Wiem, że piszą tu zwykle osoby, które są zdradzane, ja jednak chcę przedstawić swoją historię od strony osoby zdradzającej...
Poznałam swojego chłopaka w wieku 16 lat, bardzo młodo, pierwsza miłość. Wiem, że ja też byłam jego pierwszą. To było naprawdę niesamowite uczucie, i chyba jak wszystkie nastolatki wierzyliśmy że nikt inny tak nie ma i będziemy razem na zawsze. Był chory na bulimię, gdy się poznaliśmy. Pierwsze miesiące związku - chorror. Szopki, emocjonalne szantaże, a mi się zawsze wydawało że byłam opanowaną i dojrzałą dziewczyną? Bardzo mu pomagałam, z całych sił. Był naprawdę chory.
Nie tylko mu gotowałam, gdy u mnie cierpiał z powodu wyniszczenia organizmu, gdy wymiotował krwią.. zawijałam w kocyk, nosiłam termofory, zawsze wspierałam. Już po tygodniu znajomości trafił po raz pierwszy do szpitala. Uciekłam wtedy z domu żeby z nim zostać tam przez noc. Musieli uśpić do narkotykami, tak bolało.
Tu się zaczyna. Zawsze byłam szczęśliwą osobą. Dla niego zawaliłam cały rok szkolny, a uczyłam się zawsze dobrze. Zamiast do szkoły od ósmej rano do ósmej wieczorem odwiedzałam go w szpitalu. Mogę to przyznać - zniszczył mnie psychicznie, bo wiedział, że zrobię dla niego wszystko. Bardzo często cierpiałam.. Sama siebie nie poznawałam, byłam kobietą, jakiej każdy facet by pragnął. Dla niego straciłam najlepszego przyjaciela, karierę lekkoatletyczną, kontakty z mamą, szkołę i zdrowie.
Po kilku miesiącach z dnia na dzień mnie zostawił.
Nawet mi tego nie powiedział. Po prostu usunął kontakt, nie było go w domu.
Bardzo cierpiałam, nie byłam w stanie jeść ani spać. Wyrzucono mnie ze szkoły, przechodziłam załamanie nerwowe, było mi wszystko tak obojętne, że wyzywałam moje pedagog szkolne.
Spotkałam się wtedy z moim byłym chłopakiem. Początkowo były to tylko i wyłącznie spacery i rozmowy. Był niesamowicie atrakcyjny. Nigdy nie było między nami uczucia, ale zawsze była niesamowita chemia. Choć to nieprawdopodobne, ja, jako 16-letka, czułam niesamowity popęd seksualny.
Wtedy mój bulimiczny ex pożałował, zachciał powrotu. W sumie? teraz nie wiem dlaczego do niego wróciłam na tamten moment, kochałam go ale w najmniejszym stopniu nie chciałam z nim być, po prostu płakał a ja nie chciałam go zranić.
Zemściłam się powrotem do niego, a stałymi spotkaniami z byłym. Był moim pierwszym. Zalęgło się uczucie, lekkie, on zaproponował związek. Mój bulimiczny ex poszedł w odstawkę, ja pobalowałam tydzień i zostałam sama.
To wszystko miało miejsce dwa lata temu, w tym czasie mój kochany bulimik bardzo się zmienił, rozkochał od nowa, a nasz związek bardzo rozkwitł. Ewoulował z nastoletniej miłości z coś poważnego. Z byłym nie utrzymuję ŻADNEGO kontaktu, choć uczymy się obecnie w tym samym miejscu. Zablokowany na wszystkich portalach i telefonie.
Muszę dodać że mój obecny chłopak bardzo mnie uszczęśliwia i wie, co miało miejsce, bez szczegółów, jednak wie, że byłam z tamtym w łóżku.
Problem polega na jednej rzeczy.. wcale nie czuję skruchy po tym, co się wydarzyło. Odnoszę wrażenie że nadal on skrzywdził mnie wtedy bardziej. Dlaczego o tym piszę tyle po tamtych zdarzeniach? Nigdy bym go co prawda nie zdradziła obecnie, jednakże nie mogę wymazać z pamięci mojego byłego. Wciąż mnie fascynuje, czuję jego zapach, pewność siebie, szarmanckość.. Jednocześnie nic do niego nie czując. Marzę o nim, nic więcej, ale marzę. Wiem, że ja mu podobam się równie mocno, a to wielka pokusa. Nic z tym nie zrobię, oczywiście, ale boję się.. że po jednej z kłótni nie wytrzymam. A on zawsze będzie chętny.