień i tyle, temat się zakończył.
Przyszedł lipiec, miesiąc największych zmian i rozstania... Na początku lipca byliśmy ze znajomymi na wakacjach na weekend. Było świetnie, sielanka, dużo czasu spedzałem z Nią, wyjazd był bardzo udany. Nawaliłem tylko w jeden dzień gdzie opiłem się z kolegami i zachowywałem bardzo nieodpowiednie, ale żałowałem tego i szczerze ze to przeprosiłem...
Gdy wróciliśmy jeszcze następnego dnia (poniedziałek) pisaliśmy razem, i było wszystko miedzy nami w porządku. Nastepnego dnia nie wiem co się stało, ale nagle przez 3 dni mieliśmy ciszę między sobą, bez żadnego powodu... NIe wytrzymałem i w piątek postanowiłem zrobić jej niespodziankę i przyjechałem wcześniej zanim wróicła z pracy z kwiatami i miła niespodzianką dla niej, natomiast jak ona wróciła to powiedziała że dziekuje za kwiaty ale chyba musimy poważnie porozmawiać bo ma watpliwosci co do naszego zwiazku i nie wie czy to jest to. Mówiła, że czegoś jej brakuje, że jestem świetnym facetem, ale chce przerwy...
Spytałem się czy z kimś pisze i przyznała się że pisze z kolegą z byłej klasy... Do mnie nie umiało to dotrzeć bo tak strasznie jej ufałem, pozwalałem na wszystko mogła jeżdzić na imprezy, ona zreszta mi też ufała... Bardzo mnie to zabolało bo poczułem że ją stracę... W weekend popłynałem w melanż, chciałem odreagować... W niedzielę postanowiłem że sie nie spotkamy i tak jak sobie życzyła zrobimy przerwę i przemyślimy wszystko... W środę dostałem od niej telefon że w czwartek wyjeżdza do Holandii bez żadnej rozmowy nic po prostu wyjeżdża bo nie ma ani dla kogo tu zostać i tylko będziemy się męczyć. Wieczorem się spotkaliśmy, wspominaliśmy cały nasz związek, płakała ja niestety nie uroniłem łzy, ogólnie wydaje mi się że niestety nie zależało mi za bardzo mimo wszystko... Podczas tego spotkania okazało sie że spotkała się z tamtym chłopakiem i przytulała czy cos takiego ja się wsciekłem, ona przepraszała mnie pół nocy mówiła że powiedziała mu że nigdy nie będą razem i było jej smutno dlatego chciała się przytulić, ale ja tak się zawiodłem że wgl nie chciałem tego słuchać... Nastepnego dnia wyjechała, po jej wyjezdzie po paru dniach mieliśmy jeszcze jakiś kontakt ale to było tylko głównie wykłócanie się o tego drugiego chłopaka, bo  nie mogłem tego znieść i próbowałem ją skłonić do odbudowania naszej relacji ale ona nie dawała mi żadnych nadzei... I postanowiłem że zerwiemy kontakt na końcu lipca, chciałem dać nam czas, zobaczyć czy zatęsknimy do siebie czy jest sens wgl cokolwiek budować na nowo... Była cisza przez ponad miesiąc, wiedziałem cały czas że pisze z tamtym chłopakiem co mnie przybijało coraz bardziej bo czułem że ją stracę i tak się też stało... Jeszcze miedzy czasie miałem spotkanie z tym chłopakiem na którym mu dość wszystko wygarnałem, ale nie było żadnej bójki... Na poczatku września napisałem, ale nasza rozmowa wgl do niczego nie prowadziła, było zwyczaje rozmawianie o codzienności co tam u niej i u mnie, bardzo długie wiadomości, ale nic wiecej, po czym znów zawaliłem, bo dowiedziałem się że już zastanawia się czy byc z tamtym chłopakiem itd i ja znów nie utrzymałem nerwów i napisałem że to koniec, że straciła mnie i znów była kłótnia... Ona powiedziała że się nie starałem wgl, nie walczyłem, pozwoliłem jej odejść wyjechać zapomnieć, nic nie zrobiłem, nie pokazałem że mi zalezy i przez to straciłem ją dla tamtego chłopaka... Po kilku dniach poczułem wyrzuty sumienia i napisałem, przeprosiłem za wszystko za to jak się zachowywałem i za wszystkie złe słowa co powiedziałem o niej... Ona można powiedzieć że przyjeła moje przeprosiny, wszystko zaczęliśmy sobie wyjaśniac, jak to było, i stwierdziliśmy że wina leżała po obu stronach, chociaż ja tak do konca nie uważam... Powiedziała mi że bardzo mnie szanuje i po raz kolejny że jestem świetnym facetem, ale w ostatnie 2 miesiace byłem całkowicie innym człowiekem, że nie wie kto na mnie tak źle wpływał, ale byłem inny. Ja ją też bardzo szanuję bo naprawdę byliśmy w świetnym zwiazku, dała mi bardzo dużo miłości i życzyłem jej szczęscia... Choć w głebi duszy chciciałbym żeby wróciła do mnie,.Uświadomiła mi że straciłem ją po raz kolejny i choć nie wie, ale prawdopodobnie będzie z tamtym chłopakiem jak wróci, a ma wrócic w pazdzierniku... Ja zacząłem wszystkiego załować, ze sie nie starałem, i teraz pisze do niej, staram się nawiązac kontakt rozmawiać, ale nie widzę żeby ona też tego chciała, nie ciągnie rozmowy, odpisuje oschle i tyle...

Dużo mnie te rozstanie nauczyło, dużo się zmieniło w moim życiu, jak z nią byłem to cwiczyłem na siłowni, teraz całe moje zycie to jest tylko i wylacznie sport, rano wstaje biegam, po pracy cwiczę, staram się zmienić dla siebie i pokazać sobie że dam radę.
Wiem że jeśli wrócilibyśmy do siebie bardzo zadbałbym o nasz zwiazek, poświęciłbym mu się w całości i moje życie miałoby całkowicie inne priorytety niż dotychczas...

I tu pytanie do Was, czy mam i czy jest sens o cokolwiek walczyć? Czy nie lepiej dać sobie spokój i spróbować budować życie na nowo, ale kocham ją i bardzo mi na niej zależy i nie chcę zostawić tego bez walki, ale opadają mi siły i już nie wiem co mam zrobić... Jestem chłopakiem który łatwo się poddaje... Proszę Was o poradę, z góry dzięki za wszystkie odpowiedzi smile

2

Odp: Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

Przepraszam, że wszystko jest napisane tak chaotycznie, ale jestem zdenerwowany i zbytnio nie panuję nad emocjami...

3

Odp: Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

o jej.naprawde dlugie.
czas pokaże-jak cie kocha to bedzie stala pod twoimi oknami i nie da ci zniknac. a jezeli nie kocha, to chocbys sie zexxxł to nic nie poradzisz.

4

Odp: Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

Napisze Ci to samo co nokia, jak ma wrócić to wróci, a Ty przestań błagać, uganiać się, najlepiej zerwij kontakt będzie Cie mniej męczył fakt że gada z innym, zmieniaj się dla siebie i układaj powoli nowe życie.  Gdyby była całkiem w porządku wobec Ciebie to by nie wyszła sytuacja taka jaka wyszła z innym, po prostu jest niezdecydowana i nie wie czego chce jeszcze tak na prawdę...

5

Odp: Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

Witam.mozna wiedziec jak to wszystko sie skonczylo ? odpusciles ? czy dalej walczysz ?:)

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć o byłą dziewczynę po takiej historii?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026