Czesc, chciałbym sie z wami podzielić cała ta sytuacja oraz wysluchac was w tej sprawie.
Jestesmy w wieku 20 lat, mieszkalem za granica nie bylo mnie tutaj przez długi okres..
Znamy sie juz rok i 8 miesiecy, gdzie na samym początku były spotkania, rozmowy prywatne tzw. "pogaduszki" godzinne.. Po czym zakochaliśmy sie w sobie i coraz bardziej chcieliśmy być "blisko".. Wszystko rozsypało się po 2 miesiącach. Na pewno było w tym wiele błędów, banalnych, przy czym byliśmy dla siebie zawsze i na zawolanie"", nic więcej się nie liczyło. Z mojej strony, był to brak jakiejkolwiek wiedzy na udany i długi związek z partnerka.
Wszystko nagle ustało, odeszliśmy od siebie, bez słowa, z dnia na dzień. Po jednej rozmowie, (jak zwykle telefonicznej
) po nieprzemyślanej decyzji, z jej strony, ale tak naprawdę po tylu błędach to musiało się tak skończyć
- (przez długi okres czasu, bodajże rok nie widziliesmy sie, nie rozmawialiśmy..).
Moja ex postanowiła wrócić do mnie i spróbować ponownie, wszystko niby wygląda dobrze, wyjaśniliśmy sobie wszystko, o co tak naprawdę poszło, o to jak było nam kiedyś dobrze, czy może to wrócić.. Ona oczekuje szansy, zaangażowania, natomiast po wszelkich głupich błędach naszego wcześniejszego związku, trzymam to pod wszelkim dystansem, jestem chlodny, a zarazem jestem soba, jestem bardziej otwarty i pewniejszy siebie niz kiedys, szczery, nie boje sie powiedziec co mysle, nie slodze jej do ucha i wgl. czuje sie przy niej swobodnie.
Mogę mówić godzinami, niestety nie czuje tego co było, ona to widzi jednak daje jej do zrozumienia ze to dopiero początek i nie chce nic w tej chwili obiecywać, zapewniać że jestem w stanie być na zawsze, a chcę zobaczyć jak bedzie ze spotkania na spotkanie. Nie moge wrocic do tego co bylo kiedys, minelo duzo czasu, przy czym zapomnialem o niej, zapomniałem jak bardzo kiedys mi na tym zalezalo, praca, treningi, miałem ją w pamięci przez kilka miesiecy po rozstaniu, ale to wszystko "uleciało" nie wiem czy to wróci, rozmawiamy ze soba od 3 tygodni..
Wyjaśniliśmy sobie wszystko (na spotkaniu), napiera na to abu wrócić i wie w czym popelnila blad, na dodatek te ciagle smsy ze juz nie moze tak, jest jej smutno, placze nocami, mowi ze odzywam sie rzadko, przy czym kiedyś byly to setki smsow itp, a tak naprawdę tylko spotkanie widze za sensowne, jesli chce gadać, rozmawiać. manipulacja z jej strony, ? No tak, mam wszystko pod kontrola