Hej!
mam problem, który rozsadza mi głowę, potrzebuję obiektywnego spojrzenia z zewnątrz - i jak najbardziej szczerych opinii i pewnie potwierdzenia tego, co kiełkuje mi w głowie. Mam kolegę, z którym zawsze się lubiliśmy, poszliśmy na studia do jednego miasta, mamy też wspólną pasję, co on ceni i często to podkreśla. Nasz kontakt nigdy nie był bardzo intensywny, ale miły- widywaliśmy się raz na jakiś czas w naszym mieście lub mieście studiów, większą lub mniejszą ekipą - ot, kolega z jednego miasta. Zawsze uważałam go za fajnego chłopaka, nie na zasadzie, że byłam nim zauroczona, ale podobał mi się jako facet- nie jest przystojny ani nie ma w sobie nic mega atrakcyjnego, ale ma swój urok i jest bardzo wesołym, otwartym i optymistycznym człowiekiem. Zgadaliśmy się po prawie dwóch miesiącach niewidzenia w naszym rodzinnym mieście, zupełnie neutralnie, oboje byliśmy w mieście ze swoimi znajomymi i dość późno spisaliśmy się i dołączyłam z koleżanką do jego znajomych. Aftera zrobiliśmy u niego w mieszkaniu, najpierw odłączyła się koleżanka, potem poszedł kolega i zostaliśmy sami. Rozmawialiśmy, dopijaliśmy piwo, paliliśmy - zwyczajne koleżeńskie zakończenie imprezy. Zadzwonił mi po taksówkę, wychodząc, objęliśmy się na pożegnanie i, nie mam pojęcia, kto kogo pierwszy, pocałowaliśmy się. Jedno prawie doprowadziło do drugiego, nie przespaliśmy się ze sobą, ale pobyliśmy chwilę u niego, całując się. Kolejnego dnia napisał mi kilka SMSów, między innymi, jak się czuję po wczorajszej sytuacji. Napisałam, że chciałabym się z nim spotkać, pogadać. Naprawdę się lubiliśmy i było mi zwyczajnie szkoda tracić ten kontakt przez alkoholowy wyskok, naprawdę nie chodziło mi o związek, tylko wyjaśnienie tego, żebyśmy mogli wyskoczyć za jakiś czas na piwko i nie mieć żalu ani dystansu między sobą. I tak chyba przez dwa tygodnie mieliśmy się zgadać, specjalnie wróciłam na dwa weekendy do rodzinnego miasta ( on spędza tu wakacje, ja w mieście studiów zostałam dla pracy) i cały czas czytałam wymówki- praca na rano, impreza rodzinna itp. Chodziłam zbolała, myślałam, że się lubimy, a okazał mi kompletny brak szacunku, w międzyczasie pojechałam na urlop i poukładałam to w miarę w głowie; wcześniej wysłałam mu SMsa, że szkoda, że jednak się nie odezwał i chyba możemy uznać sytuację za zamkniętą. Dwa tygodnie temu spotkaliśmy się kompletnym przypadkiem na koncercie w naszym mieście. Ucieszył się na mój widok, przywitałam się z nim chłodno i poszłam z koleżanką dalej. Podszedł z kolegą, traf chciał, że koleżanka spotkała znajomą, kolega kumpla ( nie wiedzieli o tamtej sytuacji) i zostaliśmy sami. Przeprosił mnie wtedy w naprawdę szczerych słowach, powiedział to, czego bym oczekiwała- w sumie nie uzasadnił swojego nieodzywania się, ale mówił, że sytuacja go przerosła, nie wiedział, co napisać, tym bardziej jak dostał tamtego SMSa itp. Ulżyło mi i wybaczyłam. Wszyscy razem po koncercie poszliśmy do pubu i znowu zostaliśmy po czasie sami. Gadaliśmy naprawdę szczerze, on się otworzył, o rodzinie, poprzednich związkach, naszej sytuacji; nie został we mnie żal po jego tamtym zachowaniu. Szliśmy potem na taksówkę i żegnając się, objęliśmy się- i mnie pocałował. Teraz bardzo tego żałuję, gdybym wsiadła w tą taksówkę i pojechała do domu, sytuacja byłaby czysta- przeprosiny z jego strony, brak żalu z mojej, kumplujemy się jak było. Jednak pocałował mnie i znowu poszliśmy do niego. Do niczego poza całowaniem się nie doszło, ale był też czuły, przytulał mnie i było tak miło, że zaczęłam wkręcać sobie, że może być z tego coś więcej. Obiecał, że będzie się odzywał i robił to. Spotkaliśmy się na drugi dzień, bo zaproponował spacer, odzywał się cały tydzień, pisał długie SMSy, chciał się spotkać, zadzwonił i robił wszystko sam z siebie. Wyjechałam w zeszły weekend w delegację i po delegacji- zmiana o 180 stopni. Odpisywał, nie pisał i czułam, że w weekend coś się musiało stać. Oczywiście nikt nikomu nic nie obiecał, ale przyjęłam za pewnik, że skoro powtórzyliśmy tamtą sytuację i on się angażuje, damy się tej relacji powoli rozwijać. Odpisywałam mu czasem po kilku godzinach, na pewno nie naciskałam na nic. Może to błąd, za mało się angażowałam? W sobotę spotkaliśmy się przypadkiem w pubie i chyba wiem, czemu nagle stracił zainteresowanie- nie spodziewał się, że spotkamy się w tym miejscu, w którym on był ze znajomymi, a ja ze swoją ekipą i przyszły ich dwie koleżanki- jedna z nich była nim ewidentnie zainteresowana i niby do niczego między nimi nie doszło na moich oczach, ale przegadali razem pół wieczora, poza tym to nie ze mną się tam umówił i intuicja we mnie krzyczy, że on się już nie odezwie, pewnie spotkamy się przypadkiem tu albo w mieście studiów, do którego wraca w październiku, ale celowo nie napisze. Patrzył mi w oczy cały wieczór jak z nią gadał, ile razy na niego spojrzałam, widziałam te oczy, ale to trochę za mało, bo nie pisze ani SMSów, ani na fejsie. Uffff, elaborat
moje pytanie jest krótkie, choć nie udzielicie mi na nie jednoznacznej odpowiedzi- skąd ta zmiana? Czy faktycznie może stać za tym inna dziewczyna? Jak szliśmy ekipą do innego miejsca, ta dziewczyna szła obok niego, chciała go objąć czy złapać, a on strącił jej rękę i się odsunął. Jednak do mnie też się nie odzywa. Szukam winy w sobie, oczywiście, kusi mnie, żeby go zapytać, po co zawracał mi głowę, z drugiej strony, nic mi nie obiecywał, kontakt najwyraźniej był tylko koleżeński, choć jego zachowanie i SMSy wskazywały na coś innego. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Może jakiś mężczyzna mi to wytłumaczy?
Od soboty chodzę struta. Dwa tygodnie temu mówił, że jestem najfajniejszą dziewczyną, jaką zna, były rozmowy na temat naszego ewentualnego związku, otwierał się przede mną wtedy, trzymał kontakt w SMSach. Wolałabym wiedzieć, że zmienił obiekt zainteresowania, bo teraz męczą mnie domysły
wiem, że to może naiwne z mojej strony, powtórzyć ten sam błąd (?) z tego typu człowiekiem, ale odzywał się, faktycznie, ten kontakt urwał się nagle i bez powodu.
Podobne tematy
2 2014-09-09 01:05:57 Ostatnio edytowany przez krrokodyll (2014-09-09 01:08:25)
Zrozumcie to wreszcie !!!!!!!!!!!!!!! Jak facet jest zainteresowany to dzwoni ,kontaktuje się.Po co te analizy,szkoda czasu ,naprawdę.Czasami facet nie wie,jak w delikatny sposób powiedzieć -odczep się i jeszcze przez pewien czas podtrzymuje kontakt,ale sms są coraz rzadsze i coraz,coraz bardziej....
Prawdopodobnie jest ktoś inny i niezręcznie jest mu o tym powiedzieć.Poza tym,liczy się co facet robi a nie mówi...
Chyba niestety facet nie potrafi się zdecydować. Ewidentnie ciągnie was do siebie, ale on w każdej sytuacji, gdy zaczyna się robić powaznie, bierze nogi za pas. Nie uważam, że nie jest tobą zainteresowany, ale też raczej nie będzie z tobą. On gdzieś tam lawiruje pomiędzy 'chcę z nią być, a chcę się jeszcze wyszaleć,nie chcę się wiązać', a przynajmniej takie odnosze wrażenie. W takiej sytuacji niewiele możesz, nie zmusisz go do bycia razem. Daj mu czas dorosnąć.
Wiem, dziękuję za odpowiedzi. Dręczy mnie to i byłoby mi łatwiej, gdyby nawet napisał głupiego SMSa 'sorry to nie to, zostańmy znajomymi' i nie spotkalibyśmy się przez kolejne pół roku- słabe to, ale nie męczyłabym się teraz w domysłach. Pytał o moje plany, rzucił nawet, że może pojechalibyśmy na siatkarzy do Łodzi, jeśli awansują dalej w MŚ. Po co tak robić, skoro nie planował ze mną nawet spokojnej, rozwijającej się znajomości? Ne chciałam go od razu zaciągać przed ołtarz
gryzie mnie, czy stoi za tym inna czy ja zrobiłam coś źle ( i co), kusi, żeby do niego napisać, a najlepiej zapytać w twarz, ale czy to jest dobre rozwiązanie? Dopiero po tym, jak mnie przeprosił dwa tygodnie temu, wygarnęłam mu delikatnie, bez agresji czy żalenia się, że było mi przykro, jak mnie potraktował, nie odzywając się i odwlekając spotkanie, więc wie, powinien wiedzieć, że teraz sytuacja jest podobna, a nawet gorsza, bo jego zachowanie było inne, zaangażowane. Porozmawiać spokojnie i rzeczowo? Niech nic z tego nie będzie, zawiodłam się i rozczarowałam i nie wiem, czy umiałabym mu kolejny raz zaufać, ale wiem, jak ulżyło mi po tym, jak ostatnio z nim porozmawiałam i pewnie tym razem byłoby podobnie, nie lubię tłamsić w sobie emocji. Wypisałam się tu, wygadałam przyjaciółce i dziś czuję się lepiej niż wczoraj, ale wciąż ciężko mi się skoncentrować na niemyśleniu o nim. Pozdrawiam, udanego wieczoru ![]()
dziewczyny jak wy lubicie sobie życie komplikowac:))Czy naprawdę macie za mało problemów:))
Jak facet chce to kontakt znajdzie, jak chce i mu zależy to się odzywa i o ten kontakt dba. Zresztą w drugą stronę działa to podobnie.
Twój kolega prawdopodobnie sam nie wie czego chce, albo jeszcze lepiej chciałby i się boi. Mniema, iz on również ma 25 lat? W tym wieku jednak to już by należało wiedziec czego się chce od życia...
Pytanie; czy rzeczywiście chciałabys spędzic życie z takim niezdecydowanym kolesiem???Bo ja raczej nie..., ale to tylko moje skromne zdanie;)
6 2014-09-09 19:33:23 Ostatnio edytowany przez silent (2014-09-09 19:34:48)
Mi też włączyłaby mi się czerwona lampka jak kobieta po % i zielsku kleiłaby się do mnie, czego wcześniej nie robiła.
Silent, w jakim sensie czerwona lampka? Pytam poważnie, chciałabym uniknąć ewentualnych błędów na przyszłość. Nie paliliśmy żadnego zielska, nie jestem zwolenniczką, jedynie papierosy, a to, z tego co wiem, mu nie przeszkadza, ani u kobiety, ani u siebie. Nie było też tak, że się kleiłam - ani podczas jednego czy drugiego spotkania, ani po - to on pisał, zagadywał, planował, chciał się spotkać, pytał, czy podczas urlopu będę w rodzinnym mieście. Dręczy mnie to, czemu przestał się odzywać i wiem, że nikt nie odpowie mi na to pytanie lepiej od niego, skąd pokusa zapytania go o to, bez spiny, spokojnie i po przyjacielsku- niech powie, że jest ktoś inny, że ja to jednak nie to, ale niech powie, bo najgorsze są domysły. Jestem jednak ciekawa, skąd ten zwrot w Twoim poście, stąd moje pytanie
pozdrawiam, dobranoc! ![]()
Chyba większość zrozumiała, ża jak napisałaś "Rozmawialiśmy, dopijaliśmy piwo, paliliśmy" to chodziło o trawę. Skąd ten zwrot w moim poście? Ja tak mam, że jeśli dziewczynie po % puszczają hamulce to mi włącza się awaryjne ![]()
Zresztą zauważyłaś inny obiekt zainteresowania więc nie zdziw się, że przestał się odzwywać.
Dopiszę się to poprzednich wypowiedzi w tym temacie -nie jest zainteresowany! Zrozum!
Mam chwilę przerwy. Nie sądziłem, że aż tak mnie to wszystko wciągnie. Nie ma dla mnie postów i trafiłem tu.
Krótkie, dojrzałe sformułowanie tematu? I kliknąłem.
Wy Drogie Panie wpędzacie się do grobu. Wzajemnie. Chyba zawsze i wszędzie.
Przecież to widać, jak na dłoni. Rzeczywiście jesteś pogubiona. Widać zresztą dużo więcej.
Odrzuca rękę innej, jak jesteście w grupie. Wypija łyk rozkoszy, jak jesteście sami, całując tak, żebyś pamiętała. Słowami tego nie powie. Zbyt poważny temat. Boi się odrzucenia. Jest serio
Nie ma lepszego kapitału na ... Przyszłość?.
On Cię kocha. Jak zielony owoc drugi zielony owoc. Jest Tobą zauroczony. Dał Ci już tyle sygnałów. Każdy z nich prosi, żebyś odpowiedziała, że masz w sobie to "tak". Choć na chwilę.
Wypije każdy następny łyk, który mu podsuniesz.
Od Ciebie zależy, czy dasz mu dojrzeć. Rozpalisz to przygotowanie ognisko, które podaje Ci jak na dłoni, czy pobiegniesz na inną wyspę? Ta więź, bo to już więź, wymaga od Ciebie troszkę inicjatywy. Nie zawsze mężczyzna wie jakich zachowań oczekujecie. Wyraźnie Ci pokazał, że jesteś jedyna. Nie żartuję. Ktoś musi tu być odważniejszy. Nie dopuść, żeby się związał z pierwszą lepszą z niecierpliwości, spłodził dzieci, i za Tobą tęsknił.
Flirt zawsze kręci! Chcesz pożaru całej wyspy? Oj chcesz!
. Ale zawsze czekacie, żeby to on wziął na siebie całą odpowiedzialność. Za to, że sie nie uda.
Zawsze są dwa uda: albo się uda, albo się nie uda. Czasem warto zrezygnować z wygody. Do ataku! Tylko Go nie spłosz! Jest wrażliwy.
A teraz mnie kopnij w d... i wywal tam, gdzie moje miejsce. Do Kafejki Nowej! Ech, nie ma czasu na kawę. Trzeba wracać do pracy. Zez.