netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

"Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

8 odpowiedzi2 775 wyświetleńzałożony przez Fiolek112, 30.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

Witajcie,

Piszę, bo ból jest zbyt silny, mam wrażenie, że trawi mnie od środka... Muszę się komuś wyżalić, więc proszę o wysłuchanie Was.
Mam 20 lat, w tym roku przeżyłam swoją pierwszą, 'wielką' miłość. Starałam się nie dostrzegać jego wad, jednak jego słowa i zachowanie stało się z czasem coraz bardziej raniące.
Zero opiekuńczości, troski czy zainteresowania. Nie czuł potrzeby rozmawiania ze mną przez telefon, wymienialiśmy kilka sms-ów  dziennie i z jego strony z czasem zaczęło to wyglądać na taki 'odfajkowane', mogę dalej sobie grać. W związku ważna jest rozmowa, dlatego starałam się rozmawiać o swoich obawach, oczekiwaniach, o tym co mnie rani. Mówił "ja się nie zmienię.".
Jestem DDA, dlatego potrzebuję zapewnień o uczuciu, z jego strony nie mogłam liczyć na coś takiego. Byliśmy razem prawie 7 miesięcy, a gdy minęło prawie 6, to zgodziłam się na współżycie. Chciałam tego, chciałam zrobić to z osobą, którą kocham i która kocha mnie. Jak się okazało, z jego strony było to tylko kłamstwo.
On uważał, że facet nie powinien robić tego i tego, w sensie, nie dbał o stereotypy. Nie czuł potrzeby odprowadzania mnie, bo po co, możesz wrócić sama. Tyle razy wracałam późno w nocy od niego nocnym autobusem z pijanymi ludźmi... Mówiłam mu, że się boję i chcę żeby mnie odprowadzał, mówił, że robię wielki problem.
Miał wiele partnerek, dziewczyn... ale tylko na chwilę. Kiedyś mi powiedział, że on nie szuka dziewczyny, one go znajdują, że on nigdy za żadną nie latał i nie będzie.
Wszystko było ok, ale gdy skrytykował moją rodzinę, to się wkurzyłam. Jakim prawem wydawał osądy, jak on sam wszystko dostawał na tacy. Wygodne życie, nie przywiązywanie się, egoizm w czystej postaci...
Tak, był egoistą. Wszystko miało być robione pod niego. Uważał, że nad związkiem nie trzeba pracować, bo jak nie z tą, to z inną. Chciałam być tą, która go zmieni, kochałam go, wierzyłam, że nie będę dla niego jedną z wielu. Jak wspominał o wcześniejszych związkach - bolało.
Nie jestem bez skazy. Jego słowa mnie raniły, więc popadałam w przygnębienie. On odbierał to za 'fochanie'. Chciałam żeby był bardziej wylewny w uczuciach. Może go zmęczyłam?
On mi kiedyś powiedział, że on się bardzo szybko nudzi, że to co robi po jakimś czasie przestaje sprawiać mu przyjemność. Teraz zmienił studia, bo po prostu miał za dużo poprawek, nie chciało mu się walczyć o poprawę, bo już go to nie interesuje. Tak samo z hobby, z dziewczynami, ze mną...
Pojechaliśmy na wyjazd, ale na następny dzień wróciliśmy. Jeszcze dzień wcześniej rozmawialiśmy, chociaż on starał się unikać takich rozmów, i na pytanie "byłoby Ci ok, gdybyśmy się rozstali", powiedział "dałbym sobie radę". To mi dało do myślenia. Czy tak mówi facet, który kocha?
Na następny dzień powiedziałam mu, że wydaje mi się, że mu na mnie nie zależy, że jestem tylko dla niego urozmaiceniem. Nic nie powiedział. Na pytanie, czy wgl chce być ze mną "nie wiem", czy mnie kocha? "nie wiem.", a czy kochał? "myślałem, że kocham. Miałem taką nadzieję.".
Łzy mi leciały, a ten na mnie tylko patrzył, bez słowa, bez współczucia, bez niczego... Tragedia. Poczułam się tak zraniona, tak oszukana. On mi sam wyznał uczucie, zrobił to pierwszy, bez żadnych nacisków z mojej strony. Ja mu oddałam siebie, swoje uczucia, swoją cnotę, a on mi teraz mówi, że miał nadzieję, że mnie kocha? Ja.... Serce mnie boli.
Wszyscy mi mówią, że był zwykłym egoistą, palantem. Wiem to, miał więcej wad niż zalet, ale był moim pierwszym...
Najlepsze jest to, że po 5 dniach przerwy odezwałam się do niego, chciałam się z nim spotkać, pogadać, albo naprawić, albo się rozstać jak ludzie, a on co? Nie ma czasu, nie jest zainteresowany. Na pytanie, czy przez ten czas nie zatęsknił za mną, powiedział "Nie. Smutne, co?"... Jezu. Jak to zabolało ;(
Wiem, że za jakiś czas ból powinien minąć. Ale ile to zajmie? Kiedy będę mogła się obudzić wypoczęta? Kiedy przestanie mnie boleć serce, łzy nie będą cisnąć mi się do oczu, nie będę miała problemów z żołądkiem i będę mogła normalnie jeść?
Najbardziej denerwuje mnie fakt, że ja cierpię, a on... jego to nie rusza, on nic nie czuje. Niedługo znów sobie kogoś znajdzie na chwilę, a ja?
Teraz boję się samotności. Jest ona dla mnie dziwna, nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Mam przyjaciółki, ale większość z nich już kogoś ma. Boję się, że nikogo nie spotkam, bo lubię swoje grono przyjaciół, nie przepadam za imprezami i klubami, że nikogo nie zdołam pokochać, nie będę mogła się przed następną osobą otworzyć, zaufać jej... Albo co gorsza, że nikt nie będzie w stanie mnie pokochać.
Bo czemu nie okazałam się  wystarczająco dobra, aby go zmienić? Żeby sprawić, że poczuje coś, czego nigdy jeszcze nie poczuł?

2 Ostatnio edytowany przez Oliv_21 (2014-08-30 11:43:12)

Odp: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

Chłopak jest dupkiem, nie stać go na żadne uczucia wyższe a kobiety traktuje jak przedmiot. Nie ma co się martwić, bo chyba nie chciałabyś spędzić życia.z.facetem dla którego tak naprawdę się nie liczysz. Rozumiem Cię bo mam aktualnie nieco podobną sytuację. Mój już były był czuły, ciągle powtarzał, że kocha itp. ale zdradził... Też chciałam z nim normalnie porozmawiać, w oczy, ale już chyba odpuszczam bo on ciągle ma wymówki żeby się nie spotkać.
Czuję to samo, nie mogę za nic się zabrać, chce mi sie płakać, nie mogę jeść, ciągle o tym myślę i zastanawiam się czy on w ogóle myśli jeszcze o mnie...

3 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-30 12:02:51)

Odp: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

Bo ludzi sie nie zmienia, a juz na pewno nie dobrocią. (ktos ci pluje w twarz, a ty mu dziękujesz - co ten ktos zrobi? napluje 2 razy). Także zakochałaś sie w wyobrażeniach, w tym kim chcesz by on był, a nigdy nie będzie.
Sorry, sama siebie oszukałaś, bo jesli tak bardzo bys potrzebowała dobrego chłopaka, który wyznaje uczucia i widzisz ze jestes mu potrzebna to bys nie uganiała sie za tym. Za tym, który postępował na odwrót i od początku traktował Cie przedmiotowo. Za tym o którym wiedziałaś, że też nie jest stabilny uczuciowo i miał wiele dziewczyn, na krótko. Za tym który jest chłodny, niedostępny i jest co najwyzej zakochany sam w sobie. Moze to dobra nauczka będzie. Przespałaś sie z nim też po to by go zmienić? By wreszcie sie zakochał? Tonacy brzytwy sie chwyta, ale to nie działa. Podsuwanie pod nos całej siebie, brak wymagan, tylko ciagle tylko dawanie i dawanie - komus kto tego nie chce, nie potrzebuje i nie umie odwzajemnić, tak jakbys chciała? Jeszcze dopłacasz mu za to, ze jest niedobry dla Ciebie.

Aha, pierwsza klęska miłosna boli najbardziej. Pozniej bedzie dalej bolec, ale mniej bo juz bedziesz wiedziała, że da sie zakochac w kims innym i da sie poradzić z "samotnoscia" jak to piszesz i tym jaka jestes nieszczesliwa. Tak optymistycznie.
Uzależnienie szczescia od 2 osoby to zagłada dla samej siebie, bo nie liczysz sie Ty, nigdy. Nie liczy sie to kim jestes w srodku i czego potrzebujesz. Ale jak mowie, kazdy ma mozg i sam dobiera sobie partnerów. Nie zmienia sie ludzi, a na pewno nie w tak powaznych sprawach. Teraz jak tego nie zrobiłaś to musisz sie odciac od wszystkiego co z nim związane, bo on nadal bedzie pokazywał swoją oschłość, a Ty bedziesz mieć do niego żal. To też bedzie odbierał jako foch, więc tym gorzej bedzie sie zachowywał. Kompletnie do siebie nie pasujecie. Ba, ja nie wiem czy wy w ogole mozecie jakis zdrowy i trwały związek tworzyć. Ty dlatego, ze wybierasz typ faceta, który sie do tego nie nadaje. Teraz jedynie trzyma Cie ten ból, że ma Cie gdzieś, zaufałaś, byłaś naiwna. Tak będzie dopóki bedziesz sobie o nim przypominać. O kims kto pojawił sie zapewne w Twoim zyciu po cos. Po to byś zmądrzała, ale czy sie uda? Jak tak czytam wątki to niekoniecznie, bo logicznie wiesz, ze jest palantem, a emocjonalnie i tak go pragniesz. Jak ktos kieruje sie w zyciu emocjami i nie umie nad nimi panować to musi bardzo ze sobą walczyć. Jak bedziesz temu ulegac to sie nie nauczysz. Pocieszajace jest tylko to, ze to był ten pierwszy. Gorzej jakby było 5 i nadal bys powielała błędy. Nie mozesz sie jednak obwiniać za to, ze Cie nie pokochał. Niektorzy albo nie są zdolni do kochania (trwałego czy nie) albo po prostu nie da sie pewnych ludzi kochać. To kwestia tylko dopasowania. Przeciez na swiecie istnieje iles tam miliardów osób i tez nikt ich nie kocha. Czy to znaczy ze sie nie nadają do kochania, czy po prostu nie znalezli "tego kogoś"? Nie mozna u kogos wyprosić uczuć. To jest podobny błąd jak mezczyzna walczy o aprobate u kobiety, która go nie chce np kupując jej prezenty. Chce byc tez taki miły, szczodry, a tak naprawde odpycha.

4

Odp: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz
Fiolek112 napisał/a:

Starałam się nie dostrzegać jego wad, jednak jego słowa i zachowanie stało się z czasem coraz bardziej raniące.

Skoro wiesz, że jesteś DDA, czemu z tej wiedzy nie korzystasz? To nie była żadna miłość, tylko standardowe dla DDA uganianie się za pierwszym lepszym gnojkiem na zasadzie "rodzice nie kochali mnie na tyle, by przestać pić, by się zmienić, nie wygrałam z alkoholem, to teraz nadrobię to sobie z chłopakiem - znajdę możliwie najgorszego i będę się tak bardzo starać, i go zmienię".

CHCIAŁAŚ ZMIENIĆ DOROSŁEGO CZŁOWIEKA, KTÓRY NIE CHCIAŁ ŻADNYCH ZMIAN I OTWARCIE CI O TYM MÓWIŁ.

Fiolek112 napisał/a:

On uważał, że facet nie powinien robić tego i tego, w sensie, nie dbał o stereotypy. Nie czuł potrzeby odprowadzania mnie, bo po co, możesz wrócić sama. Tyle razy wracałam późno w nocy od niego nocnym autobusem z pijanymi ludźmi... Mówiłam mu, że się boję i chcę żeby mnie odprowadzał, mówił, że robię wielki problem.

Nawet teraz nadal go wybielasz - to nie są żadne stereotypy, o które on jakoby nie dbał, tylko wyraźne zakomunikowanie dziewczynie: "Mam cię gdzieś".

Fiolek112 napisał/a:

On mi sam wyznał uczucie, zrobił to pierwszy, bez żadnych nacisków z mojej strony.

Poczułaś się oszukana? Kochana, zrozum, że TO TY SAMA SIEBIE OSZUKAŁAŚ. Olewałaś wszystkie czerwone lampki, każdy sygnał, że coś jest nie tak, każdą oznakę, że on Cię nie kocha i nie szanuje. Patrzy się na czyny, nie na słowa. Tak bardzo, rozpaczliwie chciałaś być kochana, że to sobie wmówiłaś.

Fiolek112 napisał/a:

Ja mu oddałam siebie, swoje uczucia, swoją cnotę, a on mi teraz mówi, że miał nadzieję, że mnie kocha? Ja.... Serce mnie boli.
Wszyscy mi mówią, że był zwykłym egoistą, palantem. Wiem to, miał więcej wad niż zalet, ale był moim pierwszym...

Nie oddałaś mu siebie. Sama się katujesz takim podejściem do sprawy. Nie definiuj siebie przez kawałek błony między nogami. Nie pierwszy jest najważniejszy - tylko ten, z którym to zrobisz, kiedy obie strony będą prawdziwie kochać.

Spałaś z nim, bo wtedy tego chciałaś. Okazało się, że popełniłaś błąd - no i? Dlaczego nie dajesz sobie prawa do zrobienia czegoś źle, otrzepania się i pójścia dalej? Facet potraktował Cię nieładnie, ale NAJWIĘKSZĄ KRZYWDĘ ROBISZ TY SAMA SOBIE.

Fiolek112 napisał/a:

Wiem, że za jakiś czas ból powinien minąć. Ale ile to zajmie? Kiedy będę mogła się obudzić wypoczęta? Kiedy przestanie mnie boleć serce, łzy nie będą cisnąć mi się do oczu, nie będę miała problemów z żołądkiem i będę mogła normalnie jeść?

Wtedy, kiedy sama sobie wybaczysz błąd i przestaniesz się zadręczać. To nie była miłość, zrozum to.

Fiolek112 napisał/a:

Boję się, że nikogo nie spotkam, bo lubię swoje grono przyjaciół, nie przepadam za imprezami i klubami, że nikogo nie zdołam pokochać, nie będę mogła się przed następną osobą otworzyć, zaufać jej... Albo co gorsza, że nikt nie będzie w stanie mnie pokochać.

I znowu to dokopywanie samej sobie hmm

Fiolek112 napisał/a:

Bo czemu nie okazałam się  wystarczająco dobra, aby go zmienić? Żeby sprawić, że poczuje coś, czego nigdy jeszcze nie poczuł?

Wróć do początku mojego wpisu. Każdy DDA uważa, że musi być idealny, perfekcyjny, że na miłość trzeba zasłużyć, że ludzi można zmienić, jeśli tylko będzie się baaaardzo starać. Gówno prawda. To tak nie działa.

5

Odp: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz
thepass napisał/a:

Bo ludzi sie nie zmienia, a juz na pewno nie dobrocią. (ktos ci pluje w twarz, a ty mu dziękujesz - co ten ktos zrobi? napluje 2 razy). Także zakochałaś sie w wyobrażeniach, w tym kim chcesz by on był, a nigdy nie będzie.
Sorry, sama siebie oszukałaś, bo jesli tak bardzo bys potrzebowała dobrego chłopaka, który wyznaje uczucia i widzisz ze jestes mu potrzebna to bys nie uganiała sie za tym. Za tym, który postępował na odwrót i od początku traktował Cie przedmiotowo. Za tym o którym wiedziałaś, że też nie jest stabilny uczuciowo i miał wiele dziewczyn, na krótko. Za tym który jest chłodny, niedostępny i jest co najwyzej zakochany sam w sobie. Moze to dobra nauczka będzie. Przespałaś sie z nim też po to by go zmienić? By wreszcie sie zakochał? Tonacy brzytwy sie chwyta, ale to nie działa. Podsuwanie pod nos całej siebie, brak wymagan, tylko ciagle tylko dawanie i dawanie - komus kto tego nie chce, nie potrzebuje i nie umie odwzajemnić, tak jakbys chciała? Jeszcze dopłacasz mu za to, ze jest niedobry dla Ciebie.

Aha, pierwsza klęska miłosna boli najbardziej. Pozniej bedzie dalej bolec, ale mniej bo juz bedziesz wiedziała, że da sie zakochac w kims innym i da sie poradzić z "samotnoscia" jak to piszesz i tym jaka jestes nieszczesliwa. Tak optymistycznie.
Uzależnienie szczescia od 2 osoby to zagłada dla samej siebie, bo nie liczysz sie Ty, nigdy. Nie liczy sie to kim jestes w srodku i czego potrzebujesz. Ale jak mowie, kazdy ma mozg i sam dobiera sobie partnerów. Nie zmienia sie ludzi, a na pewno nie w tak powaznych sprawach. Teraz jak tego nie zrobiłaś to musisz sie odciac od wszystkiego co z nim związane, bo on nadal bedzie pokazywał swoją oschłość, a Ty bedziesz mieć do niego żal. To też bedzie odbierał jako foch, więc tym gorzej bedzie sie zachowywał. Kompletnie do siebie nie pasujecie. Ba, ja nie wiem czy wy w ogole mozecie jakis zdrowy i trwały związek tworzyć. Ty dlatego, ze wybierasz typ faceta, który sie do tego nie nadaje. Teraz jedynie trzyma Cie ten ból, że ma Cie gdzieś, zaufałaś, byłaś naiwna. Tak będzie dopóki bedziesz sobie o nim przypominać. O kims kto pojawił sie zapewne w Twoim zyciu po cos. Po to byś zmądrzała, ale czy sie uda? Jak tak czytam wątki to niekoniecznie, bo logicznie wiesz, ze jest palantem, a emocjonalnie i tak go pragniesz. Jak ktos kieruje sie w zyciu emocjami i nie umie nad nimi panować to musi bardzo ze sobą walczyć. Jak bedziesz temu ulegac to sie nie nauczysz. Pocieszajace jest tylko to, ze to był ten pierwszy. Gorzej jakby było 5 i nadal bys powielała błędy. Nie mozesz sie jednak obwiniać za to, ze Cie nie pokochał. Niektorzy albo nie są zdolni do kochania (trwałego czy nie) albo po prostu nie da sie pewnych ludzi kochać. To kwestia tylko dopasowania. Przeciez na swiecie istnieje iles tam miliardów osób i tez nikt ich nie kocha. Czy to znaczy ze sie nie nadają do kochania, czy po prostu nie znalezli "tego kogoś"? Nie mozna u kogos wyprosić uczuć. To jest podobny błąd jak mezczyzna walczy o aprobate u kobiety, która go nie chce np kupując jej prezenty. Chce byc tez taki miły, szczodry, a tak naprawde odpycha.

Bardzo mądre słowa. Warto przeczytać je parę razy a nawet parę razy dziś i parę razy za dwa trzy dni...

6

Odp: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

Dla mnie to jest ma-sa-kra! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego... Wiem, że łatwo to mówić, ale naprawdę, odpuść. A gadanie, że już nigdy nikogo nie spotkasz, jest bezsensem. Masz 20 lat. Chcesz mi powiedzieć, że mając za sobą zaledwie 1/4 życia, nigdy już nikogo nie spotkasz? Bzdura! Jak tylko zdasz sobie sprawę z tego, że to nie było nic nie warte, i skończysz o nim rozmyślać, zobaczysz nowe horyzonty. Zawsze wychodziłam z założenia, analizując, że jeżeli coś faktycznie nie ma przyszłości, to najlepiej sobie zakodować, że to koniec, odciąć się. Nie mieć nadziei.

Cóż... worek dobrych myśli, bo żadne rozstanie nie jest łatwe, ale trzymam mocno kciuki za twoją siłę. I nie martw się - to ci mogę obiecać, że kiedyś nie będziesz już nawet o nim pamiętać.

7

Odp: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

On jest nie wart Twoich uczuć . Nawet jednej łzy . Jesteś młoda . Uciekaj od niego jak najdalej puki masz jeszcze czas . Życie przed tobą !! Pozdrawiam i przytulam mocno .

8

Odp: "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz
Fiolek112 napisał/a:

Bo czemu nie okazałam się  wystarczająco dobra, aby go zmienić? Żeby sprawić, że poczuje coś, czego nigdy jeszcze nie poczuł?

Dobro, o którym piszesz, to nie jest coś, co masz w sobie w gotowej postaci, ale co tworzysz w relacji z kimś, kto tak samo dobro rozumie. Twoje pojęcie dobra nie pokrywało się z Jego pojęciem dobra, więc nie byliście parą szyn, po których może jechać wspólny Wasz pojazd, więc szybko doszło do wykolejenia.

On raczej Ciebie nie oszukiwał. To Ty sama się oszukiwałaś i w końcu się oszukałaś.

Uczyłaś się kiedyś jeździć na rowerze albo na łyżwach? Mnie mój Tato zawsze mówił: "Jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz."

Właśnie się wywróciłaś. Jesteś potłuczona. Podlecz rany, popraw postawę, wzmocnij równowagę i bądź bardziej uważna przy wyborze... chwili i Osoby.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "Myślałem, że Cię kocham" - ból i rozpacz

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026