Dziecko mojej koleżanki zaczęło chodzi na brydża w szkole i bardzo się wciągnęło. Teraz często jeździ na turnieje i niczym innym się nie zajmuje. Moim zdaniem to kiepski pomysł, żeby nastolatka namawiać do grania w karty - ja bym nigdy mojemu dziecku nie pozwoliła na takie marnowanie czasu. Bałabym się, że zostanie hazardzistą Powiedziałam, tej koleżance, jakie jest moje zdanie, ale niestety mnie nie zrozumiała. Stwierdziła, że się nie znam, że opowiadam bzdury i ona bardzo się cieszy z pasji swojego syna. Kompletnie tego nie rozumiem. Od tego czasu nie rozmawiamy. Co sądzicie o tej sprawie? Ja nie widzę żadnych korzyści z grania w karty, a nawet uważam, że powinno to być zabronione w szkole, która ma uczyć, a nie zachęcać do hazardu...
Podobne tematy
2 2014-09-19 03:05:07 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-09-19 03:05:15)
Ja się cienko znam na brydżu, nigdy do końca nie ogarnęłam zasad i strategii, nie wkręciłam się po prostu, ale nie mam pojęcia, dlaczego brydż miałby być bardziej hazardowy od szachów np. Tylko dlatego, że w jedno gra się pionkami a w drugie kartami ma robić różnicę? Przecież to absurd. W takim układzie pasjans z windowsa to zło.
Zresztą mnie ojciec nauczył grać w pokera bardzo wcześnie, jako dzieciaka, bo się tym zainteresowałam z filmu, mało tego - graliśmy parę razy na pieniądze! Dawał mi jakąś sumę i obiecywał, że co mi zostanie po grze, to moje, po czym bezlitośnie ogrywał do skarpetek. ;-) Świetnie mnie to nauczyło, jak można łatwo przegrać wszystko. Dalej gram w pokera hobbystycznie, głównie na wirtualne żetony, hazardzistką nie jestem.
3 2014-09-19 09:17:30 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-09-19 09:18:29)
Brydż nie ma nic wspólnego z szachami- sam fakt podejmowania decyzji przy ograniczonej informacji- jak jest w brydżu sportowym jest jednak podstawową różnicą.Ale w kwestii hazardu masz rację.Droga założycielko warto poczytać trochę o brydżu.Hazard to gra na pieniądze lub jakieś wartościowe przedmioty.Brydż to gra ucząca strategii,logiki i psychologii przeciwnika.Do tego świetnie ćwiczy pamięć.
Grą hazardową może być Chińczyk albo warcaby jeśli ktoś będzie grał na pieniądze.Wydaje mi się,że nie rozumiesz pojęcia hazard i stąd całe nieporozumienie.
Mam jeszcze pytanie: czy koleżanka prosiła Cię o opinię?
Gojka, no mnie o "hazardowość" brydża i szachów właśnie chodziło. ;-)
Podpisuję się pod słowami Gojki - brydż sportowy, zresztą jak sama nazwa wskazuje, nie ma NIC wspólnego z hazardem. Jest grą logiczną, ćwiczącą umysł i pamięć.
Sam w sobie na pewno NIE jest też złem, choć oczywiście nie można wykluczyć, że nastolatek w przyszłości nie wykorzysta swoich umiejętności także w inny sposób. Niemniej, przynajmniej moim zdaniem, nie jest to powód do dramatyzowania, bo równie dobrze można twierdzić, że jeźdżąc na nartach złamie sobie kręgosłup albo na rowerze wpadnie pod samochód i w myśl tej zasady trzymać go pod kloszem.
Pasji nie wolno zabijać!