netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Smutek zal :( problem tylko w kim

53 odpowiedzi7 187 wyświetleńzałożony przez zamyslonaxx, 21.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Smutek zal :( problem tylko w kim

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

1

Temat: Smutek zal :( problem tylko w kim

Hey witajcie Kobietki jestem tu Nowa i czytam czytam i czytam alee juz postanowilam i ja cos napisac wyslucham wszystkiego a nawet krytyki na moj temat choc nie powiem ze podnosi mnie krytyka na duchu jak w sumie kazdego.Opowiem Wam chociaz czesc tego co przeszlam Ja In_ka kattyen i kilkoro innych poczytalam Wasze posty nie do konca bo juz mnie korcilo by opisac swoje zycie. i Mam iskierke nadziei ze ktos z was tez otworzy mi troche oczy co mam dalej robic bo moze rzeczewiscie w tym wszystkim nie Moj Maz jeste winny tylko Sama Ja. A wiec:
Jestesmy po Slubie 10 lat lacznie razem z 13. Poki zaczelismy byc  z Moim Mezem bylam w zwiazku nie spodziewalam sie ze Moj Maz jest we mnie zakochany nigdy tego nie okazal az pewnego dnai gdzie na malej imprezie zauwazylam ze cos knuje cos tak czesto kombinuje bysmy byli razem jego towarzystwo i moje a to piwko a to spacerki i tak o to sie zaczelo pewnego dnia wolalam byc z nim jak z facetem z ktorym bylam juz ze 4 lata podobalo mi sie jego opanowanie jego inteligencja spokoj. Rodzice bardzo zaakceptali mojego juz teraz Meza wiec jak to musi byc on Moj. przychodzil coraz czesciej wszedzie razem d oszkoly razem na spacery razem och i ach. Az pwnego dnia jak jzu sie zeszlismy bardziej poznalismy powstawaly klotnie jak czytam to widze ze popelnialam podobne bledy jak i u autorek nie ktorych postwo wyganialam go do domu zeby sobie szedl a za chwile wisialam na tel lub ryczalam jak bubr bo on nie odbieral tel az w koncu wyszlami polecialam do jego domu by spotkac sie z nim by byc przy nim a tak przeciez mnie wkurzyl a o co chodzilo jak do dzis o to ze nie mowi ze kocha  o to ze ktos mi ublizyl on nie reagowal o to ze malo mnie tulli dlaczego nie robi wlasni etego co ja chce.no i zaraz byla tam jakas zgoda powtarzalo sie to nie raz. Przyszedl dzien ze zaszlam w ciaze rodzice slub musicie wziac no ba chcialam nic mnie nie interesowalo wszystko zrobili rodzice moi rodzice niczym sie nie musialam martwic tylko tym by dziecko zdrowe ur nerwow troche mialam (sytuacje w domu) oj dzialo sie to tez dluga hostoria jesli bd to wazne opisze ja ) lezalam w wszpitalu na podtrzymaniu bo moja rodzina wiecznie cos do mnie miala pomimo z zrobili nam slub zawsze mnei nie lubili tak mysle do dzis ja im rpzeszkadzam jestem jedyna corka i mam 4 braci.ja dostawalam po buzi moj maz patrzyl ja zostawalam tak i owaka moj maz sluchal nigdy nie stanal w mojej obronie no bo poco a ja tak chcialam czuc ze moge na niego liczyc ze to on stanie w mojej obronie ze t ojemu sie wyplacze w ramione oj nigdy tego nie mialam i do dzis nie mam kto kolwiek by mnie zeszmacil on stoi obok i slucha smutne on slyszal jak mowia do mnie szmata dziwka kur pusta tempa i wiele innych najgorsza czarna  owca w rodzinie dla osob nie ktorych tez podla i beee a on niic nic nic ( ja bym nigdy nie pozwolila by ktos zle slowo na niego powiedzial ale ja to ja ) urodzilam dzicko do momentu bylo dobrze zaczynal wychodzi pic pop racy tel nie odbieram na szczescie nie czesto ale bywalo tak ze wracam aj go bilam za to po glowie drapalam on nie oddal. jakis czas pozniej zmarla jego mama (tata juz nie zyl) z ktora nie mielismy konatktu bo moja rodzina na to nie pozwolila skoro nie interesowali sie nim wczesniej niech nie interesuja sie i teraz akceptowalam ten uklad bo moja matka tak pow to bylo ok wszystko bylo dobre co pow matka i ojciec on nigdy nie negowal nic.matka jego zmarla on wracal tylko komp praca pozniej wyjechac musial zostalam z tym wyrzutami z tym wszystkim jak moglam nie tolerowac nie lubic jego mamy to taka dobra kobieta  a ja nawet nie  zezwalam by dziecko moje ja widzialo i jego rodzine rowniez on obrywal za wszystkie moje slabosci.czulam sie slaba chyba rpzez to ze ze wszystkim bylam sama nigdy ze mna nie rozmawialam nigdy raczej nawet nie tulil jak plakalam mowil ze czeg orycze a za matka jak plakal to nikt nie widzial ja wtedy jeszcze noe bralam tak tego do sercaz biegiem czasu doroslam do tego ze bylam podla wtedy gdy on potrzebowal mnie ja jeszcze mialam pretensje do niego czemu taki jest ze nie widzi nas . Doprowadzalam go do takiej furi ze walil rekami w skrzynk iw sciany w segment by sie wyzycby nie uderzyc mnie. a ja dalej go denerwowalam nie powiem ze bylo to spowodowane tez alkoholem. oj mija ze dwa lata sytuacje powracaja ja nadal czuje sie sama smutna on nie tuli nadal nie caluje nie kochamy sie nic a jesli juz to raz na dwa miesiace i to takie jak bysmy mieli zamkniete oczy i nie widzieli siebie tylko spelnili potrzebe a raczej  jego potrzebe ja jakos nigdy tego nie chcialam i do dzis nie czuje potrzeby kochania sie nie wiem czy to te normalne majac 29 lat .Pewnego pieknego dnia poznalam czlowiek ktory jednym slowiem bardzo chcial byc zemna dbal o mnie tuli chwalil jak sie widywalismy na poczatk urzadko pozniej cora czesciej jaka ja bylam dumna ze on tak pieknieo mnie mowi ze ja umiem gotowac ze umiem dbac o dom jestem mila usmiechnieta mam piekne oczy piekna figure i wiele wiele zalet w kolko mi to mowil w kolko chcial byc przy mnie w kolko chcial mnnie calowac tulic nie pozwalam an to jak bylam trzezwa jak wypilam pozwalam na prawie wszystko a jaka bylam szczesliwa a jak trzezwaialam plakalam plakalam plakalam.i wtedy chcialam byc przy mezu a on wiedza cze cos jest nie tak wychodzic zaczelan na cale dnie na noce juz pozniej a on nadal nic nic mu nie przeszkadzalo ze wracam na wlk kacu pozniej w kacie placze kiedys nawet pow na lozu smierci ci cos powiem to moje wyrzutu byly ale dawalam mu do zrozumienia jak  cie zdradze co zrobisz a jak bym sie z kims calowala co zrobisz on nic kompletnie zadnej odpowiedzii. i trwalo to dosc dlugo nie chcialam juz wracam d odomu a ze pracowac zaczelam mialam swoja kase to robilam z nia co chcialam jego tez mialam keiidys pozniej juz zalozyl sobie konto oddzielne i nie mam do niego dostepu nic a nic nie wiem o jego dochodach do dzis.co placi za co a jak mowie ze cos trzeba mowi skad ci wezme . a a z marnego tysiaka utrzymac musze dwoej dzieci i zarcie na caly meisiac oplaty szkolne pczy wczesnej przedszkolne,ale ja musze miec tylko jak kupie buty o jedna pare za duzo czy bluzke to na co ci to masz tego albo dzieciom tak sam toc maja,.no i mijaja nastepne lata  nadal nie czuje ze mam Meza ktory mnie KOCHA ktory mnie przytuli ktory da mi bezpieczenstwo. Okazuje sie ze jestem w ciazy ktora poronilam znim oczewiscie nic sie nie zmienia fakt przychodzi do szpitala dba zebym miala buleczke soczek itp ale nic poza tym a ja placze i za tym co sie stalo i wracaja wspomnienia toc nie dawno cieszylam sie w ramionach innego faceta a teraz jest moj maz ze mna ktory mimo wszystko nawet nie przytuli.przez te lata malzenstwa malo kiedy przytuli pocalowal ocewiscie mowiac ze ja jestem jaka dziwna bo sie zmienilam tak zmienilam sie na gorsze bo chcialam byc Kochana  czuc ze mam kogos na kogo moge liczyc kto mnie wesprze .... kto pokaze ze jestem wazna chcoaiz dla niego bo nikt mi nigdy nie dal tej szansy czuc sie kochana bezpieczna i wspierana.nikt

2

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Zaczne kolejna odp bo boje sie ze mnei nie przeczytacie tak duzo pisze.
No i od tamtej pory mija troche czasu wracam d osiebie samopoczucie ok ale Nadal jestem ze wszystkim sama praca dom dzieci maz wraca wszystko na stole zakupy zrobione talerze pelne gary pomyte ja zawsze na wszystko musialam miec czas.A on wracal i jak mu sie chcial oto cos zrobil ale oczewiscie to co on ma  wplanach nigdy to co ja nigdzie nie wyjezdzalismy a raczej wiecznie brakowalo kasy zero organizacji moze gdybym ja cos zorganizowala to bylo by ok ale oczewisxice on by czekal na gotowe bo jak to on mowi bo wiem ze ty dasz rade jasne pokazalam to nie raz ze z kazdej sytuacji znajde wyjscie czy dzieci czy choroby czy finanse czy problemy zyciowe ja dam rade ale nigdy nie zapytal jak sie czuje nigdy nie porozmawial a jak byl alkohol byly tylko wyrzuty lzy i nerwy klotnie bicie ja bilam go po twarzy wszedzie on lapal mnie mocno za rece wyzywajac od szma.. kur*** i tym podobne wczesniej tego nie robil w koncu miarka sie przebrala tylko zawsze zastanawiam sie dlaczego nigdy nie widzial ze mam problem dlaczego jak nie wracalam  d o domu nic nie martwil sie nie mowil co robie czemu to robie co mi jest co sie dzieje milczal albo pol dnia cisza pozniej juz ok ja udawalam ze jest wszystko ok dobra zone a on jak gdyby nigdy nic nie wazne ze moze kogos mam . ze pije ze placze to bylo nie istotne.zawsze mowilam ze nie dlugo wroce ale nie wracalam jak dzwonil gdzie jestem wylaczalam tel bo te jego gdzie jestem bylo tylko tak powiedziane by mnei spr nic wiecej bo nic wiecej procz tego nie robil pozniej juz przestal dzwonic spal jak wracalam wystraszyl sie i  wkurzyl pewnego dnia jak nie wrocilam wtedy gdy pwiein isc do pracy a mnie nie ma spoznil sie och jej co ja narobilam jak on mogl sie spoznic do pracy tam musi byc pkt tam musi byc mily i kochany dla kolzanek nawet pomagac smiac sie milo o nich mowic ich imiona do dzis jak wypowiada to z radoscia i zdrobniale.dobra lece dalej mijaja kolejne jakies dwa lata znajduja prace on pracuje caly czas ja zmieniam prace otoczenie mieszkanie zmieniam sie ja a pzynajmnie chce nie udaje mi sie poznaje nowe towarzystwo znowu wychodze na noce imprezowac jak to odmowie kolezankom pytania padaja  a maz two jto nic nie mowi ze ty tak wychodzisz czesto a ja nie no bo nie mowil siedzial przed komputerem juz calkowice przestaismy prawie ze soba rozmawiac bo on umial tylko jak wypil jak sie nie daj bog odezwalam by wygadywac jaka to ja jestem on jest swiety a ja nie moge wychodzic aj nie moge pic bo mi odbija ja mam siedziec  w domu.a tak nigdy nie raczej nie reagowal nie bral d ogloowy ze kolejny raz moge kogos spotkac a mowilam to nie raz ze wezmy rozwod nie pasujemy do siebie nie kochamy sie ponoc Maz mowi ze kocha ale juz inaczej bo dzieci sa wazniejsze najwazniejsze juz teraz . za kazdym razme gdy szlam na impreze wiele razy kogos spotykalam nawet calowalam wracalam jak gdyby nigdy nic do domu wyrzuty mialam jak byly % pozniej juz odchodzilo mowilam wiecej nigdzie nie ide nie spotkam sie z nikim. nie bd pic ale ciagle czulam sie ze wszystkim sama nie raz z bezsilnosci plakalam chcialam pociac sie chcialam nie zyc ale przeciez mam dziecko wteyd jeszcze dziecko teraz mam dwoje. wiedzial ze chce sobie zrobic krzywde i tak sie nie zmienil nadal byl zimny oschly nawet w lozku zawsze patrzyl i patrzy by bylo jemu dobrze a ja to kloda lezaca. nawet mnie nie caluje nawet mnie nie glaszcze .kiedys i tak do dzis nasze wspolzycia wyciagaly sie do coraz dluzszych meisiecy potrafilismy nie kochac sie 4m nawet dlatego szukalam inngo faceta oczewiscie nie po trzezwemu.o tamci calowali mnie z checia a maz bo musialam sie prosic.do dzis nie caluje mnie i kochamy sie raz na dwa m no szybciej jak kiedys aleeee mimot to mlodzi jestesmy a wydaje mi sie ze zyjemy jak obcy ludzie  troche przeskocze na terazniejsc bo jzu reka boli. Kiedy ur sie drugie dziecko oczewiscie jakies pol roku po moich ekscesach z innym facetem ktorego bardzo chcialam a on sie na tylko bawil wiedzac ze ja potrzebuje ciepla milosci wsparcia pocalunku i seksu powrocil do swojej kobiety a ja zostalam z tym sama z jeszcze wiekszymu wyrzutami mialam dosc siebie mialam dosc brzydzilam sie siebie ale nadal z tym wszystkim sama. minelo pare miesiecy sytuacj a jakby sie zmienila no ja nie wychozilam nigdzie bylam posluszna mezowi wteyd bylo ok chcielismy oboje dziecko nie wiem co on myslal ale ja mysle ze chcialam tego by zapomniec o wszystkim wierzac ze bd tylko lepiej ze dziecko ur zmieni sie wszystko niestety do czasu bylo ok/ poki bylam w domu z dzieckiem nie moglam przeciez zostawic karmionego dziecka piersia on byl szczesliwy ja w domu gary sprzatanie malo dziecko starsze wszystko zadbane upilnowane jak zawsze ja oczewiscie wspaniala zona bo jestem w domu ale nadal ani calusa ani przytulenia nic ani rozmowy porzadnej myslalam ze juz ne wroce to sytuacji jakie byly. wrocily jak tylko on zaczla imprezowac wracal pozno bardzo a ja z maym dzieckiem w domu zal lzy czemu go nie ma boje sie o niego czemu on mi to robi wyzywam go przez tel sms bo nie odbiera tel popelnia bledy moej a moze mnei zdradzi a moze zajeb*** sie bawi ja kon moze dziecko male mamy w domku nie moglam nawet oka zmruzyc ale juz lap nie wyciagalam tylko go wyzywalam. nie odzywalam sie plakalam w kolko wiedzac ze pewnie robi to co ja . sytuacje sie powtarzaly wkoncu dziecko juz podroslo ja wyszlam zrobic mu na zlosc pow mu to w twarz zrobieci na zlosc ide sie pobawic potanczyc z kolegami ty tez sie swietnie bawiles poszlam wrocilam nad ranem z wyrzutami ze zostawilam dziecko jak moglam ale jemu sie odgryzlam on ran owyszedl i nie wracal ja pczewsice wydzwanialam proszac wroc d odomu porozmawiamy wkincu po prawie 10 latach rozmawiamy mowue mu nie popelniaj moich bledow wiesz ze ja robilam t osamo ale ja sie przyznawlama ze robie zle mialam wyrzutu a on mowi ja nie zrobilam nie mam wyrzutow nigdy ich nie mial i nie on uwaza wszystko ze nie ma problemu to tylko ja wew wszystkim widze problem ze koleznak idzwonai do niego problem robie ze ladnie o nich mowi problem robie bo zazdrons ajeste chora ta twoaj zazdrosc no tak ale mowie ciesz zeis ze ja mam a ty nie masz wcale.koplezank idzwonia on gotowy leciec do pracy i zrobic za nich robote i mowie mu ona sa wazniejsze jak ja spier do nich a on bo one na mnei nie krzycza no ba bo z nim nie zyja.pow wtedy wszystko czas rozlozyc karty czeg ood  zycia chcemy jak on sobie to wyobraza chcial dziecko ja chcialam sie zmienic myslalam ze jestem dobra nadal gary obowiazki wszystko na mojej glowie ale juz tak nie krzyczalam nie wychodzilam na wiecej niz 2 godizny ale powiedzial mi ze jestem jeszcze gorsza bo bardziej agresywna no po alk zapewne wyprowazil mnie z rownowagi zlapalam go tak jakos ktoregos dnia on mi prawie wykrecil palca prawie go polapa ja go podrapalam nienawidzilam skurw*** wtedy ale mimo to jestesmy razem.Odkad ne wychodzi prawie nigdzie stoje w kuchnisprzatam zajmuej sie dziecmi nie mam kolezanek zajmuje sie tylko dziecmi domem nie mam rodziny bo kazdy mowi ze jestem be bo czaem mowie co mysle a ja nie moge mowic co mysle bo mowie zle jest jemu dobrze ale nie mi no moze lepiej ze nie spotykam sie z nikim to lzej na sercu ale nadal nie tuli nie caluje jestem bo jestem a kiedy cos mowie np stesknilam sie za toba no i dobrze a ty pewnie tez a on wcale.jeszcze dodam ze rpzez te 10 lat moze ze 2 razy bylismy gdzies razem kazde z nas chodzi oddzielnie bo mamy inne towarzystwo i nie mamyz kim dzieco zostawic . bylismy raz na imprezce rodzinnej to tak bratowa obracal ze nigdy mnie tak nie obracal a ja siedzialam pozniej mi mowi bo ty siedzisz no skoro on woli sie bawic z innymi ( bratowa to nei rodzina) moim zdaniem ktoej sie tez nie uklada wogole w zwiazku wiadomo co miala na mysli ale naszczescie wtedy on oczewsice mnie wysmiewal z tego co mu mowie ale potwierdzili to inni ludzie ze sie rozpedzil ze zone ma ktora na to patrzy to moze co sprzemyslam ja sie nie odzywalam on udawal jak by nic sie nie stalo na drugi dzien poszedl sobie na ogrod by pewnie zajac sie i nie patrzec na mnie ja sie nie odzywalam dzwonil nei odebralam wrocil nadal mnie zagduje a ja milcze jak zawsze mysli ze mi minie i zapomne to co on robi bo co ja robie to tylko zle.nie widze by chcial mnei przeprosic albo chociaz porozawiac poco. jak go nagradzam jakies swieto czy cos czy nawet bez okazji dziekuje nie powie a jesli powie to ja musze mu przypomniec i zapytac podoba sie a czemu nci nei mowisz bo aj nie umiem tak . hmm mowie a moze pewnych rzeczy trzeba si enauczyc mnei wychowywano inaczej bo ja znma milosci ani czulosci nic ty miales chociaz tate ktory byk za toba i napewno okazywa ci to a ja nikogo. i on wie ze tak jest jak np przezywam cos ze mam mnie zle potraktowala i w kolko placze ze jestem sama to czego ryczysz wez sie uspokoj och nie wiem co robic wlasicciwe pewnie ja ma ze soba problem tak czuje ze mi napiszecie przepraszam ze tak chaotycznienapisalam chcialabym wszystko opisac ze szczegolami ale chyba nie chce i wraca do tego az tak gleboko sad pozdrawiam i licze na wasza pomoc

3

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Nie sądze, by wiele ludzi przeczytało od dechy do dechy. Brak akapitów, przecinków i cała powieść. Hard times.

4

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Przeczytałam kilka linijek i zrezygnowalam, bo nic nie rozumiem.

5

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Zamyślona, odpowiedz:
- dlaczego rodzina uważa Cię za "czarną owcę"?
Myślę, że od tego trzeba zacząć i od tego: czy Wy kiedykolwiek się kochaliście, czy też małżeństwo to wyłącznie wynik ciąży z "wpadki"?

6

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
takaamala napisał/a:

Przeczytałam kilka linijek i zrezygnowalam, bo nic nie rozumiem.

bo jak się pisze trza trzeźwym być i nie ...troll-ować wink

7

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

in_ka nie osadzaj tu nikogo jestes wredna i prosze nie komentuj moich wypowiedzi spojrz na Siebie bo to z Toba powinni tu porzadek zrobic dziwie sie ze tu jestes zglosze cb rowniez za takie podejscie do piszacych nie dajesz nikomu sie wypowieziec od razu troll trooll ty sama jak ten troll jestes dosc mam twojego chorego gadania jakas za madra sie tu czujesz nie pasuje ci nie wypowiadaj sie zegnam i mam nadzieje ze pojdziesz ty stad a nie inni tam gdzie w kolko tylko twierdzisz ze to trolling widzialam nei jedna jzu osobe oskarzylas zastanow sie i patrz na siebie przez ciebie to tu pewnie ludzie nie chca wchodzic wredna kobieto

8

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
in_ka napisał/a:
takaamala napisał/a:

Przeczytałam kilka linijek i zrezygnowalam, bo nic nie rozumiem.

bo jak się pisze trza trzeźwym być i nie ...troll-ować wink

Nie dziwie sie ze Maz cie mial gdzies..... zycie cie jeszcze nie nauczylo widze choroba samotnosc a ty dalej jaka bylas taka jestes tongue

9

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
Excop napisał/a:

Zamyślona, odpowiedz:
- dlaczego rodzina uważa Cię za "czarną owcę"?
Myślę, że od tego trzeba zacząć i od tego: czy Wy kiedykolwiek się kochaliście, czy też małżeństwo to wyłącznie wynik ciąży z "wpadki"?

Nie jest Latwo stwierdzic czy Sie UMie kochac lub sie Kocha
a czarna owca bo ta Owca umie sobie sama radzic nie umie sie zalic plakac ze mi zle a rodzenstwo swietnie sobie w tym radzi tongue nie umieja pracowac nie umieja ugotowac zalatwic nic a ja ze umiem to tu nikt nie wnika czy moze cos mi trzeba pomoc o to chodzi
Wydawalo sie ze sie Kochamy Kiedy ur dziecko z biegiem czasu zaczely sie gory

10

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
zamyslonaxx napisał/a:

in_ka nie osadzaj tu nikogo jestes wredna i prosze nie komentuj moich wypowiedzi spojrz na Siebie bo to z Toba powinni tu porzadek zrobic dziwie sie ze tu jestes zglosze cb rowniez za takie podejscie do piszacych nie dajesz nikomu sie wypowieziec od razu troll trooll ty sama jak ten troll jestes dosc mam twojego chorego gadania jakas za madra sie tu czujesz nie pasuje ci nie wypowiadaj sie zegnam i mam nadzieje ze pojdziesz ty stad a nie inni tam gdzie w kolko tylko twierdzisz ze to trolling widzialam nei jedna jzu osobe oskarzylas zastanow sie i patrz na siebie przez ciebie to tu pewnie ludzie nie chca wchodzic wredna kobieto

a i dodam ja nie mma tyle czasu jak Ty lezac pod koldra i piszac dzien lub wiecej mam dzieci i obowiazki wiec pisze byle szybciej a nie by Pani sie podobalo nie chcesz nie czytaj i idz do swojego chorego watku

11

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Ludzie wchodzą, ale przez ten tekst ciężko przebrnąć. Akapity, duże litery i przede wszystkim krócej by się przydało... To co dało się wycisnąć z tego to fakty, że masz żal, że nie bronił Cię, nie okazuje uczuć, obwiniasz się o stosunki z jego rodziną, zresztą słusznie...

12

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
takaamala napisał/a:

Przeczytałam kilka linijek i zrezygnowalam, bo nic nie rozumiem.

no i pa pa idz tam gdzie chce ci sie czytac

13

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
assassin napisał/a:

Ludzie wchodzą, ale przez ten tekst ciężko przebrnąć. Akapity, duże litery i przede wszystkim krócej by się przydało... To co dało się wycisnąć z tego to fakty, że masz żal, że nie bronił Cię, nie okazuje uczuć, obwiniasz się o stosunki z jego rodziną, zresztą słusznie...

tak mam ten zal i do dzis jest taki jak pisalam nie okazuje uczuc i nadal czuje sie ze gdyby ktos bil mnie na ul tez by nic nie zrobil to tylko przyklad bo zaraz mnie ktos zje ze moze i mnie ktos bije nie jestem lubianym czlowiekiem opinie mam dobra bardz odobra nawet bo nikt nawet nie pomyslaby ze w naszym zw jest tak jak jest jestesmy usmiechnieci na codzien czasem udajemy zapewne i on i ja.

Strach tu cos napisac juz bo co nie ktorzy umieja tylko krytykowac
Ale tym dziekuje co chociaz troche chcieli poczytac i sie wypowiedziec

14

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
thepass napisał/a:

Nie sądze, by wiele ludzi przeczytało od dechy do dechy. Brak akapitów, przecinków i cała powieść. Hard times.

ech nastepnym razem postaram sie inaczej to opisac ale jak strescic tak wiele to nie wiem

15

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
zamyslonaxx napisał/a:
assassin napisał/a:

Ludzie wchodzą, ale przez ten tekst ciężko przebrnąć. Akapity, duże litery i przede wszystkim krócej by się przydało... To co dało się wycisnąć z tego to fakty, że masz żal, że nie bronił Cię, nie okazuje uczuć, obwiniasz się o stosunki z jego rodziną, zresztą słusznie...

tak mam ten zal i do dzis jest taki jak pisalam nie okazuje uczuc i nadal czuje sie ze gdyby ktos bil mnie na ul tez by nic nie zrobil to tylko przyklad bo zaraz mnie ktos zje ze moze i mnie ktos bije nie jestem lubianym czlowiekiem opinie mam dobra bardz odobra nawet bo nikt nawet nie pomyslaby ze w naszym zw jest tak jak jest jestesmy usmiechnieci na codzien czasem udajemy zapewne i on i ja.

Strach tu cos napisac juz bo co nie ktorzy umieja tylko krytykowac
Ale tym dziekuje co chociaz troche chcieli poczytac i sie wypowiedziec

Ale założę się, że facet zawsze taki był... a jednak założyliście rodzinę. Ty masz dramatycznie zaniżoną samoocenę, u niego też to tak wygląda...

16

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

nie sprowadzę się do twojego poziomu...
a ty zostając na forum sama sobie wystawisz wizytówkę, co już zresztą robisz
i jeszcze jedno - przestrzegaj zasad i regulaminu, żebym nie musiała kolejny raz zgłaszać twoich postów do redakcji

17

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
in_ka napisał/a:

nie sprowadzę się do twojego poziomu...
a ty zostając na forum sama sobie wystawisz wizytówkę, co już zresztą robisz
i jeszcze jedno - przestrzegaj zasad i regulaminu, żebym nie musiała kolejny raz zgłaszać twoich postów do redakcji

ty rowniez przestrzegaj zasad nie jestes tu redaktorka od mowieniaa kto jaki jest i czy prawdziwy czy falszywy bob tak naprawde skad masz to wiedziec zglaszaj sobie rob co chcesz ja Twoje tez zglosze i pokopiuje jeszcze wszystkich ktorych oskarzalas.... nie dajesz sie nikomu wypowiedziec wyzalic nie podoba ci sie to idz tam gdzie ci sie podoba i koncze z toba jaka kolwiek rozmowe

18

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
assassin napisał/a:
zamyslonaxx napisał/a:
assassin napisał/a:

Ludzie wchodzą, ale przez ten tekst ciężko przebrnąć. Akapity, duże litery i przede wszystkim krócej by się przydało... To co dało się wycisnąć z tego to fakty, że masz żal, że nie bronił Cię, nie okazuje uczuć, obwiniasz się o stosunki z jego rodziną, zresztą słusznie...

tak mam ten zal i do dzis jest taki jak pisalam nie okazuje uczuc i nadal czuje sie ze gdyby ktos bil mnie na ul tez by nic nie zrobil to tylko przyklad bo zaraz mnie ktos zje ze moze i mnie ktos bije nie jestem lubianym czlowiekiem opinie mam dobra bardz odobra nawet bo nikt nawet nie pomyslaby ze w naszym zw jest tak jak jest jestesmy usmiechnieci na codzien czasem udajemy zapewne i on i ja.

Strach tu cos napisac juz bo co nie ktorzy umieja tylko krytykowac
Ale tym dziekuje co chociaz troche chcieli poczytac i sie wypowiedziec

Ale założę się, że facet zawsze taki był... a jednak założyliście rodzinę. Ty masz dramatycznie zaniżoną samoocenę, u niego też to tak wygląda...

To prosze Cie wskaz mi droge jaka powinnam obrac by odbudowac ta niska samoocene duzo w tym racji tylko co tu dalej zrobic??

19

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Nie lubię podejścia "nie przeczytałem, bo za długie".
Ale tego nie przeczytałam. Nie dlatego, że za długie. Dlatego że tak niechlujnie napisane, że trudno cokolwiek zrozumieć.
Taki typ pisania oznacza brak szacunku dla czytających.
Chętnie przeczytam Twoją historię, autorko, tylko proszę, postaraj się napisać to tak, jakby to nie był jeden wielki sms, pisany w dodatku przez osobę pozbawioną przez 20 lat kontaktu z językiem polskim.

20

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
Czarna Kotka napisał/a:

Nie lubię podejścia "nie przeczytałem, bo za długie".
Ale tego nie przeczytałam. Nie dlatego, że za długie. Dlatego że tak niechlujnie napisane, że trudno cokolwiek zrozumieć.
Taki typ pisania oznacza brak szacunku dla czytających.
Chętnie przeczytam Twoją historię, autorko, tylko proszę, postaraj się napisać to tak, jakby to nie był jeden wielki sms, pisany w dodatku przez osobę pozbawioną przez 20 lat kontaktu z językiem polskim.

Czarna Kotka wybaczcie czytajacy
Ja jestem Mloda Kobieta Z polskiego raczej mialam dobre oceny ale jak juz pisalam chcialam szybko opisac to cale Moje Zycie ale nie da sie . I Szczerze zapewne zajelo by mi to z 3 godziny bym zwracala uwage na interpretacje ortografie itp.

No ale ok chociaz w skrocie postaram sie napisac co czuje w danym momencie czego moze oczekuje .
Jak wspomnialam jestesmy po Slubie 10 lata znamy sie okolo 14 lat wiele w zyciu przeszlam ja przeszedl i moj Maz jak mlody czlowiek stracil Rodzicow ja zas nie moglam na moich liczyc odkad wyprowadzilismy sie z dala od nich poprostu zapomnieli o nas sadza ze swietnie sobie radzimy sami mamy kupe forsy (tak tylko sie im wydaje) nie zalimy sie nie placzemy do nich w ramiona to jest nam dobrze. A tak nie jest jest smutno ze nie mamy oparcia w nikim jestesmy tylko zdani sami na Siebie. Ale niestety sami nie umiemy rozmawiac pomagac sobie liczyc na Siebie.

Nasze zycie wyglada Tak Ja wychowuje dzieci dbam o ich wyglad o szkoly przedszkola o wypadziki np na rower na spacery na zakupy ich potrzeby w tym gotuje zawsze ja sprzatam raczej ja Maz sprzata jak mu sie zechce raz lub 2  w m jak juz widzi ze ja nie tykam palcem i znajdzie czas. Wczesniej pochlaniam mu czas bardzo komputer i gry przy ktorych az klnal co mnie denerwowalo teraz poswieca czas ogrodowi.

Jesli brakuje cos Mezowi oczewiscie ide ja kupuje po 3 razy na pieszo do miasta bo ojej nie zalatwilam co s Mezowi albo nie kupilam t oco bylo trzeba. A on zeby sie skaly sraly za przeproszeniem nie ruszy sie i nawet nie podziekuje. Nawet nic nie wspomni ze ja tak latam wyglodzona zmeczona. Wroci z pracy zje i siada komp lub TV mamy dwoje dzieci Jedno starsze drugie mlodsze , starsze odsunal na Amen jakby nie bylo jego dzieckiem mlodsze zas zakochany po uszy, wiele razy tez powtarzalam dlaczego tak robi toc dzieci to czuja.

" To Twoja Wina ty tak wychowałaś " zawsze odp. A gdzie byłeś jak byłes potrzebny pare lat temu komp i praca a dziecko go nie interesowało a teraz raptem o byle co się czepia twierdząc że to Moja Wina naprawde czepia sie o byle co nawet ze ksiazka lezy nie w tym miejscu co powinna.

Na daną chwilę nie rozmawiamy pokłóciliśmy sie o imprezę na której właśnie tak tańcował że zapomniał że Żonę ma oczewiście na drugi dzień udawał ze wszystko jest Ok myślał pewnie jak zawsze ze Mi Przejdzie i bd CAcy a ja nie juz za wiele razy mnie zranił pokazując ze ja sie tylko czepiam o byle gó*** ze ja stwarzam problem bo o co mi chodzi ze w końcu chcę mu dac do zrozumienia ze ja tez posiadam uczucia ze nie milo mi bylo patrzac jak apie za bioderka i przyglada sie czyimś pupeczkom. Oczewiście o czym ja mowie to zwykły taniec.

I próbowal mnie podgadywać coś pytać ale ja nie reaguje tak nie no i tyle , widzi ale nic nie mówi miał okazje Nie było starszeg odziecka cos pogadac nie poco on nie przyzna sie do błedów żeby nie wiem co. Ale jak ja mu mówie o nich to wiecznie sie czepiam.

Napisalam więc SMSa Ze cholernie mnie zranił zachowanien na imprezie i żeby przypomnial Sobie ze Jestem jego Żona i jesli cośmu sie nie podoba niech mówi bo Skoro nie mowi czyli toleruje i tak wlaśnie jest a ja nie jestem az Taka Mądra i wiem co on chce a co lubi czego nie . Dobra narazie koncze moze jakies Pytania bd chetnie odpowiem bd Latwiej by za wiele nie napisac hmm

21 Ostatnio edytowany przez onama82 (2014-09-22 13:35:42)

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Troche zaczelo mnie wciagac, ale po kilku linijkach wymieklam... sorry ale nie trzeba byc humanista, aby pisac z poprawna interpunkcja. Ortografie tez sie da wybaczyc, ale kropki, przecinki, akapity i chociazby duza litera na poczatku zdania by sie przydala.

Wrzuc to do jakiegos edytora tekstu i wklej jeszcze raz tylko z poprawkami, to moze wiecej osob przez to przebrnie.

powodzenia cokolwiek chcialas napisac.

22

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
onama82 napisał/a:

Troche zaczelo mnie wciagac, ale po kilku linijkach wymieklam... sorry ale nie trzeba byc humanista, aby pisac z poprawna interpunkcja. Ortografie tez sie da wybaczyc, ale kropki, przecinki, akapity i chociazby duza litera na poczatku zdania by sie przydala.

Wrzuc to do jakiegos edytora tekstu i wklej jeszcze raz tylko z poprawkami, to moze wiecej osob przez to przebrnie.

powodzenia cokolwiek chcialas napisac.

onama o poczatek ci chodzi ?????

23

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Teraz piszesz nieco jaśniej, bez przeskoków i retrospekcji.
Jeśli to prawda, co piszesz, to współczuję.
Twoje małżeństwo to: kura domowa z agresywną pretensją, skłócona z rodziną, która chce uwagi męża dla siebie i obojga dzieci i typowy bambosz i tchórz, wzorzec męża-żywiciela, a poza tym "daj mi spokój, to nie moja sprawa, a tak w ogóle, to jestem zmęczony".
Cóż Ci poradzić?
Myślę, że powinnaś zmusić męża (ale nie rzucaj się z pazurami) do poważnej rozmowy o terapii małżeńskiej, bo tyle złych emocji nie będziecie w stanie opanować samodzielnie.
Pozdrawiam.

24

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
Excop napisał/a:

Teraz piszesz nieco jaśniej, bez przeskoków i retrospekcji.
Jeśli to prawda, co piszesz, to współczuję.
Twoje małżeństwo to: kura domowa z agresywną pretensją, skłócona z rodziną, która chce uwagi męża dla siebie i obojga dzieci i typowy bambosz i tchórz, wzorzec męża-żywiciela, a poza tym "daj mi spokój, to nie moja sprawa, a tak w ogóle, to jestem zmęczony".
Cóż Ci poradzić?
Myślę, że powinnaś zmusić męża (ale nie rzucaj się z pazurami) do poważnej rozmowy o terapii małżeńskiej, bo tyle złych emocji nie będziecie w stanie opanować samodzielnie.
Pozdrawiam.

Witaj
Jak najbardziej piszę prawdę nie po to to jestem w dodatku tak mnie wciągneło to forum ze ciągle tu siedzę pomimo braku czasu .

Tak jak piszesz jestem kura domową i Meżowi tak dobrze poki siedzę w domku zajmuję sie domem posprzątane ugotowane talerze pełne na stole zakupy na obiad na śniadanie na kolacje zrobione dziecko lekcje odrobione wszystko podane jak na Tacy ( moja Mama tak samo robiła i tak samo nie ma podziękowania ) szczerze powiem , że uwielbiam gotowac uwielbiam jak przychodzi i zje i nie jest głodny ale juz nawet dziękuje to nie słyszę mogłby chociaż trochę mnie czasami wyręczyc jak wraca z pracy ale nie poc ojak nie dziś ja to zrobie to zrobie jutro poco on ma sie wysilać.

Dodam , że ja też pracowałam i to praca dwuzmianowa wracała późno ale obiad jak nie rano zrobiony to i po południu zawsze był i porzadki tez były on wraca nic go nie interesuje ale nie raz ja to juz mu powiedziałam wracasz nic cie nie interesuja wszystko zrobione to jeszcze pretensje ma do mnie to nie rób siądz i siedz do mnie mówi. Albo jak mowie jak cb nie ma nie lęże nic sie samo nie zrobi to zrobi minę jak bym nie wiem co powiedziała wogóle moim zdaniem nie szanuje tego co ma wie ze zostane z nim jak Przysłowiowy PIES bbo gdzie mam iść jak nie mam do kogo  i w to mu graj.

Nawet nie raz sie zastanawiam jeśli ma do mnie żal za to jaka byłam ze wychodziłam z domu wracałam późno ( jeszcze było jedno dziecko juz wieksze) to dlaczego wtedy nigdy nie reagowal nie zwracał uwagi na to co robie milczal milczał milczał a teraz potrafi mi to wypomnieć a mnie to cholernie boli bo ja swoich wyrzutów niestety nie wyrzuce z Pamięci a tak bardzo Bym Chciała.

Nie raz mówiłam dlaczego kiedyś kiedy był juz taki wlk Problem Miedzy Nami to gdzie byłes uwierzcie był w domu a jednak go nie było tylko komp. nikt mi nie wierzyl że mój mąz siedzi tylko przy komputerze jego rodzina a co ja opowiadam Moja teżtoć on taki przemiły i pracowity.

Każdy go szanuje uwielbia za to jakim jest w pracy na Ul ale mnie też ludzie uwielbiają chwała na codzien mowie wyglądamy jak zaje**** mażeństwo kto by pomyślal , że tak naprawdę nie jest tak Kolorowo.

Tylko pytanie gdzie tkwi Problem : Czy ja mam ze Soba problem ? Czy ja za duż chce od Niego od Życia ??

Chcę tylko by mnie tulił by spędzał z nami czas byśmy wiecej sie cieszyli z nas z dzieci by umial pochwalic dzieci mnie ? Byśmy chociaż pierwszy raz w Życiu cos razem zorganizowali i z Dziecmi bo i tak nie mamy gdzie ich Zostawić żeby sie odstresowć pobyć gdzieś gdzie nikt nas nie zna tak wolni od znajomych na Ul .

Ale gdy o tym wspominam to nigdy nic z tym nie robi wakacje całe prosiłam pojedzmy chociaż na Basen z dziećmi och mineły dwa miesiące i po wakacjach a dzieci jak w domu tak w domu ja w garach albo na rower albo na spacer a on robił swoje to co on chciał nigdy to co MY.

Nie wspomnę o spr Intymnych bo chyba mi wstyd nawet. Mamy po 29 Lat a jestesmy w tych spr. Jak staruchy i to nie którzy starsi potrafia sie kochać tulić i iść za rączke a my nie wiem kiedy szliśmy za ręke nie pamiętam juz jak jesteśmy na zakupach z radości chcędać buziaka to uspokój się uspokój się czy to tak wiele.

Mało ogólnie rozmawiamy bo ja zaczynam płakac a on nie chce zaraz mnie słuchac i nigdy raczej nawet nie odpowiada na moje pytania ewentualnie docinki by dać mu coś do zrozumienia wiele razy pokazywalam na ul zobacz Jacy oni szczęśliwi az miło popatrzeć heh nie zwracał uwagi na to co mówie albo zmieniał temat.

Ale jak wspomnę o koleżankach z pracy to o co ci w chu** chodzi to tylko koleżanki ale jak smsy wypisuja to też tylko koleżanki i na nie można mowić zdrobniale a na mnie to nie raz Stara itp . oj kończe bo znowu sie rozpisze... dzieki

Jesli chodzi o terapie juz kilka lat temu jak bylo naprawde krytycznie wspominałam powiedział  że nigdy nie pójdzie sama sobie mogę iść...

25

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
zamyslonaxx napisał/a:

Tak jak piszesz jestem kura domową i Meżowi tak dobrze poki siedzę w domku zajmuję sie domem posprzątane ugotowane talerze pełne na stole zakupy na obiad na śniadanie na kolacje zrobione dziecko lekcje odrobione wszystko podane jak na Tacy
...
Mało ogólnie rozmawiamy bo ja zaczynam płakac a on nie chce zaraz mnie słuchac i nigdy raczej nawet nie odpowiada na moje pytania ewentualnie docinki by dać mu coś do zrozumienia wiele razy pokazywalam na ul zobacz Jacy oni szczęśliwi az miło popatrzeć heh nie zwracał uwagi na to co mówie albo zmieniał temat.
...
Jesli chodzi o terapie juz kilka lat temu jak bylo naprawde krytycznie wspominałam powiedział  że nigdy nie pójdzie sama sobie mogę iść...

Żeby otrzymać jakaś pomoc WARTO stosować się do reguł... a reguła jest PROSTA: "chcesz by Cię zrozumiano? PISZ ZROZUMIALE"
I może mniej WŚCIEKAJ się jak ktoś zwraca Ci uwagę... (sądząc po Twej reakcji i w małżeństwie, może to podobnie wyglądać?)
Jeśli chodzi o Wasze małżeństwo to odnoszę wrażenie, że każde z Was "wie lepiej" i żadne żadnego nie słucha - tylko forsuje swoje racje...
A co by się stało, jakbyś faktycznie poszła SAMA do tego psychologa? Tak na początek... na przykład?
Nie byłoby z tego jakiejś korzyści myślisz?

26 Ostatnio edytowany przez Lulla_Lee (2014-09-22 18:19:46)

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Również nie przebrnęłam... przeczytałam pierwszy wpis i początek drugiego... ale nawet nie wyczytałam z tego wiele...
Pewne jest, że musicie coś zrobić ze swoim małżeństwem (najlepiej z fachową pomocą), ponieważ nikt z was w tej rodzinie nie będzie szczęśliwy. Za dużo złości, agresji, żalu, obojętności...
Powodzenia!!!

Edit: ostatni post da się przeczytać ze zrozumieniem. Tak powinnaś pisać, by ktoś Ci coś doradził;)

27

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
Lulla_Lee napisał/a:

Również nie przebrnęłam... przeczytałam pierwszy wpis i początek drugiego... ale nawet nie wyczytałam z tego wiele...
Pewne jest, że musicie coś zrobić ze swoim małżeństwem (najlepiej z fachową pomocą), ponieważ nikt z was w tej rodzinie nie będzie szczęśliwy. Za dużo złości, agresji, żalu, obojętności...
Powodzenia!!!

Edit: ostatni post da się przeczytać ze zrozumieniem. Tak powinnaś pisać, by ktoś Ci coś doradził;)

ok lulla_lee bd sie starac chcialam usunac te wyzej dwa ale juz nie moge poprosze redakcje moze sie uda big_smile

A co do Anhedonia

Tak bywalo ze szybko atakowałam lecz jednak juz sie jakiś czas bardzo wyciszyłam i staram sie mniej emocjonalnie podchodzić do czego kolwiek. Chyba że jest juz za pozno nie wiem czas pokaze czy sie uda jest problem i to wlk. Myśle a do psychologa rzeczeiście może warto sie wybrać big_smile

28

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Bardzo niewiele zrozumiałam z Twojego postu autorko.

Uderzyły mnie dwie rzeczy:
- bijesz męża
- zabroniłaś jemu oraz Waszemu dziecku kontaktów z matką męża, zupełnie bez powodu

Te dwie kwestie jak dla mnie stawiają Cię w okropnym świetle i mam o Tobie bardzo złe zdanie.

29

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
madoja napisał/a:

Bardzo niewiele zrozumiałam z Twojego postu autorko.

Uderzyły mnie dwie rzeczy:
- bijesz męża
- zabroniłaś jemu oraz Waszemu dziecku kontaktów z matką męża, zupełnie bez powodu

Te dwie kwestie jak dla mnie stawiają Cię w okropnym świetle i mam o Tobie bardzo złe zdanie.

Kiedyś tak wyciągałam ręcę z bezsilności a co do kontaktów widywaliśmy się ale nie często dlaczego : bo robiłam t oco Moja Rodzina Mi mówiła wydawało mi sie to najważniejsze obudziłam sie za późno by zrozumieć ze Moja Rodzina to był już mój Mąż i Dziecko

Możesz Mieć jakie chcesz zdanie  kazdy w Zyciu Popełnia błędy czy Ty jesteś idealna ????
Skąd wiesz z jakich powodów tak sie działo ??? Nie wiessz a jednak od razu stawiasz sprawe jasno to też nie w porządku z Twojej Strony Pozdrawiam

30

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
madoja napisał/a:

Bardzo niewiele zrozumiałam z Twojego postu autorko.

Uderzyły mnie dwie rzeczy:
- bijesz męża
- zabroniłaś jemu oraz Waszemu dziecku kontaktów z matką męża, zupełnie bez powodu

Te dwie kwestie jak dla mnie stawiają Cię w okropnym świetle i mam o Tobie bardzo złe zdanie.

A o był powód Jego Matka ani Rodzina nie interesowali sie Synkiem jak Zyje i co robi nie martwili sie czy ma w czym chodzić a on mieszkał ze mną . to byl jeden z tych Powodów i inny juz podałam wcześniej .

31

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

zamyślona
ja myślę, ze jesteś strasznie niepoukładaną kobietą, apodyktyczną, neurotyczną, histeryczną. Może się mylę, ale taki mi się obraz wyłania. I myślę, ze przede wszystkim to Ty potrzebujesz pomocy.

Dla mnie to nie są żadne powody żeby tak potraktować teściów.

32

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
stokrotka1978 napisał/a:

zamyślona
ja myślę, ze jesteś strasznie niepoukładaną kobietą, apodyktyczną, neurotyczną, histeryczną. Może się mylę, ale taki mi się obraz wyłania. I myślę, ze przede wszystkim to Ty potrzebujesz pomocy.

Dla mnie to nie są żadne powody żeby tak potraktować teściów.

Myślę , że masz dużo racji tylko od tak sobie taka się pewnie nie stalam. Tak jak Pisałam możliwe , że to ja mam ze sobą problem nie ukrywam tylko co dalej...

33

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Tak jak opisywałam wyżej nie rozmawiamy z powodu kłótni i zachowania na imprezie. I Mąż sądzę, że wie że jest winny ale nic z tym nie robi myślicie ze to ja kolejny juz  raz powinnam iść sie łasić i pokazać ze mi już przeszło. On wraca idzie na Komp i raptem zgrywa gry dla dziecka kiedy np wiele razy w tyg prosimy tygodniami nie raz to nie raguje nie dziś nie mam czasu.

A w takich sytuacjach właśnie Mąż szuka tylko coś by nie stykać się ze mną i uciec od problemu taka jest prawda a ja co mam zrobić iść kolejne dni i lata prosić sie o wszystko i pokazywac że to tylko ja musze tulic kochać całować zajmować sie wszystkim.

34 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-09-22 20:37:48)

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Zamyślona, hmmm....
Tak naprawdę nie do końca jestem pewna jakiej rady oczekujesz?
Co do trollingu - jest tego bardzo wiele na forum, często właśnie historie podobne twojej, zatem troche grzeczniej mimo wszystko.
Teraz....zarzucasz mężowi to, że nigdy nie stanął w twojej obronie, kiedy słyszał mało wyszukane dyrektywy pod twoim imieniem.
Dlaczego? Dlaczego nie bronił? Nie dałaś mu ku temu powodów?
Rozumiem, że masz/-łaś problemy z alkoholem. Wychodziłaś, nie wracałaś, zdradzałaś, wyłączałaś telefon kiedy martwił sie i dzwonił....
Jak myślisz, czy to nie są powody? Dlaczego miałby bronić, skoro znał prawdę? Przecież wszystkie te rzeczy uderzały przede wszystkim w niego, nie uważasz?
JA się nie dziwię, że nie bronił, przykro mi bardzo.

Kolejna rzecz Zamyślona. Twoje wieczne, nieustające wymagania, oczekiwania, wymuszania jego troski i uwagi.
Ciągłe pretensje, presja, manipulacja jeśli nie dostawałaś tego, czego chciałaś....Chciałaś bliskości i uwagi nie dając nic w zamian w zasadzie.... Widzisz, nawet świety po pewnym czasie  by sobie odpuścił....Jeśli jedna osoba w małżeństwie nawala, i nawala, i nawala, to pomimo uczucia jakim ją darzymy, ono blaknie coraz mocniej i w pewnym momencie ta osoba staje się dla nas obca po prostu. Taka żadna.
A jeśli do tego dochodzi i alkohol, i agresja, no to najzwyczajniej w świecie pozamiatane.
Wówczas nawet bliskość i intymność przestaje istnieć, no bo jak można tulić osobę, która przed chwilą wyzywała cię od chamów i kut...ów, a wczoraj wróciła (bądź też nie) z całonocnej libacji.

Nie dziwię się też temu, że uciekł w wirtualny świat. Przykro mi, ale się nie dziwię. To jedna z konsekwencji dla ciebie, dla niego pewnie chwila spokoju, oderwanie od otaczającej, chorej rzeczywistości.

Myślę sobie że w tym momencie jesteś mu absolutnie obojętna. On zyje już tylko od jednej pretensji do drugiej. Bo między wami nie ma
rzeczowej i konstruktywnej rozmowy. Są pretensje i oczekiwania. To nie jest partnerstwo, sory.

Zastanawiam się jeszcze, co z tym twoim alkoholem i dlaczego? jak można biegać na imprezy i nie wracać przez całe noce mając dzieci w domu? Jak można urządzać kłótnie i wzajemnie obrzucać się mięsem w obecności maluchów?
Zastanowiłaś sie kiedyś jaki im los gotujesz/-cie?
Kim będą, kiedy dorosną?
Uważam, że to nie ty jesteś krzywdzona.....ty krzywdzisz...swoją zaborczością i agresją...oboje krzywdzicie dzieciaki.

Zamyślona....jakie było twoje dzieciństwo? Jak dorastałaś i jakie były relacje między twoimi rodzicami?

35

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

zamyślona
ja naprawdę nie rozumiem co on takiego bardzo złego zrobił na tej imprezie? To ze na inne laski się patrzył i tańczył nie z Tobą? Popraw mnie, jeśli jest jakieś gorsze przewinienie.

Mam wrażenie, że jesteś osobą, która może przytłaczać sobą, wymagasz ciągłej atencji, zaagażowania, współczucia, podziwu itd., itd. Nie wiem, masz takie niskie poczucie wartości, może? Jak było w Twoim domu rodzinny, relacje z rodzicami?

36

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
stokrotka1978 napisał/a:

zamyślona
ja naprawdę nie rozumiem co on takiego bardzo złego zrobił na tej imprezie? To ze na inne laski się patrzył i tańczył nie z Tobą? Popraw mnie, jeśli jest jakieś gorsze przewinienie.

Mam wrażenie, że jesteś osobą, która może przytłaczać sobą, wymagasz ciągłej atencji, zaagażowania, współczucia, podziwu itd., itd. Nie wiem, masz takie niskie poczucie wartości, może? Jak było w Twoim domu rodzinny, relacje z rodzicami?

Jest to juz nie pierwsza jego impreza kiedy świetnie sie bawi z Kobietami tańcuje w taki sposób , że zapewne żadnej z was by sie nie podobało ?
A co mówić mi Żonie.
I Uwazasz Stokrotko że ja robię z tego problem to nie tylko o to chodzi o wszystko naraz a że moje życie jest właśnie takie chaotyczne pogmatwane to i nie umiem jego konkretnie opisać.

Czy ja potrzebuję atencji współczucia  podziwu tak napewno potrzebuje jak powtorzę sie Każda z NAs ktora posiada Męża i chce czuć od niego , że sięmu podoba , że współczuję ci czasem bo się np napracuje no co kolwiek wiem , że na pewno wiesz o co mi chodzi.
Niskie poczucie Wartości mam zapewne nie da sie ukryć jak widać.

Co do Mojej  Rodziny oj dluuuuga Historia dluga i zakręcona.
W domu bylo cieżko ja bylam jedna Kobieta i zazwyczaj musiałam wszystko za rodzeństwo robić nigdy nie mogłam sie sprzeciwić
Chciałam jak najszybciej wyjść z domu myślałam że bd Lepiej ale niestety nie. ( moja Mama tez wyzla z domu szybko z mysla ze bd tylko lepiej ) w sensie ze ona miala jeszcze gordze zycie a mi w kolko mowi mi nikt nic nie dal mi nikt nie pomagal to czemu ma niby mi pomagac. Ja zawsze chetna do pomocy szłam pomagałam bym dostała np na ciuch a moje rodzeństwo nie musiało do dziś tak jest oni mogą wszystko przykrość sprawiać mowić o mnie oczewiście nic dobrego co tylko chcą a ja nie moge na nikog z nich, oni praktycznie odizolowali mnie od rodziny bo to im trzeb a wkółko pomóc w kółko za nich załatwiać spr a ja jestem już nie potrzebna w dodatku moje miejsce zajęła synowa najlepsza ponoć jak rozmawiamy tylko raczej na GG z Mama to słyszę tylko o niej spotkam sie na ul też tylko o niej i jak stoimy razem Mama ze mna też nie rozmawia tylko z nią tuli ich dziecko dba o nie a o moje raz w czas. Bo Tam trzeba tu juz nie. I to na TYle Jka Narazie może jakies inne pytania chetnie odpowiem.

37

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
NieZnamSiebie napisał/a:

Zamyślona, hmmm....
Tak naprawdę nie do końca jestem pewna jakiej rady oczekujesz?
Co do trollingu - jest tego bardzo wiele na forum, często właśnie historie podobne twojej, zatem troche grzeczniej mimo wszystko.
Teraz....zarzucasz mężowi to, że nigdy nie stanął w twojej obronie, kiedy słyszał mało wyszukane dyrektywy pod twoim imieniem.
Dlaczego? Dlaczego nie bronił? Nie dałaś mu ku temu powodów?
Rozumiem, że masz/-łaś problemy z alkoholem. Wychodziłaś, nie wracałaś, zdradzałaś, wyłączałaś telefon kiedy martwił sie i dzwonił....
Jak myślisz, czy to nie są powody? Dlaczego miałby bronić, skoro znał prawdę? Przecież wszystkie te rzeczy uderzały przede wszystkim w niego, nie uważasz?
JA się nie dziwię, że nie bronił, przykro mi bardzo.

Kolejna rzecz Zamyślona. Twoje wieczne, nieustające wymagania, oczekiwania, wymuszania jego troski i uwagi.
Ciągłe pretensje, presja, manipulacja jeśli nie dostawałaś tego, czego chciałaś....Chciałaś bliskości i uwagi nie dając nic w zamian w zasadzie.... Widzisz, nawet świety po pewnym czasie  by sobie odpuścił....Jeśli jedna osoba w małżeństwie nawala, i nawala, i nawala, to pomimo uczucia jakim ją darzymy, ono blaknie coraz mocniej i w pewnym momencie ta osoba staje się dla nas obca po prostu. Taka żadna.
A jeśli do tego dochodzi i alkohol, i agresja, no to najzwyczajniej w świecie pozamiatane.
Wówczas nawet bliskość i intymność przestaje istnieć, no bo jak można tulić osobę, która przed chwilą wyzywała cię od chamów i kut...ów, a wczoraj wróciła (bądź też nie) z całonocnej libacji.

Nie dziwię się też temu, że uciekł w wirtualny świat. Przykro mi, ale się nie dziwię. To jedna z konsekwencji dla ciebie, dla niego pewnie chwila spokoju, oderwanie od otaczającej, chorej rzeczywistości.

Myślę sobie że w tym momencie jesteś mu absolutnie obojętna. On zyje już tylko od jednej pretensji do drugiej. Bo między wami nie ma
rzeczowej i konstruktywnej rozmowy. Są pretensje i oczekiwania. To nie jest partnerstwo, sory.

Zastanawiam się jeszcze, co z tym twoim alkoholem i dlaczego? jak można biegać na imprezy i nie wracać przez całe noce mając dzieci w domu? Jak można urządzać kłótnie i wzajemnie obrzucać się mięsem w obecności maluchów?
Zastanowiłaś sie kiedyś jaki im los gotujesz/-cie?
Kim będą, kiedy dorosną?
Uważam, że to nie ty jesteś krzywdzona.....ty krzywdzisz...swoją zaborczością i agresją...oboje krzywdzicie dzieciaki.

Zamyślona....jakie było twoje dzieciństwo? Jak dorastałaś i jakie były relacje między twoimi rodzicami?

Jak napisałam nie było moje dzieciństwo łatwe młodo wyszłam z domu musieliśy sobie radzic.

Ok masz racje w wiekszości ale nie sądzę , że tylko ja tu zawiniłam piliśmy oboje. I najpierw ja wychodziłam imprezy itp. a jak ur sie drugie dziecko wychodzić zacął Mąż. Uwazam ze jeteśmy winni oboje.

Ja na pewno nie mma sił dbać dalej bo i tak nic z tego nie mam. On Zawsze czeka na Moj krok ...

38

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

zamyslonaxx, nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj" (pkt. 12 Regulaminu Forum).

39

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
zamyslonaxx napisał/a:

Ok masz racje w wiekszości ale nie sądzę , że tylko ja tu zawiniłam piliśmy oboje. I najpierw ja wychodziłam imprezy itp. a jak ur sie drugie dziecko wychodzić zacął Mąż. Uwazam ze jeteśmy winni oboje.

Ja na pewno nie mma sił dbać dalej bo i tak nic z tego nie mam. On Zawsze czeka na Moj krok ...

Nawet jeśli WINA jest po obu stronach, to DZIECI na świat się same nie pchały. A rodzina to nie tylko ty i on. Więc nie piernicz tu o siłach o dbanie... DZIECI w TEJ atmosferze żyją dzięki WAM, pełna micha i odrobione lekcje, to nie wszystko co JESTEŚ IM WINNA > więc zdobądź się NA JAKIŚ WYSIŁEK... by zapewnić im spokojny byt.
Relacje między Tobą a mężem nie mają prawa PASKUDZIĆ im dzieciństwa...

40 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-23 10:14:43)

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

witajcie

Przykro jest słuchać w kółko jaka to ja tu jestem choć może da mi to koponiaka zaś z drugiej strony nie znacie jeszcze całej prawdy.
Już sama nie wiem czy o Sobie mam pisać czy o Mężu.
Nie jest Prawdą , że nie dawałam nic od Siebie daję w cały czas ile mogę i nie chodzi tu o tylko gary lekcje i dzieci - aczkolwiek walczyłam również  o to by zajął się dziećmi byśmy spędzali czas razem nie umiemy. DLa Męża wszystko to co my chcemy nie pasuje Mąż zazwyczaj ucieka do robót dzięki którym raczej nas nie widzi jemu np nie sprawie problemu to , że go nie ma w domu a my tesknimy ostatnimi czasy dzieci ani Ja nie widzieliśmy jego prawie tydzień przychodził tylko zjeść i spać, powiedziałam , że tęsknię no i dobrze dostałam odpowiedź.

Ale chyba bez sensu tego opisywanie widzę , że to ze mną jest Taki wielki PROBLEM a czy takie problemy robią się bez powodów uważacie że  to ja tylko zaniedbałam Rodzinę to co pisałam wyżej alkohol itp nie było drugiego dziecka , jak pojawilo sie drugie nasze stosunki sie poprawiły w sensie mniej Alkoholu ja oczewiście nie wychodzę na imprezki chciałam wszystko naprawić aczkolwiek byłam pewna , że on również bd inny. A to on tym Razem poczul Luzik tylko ja nie spalam z Maleńkim dzieckiem plakałalam wydzwaniałam i co powiecie że to moja zasługa że tak sie zachowuje ( jego praca i koledzy co mówia jest ważniejsze tam telefony odbiera zawsze moich nie bo nie ma czasu ponoć)

Tak Dzieci sie nie pchają na świat ale jak nie jedna z Nas ma w myślach , że może być tylko lepiej ... myślalam że dziecko odmieni nasze życie odmieniło nie na długo zaraz zaczęły sie schody a przez co wychodne ( nie moje)

Wróce do sytuacji w Rodzinie nawet tam na jego oczach dostałam w twarz nie zareagował do dziś wiem że pewnie by tego nie zrobił wtedy jeszcze nie było miedzy nami tak źle.

A niby jaką miał znać prawde , teraz potrafi sam powiedzieć i śmiać sie pod nosem że jestem czarna Owca w Rodzinie nie umie określic dlaczego nigdy nie komentuje nawet tematów na temat tych sytuacji i mojej Rodziny.

O czym ja Mówię nigdy nie rozmawiamy o problemach o niczym pieniądze trzyma on żebym nie miała swoich klapa. Sprawy załątwiam sama nawet jak mamy wizyty u lekarza i to kilkanaście km od domu (nie posiadamy auta) to czeka na ostatni dzień  z myślą , że ja jednak coś skombinuje że nas ktoś zawiezie i co zaczyna się dziać nerwy poty i zero gadania miedzy sobą bo niestety kto by chciałmieć wszystko na swoich Barkach. Nie po to Mam Bliską mi osobę Męża , który powinien współpracować Razem ze mną.

Wiekszość jak widzę twierdzi że ja krzywdzę a spójrzcie z innej perspektywy która z Was by chciała tak jak Mam JA. Jak Można nie być nerwowym apodyktycznym histerycznym itp itd. kiedy ma Się Tylko Siebie i wiele obowiązków wiem nikt nie mówił że będzie Lekko wiem nigdy nie miałam lekko w życiu dlatego umiem radzić sobie w życiu tylko nie potrafię naprawić naszego związku i myślę , ze nawet Moja rozmowa nic nie daję.Kiedy mam to zrobic Kiedy on nigdy nie ma czasu.

Nawet teraz kiedy jesteśmy w kłótni przychodzi i ja robię swoje on swoje i idę spać. I co Ja MAm teraz Zrobić no odpowiedzcie mi ( no niby przez tylko głupi taniec bo się przygladal gdyby tylko sie przyglądał lub tańczył jak człowiek napewno bym nie robila z tego kłótni bez przesady myślałam że już bd tylko lepiej wiec teraz moge tylko sobie wyobrazic jak sie baiw na imprezkach swoich gdzie mnie na nie ma nich nigdy)

Co mam iść i tulić przepraszać za co ?

Bo co bo jego DUMA nie pozwala przyznać sie że w  końcu został złapany na gorącym uczynku nie tylko przeze MNie.
Bo Tak ,świetnie sie kamufluje twierdząc czego oczy nie widza Sercu nie żal acha ok to na tym POlegać ma nasze życie.

Też mam uciekać od poblemów!

A co do Dzieci i losu jakie Im dajemy to co opisane na samym początku to kilka lat temu było. Teraz jest inaczej lecz nie jak powinno być w sensie w normalnym małżeństwie.

Oczekuje może bardziej odpowiedzi co mam z tym wszystkim zrobić a nie jaka to ja Jestem. Przyznalam juz wcześniej,  i w tytule wątku jest , że jest Problem tylko w kim więc jestem świadoma że tkwi problem tylko jak go rozwiązać ?????

Przepraszam ,ze wczoraj tak chaotycznie może odpisalam ale jak jest Mąż nie chcialabym by wiedział , że wypisuje coś na forum już mi kiedyś powiedział ty mądra jesteś.

A widziałam że obserwował .Pozdrawiam

41

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Twoj maz ro zadufany w sobie egoista. Wgl nie liczy sie z Toba, twoimi potrzebami oraz uczuciami.
Zajmujesz sie domem i dziecmi wiec nie zarabiasz a on uwaza, ze skoro nie zarabiasz to jest lepszy, wazniejszy i bez niego nie dasz sobie rady.

42 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-23 16:02:31)

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
takaamala napisał/a:

Twoj maz ro zadufany w sobie egoista. Wgl nie liczy sie z Toba, twoimi potrzebami oraz uczuciami.
Zajmujesz sie domem i dziecmi wiec nie zarabiasz a on uwaza, ze skoro nie zarabiasz to jest lepszy, wazniejszy i bez niego nie dasz sobie rady.

Jestem tego Pewna ,że czuje się lepszy bo ma mnie w garści wiele było sytuacji jak mówiłam pójde do Matki a tak naprawdę nie mam poc otam iść bo nikt mnie tam z dziećmi nie przyjmie jestem święcie przekonana że wylądawałabym na bruku . A on jak o tym mowię śmieje mi sie w twarz wiedząc jakie są fakty bo takie są tyle że sobie pogadam.

Ja naprawdę nie chcę się użalać tu nad sobą ja chcę ratunku dla NAs chcę żebyśmy w końcu zaczęli normalnie życ.
Czytam tu nie jedne wątki i wiele osób pisze dobrze by było byście gdzie wyjechali odpoczęli od wszystkiego my przez te 10 lat nie mieliśmy nigdy takiej okazji wszedzie dzieci z nami a raczej ze Mną. Nam nigdy nikt nie opiekował się dziećmi moi rodzice twierdzą że dla zabawy naszej nie będą siedzieć z naszymi dziećmi ale tu też nie ma o czym Mówić moje dzieci nawet w wakacje nie były ani razu u Babci maja ją jedna  i dziadka. Bo Oni niańcza inne wnuki na nasze nie ma czasu i wiedzą że my sobie radzimy. Tylko kto Radzi My CZY JA ze wszystkim.

Pieniążki mam jakie zarobie sobie własnymi rękoma a gdzie te pieniązki ida na Mnie Nie a jak mówie trzeba coś dzieciom kupic toć maja dopiero kupowałaś nie patrzy że nózka urosła no i kto właśnie kupował ja nie ważne za co.

A jak wypomnę np że nie maja tego czy tego że nie mam pieniążków czy np w szkole dzieck ocos nie mialo bo nie mialam Kaski to powie że toć przecież ty sie tym zajmujesz.... no tak w kółko wszystko na swoje barki dziecko ksiązki nie mialo mowilam nie mam pieniędzy na nia tydzień szło bez książki bo póżniej pow mogłas zamówić (allegro) ale mowie sluchaj mowilam juz wczśniej nie reagowałeś a teraz raptem zwalił wszystko na Mnie wstydziłam sie że Dziecko nie miało książki tydzień czasu bo oczewiście ja o to nie zadbałam bo nie miałam Pieniążków.

Wielokropek usunełam wybacz za pomyłkę choć myślę , że to nic złego by oceniać  mój zanik jazni.

Wiecie co tak siedzę i myślę póki co nie ma Męża i sie zastanawiam nad Soba odkad tu weszłam i czytam wątki posty widzę że ciężko mi samej czasem zwrócić uwage na siebie nie umiem znależć w sobie chyba nic dobrego a nawet ciężko mi co kolwiek odnaleźć nie wiem jak mam to zrobić.

Ale o co mi chodzi właśnie czytając już wiele razy o niskiej samoocenie braku pewności siebie itp. np są wskazówki by znależć coś dla Siebie znalazam nie raz to aerobik to jazda na rowerze to tenis ziemny ale do czasu później i do dziś nie mma jak albo brakuje mi już wieczorem Sił. Nigdy nie wiem jakie Mąż ma plany dostaje te o 17 załóżmy i mi mówi że idzie z Kolegą do niego bo go poprosił o pomoc albo bedę o tej czy o tamtej coś trzeba do domu no tak i znowu po moich planach a Może ja chciałam gdzieś wyjśc próbowałąm i jego wciagnąć w gry jazde itp  ale na krótko go to cieszyło a jaka ja byłam dumna gram z Mężem i nawet wygrywam śmiechu po pachy bylo ale szybko sie skończyło on woli roić to co on chcę nie licząc sie że ja też chce jakoś spędzić czas od dluższego czaasu nawet juz nie mam kolezanek z którymi sie spotykałam na rower na gry bo nigdy nie miałam dla nich czasu co sie umówiłam to zaraz musiałam odmówic. I jak ja mam wyjsc  z domu zaraz a poco a na co a lepiej jak jestem w domu.

i to na Tyle bo poźniej bd mi trudniej pisać jak Wróci Mąż nie chce by wiedzial że sie tu Żale czy co kolwiek pisze.

43

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
zamyslonaxx napisał/a:

(...)Wilokropek a niby jaką miał znać prawde , teraz potrafi sam powiedzieć i śmiać sie pod nosem że jestem czarna Owca w Rodzinie nie umie określic dlaczego nigdy nie komentuje nawet tematów na temat tych sytuacji i mojej Rodziny.(...)

Problem w tym, że jedyny mój post w tym wątku to uwaga moderatorska; jako użytkownik nie napisałam ani słowa. smile Rozdwojenie jaźni?

44

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

No i tak to u nas wygląda ja w domu czekam kiedy o to Mąż wróci a on nigdy mnie nie uprzedza , że się gdzieś wybiera uwierzcie , że ja zawsze wydzwaniam albo mówie dzień wcześniej jak mam jakieś plany ...

45 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-24 11:12:42)

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Witam

U nas Bez Zmian jakię 2 słowa wymienimy i na tym koniec widzę , że Mąż czeka JAK ZWYKLE na mój ruch lub kiedy mi przejdzie trwa to juz zaraz 6 dni co myślicie co robić jak opisywałam jak jest uważam , że nie powinnam wymiękać tylko czekać nie powiem , że brakuje mi już jego jesteśmy tacy nieobecni.

Przecież powinnam przywyknąć!

Jednak nie wiem co mam robić tak naprawdę jak kolejny raz zapomnę o wszystkim to on znowu bd wiedział , że wygrał , że to mi zależy kolejny raz nie musi się on starać, a kiedy się starał  ? chyba nigdy zawsze to ja przychodziłam pierwsza.

Czytam wiele tu na forum i chyba rzeczywiście my sie nie Kochamy... Przynajmniej tak to u nas wygląda.

Proszę dajcie mi jakiś znak ???

Wczoraj napracowałam sie z małym w sumie dzieckiem ponad roczek zrobiłam na obiadek Pyzy kartacze cepeliny jak kto woli... wiecie co zjadł i tyle nie usłyszałam czy dobre dziekuję NIC. sad

46

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

Dlaczego nie usiądziesz z nim i nie porozmawiasz? Jeśli on nie potrafi zacząć to Ty zacznij. Powiedz, że widzisz, że wasze małżeństwo się sypie i powiedz co Ci nie pasuje, a następnie zapytaj co jemu nie pasuje i spróbujcie znaleźć kompromisy. Bo z czekania nie ma nic....

47 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-24 11:14:51)

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
Lulla_Lee napisał/a:

Dlaczego nie usiądziesz z nim i nie porozmawiasz? Jeśli on nie potrafi zacząć to Ty zacznij. Powiedz, że widzisz, że wasze małżeństwo się sypie i powiedz co Ci nie pasuje, a następnie zapytaj co jemu nie pasuje i spróbujcie znaleźć kompromisy. Bo z czekania nie ma nic....

...

Wiesz dlatego ,że on tylko na to czeka wie że zawinił ale jego duma nie pozwala mu sie przyznać jak to przy Mnie przy Żonie przecież on zawsze mówi , że nic nie zrobił a tu pach nie tylko ja to mówiłam i co ja mam teraz siąśc i co powiedzieć ???

Napisałam SMS , że mnie cholernie zranił zachowaniem że jesli coś mu się nie podoba powiedz ,żeby przypomniał sobie że jestem jego Żoną. Wrócił do domu i nadal nic.

Co ja mam mu powiedziec ja już powiedziałam i już nie raz wspominałam na imprezie powtarzałam nie tak sie umawialiśmy co ty wyprawiasz ? Szurnięta jestem dostałam odp.

Tu odp . na teat imprezy ale jeśli chodzi o wspólne życie też rozmawialam i co mówił no dobra już już skończyłaś albo pytaałam warto może wiele rzeczy zmienić pytam warto : nooo

48

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

twój mąż traktuje cię jak służącą. podaj przynieś pozamiataj. w małżeństwie nie tylko się bierze ale i daje też coś od siebie.

49

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
alis401 napisał/a:

twój mąż traktuje cię jak służącą. podaj przynieś pozamiataj. w małżeństwie nie tylko się bierze ale i daje też coś od siebie.

Alis tak to prawda ale ja sama sobie na to zasłużyłam chciałam być dobra , chciałam żeby miał co zjeśc codziennie ma na talerzu dwa dania i nie wyobrażam sobie inaczej posprzątane dzieci zadbane ( choc jedna z Pan tu napisałą nie tylko o to chodzi bym prała gotowałą i lekcje odrabiałą z dziećmi) no tak tylko jak też ja mam darzyć uczuciem kiedy ja go sama nie dostaje. Mąż jest zimny już nie ma potrzeb przytulenia pocałowania i sexu. To jak dalej Żyć.

To ja wszystko wziełam na swoje barki to ja pokazalał , że stanę na głowie ale poradzę sobie i tak jest i było więc teraz mam za swoje ale nie mam pojęcia jak to teraz odwrócić jak dać mu do zrozumienia że do neig oteż coś nalezy.

Tak jak teraz tydzien już prawie nie rozmawiamy jakieś tam 5/10 słowo. Zagaduje mnie ale ja odp krótko i ide. Skończyły mi sie tabletk i(zawsze to ja chodziłam po przychodniach aptekach z dziećmi stałama w kolejkach by mu załatawić i przynieśc do domu i kupić jeszcze) i mówi jutro muszę się przejść od której lekarz jest mówie nie wiem. A jak to Fajnie teraz ogarnąc sie i załatwić samemu a tak miał wszystko na dłoni i co zgody chce bo nie radzi Sobie sam bo nikt mu nie pomaga bo musi sam isc tu i tam. No właśnie za zwrócił chociaż raz uwage że jestem zmęczona bo własnie nalatałam sie załatwiając nie tylko jego spr ale i swoje i dziec ii garnki i lekcje i wiee wiele innych.

I co dalej co mma z tym fantem zrobić utulić i zapomnieć że popełnił bład i nie umie sie przynać i czeka na MNie mam zamknąc swoja dume i poniżać sie dac znowu bym była właśnie służącą jego. No i tu własnie nie wiem c orobic???

50

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

z tego co napisałaś wydaje mi się że to ty męża tak nauczyłaś. podstawiałaś pod nos jedzenie załatwiałaś za niego wszystkie sprawy związane z rodziną. on się tak nauczył i tak mu dobrze. to typowy egoista. wiem coś o tym bo sama miałam takiego męża. żyłam z takim osobnikiem prawie 20 lat. po tylu latach miałam już dość. walczyłam o rodzinę o nas ale bez skutku. było tylko podaj przynieś pozamiataj. teraz jak został sam jest bezradny jak małe dziecko. musiał nauczyć się tego co ja robiłam przez te 20 lat. tacy egoiści raczej się nie zmieniają. ja mimo walki przegrałam nie tylko bitwę ale i wojnę z egoistą. czy żałuję? tak tych straconych lat dla niego.

51

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
alis401 napisał/a:

z tego co napisałaś wydaje mi się że to ty męża tak nauczyłaś. podstawiałaś pod nos jedzenie załatwiałaś za niego wszystkie sprawy związane z rodziną. on się tak nauczył i tak mu dobrze. to typowy egoista. wiem coś o tym bo sama miałam takiego męża. żyłam z takim osobnikiem prawie 20 lat. po tylu latach miałam już dość. walczyłam o rodzinę o nas ale bez skutku. było tylko podaj przynieś pozamiataj. teraz jak został sam jest bezradny jak małe dziecko. musiał nauczyć się tego co ja robiłam przez te 20 lat. tacy egoiści raczej się nie zmieniają. ja mimo walki przegrałam nie tylko bitwę ale i wojnę z egoistą. czy żałuję? tak tych straconych lat dla niego.

Tak zgadzam się z Tobą to ja tak nauczyłam (wyniosłam to z domu to samo robi i robiła moja matka)
Choć myślę , że poradził by sobie w tej chwili wie że ma mnie to liczy że jednak ja zalatwię ja zrobię i chodzi wkurzony bo czeka na to kiedy ja coś zrobie dziwne to dla niego jak to ja się zajmuje czymś innym a on ma kąpać dziecko i juz czepia sie mówiąc że mam przyjść pomóc kąpać ale jak nie raz nie było mnie to wykąpał bo uwierzcie to zaradny czlowiek pracowity aleeee poco jak wie ze służąca zrobi  i to też już nie raz mu mówiłam.

On nie chce sie najwidoczniej zmienić lub taki już jest...

Chciałabym postawić sprawę jasno ale sama nie wiem jak mam to zrobic by uderzyć w koncu do jego Łba.
Żeby zamknął buzie wysluchal i przemyślał a nie zawsze burczy lub idzie do innego pomieszczenia i pod nosem gada Twardziel.

52

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim

szczera rozmowa rybki albo akwarium. niech wybiera. kobieta to nie niewolnik męża czy małżeństwa. ja bym zastanowiła się nad odejściem od niego . twój maż zachowuje się jak dziecko. więc w domu masz dwójkę dzieci. dziecko i duże dziecko (męża).  jak długo masz zamiar niańczyć tego dużego chłopca??????

53

Odp: Smutek zal :( problem tylko w kim
zamyslonaxx napisał/a:
alis401 napisał/a:

z tego co napisałaś wydaje mi się że to ty męża tak nauczyłaś. podstawiałaś pod nos jedzenie załatwiałaś za niego wszystkie sprawy związane z rodziną. on się tak nauczył i tak mu dobrze. to typowy egoista. wiem coś o tym bo sama miałam takiego męża. żyłam z takim osobnikiem prawie 20 lat. po tylu latach miałam już dość. walczyłam o rodzinę o nas ale bez skutku. było tylko podaj przynieś pozamiataj. teraz jak został sam jest bezradny jak małe dziecko. musiał nauczyć się tego co ja robiłam przez te 20 lat. tacy egoiści raczej się nie zmieniają. ja mimo walki przegrałam nie tylko bitwę ale i wojnę z egoistą. czy żałuję? tak tych straconych lat dla niego.

Tak zgadzam się z Tobą to ja tak nauczyłam (wyniosłam to z domu to samo robi i robiła moja matka)
Choć myślę , że poradził by sobie w tej chwili wie że ma mnie to liczy że jednak ja zalatwię ja zrobię i chodzi wkurzony bo czeka na to kiedy ja coś zrobie dziwne to dla niego jak to ja się zajmuje czymś innym a on ma kąpać dziecko i juz czepia sie mówiąc że mam przyjść pomóc kąpać ale jak nie raz nie było mnie to wykąpał bo uwierzcie to zaradny czlowiek pracowity aleeee poco jak wie ze służąca zrobi  i to też już nie raz mu mówiłam.

On nie chce sie najwidoczniej zmienić lub taki już jest...

Chciałabym postawić sprawę jasno ale sama nie wiem jak mam to zrobic by uderzyć w koncu do jego Łba.
Żeby zamknął buzie wysluchal i przemyślał a nie zawsze burczy lub idzie do innego pomieszczenia i pod nosem gada Twardziel.

Przeczytałam uważnie całą dyskusję i według mnie pierwsze co powinnaś zrobić  to przestać o niego zabiegać, dbać, podstawiać pod nos, zauważać  jego komentarze. Niczego nie osiągniesz ciągle tylko łzawie prosząc...Takie zachowanie jak Twoje świadczy o Twojej słabości w stosunku do niego. To Ty ciągle prosisz o rozmowę, o zmianę zachowania- on nie. Zrób sobie test, że to co mówię ma sens. Taki test ze 2 tygodnie co najmniej musi trwać. Nie proś o nic. Jeśli masz rachunki do zapłacenia połóż mu na kompie. I tyle. Gryź się w język ale nie rozmawiaj z nim w żadnej sytuacji!!!!!!!!!!!!!!!To konieczne. Zajmij się sobą i dziećmi. Nie oczekuj od niego niczego ale bądź pogodna i spokojna. Wytrwaj. Nie dyskutuj, nie komentuj, nie zauważaj go. Jeśli przyjdzie do domu niech sam nałoży sobie obiad. Ty ewentualnie jak zapyta, podkreślam jak zapyta- powiedz, że obiad oczywiście jest w garnkach na kuchni. I nic poza tym . I nie zapomnij zając się czymś, najlepiej zabawą z dziećmi, jakąś grą z nimi czy coś. Zadbaj o siebie ale nie oczekuj pochwał i zachwytów. I NIE ODZYWAJ SIĘ!!! Tylko, żeby to nie był foch. To ma być pewna siebie spokojna kobieta- nowa Ty. I jeśli masz ochotę pisać na kompie to pisz i nie zwracaj uwagi na jego komentarze. I jeśli on po kilku takich tygodniach nie zauważy zmiany to chyba ślepy jest i nie warto z nim być. Podstawowy błąd kobiet to właśnie opranie, obgotowanie, obsłużenie i jęczenie o uczucia....Nie jęcz i trwaj . Powodzenia:-)

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Smutek zal :( problem tylko w kim

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026