Witam wszystkich. Sama już nie mam pomysłu co robić i mam nadzieję, że mi pomożecie. Pół roku temu moi rodzice się rozwiedli, bo ich małżeństwo już dawno się skończyło. Moja mama od tamtego czasu ma nowego faceta. Od początku starałam się go polubić, byłam dumna z mamy, że po użeraniu się z ojcem znalazła sobie kogoś nowego. Z czasem się okazało, że ten nowy facet buntuje mamę przeciwko mnie. Mam 19 lat, trenuję gimnastykę i akrobatykę w klubie, chodzę do szkoły językowej. Jestem zajęta od poniedziałku do piątku. Według faceta mojej mamy ja powinnam się już wyprowadzić z domu, bo dziewczyny w moim wieku już rodzą dzieci! Jak wypije za dużo to robi w domu awantury. Kiedyś po pijaku nagadał mi, że moja mama jest w ciąży i, że razem wyjadą do USA, a ja mam spier***** do ojca. Oczywiście to z ciążą to było kłamstwo. Jak gdzieś jadą z mamą to nawet nie zapytają się czy chcę jechać z nimi. Nie chodzi mi tu o randki, ale o jakieś wyjazdy nad wodę, wycieczki itp. Jest mi przykro również z tego powodu, że ja muszę utrzymywać siebie, opłacać szkołę, treningi, internet i inne rachunki z alimentów które dostaję od ojca. Moja mama nie pracuje. Za to facet mojej mamy jest strasznie bogaty. Wie, że jest mi ciężko, bo ledwo wystarcza mi na podstawowe rzeczy, a chodzi i ciągle się chwali co kupił sobie i mamie. Nie chodzi o to, że chcę coś od niego, ale nie wiecie jak mi jest przykro jak idziemy wszyscy razem na zakupy i przy kasie mówi kasjerce żeby osobno liczyła moje jedzenie. Chłopak mamy nienawidzi mojego ojca chociaż zna go tylko z opowiadań i nienawidzi mnie, bo jestem jego córką. Mimo iż mam 19 lat to miałam nadzieję, że w końcu będę miała normalną rodzinę, a tak naprawdę już nie wytrzymuję. W dodatku jestem nieśmiała i nie odpysknę mu, a rozmowa z mamą nic nie daje. Jak ja coś na niego powiem to od razu się na mnie drze, a jak on na mnie nadaje i pytam mamy czemu nie reaguje to słyszę nie zachowuj się jak dziecko. Poradźcie mi co mam zrobić? Dodam, że z ojcem nie utrzymuję praktycznie kontaktu, nie mam rodzeństwa i nie mogę się wyprowadzić, bo nie mogę rzucić szkoły i treningów.
Podobne tematy
Jest mi przykro również z tego powodu, że ja muszę utrzymywać siebie, opłacać szkołę, treningi, internet i inne rachunki z alimentów które dostaję od ojca.
Tak wygląda dorosłe życie, przykro mi
.
Dorośli ludzie za siebie płacą.
Jedyne, co możesz zrobić, to ignorować typa, albo się wyprowadzić.
A nie latwiej by bylo przeniesc sie do ojca?
Zbieraj wszystkie rachunki tak, żenyś miała dowód na to, że się sama utrzymujesz z alimentów od ojca. Postaraj się zdobyć swiadków na to, że facet matki ci ubliża, że stosuje przemoc psychiczną, idź do psychologa i powiedz zę masz problemy, nie możesz spać, jeść, uczyć się itd przez sytuację w domu - możesz troszkę podkoloryzować, ale bez przesady. Możesz spróbować nagrac kilka kłótni z obojgiem, ale nie wiem jaką wartość będzie miało to dla sądu. Znajdź jakąś dorywczą pracę, zaoszczędź trochę pieniędzy i wyprowadź się a potem wystąp o alimenty od matki.
5 2014-09-14 12:01:07 Ostatnio edytowany przez Misericordias (2014-09-14 12:04:04)
Tak wygląda dorosłe życie, przykro mi
.
Tak wygląda dorosłe życie z matką, która nosi końskie okulary i jej dupkiem-przydupasem.
Autorko- musisz walczyć. Za młoda jesteś, żeby się poddać. Forumowiczka promująca nowe logo dla wody mineralnej (bez złośliwości;)) dobrze radzi:)
Cynicznahipo napisał/a:Tak wygląda dorosłe życie, przykro mi
.
Tak wygląda dorosłe życie z matką, która nosi końskie okulary i jej dupkiem-przydupasem.
Autorko- musisz walczyć. Za młoda jesteś, żeby się poddać. Forumowiczka promująca nowe logo dla wody mineralnej (bez złośliwości;)) dobrze radzi:)
Przepraszam bardzo, ale akurat to, że Autorka się sama utrzymuje, to jest normalne.
To jak najbardziej obowiązek ludzi dorosłych, że się utrzymują.
Autorka jest pełnoletnia. Czy dorosła- nie wiem, nie mi oceniać.
Tak wygląda dorosłe życie, przykro mi
.
Dorośli ludzie za siebie płacą.
Wiem, że to dorosłe życie. Chciałabym pracować, ale nie mogę, bo się uczę i trenuję. Chciałam wyjechać na rok do Anglii do pracy, ale oczywiście w domu była awantura, że najpierw szkoła, więc...
Mama wymaga ode mnie dokładania się do rachunków, ojciec grozi, że mi odetnie pieniądze, bo za nie płacę (a według niego nie powinnam skoro się uczę) i tym samym pomagam mamie o co on ma do mnie pretensje.
Przeprowadzka do ojca nie wchodzi w grę. Mieszka w Niemczech i od moich narodzin rzadko go widywałam. W dodatku ma bardzo ciężki charakter, wykończyłabym się przy nim psychicznie.
Teraz jestem roztrzęsiona, bo dzwonił do mnie ten cały koleś. Są u niego w mieszkaniu. Za każdym razem jak chciałam rozmawiać z mamą to się rozłączał. Po jego głosie wiem, że jest kompletnie pijany. Jeden raz przez przypadek odebrał i słyszałam jak krzyczał na mamę, a moja mama powiedziała, że ona coś przeczuwa. Sądzę, że chodziło o to, że albo mnie nie lubi i mama wie, że ja wiem, albo o to, że robi jej awanturę. Moja mama udała, że wszystko jest w porządku i mimo próśb nie chciała wrócić do domu. Martwię się o nią, bo wiem jakie awantury potrafi zrobić po pijaku. W dodatku nie znam jego dokładnego adresu i nie mogę iść tam po mamę.
Misericordias napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Tak wygląda dorosłe życie, przykro mi
.
Tak wygląda dorosłe życie z matką, która nosi końskie okulary i jej dupkiem-przydupasem.
Autorko- musisz walczyć. Za młoda jesteś, żeby się poddać. Forumowiczka promująca nowe logo dla wody mineralnej (bez złośliwości;)) dobrze radzi:)
Przepraszam bardzo, ale akurat to, że Autorka się sama utrzymuje, to jest normalne.
To jak najbardziej obowiązek ludzi dorosłych, że się utrzymują.
Słowo "obowiązek" w tym wypadku nie dotyczy tylko autorki.
Rodzice mają też obowiązek zadbać o wychowanie i edukację swojego potomstwa. Nawet według prawa rodzic ma obowiązek łożyć na swoje potomstwo jeżeli wspomniane nadal się uczy i nie ma możliwości pracowac bez uszczerbku na szkole.
To nie jest tak, że dziecko ma się do 18 roku życia a potem - jesteś na mojej łasce albo fora ze dwora.
Rodzice t e ż mają zobowiązania wobec dzieci i nie znikają one z dniem osiągnięcia przez nie pelnoletności.
Matka sprowadziła swojego faceta do ich w s p ó l n e g o domu - domu, w którym niedawno mieszkała cała rodzina i teraz co? Dlatego, że matce się chciało, to autorka stała się intruzem we własnym domu?
Mam rozumieć, że matka wywiązała się ze swych obowiązków?
Dlaczego autorka ma cierpiec i ponosić koszty decyzji swoich rodziców? Bo ja czy ty musiałyśmy?
Ona nie musi. Ma prawo walczyc o swoje.
A mama się martwi o Ciebie ? Udaje , źe nic nie widzi , nic nie słyszy . Wiem i rozumiem łatwo się pisze , jest to najbliźsza Osoba , ale niech Sobie Mama Swoje osobiste problemy, Sama rozwiązuje .
11 2014-09-14 13:42:38 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-09-14 13:45:07)
Inceni, Autorka dostaje alimenty. Gdyby nie dostawała, można by dyskutować o zaniedbaniu. Ale dostaje. Alimenty są po to, by pokrywać takie wydatki.
Ja się nie wypowiadam o zachowaniu matki/ojca/byle kogo, nie znam tych ludzi. A ludzie, szczególnie starsi, mają to do siebie, że się nie zmieniają. Więc trzeba się nauczyć samodzielności, radzić sobie. Bo w życiu można liczyć tylko na siebie, szczególnie, jak się jest już osobą pełnoletnią. Patologie były, są i będą, trzeba się z nich wyrwać i tyle.
Jasne, że rodzice mają pewne obowiązki, ale tak naprawdę mało kogo obchodzi, czy się z nich wywiązują, dopóki nie wpłynie jakaś skarga.
Dlatego powtórzę - Autorko, nikt Cię po głowie w domu nie głaska, przykre, wiem. Ale musisz sobie poradzić, bo to Twoje życie. Od Ciebie zależy, jakie ono będzie.
P.S Można studiować i pracować jednocześnie. Nawet studiując dziennie.
P.S 2 Możesz oczywiście egzekwować swoje prawa w sądzie, jeśli masz czas, siłę i pieniądze - choć raczej w to wątpię.
Zgadzam sie z Iceni. Rodzice maja obowiązek łożyć na edukacje dziecka. Ona ma dopiero 19 lat.
Cyniczna zauwazylam juz od dawna ze skoro ktoś skonczyl 18 lat powinien sie usamodzielnić i najlepiej wyprowadzić z domu. To ze Ty tak zrobiłaś nie znaczy ze kazdy musi.
Autorka ma 19 lat. Chodzi do szkoly. Dostaje alimenty od ojca te pieniądze są na edukację a nie na rachunki i na jedzenie. W Polskim prawie ojciec jak i matka maja obowiązek łożyć na edukację dziecka a nie wymagać aby dokladalo sie do rachunków, jedzenia itp.
Jeden rodzic wypełnia swój obowiązek - placi alimenty, a matka ? Wybacz ale to ze pozwala jej mieszkac w domu rodzinnym w którym musi dokladac sie do mieszkania no to matka w żaden sposób nie wypelnia swojego obowiązku.
Matka autorki nie pracuje. Facet matki jest bogaty.
Fakt ! Matki facet w cale nie musi dawac kasy na utrzymywanie nie jego dziecka.
Ale chyba jakiś szacunek sie nalezy! Nie musza sie kochac ale zbędne slowa facet matki powinien zachować dla siebie.
Po za tym dziwi mnie jedno, autorka chciala wyjechac i zarobic, a mamusia i partner absolutnie nie zgadzali sie na ten wyjazd twierdząc ze teraz szkolą jest ważna. Wiec chyba sami nie wiedza co chcą od tej dziewczyny. Szkolą ? Czy usamodzielnienie sie ?
Cyniczna zauwazylam juz od dawna ze skoro ktoś skonczyl 18 lat powinien sie usamodzielnić i najlepiej wyprowadzić z domu. To ze Ty tak zrobiłaś nie znaczy ze kazdy musi.
Nic takiego nie napisałam. Napisałam jedynie, że tamci się nie zmienią i jeżeli nie chce się z nimi męczyć, to niech idzie na swoje. Może, jest dorosła.
Co z tego, że rodzice mają taki obowiązek, skoro go nie przestrzegają? Kijem rzeki nie zawrócisz. Jak ktoś się świnią rodzi, to nie umrze koniem.
Cisowianko zgadzam się z Tobą.
Autorka mieszka we własnym domu,w domu w którym jest traktowana jak wróg,podczas gdy facet który jest z jej matką zaledwie chwilę panoszy się tam jak królewicz
Cyniczna autorka dostaje alimenty więc zaniedbania nie ma tyle że ze strony ojca,matka ma córkę gdzieś
tak jak napisała Iceni obowiązki rodzica nie kończą się wraz z ukończeniem 18 lat przez dziecko.
Czy swojego syna tez w tym wieku pognasz? Przecież nie jesteście patologiczną rodziną
ale skoro on już osiągnie pełnoletność niech że sobie radzi sam,to że Ciebie życie nie oszczędzało nie znaczy że wszyscy wraz z osiągnięciem pełnoletności mają być zdani tylko na siebie.
I to nie jest żaden przytyk z mojej strony Cyniczna,po prostu każdy z nas takie sytuacje widzi inaczej
Lena, czy Ty przeczytałaś mój post w ogóle?
Przecież piszę wyraźnie, że zachowanie matki NIE JEST normalne, ale co Autorka ma zrobić, jeśli matka ma ją w dupie?
Zająć się swoim życiem, albo iść do sądu.
Nie, nie pognam syna, ale będzie pracował i na swoje zachcianki zarabiał sam. To na pewno.
Cyniczna ale w wielu wątkach piszesz ze usamodzielniłaś sie dość wcześnie i kazdemu to radzisz.
Zgadzam się z tym ze nalezy sie usamodzielnić, ale weźmy pod uwagę to ze rodzice również maja obowiązek wobec dziecka.
Lena, czy Ty przeczytałaś mój post w ogóle?
Przecież piszę wyraźnie, że zachowanie matki NIE JEST normalne, ale co Autorka ma zrobić, jeśli matka ma ją w dupie?
Zająć się swoim życiem, albo iść do sądu.Nie, nie pognam syna, ale będzie pracował i na swoje zachcianki zarabiał sam. To na pewno.
Zachcianki a nauka to co innego.
Edukacja dziecka jest bardzo istotna i kazdy rodzic powinien to wiedzieć i nie do 18 roku życia.
Cisowianko, to wszystko, co piszesz, jest logiczne.
I ja się z tym zgadzam.
Rodzice Autorki są jacy są. Dlatego ona ma tylko 3 wyjścia tak naprawdę. Dogadać się, olać to, wyprowadzić się. O, jeszcze mogłaby iść do sądu.
I tak, radzę usamodzielnienie się młodym osobom. Ale głównie wtedy, jeśli nie ma innego wyjścia, czyli gdy np. kompromis jest niemożliwy.
Spójrz na to tak logicznie - co, jeśli matka nie pójdzie po rozum do głowy? Autorka dalej będzie płacić na dom, który tak właściwie wcale nie jest jej, nie może czuć się w nim swobodnie, bo dokucza jej obcy facet. Warto się męczyć? Co jej za różnica, czy opłaca dom, czy mieszkanie/pokój? Na swoim zyska święty spokój. Ja bm właśnie tego chciała..
Cyniczna masz racje, ale ja i tak bym poszla do Sądu.
Alimenty również należą sie od matki na córkę.
Tym bardziej ze ojciec placi a ta swoja kase z alimentów oplaca dom rodzinny oraz musi sobie jedzenie kupowac. Matka w niczym jej nie pomaga.
Facet matki wyzywa ja. Nie ma do tego prawa.
Również nie musi jej utrzymywać (corki jego kobiety)
Za ileś tam żeby nie bylo ze matka będzie wymagać alimentów od córki. Bo ta swoje życie poświęciła dla córki.
Nie każdego stać na to (psychicznie i materialnie), żeby się z własną matką sądzić.
Przypuszczam, że Autorce chodziło raczej o znalezienie innego rozwiązania, nie siłowego.
Po pierwsze musze napisać, że jest mi strasznie przykro, że nie masz oparcia w najbliższych. Bo rodzice się od tego, żeby wspierać dzieci nie tylko do 18-stki. Takie jest moje zdanie.
Po drugie. Nie wiem jak wysokie masz te alimenty, ale skoro do wszystkiego musisz się dokładać to czy przypadkiem wynajęcie pokoju nie będzie generowało porównywalnych kosztów? Może to jest jakieś wyjście. Wynająć sobie pokój, a mamę również podać o alimenty. Może się opamięta....
Co do faceta mamy, no cóż...... na prawdę nie mogę pojąć jak można być tak zaślepioną żeby pozwalać na poniżanie własnego dziecka pod własnym dachem przez obcego faceta .....
Dziękuję wszystkim za rady, naprawdę ma to dla mnie duże znaczenie. Chciałabym się wyprowadzić, ale w tym momencie nie mam jak. Najszybciej dopiero po wakacjach.
Do tej pory myślałam, że mama ma mnie gdzieś, ale...
Od soboty wieczorem mama i ten jej facet byli u niego w mieszkaniu. Dzisiaj mama wróciła z siniakiem na szyi i podrapaną ręką. Potem się okazało, że jeszcze telefon ma pęknięty. Powiedziała, że niby lampa na nią spadła. I tu zaświeciło mi się światełko, że może wypił, zobaczył, że jakiś kolega do mamy dzwonił, rozwalił jej telefon i jej przylał. W dodatku zaczepiła mnie dzisiaj znajoma rodziców, że podobno facet mamy się prawie pobił z jakimś kolesiem w barze. Uwierzcie, widziałam wiele razy tego człowieka po pijaku. Nigdy jej nie uderzył, ale zawsze robił awantury o jej kolegów.
W ogóle moja mama od tamtej pory jest jakaś inna. Cicha, nie patrzy mi w oczy itp. Jedyne co mnie zaskoczyło to to, że powiedziała mi, że jestem dla niej najważniejsza, ale w takim dziwnym tonie.
Byłam na nią zła, ale jeśli on jej coś zrobił, a ona to usprawiedliwiła to jestem wściekła. Najgorsze jest to, że nie mam jak tego udowodnić. Niby może to być prawda, ale jak załóżmy ktoś jest ofiarą przemocy to też mówi, że albo uderzyła się o szafkę, albo spadła ze schodów.
23 2014-09-16 22:49:47 Ostatnio edytowany przez igla16 (2014-09-16 22:50:17)
Dziękuję wszystkim za rady, naprawdę ma to dla mnie duże znaczenie. Chciałabym się wyprowadzić, ale w tym momencie nie mam jak. Najszybciej dopiero po wakacjach.
Do tej pory myślałam, że mama ma mnie gdzieś, ale...
Od soboty wieczorem mama i ten jej facet byli u niego w mieszkaniu. Dzisiaj mama wróciła z siniakiem na szyi i podrapaną ręką. Potem się okazało, że jeszcze telefon ma pęknięty. Powiedziała, że niby lampa na nią spadła. I tu zaświeciło mi się światełko, że może wypił, zobaczył, że jakiś kolega do mamy dzwonił, rozwalił jej telefon i jej przylał. W dodatku zaczepiła mnie dzisiaj znajoma rodziców, że podobno facet mamy się prawie pobił z jakimś kolesiem w barze. Uwierzcie, widziałam wiele razy tego człowieka po pijaku. Nigdy jej nie uderzył, ale zawsze robił awantury o jej kolegów.
W ogóle moja mama od tamtej pory jest jakaś inna. Cicha, nie patrzy mi w oczy itp. Jedyne co mnie zaskoczyło to to, że powiedziała mi, że jestem dla niej najważniejsza, ale w takim dziwnym tonie.
Byłam na nią zła, ale jeśli on jej coś zrobił, a ona to usprawiedliwiła to jestem wściekła. Najgorsze jest to, że nie mam jak tego udowodnić. Niby może to być prawda, ale jak załóżmy ktoś jest ofiarą przemocy to też mówi, że albo uderzyła się o szafkę, albo spadła ze schodów.
Bardzo często jest tak, że ofiara przemocy psychicznej i/lub fizycznej nie chce się przyznać, że jest ofiarą. Nawet przed samym sobą. Póki twoja mama sama się nie opamięta - niewiele możesz zrobić.
Jednak zawsze możesz pójść po pomoc. Jak już dziewczyny pisały to możesz pójść do sądu po alimenty.
Jesteś w tym momencie w szkole średniej czy na studiach?
Jesteś w tym momencie w szkole średniej czy na studiach?
Aktualnie chodzę do szkoły językowej. Skończyłam liceum, a studia zacznę w przyszłym roku. Kiedy jeszcze było wszystko w porządku to umówiłam się z rodzicami, że robię sobie rok przerwy aby podszkolić się w angielskim, żeby mieć na to papierek, bo zawsze to się może przydać w pracy. Przez to, że dodatkowo trenuję, czuję się jakbym chodziła dalej do szkoły średniej, ciągle narzekam na brak czasu ![]()
Pierwszą rzeczą myślę że poszedł bym do prawnika aby dowiedzieć jak wygląda sprawa alimentów jak się uczysz i również kiedy rozpoczniesz prace.
Na pewno na twoim miejscu rozwiązanie tak naprawdę jest jedno aby jak najszybciej spróbować się usamodzielnić od rodziców wiem że to bardzo będzie ciężkie ale pomyśleć w jaki sposób małymi kroczkami możesz iść do przodu ze swoimi problemami. Czy możesz znaleźć prace która w tym ci pomoże? Czy prawnik o którym wspomniałem również jest wstanie ci pomóc ? Na pewno pomyślał bym jeszcze o psychologu.
Dziękuję wszystkim za rady, naprawdę ma to dla mnie duże znaczenie. Chciałabym się wyprowadzić, ale w tym momencie nie mam jak. Najszybciej dopiero po wakacjach.
Do tej pory myślałam, że mama ma mnie gdzieś, ale...
Od soboty wieczorem mama i ten jej facet byli u niego w mieszkaniu. Dzisiaj mama wróciła z siniakiem na szyi i podrapaną ręką. Potem się okazało, że jeszcze telefon ma pęknięty. Powiedziała, że niby lampa na nią spadła. I tu zaświeciło mi się światełko, że może wypił, zobaczył, że jakiś kolega do mamy dzwonił, rozwalił jej telefon i jej przylał. W dodatku zaczepiła mnie dzisiaj znajoma rodziców, że podobno facet mamy się prawie pobił z jakimś kolesiem w barze. Uwierzcie, widziałam wiele razy tego człowieka po pijaku. Nigdy jej nie uderzył, ale zawsze robił awantury o jej kolegów.
W ogóle moja mama od tamtej pory jest jakaś inna. Cicha, nie patrzy mi w oczy itp. Jedyne co mnie zaskoczyło to to, że powiedziała mi, że jestem dla niej najważniejsza, ale w takim dziwnym tonie.
Byłam na nią zła, ale jeśli on jej coś zrobił, a ona to usprawiedliwiła to jestem wściekła. Najgorsze jest to, że nie mam jak tego udowodnić. Niby może to być prawda, ale jak załóżmy ktoś jest ofiarą przemocy to też mówi, że albo uderzyła się o szafkę, albo spadła ze schodów.
Myślę że twoja intuicja się nie myli i prawdopodobnie faktycznie doszło do sytuacji w której twoja mam została pobita cała twoja wypowiedź na to wskazuje. Myślę że w tej sytuacje powinnaś spróbować na spokojnie porozmawiać z mamą najlepiej poza domen gdzieś na osobność tak aby poczuła się swobodnie. W sytuacji kiedy twoja mama zwróciła się do ciebie że jesteś dla niej najważniejszej to znak że twoja mam zrozumiała w jakiej jest sytuacji jaki ma problem z którego nie może wyjść. Na pewno musisz być przygotowana że pierwsze rozmowy nie spowodują tego że nagle twoja mam się otworzy dla tego powinnaś próbować rozmawiać w taki sposób aby ona znajdował rozwiązanie na swój problem a co ważniejsze wracać do tej rozmowy aż się otworzy. Na pewno jesteś jedyną osobą która w tej chwili jest wstanie rozwiązać problem pamiętaj że twoja mama na pewno będzie się bała co cokolwiek zrobić jeśli ten mężczyzna przekroczył granice i pobił twoją mamę to jest w takiej sytuacji emocjonalnie że towarzyszy jej strach, brak wyjścia z tej sytuacji, boi się że skrzywdzi również ciebie, że skrzywdzi ja w inny sposób np. zgwałci ? to oczywiści tylko myśli jakie mogą przychodzić twojej mamie po głowie bo ona teraz za każdym razem ma tylko czarne myśli swojego problemu z którym również nie umie sobie poradzić. Pamiętaj że jak osoba straciła poczucie własnej wartość oraz sensu życia.
Na pewno spróbował bym jak wspomniałem od szczerej prostej rozmowy i zobaczył bym czy jest wstanie twoja mam się otworzyć. Również ty musisz na tyle się otworzyć by w tej sytuacji pokazać co czujesz do swoje mamy w obecnej sytuacji.
Na pewno spróbował bym jak wspomniałem od szczerej prostej rozmowy i zobaczył bym czy jest wstanie twoja mam się otworzyć. Również ty musisz na tyle się otworzyć by w tej sytuacji pokazać co czujesz do swoje mamy w obecnej sytuacji.
Nawet jeśli coś się wydarzyło to moja mama mu wybaczyła i przyjęła go z otwartymi ramionami. Nie ma więc z nią o czym rozmawiać.
Zauważyłam, że im dłużej są razem tym gorszy kontakt mam z mamą. Teraz już nawet prawie nie rozmawiamy, bo jak ja coś do niej mówię to mnie nie słucha. Godzinę temu zadzwoniłam do niej, bo chciałam się coś zapytać. I co? Ja do niej mówię, ale i tak słyszę, że rozmawia sobie z nim. Po zwróceniu jej uwagi, żeby słuchała mnie, rzuciła słuchawką. Pewnie i tak nie wiedziała nawet co jej powiedziałam.
Przykro mi, bo mama to moja jedyna rodzina. Jednak nie mam już siły walczyć o dobry kontakt z nią, bo jej facet ma na nią o wiele większy wpływ. Byłam naiwna myśląc, że kiedy się z nią zwiąże to będziemy rodziną. Oni chcą być rodziną, ale beze mnie.
igla16 napisał/a:Jesteś w tym momencie w szkole średniej czy na studiach?
Aktualnie chodzę do szkoły językowej. Skończyłam liceum, a studia zacznę w przyszłym roku. Kiedy jeszcze było wszystko w porządku to umówiłam się z rodzicami, że robię sobie rok przerwy aby podszkolić się w angielskim, żeby mieć na to papierek, bo zawsze to się może przydać w pracy. Przez to, że dodatkowo trenuję, czuję się jakbym chodziła dalej do szkoły średniej, ciągle narzekam na brak czasu
Jestes bardzo dzielna i pracowita mloda osoba,nie pozwol ,aby inni zniszczyli Twoj plan na zycie.Twoja mama powinna byc z Ciebie dumna,ze ma taka corke i powinna poswiecic Tobie wiecej czasu.Sytuacja jest trudna i nie powinnas pozwolic ,aby obcy facet panoszyl sie w domu ,ktorym mieszkasz..
Bosheeeeeeee co za patologia..... Jesteś młodą, fajną dziewczyną i z pewnością możesz sobie jakoś dobrze ułożyć życie. Natomiast co do Twojej mamy - wybacz, ale do takich ludzi szacunku nie mam kompletnie... Masz 19 lat i z punktu widzenia prawa jesteś już dorosła, ale moim zdaniem matka zawsze pozostaje matką i dla niej dziecko powinno być najważniejsze, a potem dopiero powinien liczyć się jakiś jebany fagas... To straszne, że można pozwolić na to, by jakiś obcy człowiek poniżał 19-latkę w jej własnym domu, bo przecież mieszkasz tam... To chore, żeby twierdzić, że po ukonczeniu 18 roku życia można pozbyć się właściwie własnego dziecka... Twoja matka jest totalnie odmóżdżona i zaślepiona jakimś bucem z ulicy. Rezygnuje z córki na rzecz faceta. Cóż taki stary koń może do Ciebie mieć? Jak mniemam, Ty nic nie mu nie zrobiłaś, a on buntuje przeciwko Tobie Twoją matkę i ona daje sobą manipulować??
Ja bym znalazła sobie pracę, wyprowadziła się gdzieś, choćby i do tego ojca... a kontakt z matką urwała na dobre...
poradydlakobiet napisał/a:Na pewno spróbował bym jak wspomniałem od szczerej prostej rozmowy i zobaczył bym czy jest wstanie twoja mam się otworzyć. Również ty musisz na tyle się otworzyć by w tej sytuacji pokazać co czujesz do swoje mamy w obecnej sytuacji.
Nawet jeśli coś się wydarzyło to moja mama mu wybaczyła i przyjęła go z otwartymi ramionami. Nie ma więc z nią o czym rozmawiać.
Zauważyłam, że im dłużej są razem tym gorszy kontakt mam z mamą. Teraz już nawet prawie nie rozmawiamy, bo jak ja coś do niej mówię to mnie nie słucha. Godzinę temu zadzwoniłam do niej, bo chciałam się coś zapytać. I co? Ja do niej mówię, ale i tak słyszę, że rozmawia sobie z nim. Po zwróceniu jej uwagi, żeby słuchała mnie, rzuciła słuchawką. Pewnie i tak nie wiedziała nawet co jej powiedziałam.
Przykro mi, bo mama to moja jedyna rodzina. Jednak nie mam już siły walczyć o dobry kontakt z nią, bo jej facet ma na nią o wiele większy wpływ. Byłam naiwna myśląc, że kiedy się z nią zwiąże to będziemy rodziną. Oni chcą być rodziną, ale beze mnie.
Sama jestem matką( mam 3 facetów) i nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogła bym odwrócić się od swojego dziecka. To jest straszne co piszesz..Nie wiem jak można jakiegokolwiek faceta przekładać nad własne dzieci.Nie masz nikogo innego z rodziny, jakiejś babci, dziadka, ciotki.. kogokolwiek kto mógłby Ci pomóc? Pomyśl może jednak ktoś taki jest kto Ci pomoże?
Bosheeeeeeee co za patologia..... Jesteś młodą, fajną dziewczyną i z pewnością możesz sobie jakoś dobrze ułożyć życie. Natomiast co do Twojej mamy - wybacz, ale do takich ludzi szacunku nie mam kompletnie... Twoja matka jest totalnie odmóżdżona i zaślepiona jakimś bucem z ulicy. Rezygnuje z córki na rzecz faceta. Cóż taki stary koń może do Ciebie mieć? Jak mniemam, Ty nic nie mu nie zrobiłaś, a on buntuje przeciwko Tobie Twoją matkę i ona daje sobą manipulować??
Ja bym znalazła sobie pracę, wyprowadziła się gdzieś, choćby i do tego ojca... a kontakt z matką urwała na dobre...
JA bym też...
...ale problem polega RÓWNIEŻ na NIE ODPĘPNIENIU dziecka od mamusi...
Fakty: kasa na życie jest, matka przeżywa syndrom pustego gniazda - bo sama autorka wspomniała, że chciała za granicę, więc matka ma świadomość, że prędzej czy później zostałaby sama... czepia się zatem pazurami "nogawek boga" za wszelką cenę.
Córka za to - widzi wyłącznie swoją stronę medalu: "Chciała mieć normalną rodzinę. Mamusia nie sprostała, bo barachło wybrała".
Chcąc być obiektywnym nasuwa się pytanie: W INNEJ sytuacji co by zrobiła osoba, która czuje się niekomfortowo w jakimś miejscu? Opuściłaby je... A mamusia? Obudzi się zapewne z przysłowiową "ręką w nocniku"
Tyle, że przed autorką CAAAAŁE życie, przed jej matką TYLKO jego schyłek. Tylko pozazdrościć. Na czyim miejscu byście wolały być?
Bądź silna autorko... wszystko przed Tobą - SAMA swoje życie "meblujesz" (jeżeli oczywiście zechcesz)
Powodzenia
31 2014-09-28 18:20:30 Ostatnio edytowany przez TummaVic (2014-09-28 20:52:01)
Dziękuję bardzo wszystkim za miłe słowa i za zrozumienie. Cieszę się, że są osoby które mnie potrafią zrozumieć.
Nie masz nikogo innego z rodziny, jakiejś babci, dziadka, ciotki.. kogokolwiek kto mógłby Ci pomóc? Pomyśl może jednak ktoś taki jest kto Ci pomoże?
Niestety babcia z którą miałam bardzo dobry kontakt umarła kiedy byłam w podstawówce. Babcia od strony ojca jest bardzo chora i nie ma jej w pobliżu. Dziadkowie nie żyją. Ogólnie mam małą rodzinę na którą też nie ma co liczyć.Tak więc nawet gdybym chciała kogoś prosić o pomoc to nie mam kogo. Ostatnio kombinowałam, żeby wyjechać w ramach szkoły językowej na kurs angielskiego do Anglii na 3-4 miesiące. Od razu rozejrzałabym się za pracą, warunkami dla młodych ludzi itp. Niestety takie wyjazdy za 20tyś są nie na moją kiedzeń. A jazda w ciemno w celach orientacyjnych jest raczej złym pomysłem.
Chcecie znać hit dnia? Facet mamy zaprosił sobie na grilla znajomych. Ja z racji tego, że jutro mam szkołę i jestem poza domem, dzisiaj musiałam zrobić pranie. Jako iż najpierw prałam białe rzeczy, a teraz kolorowe (wcześniej jeszcze prałam coś innego) do tej pory mam włączoną pralkę. Facet mamy przyszedł i już wąty, że piorę. Potem poszedł do kolegów i powiedział najpierw, że ja nie sprzątam i nie piorę, a potem zaprzeczył sam sobie i powiedział, że ja ich przepraszam (że co?!), ale nie mogą wejść do łazienki, bo ja robię pranie. Wychodzi na to, że wstydzi się wpuścić kolegów do łazienki, bo pralka jest włączona i jeszcze bezczelnie mnie obgaduje.
Niby nie powinnam tego pisać, bo niby każdy ma swoje zdanie, ale jak usłyszałam to, to straciłam wiarę, że to jest porządny człowiek.
Wyobraźcie sobie, że przyszedł pijany po grillu i mi powiedział, że jak był w USA to tam jest pełno grubych murzynów. Powiedział, że oni są jak kleszcze (pasożyty) i nie powinno ich w ogóle być na tym terenie. Powiem wam, że jestem mega nieśmiała, ale ostatkiem sił powstrzymałam się przed daniem mu z liścia za te słowa.
Nie jestem alfą i omegą, ale rozumiem to tak: matka przez dłuższy czas była sama, a przynajmniej nie w stałym związku. Trafił Jej się w końcu taki, czuje, jakby "złapała Pana Boga za nogi". Zaślepienie. Facetowi Tumma przeszkadza - nie jest małym dzieckiem, tym bardziej jego, także dąży do wyprowadzki Tummy z domu, aby móc się zabawiać z jej mamą do woli. Z racji tego nie czuje się w obowiązku utrzymywać 3 osób. Autorka ma alimenty, więc "kasę ma". Matka przeżywa drugą młodość, żyje miłością do tego faceta, może jej wmówił, że 19-latka nie potrzebuje aż tyle uwagi, opieki. Gdy dochodzi do sytuacji kryzysowej matka się zwraca do córki, ale szybko zapomina, bo facet przeprosił czy cokolwiek. I znowu jest "po staremu".
Nie uważam, by 19-latka była w pełni gotowa na usamodzielnienie się (mimo, że znałam takie, które i wcześniej się wyprowadzały, żyły własnym życiem). Wg mnie Tumma powinna mieć pełne wsparcie w matce. (Załóżmy) 40-latka nie powinna się zachowywać jak nastolatka, co nie znaczy, że nie rozumiem naturalnego dążenia do stworzenia poprawnej relacji z mężczyzną, potrzeby bycia kochaną. Tutaj ten delikatny balans został zachwiany.
Autorko - powinnaś z mamą poważnie porozmawiać. Brak chęci finansowania Twoich zachcianek ze strony tego faceta to jedno, odmawianie pieniędzy na jedzenie to drugie. Chyba ten mężczyzna wiedział, że Twoja mama ma córkę, co z tego, że 19-letnią. Jesteś wciąż bardzo młoda, na razie wcale nie musisz być samowystarczalna. I tak bardzo dobrze sobie radzisz, jesteś ambitna i to Ci się w przyszłości zwróci, ale nie pozwól, by byle przydupas zepsuł Wasze relacje.