netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

W trochę inną stronę...

11 odpowiedzi2 403 wyświetleniazałożony przez Arasuya, 28.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » W trochę inną stronę...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: W trochę inną stronę...

Wiem, że piszą tu zwykle osoby, które są zdradzane, ja jednak chcę przedstawić swoją historię od strony osoby zdradzającej...
Poznałam swojego chłopaka w wieku 16 lat, bardzo młodo, pierwsza miłość. Wiem, że ja też byłam jego pierwszą. To było naprawdę niesamowite uczucie, i chyba jak wszystkie nastolatki wierzyliśmy że nikt inny tak nie ma i będziemy razem na zawsze. Był chory na bulimię, gdy się poznaliśmy. Pierwsze miesiące związku - chorror. Szopki, emocjonalne szantaże, a mi się zawsze wydawało że byłam opanowaną i dojrzałą dziewczyną? Bardzo mu pomagałam, z całych sił. Był naprawdę chory.
Nie tylko mu gotowałam, gdy u mnie cierpiał z powodu wyniszczenia organizmu, gdy wymiotował krwią.. zawijałam w kocyk, nosiłam termofory, zawsze wspierałam. Już po tygodniu znajomości trafił po raz pierwszy do szpitala. Uciekłam wtedy z domu żeby z nim zostać tam przez noc. Musieli uśpić do narkotykami, tak bolało.

Tu się zaczyna. Zawsze byłam szczęśliwą osobą. Dla niego zawaliłam cały rok szkolny, a uczyłam się zawsze dobrze. Zamiast do szkoły od ósmej rano do ósmej wieczorem odwiedzałam go w szpitalu. Mogę to przyznać - zniszczył mnie psychicznie, bo wiedział, że zrobię dla niego wszystko. Bardzo często cierpiałam.. Sama siebie nie poznawałam, byłam kobietą, jakiej każdy facet by pragnął. Dla niego straciłam najlepszego przyjaciela, karierę lekkoatletyczną, kontakty z mamą, szkołę i zdrowie.

Po kilku miesiącach z dnia na dzień mnie zostawił.

Nawet mi tego nie powiedział. Po prostu usunął kontakt, nie było go w domu.

Bardzo cierpiałam, nie byłam w stanie jeść ani spać. Wyrzucono mnie ze szkoły, przechodziłam załamanie nerwowe, było mi wszystko tak obojętne, że wyzywałam moje pedagog szkolne.

Spotkałam się wtedy z moim byłym chłopakiem. Początkowo były to tylko i wyłącznie spacery i rozmowy. Był niesamowicie atrakcyjny. Nigdy nie było między nami uczucia, ale zawsze była niesamowita chemia. Choć to nieprawdopodobne, ja, jako 16-letka, czułam niesamowity popęd seksualny.

Wtedy mój bulimiczny ex pożałował, zachciał powrotu. W sumie? teraz nie wiem dlaczego do niego wróciłam na tamten moment, kochałam go ale w najmniejszym stopniu nie chciałam z nim być, po prostu płakał a ja nie chciałam go zranić.

Zemściłam się powrotem do niego, a stałymi spotkaniami z byłym. Był moim pierwszym. Zalęgło się uczucie, lekkie, on zaproponował związek. Mój bulimiczny ex poszedł w odstawkę, ja pobalowałam tydzień i zostałam sama.

To wszystko miało miejsce dwa lata temu, w tym czasie mój kochany bulimik bardzo się zmienił, rozkochał od nowa, a nasz związek bardzo rozkwitł. Ewoulował z nastoletniej miłości z coś poważnego. Z byłym nie utrzymuję ŻADNEGO kontaktu, choć uczymy się obecnie w tym samym miejscu. Zablokowany na wszystkich portalach i telefonie.

Muszę dodać że mój obecny chłopak bardzo mnie uszczęśliwia i wie, co miało miejsce, bez szczegółów, jednak wie, że byłam z tamtym w łóżku.

Problem polega na jednej rzeczy.. wcale nie czuję skruchy po tym, co się wydarzyło. Odnoszę wrażenie że nadal on skrzywdził mnie wtedy  bardziej. Dlaczego o tym piszę tyle po tamtych zdarzeniach? Nigdy bym go co prawda nie zdradziła obecnie, jednakże nie mogę wymazać z pamięci mojego byłego. Wciąż mnie fascynuje, czuję jego zapach, pewność siebie, szarmanckość.. Jednocześnie nic do niego nie czując. Marzę o nim, nic więcej, ale marzę. Wiem, że ja mu podobam się równie mocno, a to wielka pokusa. Nic z tym nie zrobię, oczywiście, ale boję się.. że po jednej z kłótni nie wytrzymam. A on zawsze będzie chętny.

2

Odp: W trochę inną stronę...

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to przerzucanie przez Ciebie odpowiedzialności za swoje decyzje i zachowanie na drugą osobę. Nie zawaliłaś szkoły przez swego chłopaka, tylko przez swój wybór. Nie wywalili Cię ze szkoły przez niego, tylko było to efektem Twojego zachowania. Podjęłaś decyzję. Twój chłopak był wówczas ważniejszym od przyjaciół, kariery lekkoatletycznej, kontaktów z mamą, szkoły i zdrowia (swoją drogą ciekawa hierarchia).

Dobrze się czujesz ze swą przeszłością? To wspaniale.

Nie możesz wymazać z pamięci swego byłego? To oczywiste. Nie dotknęła Cię, na szczęście, żadna choroba powodująca amnezję. A to, że dalej podsycasz swą fascynację byłym, że przywołujesz wspomnienia z nim w roli głównej, że wielokrotnie marzysz o byłym, to wynik takiego a nie innego systemu wartości.

I ten Twój udawany strach. Cóż, zdrada zaczyna się w głowie, teraz tylko szukać będziesz sposobności, usprawiedliwienia i społecznej aprobaty dla podjętej decyzji.

Aaa. Jeszcze jedno, chciałabyś szokować swym zachowaniem, tylko... dla kogo Twa historia ma być wstrząsem?

Przeczytaj zdania z mej sygnatury.

3

Odp: W trochę inną stronę...
 Problem polega na jednej rzeczy.. wcale nie czuję skruchy po tym, co się wydarzyło. Odnoszę wrażenie że nadal on skrzywdził mnie wtedy  bardziej.

Poczytaj o osobowości narcystycznej.

4

Odp: W trochę inną stronę...

"Pierwsze miesiące związku - horror. Szopki, emocjonalne szantaże, a mi się zawsze wydawało że byłam opanowaną i dojrzałą dziewczyną? Bardzo mu pomagałam, z całych sił. Był naprawdę chory.
Nie tylko mu gotowałam, gdy u mnie cierpiał z powodu wyniszczenia organizmu, gdy wymiotował krwią.. zawijałam w kocyk, nosiłam termofory, zawsze wspierałam. Już po tygodniu znajomości trafił po raz pierwszy do szpitala. Uciekłam wtedy z domu żeby z nim zostać tam przez noc. Musieli uśpić do narkotykami, tak bolało. "
Pop pierwsze błąd ortograficzny horror wink po drugie faktycznie to do czego cię prowadził ten związek według mnie usprawiedliwia zdradę jako formę zemsty.

5

Odp: W trochę inną stronę...

Takie życie. Rozejrzyj się dookoła siebie wśród dorosłych osób - ile jest ciągle wiernych pierwszej miłości z czasów liceum?
A żałować nie ma czego, od doświadczeń człowiek mądrzeje.

6

Odp: W trochę inną stronę...

Chciałabym coś sprostować... To, co napisał Wielokropek zabolało, bo to zapewne prawda.
Jednak to nie był do końca mój wybór, a odpowiedzialność biorę za to co dzieje się teraz... Naprawdę byłam bardzo zmanipulowana.
A co do rzekomej zdrady - boję się tego co siedzi w mojej głowie, nie tego co zrobię, bo NIE ZDRADZĘ!
Nie rozumiem dlaczego myślę o byłym bo jest mi naprawdę dobrze w tej chwili.

Metronamia - Moja ciocia z wujkiem są razem od 13 roku życia, a podchodzą pod sześćdziesiątkę wink

7

Odp: W trochę inną stronę...
Arasuya napisał/a:

Moja ciocia z wujkiem są razem od 13 roku życia, a podchodzą pod sześćdziesiątkę wink

Razem a wierni to nie jest to samo wink.

8

Odp: W trochę inną stronę...

Masz wpływ na swe myśli. Możesz niechcianym myślom pozwolić odpłynąć, zamiast na nich koncentrować się, przytrzymywać je i rozwijać.

9

Odp: W trochę inną stronę...

WIEEEEEEELKIE SPROSTOWANIE!!!!!
Dziś miałam okazję spotkać exa po tak długiej przerwie.
Jezus, ludzie, co się z nim stało sad
Nie ma w nim nic interesującego, zwykły wieśniak z włosami na żel. A kiedyś wydawał się być taki tajemniczy, przystojny i ciekawy.
Odwołuję wszystko co napisałam! Żyłam chyba jakimiś wyobrażeniami nierealnymi, biorąc pod uwagę, że tak dawno go nie widziałam. Doceniam to co mam, czyli mojego chłopaka obecnego, o całe nieba lepszego... Z resztą, to nie jest nawet warte porównania. Jednak żałuję.

10

Odp: W trochę inną stronę...

To teraz, już na spokojnie, zastanów się do czego te marzenia o byłym były Ci potrzebne.
Dlaczego? Profilaktycznie. smile Byś za czas jakiś nie zaczęła ważyć lekce tego, co masz.

11

Odp: W trochę inną stronę...

Ja wiem, dlaczego. Po pierwsze, dawno o nim zapomniałam, gdy nagle z dnia na dzień zaczął mi się śnić, codziennie. Nie mam pojęcia dlaczego? Było mi dobrze. Po miesiącu zaczęłam intensywnie myśleć co jest nie tak i może dlatego tak go wyidealizowałam. A marzenia... powinnam chyba dodać że odbywały się na polu tylko i wyłącznie seksualnym, gdzie po prostu mogę go nazwać bogiem seksu, pachniał mi, pociągał, był świetny w tym aspekcie. Wiem, że nie liczy się tylko to, a z charakteru nie miał nic do zaoferowania. Ta sprawa jest już zamknięta, nie pociąga mnie.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » W trochę inną stronę...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026