Witajcie. Mam 25 lat I jestem z moja nazrczona 6 lat. Wszystko bylo idealnie wyjachalismy do anglii I bylo super. Pech chcial ze tescie maja problemy finansowe. Doszlo do tego ze moja nazeczona dwa razy oklamala mnie (wyslala im pieniadze - spore sumy ok 2000zl) juz wczesniej ja sam pozyczylem im ok. 7000zl. Lecz im nigdy nie jest dosc. Ostatnio w moim zwiazku dwa razy sie rozstawalem I zchodzilem. Doszlo do tego ze musialem ja podsluchac zeby dowiedziec sie prawdy. Wkoncu tesc przyjachal do pracy do angli ale non stop sa problemy bo ma 50 lat I nie daje rady przy tym jest z wyksztalcenia prawnikiem I zaczol mowic menagerowi jak ma prowadzic restauracje - oczywiscie ta prace stracil. Ostatnio nazeczona powiedziala ki ze nie chce byc ze mna I koniec... poszlo mniej wiecej o to ze nie chce mieszkac z jej rodzicami bo za 3 miesiace mama jej tez ma przyjechac do anglii. Ale jak ja mam mieszkac z ludzmi ktorzy nie potrafią wytlumaczyc corce ze szczerosc w zwiazku jest najwazniejsza.. tylko pozwalaja na yo zeby mnie oklamywala... jednak z dniem wczorajszym uleglem I dalem swojej nazeczonej do zrozumienia ze chce z nimi zamieszkac w 4. Widzialam ze sie potajemnie ucieszyla I wogole inna gadka byla. W sumie na to by wyszlo ze albo przeprowadzisz sie ze mna do rodzicow akbo koniec... ja to widze w ten sposob ze rodzice wykozystuja ja doszczetnie jesli chodzi o finanse a ja zszedlem na boczny tor bo teraz rodzice sue licza wiecej... co wy myslicie o tym???
Podobne tematy
Marniutki z niego prawnik jak widać . Zastanów się czy chcesz pracować na nich wszystkich , bo widać , źe ta rodzina to studnia bez dna . Młody jesteś jeszcze moźesz poznać kogoś bardziej rozsądnego .
Tylko ze kocham ja na zabój... czy sa gorsze czy lepsze dni... tylko mysli w glowie nie daja mi spokoju a moja nazeczona nie umie sobie powiedziec ze pomoglismy bedziemy pomagac ale ze chcemy miec troche prywatnosci I skoncentrowac sie na wlasnym zyciu...
Co zrobic zeby jej to wytlumaczyc??? Jak??? Przeciez chyba widzi sama ze problemy w naszym zwiazku sie zaczely kiedy rodzice swoje problemy wrzucili na jej barki... a ja jej pomagam ale tez nie jestem idealny.... bo na wszystko tez nie moge pozwolic bo bede postepowal wbrew wlasnym zasada....
Nie ma nic gorszego jak własna rodzina wykorzystuje , manipuluje . Łatwo się pogubić i mysleć , źe tak ma być , a TO WIELKI BŁĄD . Widze , źe nad Twoją dziewczyną trzeba jeszcze sporo popracować i duźo tłumaczyć , źe jest WYKORZYSTYWANA . W weekendy zabieraj Ją gdzieś na wycieczki z dala od rodziców , to trochę powinno oczyścić jej mózg od Nich .
Tylko wiesz w czasach internetu nawet kiedy gdzies jedziesz jest telefon I ciagle wiadomosci przez te komunikatory... nawet jsk ona sie nie odzywa do nich to ida glupie I stale pytania... po oiec razy wysylanie wiadomosci do siebie I niekonczace sie mowienie dobranoc.... a co bedzie kiedy sie wyprowadze z nia do nich... po pierwsze to musze zabrac odpowiedzialnosc finansowa za dom.. bo jak moje zaswiadczenie o zarobkach nie bedzie pierwsze to nici z wynajmu... wieczory to kazdy film z rodzicami... powoli juz ciezko mi to ogarnac... nawet nie bede mogl zadnej niespodzianki jej zrobic a o strefie intymnej nie wspomne...
Bardzo Ci współczuje , ale widze , źe do niej nie dociera , źe za Nią nikt źycia nie przeźyje . Przy takich pasoźytach , to tylko nerwicy się nabawisz , a zdrowia Ci oni nie wrócą. Sytuacja nie ciekawa . Tacy maipulanci potrafią zamęczyć , wiem co pisze , bo Mam kogoś podobnego w rodzinie i jedyny sposob był , to definitywnie się odciąć i SPOKÓJ . NIE MA INNEGO WYJŚCIA . Trzymam kciuki za WAS , źeby się Wam pomyślnie ułoźyło.
Dzieki wielki za rozmowe. Zdaje sobie sprawe z tego ze rodzice to jest bariera nie do przejscia... moze sie uda...