Witam ciepło (ciepło bo ciepły jestem i nie jest to zbyt korzystne), wiem że to dział w sumie poświęcony problemom ze zdrowiem kobiet i przepraszam że tu piszę ale muszę się poradzić...
Mam na imię Sebastian, mam 23 lata, od długiego czasu mam problemy z brzuchem, oczywiście z tym byłem u lekarza, dostałem leki itd itd ale średnio one pomagają - to pierwsza sprawa, od 3 dni odczuwam piekielną suszę w gardle, jestem osłabiony, mam utrzymujący się stan podgorączkowy 37,5 stopnia ( kilka razy nawet spadł na godzinę ), dodatkowo miałem ból z prawej strony kręgosłupa na dole tak jak by NERKA, byłem z tym wczoraj u lekarza, przebadała mnie, miałem robione cukier i wynik wyniósł 94 czyli w normie, pani doktor stwierdziła że to może być nadczynność tarczycy, dostałem skierowanie na TSH i na USG tarczycy które mam dopiero z NFZ 6 października zaplanowane, martwi mnie ten utrzymujący się stan podgorączkowy, czy to normalne? Może powinienem jechać do szpitala na SOR, z tego co wiem przy tarczycy może być właśnie stan podgorączkowy ale martwi mnie to że on nie ustępuję, dodam iż martwił mnie ten ból w dole kręgosłupa ale pani doktor zlekceważyła to, już sam nie wiem co mi jest... Dziś też byłem u lekarza na nocnej opiece lekarskiej w moim mieście przed godziną 8 rano i miałem też robiony cukier który wyniósł 98 a więc cukrzyca odpada raczej bo właśnie ten ból z kręgosłupa mnie obudził o 4:30 w nocy ale pani doktor stwierdziła że też to mogę być problemy z tarczycą i zostałem bez diagnozy właściwie, nawet nie dostałem skierowania do szpitala...
Przepraszam za chaotyczne napisanie tekstu ale głowa mnie boli od tej temperatury.. Liczę na szybką pomoc/odpowiedzi doświadczonych osób..
Pozdrawiam
Sebastian