Dziś na forum padła opinia, że dziecko szybciej będzie się rozwijało w żłobku, wśród innych maluchów, niż z dorosłymi (tak mniemam, ponieważ tematem wątku była alternatywa: żłobek czy niania). Zaintrygowana spieszę wypytać o Wasze doświadczenia i poglądy
Czy rzeczywiście dziecku w wieku żłobkowym i przedszkolnym do czegoś potrzebne jest towarzystwo rówieśników? Czy maluch uczęszczający do tych placówek będzie lepiej rozwinięty od rówieśników, których mamy zajmują się nimi w domu/zatrudniają opiekunki? Czego taki szkrab może nauczyć się od koleżanek i kolegów? Czy zaobserwowałyście szybszy rozwój Waszego dziecka od momentu "wypuszczenia go w świat"
? A może było wręcz odwrotnie, pociecha chłonęła od innych tylko to, co najgorsze, nastąpił swoisty regres, cofnięcie się i kłopoty różnego rodzaju?
Podobne tematy
2 2014-09-10 23:46:45 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-10 23:47:44)
O żłobku się nie wypowiem, nie mam doświadczenia.
Co do przedszkola to owszem, zauważałam, że dzieci, które chodziły do przedszkola, lub chociaż miały rodzeństwa sztuk więcej niż jeden - były jakoś bardziej rozwinięte społecznie niż moja Młoda. Ona się w liczniejszej grupie gubiła i była sfrustrowana, a jednocześnie się do dzieci bardzo garnęła.
Kiedy poszła do szkoły (Reception, w jej wypadku nie miała jeszcze skończonych 5 lat) po kilku miesiącach zauważyłam zmianę - stała się bardziej rozmowna i żywsza. I oczywiście milion nowych dziecięcych zabaw podpatrzonych u innych dzieci ;D
Myślę, że dzieciństwo tylko z nianią jest dość smutne...
Nareszcie glosy za oddaniem dziecka do zlobka. Ja wciaz slysze, ze to za wczesnie, ze tam go na pewno zadrecza i nie beda sie opiekowac. W ogole to dziecko powinno byc do 18 roku zycia przy cycu mamy. Otoz dzieci bardzo szybko chlona od rowiesnikow. Szybciej niz od duzych. Najoczywistszy powod to wielkosc. Rzadko zdarza sie by dorosly, schylal sie do malucha by cos mu pokazac, a to wbrew pozorom bardzo istotna rzecz. Druga sprawa, to wydaje mi sie ze dorosli sa dla maluchow jakby z innego swiata. Nie potrafia za bardzo sie wyglupiac, rozmawiac w ich jezyku, jakies nakazy i zakazy. Bylam swiadkiem, jak maluch w zlobku przez miesiac z dzidziusia-chce na opa,zmienil sie w samodzielnego twoarzysza zabawy. Oczywiscie nie wszystkie dzieci sa w stanie przejsc okres adaptacyjny i nie dla nich, zlobek na caly dzien -to juz mama musi zaosberwowac jak jej pociecha sie zachowuje po powrocie do domu. Ale jedno wiem, kazdemu dziecku przyda sie chocby 3 godzinki dziennie z rowiesnikami. I na prawde, nic sie nie stanie, jak mama zostawi swojego babla pod opieka wykwalifikowanych opiekunek.
Co do żłobków, to nie mam pojęcie jak wpływają na rozwój dziecka, bo nigdy nie korzystałam. Natomiast przedszkole, przynajmniej to do którego chodziła moja córa, będę wychwalać pod niebiosa. Uważam, że o ile kilkumiesięczne dziecko potrzebuje głównie mamy i cyca, to już 2-3 latek bardziej zainteresowany jest zabawa z rówieśnikami i ten kontakt jest bardzo ważny dla rozwoju dziecka. Przedszkole uczy zachowań społecznych, pewnej rutyny, cierpliwości, umiejętności współpracy, dzielenia się i wielu innych postaw. Jestem gorącą zwolenniczką posyłania dzieci do przedszkoli ![]()
Obydwaj moi chłopcy zdecydowanie zaczęli lepiej i ładniej mówić wśród rówieśników, z którymi musieli się jakoś dogadać.
O ile czytać zawsze warto i zawsze będę po stronie rodziców czytających bajki i zachęcających pociechy do czytania, to jednak kontakt z dziećmi w podobnym wieku uważam za nieoceniony pod względem rozwoju języka. Ale nie tylko.
Zgadzam się z poprzedniczkami- kontakt z innymi dziećmi w podobnym wieku rzeczywiście rozwija na wielu płaszczyznach. Jestem "za" przedszkolami, chociaż uważam ,że takie placówki są najlepsze dla dzieci od 2-3 r.ż.
JeSli chodzi o żłobki , dałabym moje dziecko gdybym pracowała były miejsca , a że nie musiałam to nie dałam ALE tak jak napisała powyżej koleżanka dzieci na pre godzin nawet kilkumiesięczne jesli maja z soba kontakt to krzywda im się nie stanie a wręcz daje do super efekt (zaobserwowane u znajomej która dziecko w złobku miała , oraz przetestowane na moim dziecku lecz nie jako żłobek a poprostu częste spotykania się " osiedlowych mam " z dziećmi w podobnym wieku- dzieci miały kontakt , my okazje by rozmwiac oraz wymienic się doświadczeniami może i to nie to samo ale ...tak miałam ) a jeśli chodzi o przedszkola jestem ZA , moje dziecię właśnie zaczeło przedszkole i bardzo dobrze się w nim czuje , je wyraźniej mówi bawi się współpracuje uczy sie nowych zabaw , może 2 tyg to krótki czas ..ale u dziecka widać różnicę i mamy to wiedzą ..każda mama po swoim dziecku widzi że coś się zmienia / zmieniło .
Na nianię bym się nie zdecydowała ... dzieckiem opiekować i wychowywać powinni rodzice ..nie obca baba ..nawet jesli dziecko chodzi do żłobka czy przedszkola to odbierać powinien rodzić , starać się tak pogodzic prace żeby się dało ...niania to się może pojawic w " nagłym wypadku " niewiem , stało się coś dziadkowie nie moga nie chcą się opiekowac dzieckiem brak zaufanej koleżanki sąsiadki kogos do popilnowania dziecka przez kilka h ....ale żeby niania moje dziecko miała non stop ? NIE
Kiedy pierwszy raz zaprowadziłam córkę do przedszkola spotkałam trzylatki prawie nie mówiące albo bardzo niewyraźnie mówiące podczas gdy moja córka posługiwała się już zdaniami złożonymi.Ona była załamana bo nie rozumiała co mówią do niej dzieciaki a ja byłam zaskoczona bo nie wiedziałam,że wśród dzieci w tym samym wieku może być tak wielka przepaść.
Ale już pod koniec roku wszystkie dzieci mówiły wyraźnie,pełnymi zdaniami,potrafily nieźne bawić się i pracować w grupie.
Moja córka dzięki przedszkolu stała się bardziej tolerancyjna- wiedziała,że nie każdy pracuje w tym samym tempie i pomoc nalezy się słabszym.Nauczyła się pewnej świetnej rzeczy-że nie warto generować konflików tylko dlatego,że ona chce bawić się w coś innego niż grupa albo w innym sposób,że nie jest dobrze komentować czyjś ubiór lub wygląd.
No i zawarła przyjaźń, która żyje do dziś mimo,że minęly już trzy lata od ukończenia zerówki:)
Nie szybciej się rozwijają, ale szybciej uczą się obcować z innymi ludźmi.
Nie szybciej się rozwijają, ale szybciej uczą się obcować z innymi ludźmi.
To tez jest rozwój. I chyba jeden z najważniejszych - rozwój społeczny.
O ile co do żłobków mam mieszane uczucia - sama nie oddałabym tam malucha, takiego do trzech lat - to uważam, że przedszkole jest koniecznym etapem w życiu dziecka. Gdzie nasza pociecha nauczy się nie tylko wierszyków, piosenek ale przede wszystkim tego, że nie jest "pępkiem świata" (dotyczy to zwłaszcza jedynaków).
bbasia - przyznaje racje , choć moja jest jedynakiem ;p za pępek śwaita jej nie uważam ale to fakt tam sie uczy dzielic ..bo w domu ma dla siebie zabawki itd ..jak ktos odwiedzi to da ale wie że to są JEJ zabawki i pilnuje ich jak oka w głowie ...także tam jak się nauczy że ma pracować w grupie nie sama bawic się z dziećmi nie sama i oddawać zabawki innym dzieciom bo taka zasada - to ja jestem za ;p póki co się stosuje ;D
hmm kiedyś oddanie dziecka do żłobka, to była ... masakra
przedszkole fuj ...
fakt - to były inne czasy, nie dbano tak o dzieci w placówkach jak teraz, nie było i takiego nadzoru i myślę świadomości
Ja kiedyś pracowałam z takimi maluchami i generalnie znam się bardzo dobrze na psychologii rozwojowej i uważam, że w przypadku dziecka powyżej 2, 5 roku przedszkole ma zdecydowanie pozytywne wpływ na rozwój dziecka.
Jeśli chodzi o żłobek to do 1,5 roku zdecydowanie nie jest dobrym pomysłem. W tym wieku dzieci nie nawiązują jeszcze ze sobą żadnych społecznych kontaktów, dodatkowo do 2 roku życia mają wrażliwy układ odpornościowy, więc ciągłe choroby są na porządku dziennym. Natomiast w wieku 1,5-2,5 jest to opcja do rozważenia i faktycznie te dzieci w dobrym żłobku rozwijają się szybciej, lepiej mówią, są bardziej samodzielne.
Ja uważam, że dziecko do lat 3-ech powinno być w domu z mamą, jeśli jest taka możliwość.
Tak też jest u mnie.
Nie oddałabym dziecka do żłobka, chyba, że naprawdę nie miałabym innego wyjścia.
moja 4 letnia kuzynka odkąd poszła do przedszkola, stała się zupełnie innym dzieckiem. rozmowna, znająca nowe zabawy i bardzej otwarta ![]()
15 2014-09-12 12:27:08 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-09-12 13:23:30)
Ja oddałam dziecko do żłobka jak miało 15mc .Była to prywatna placówka. Przedział wiekowy 1rok - 4lata.( łącznie grupa ok 25 os) 4 opiekunki.
Cześć zajęć dzieciaki miały razem, cześć dostosowana do wieku dziecka .
Pierwszy tydzień adaptacyjny byłam z nimi na sali. Gdzieś tam w kąciku siedziałam aby dziecko czuło sie bezpiecznej ale powoli poznawał otoczenie.
Będąc z dzieckiem w domu mimo szczerych chęci nie zapewniłabym mu tylu różnorodnych zajęć indywidualnych czy grupowych .
Dziecko podpatrując starszych tez chciało korzystać z nocnika a nie pieluchy , w wieku około 2,5 recytowało już wierszyki i śpiewało piosenki .Raz w tygodniu mogli przynosić swoje zabawki i dzieliły sie miedzy sobą i nie było "to jest tylko moja zabawka " .
Jeśli chodzi o żłobek to do 1,5 roku zdecydowanie nie jest dobrym pomysłem. W tym wieku dzieci nie nawiązują jeszcze ze sobą żadnych społecznych kontaktów,
Moje dziecko miało w grupie rowiesników jednego przyjaciela Jacusia
zawsze razem , przy stoliku , na hustawce
Mimo ze juz nie sa w tych samych przedszkolach czesto go wspomina .
dodatkowo do 2 roku życia mają wrażliwy układ odpornościowy, więc ciągłe choroby są na porządku dziennym.
A co do chorób. Ja dałam moje na wiosnę ( jesien ogolnie jest bardziej "chorobowa" dla wszystkich ) były małe przeziebienia ale chyba ten okres wiosenny pozwolił organizmowi troche bardziej sie uodpornic na wirusy , bakterie itp z żłobka .Łącznie przeziębienie występowało 3-4 razy w roku wiec nie miałam jakiegoś dramatu.
Jedyna wadę jaka zauważyłam to jesli inne dziecko czegoś nie jadło ( np. marchewka ) to mojemu to sie udzielało i tez nie jadło.
Majac 4 lata poszło do państwowego przedszkola , nie było problemu z adaptacja dziecka i płaczem w szatni " mamo nie zostawiaj mnie " , niejednokrotnie widzę takie sytuacje w przedszkolu jak na siłę rodzic musi zostawić płaczące dziecko. 4latek buntuje sie bo przecież on zna świat przeważnie tylko domowy lub okolic w obecności mamy, babci czy opiekunki.
Ja nie żałuje ze dałam tak wcześnie do żłobka .
Jeżeli chodzi o żłobek, to gdybym mogła zrobiłabym wszystko żeby dziecka do żłobka nie oddać. Jeśli natomiast chodzi o przedszkole to uważam (a wniosek wysnuwam na podstawie obserwacji nie tylko dzieci, ale i dorosłych którzy chodzili lub nie chodzi do przedszkola) że to świetny pomysł, jeżeli przedszkole jest fajne, zapewnia dzieciom różne zajęcia, to nie tylko uspołecznia, ale uczy nowych rzeczy, przygotowuje też do szkoły, bo po przedszkolu, szkoła nie jest już takim szokiem.
Mój Malec poszedł do żłobka kiedy skończył pół roku i jesteśmy z mężem bardzo zadowoleni. Ja nigdy nie byłabym w stanie wymagać od maluszka tego co on już teraz potrafi, bo uznawałabym, że jest na to jeszcze za mały, czyt. jako jest bardzo samodzielny ( samoobsługa, sam nawet wynosi pampersy do śmietnika). Teraz ma dwa lata, bardzo dobrze mówi, uczy się nowych zabaw i przynosi je do domu;-) śpiewa Nam popołudniami, potrafi nazwać wiele rzeczy, np. potrafi nazwać kolory ( najlepiej idzie mu to na autach ) Do żłobka zawsze idzie uśmiechnięty, więc wskazuje na to, że musi mu być tam dobrze i podobać się ;-) polecam żłobek, stanowczo. Dzieciaczki stają się samodzielne i bardzo szybko się rozwijają. Przebywanie w grupie takiego malca bardzo dobrze wpływa na jego rozwój;-) jedyną wadą są choroby, niestety w porze przeziębień, dość często kończy się to antybiotykoterapią.
Nie mam dzieci.
Z własnych obserwacji a mialam okazję pracować w przedszkolu to moge śmiało stwierdzic ze dzieci szybciej sie rozwija i szybciej lapie kontakt z innymi dziećmi.
Pamiętam chłopczyka, nie śmiały, mało sie odzywał, stal na uboczu i wypytywał o mame. Minal tydz dziecko chetne do zabawy a jak mama sie pojawiała to nie chcial wracac do domu. I co najwazniejsze zaczął ladnie mówić , płynnie mniej seplenił.
Takich sytuacji bylo naprawdę dużo z dziećmi. Wiek od 4 do 5lat.
Syganlizowal potrzebe pójścia do lazienki, opiekunka szla razem z nim tylko pod drzwi lazienki, dziecko bylo samodzielne potrafiło rozepnąc guziki od spodni itp.
Za przedszkolem jestem na tak.
Jeśli chodzi o żłobek mialam praktykę 2 tyg w pewnym żłobku prywatnym. I tutaj bym sie zastanowiła. Chyba mam takie samo zdanie co cyniczna ze jednak do pewnego wieku chcialabym z dzieckiem w domu siedzieć.
Oczywiście jeśli będzie taka mozliwosc.
Żłobek do mnie raczej nie przemawia to czas który bardzo szybko mija bezpowrotnie i chciałabym go spędzić z maluszkiem, jednak jestem za przedszkolem lub jakimiś zajęciami które uczą dziecko zycia w społeczeństwie ze wszystkimi radościami i rozczarowaniami.
20 2014-09-16 14:28:17 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2014-09-16 14:28:33)
Ja też za żłobkiem nie jestem... Mam 5cio miesięcznego synka i nie wyobrażam sobie oddać go w obce ręce... Fakt dzieci może i szybciej się rozwijają ale mówić czy rozróżniać kolory dziecko prędzej czy później się nauczy za to bezcennych chwil które można spędzić z nim obserwować go i po prostu wychowywać nie da się nadrobić... Aczkolwiek rozumiem mamy które oddają dzieci bo nie mają innego wyjścia gdybym była w takiej sytuacji też wybrałabym żłobek a nie opiekunkę czy opiekę którejs babci (Boże uchroń moje dziecko przed teściową
)