Czy Waszym zdaniem przytulanie dziecka przez wychowawczynie w przedszkolu jest wyrazem jej troski, zaangażowania czy niesie za sobą pewne podteksty?
Czy chciałybyście, żeby pani w przedszkolu pocieszała Wasze dziecko przytuleniem, czy wolałybyście, żeby obce osoby nie zbliżałyby się tak bardzo do Waszej pociechy?
Pytanie zainspirowane streszczeniem artykułu pt. "Przytulanie na życzenie" chyba z Gazety Wyborczej (zasłyszane w radiu)
Podobne tematy
Myślę że po mału popadamy w jakąś paranoję i w każdym człowieku który okazuje naszemu dziecku jakąkolwiek formę kontaktu fizycznego widzimy potencjalnego pedofila...Niedługo dzieci w bańkach będą chodziły by broń Boże ktoś ich czasem nie dotknął...Dzieci w przedszkolu to małe dzieci tym bardziej jeśli mówimy o 3 latkach i uważam że miło gdyby ktoś (w tym wypadku Pani) zapewniła mojemu dziecku poczucie bezpieczeństwa...Czemu ma nie przytulić gdy dziecko płacze? Nie rozumiem...
Dla mnie to jest w ogóle chore, że szuka się tego typu podtekstów w przytuleniu przez nauczycielkę płaczącego malucha.
Osobiście chciałabym, żeby moje dziecko zostało przytulone, jeśli tego by akurat potrzebowało, a było akurat w przedszkolu, nie ze mną.
Kto nie pracował w przedszkolu ten nie wie jak zachowują się takie maluchy , zwłaszcza te najmłodsze. To one tulą się do przedszkolanek, łakną tej bliskości, często rywalizują wręcz o bliższy kontakt ze swoja przedszkolanką. One tęsknią za mamusiami, za pogłaskaniem, przytuleniem.W przedszkolu tak jak w domu potrzebują uczucia i uważam ,że powinny je tam mieć aby czuć się bezpiecznie.Szczególnie rano jak przychodzą zaspane, nie chcą się oderwać od mamy, to co Pani w przedszkolu bierze za rękę i ciągnie do sali? Nie chciałybyście aby wzięła na ręce , nawet przytuliła i zainteresowała czymś innym aby odwrócić uwagę od wyjścia mamy?
a o co w tym artykule chodzi ?