Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MEDYCYNA NATURALNA - ZIOŁA, ZDROWE ODŻYWIANIE, DIETY » Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Aby pomóc w rozwiązaniu problemu off topu w jednym z wątków i umożliwić dalszą dyskusję na mięsny temat, zakładam ten wątek smile

Mięso jedni jedzą, inni nie, jedni uważają, że powinniśmy jeść go dużo, inni że mało, niektórzy mówią, że jest zdrowe i niezbędne, a niektórzy, że wręcz szkodliwe. Jak naprawdę jest z tym mięsem? Jeść, nie jeść? Mało czy dużo? Jakie wybierać? Na co zwracać uwagę? Zapraszam do dyskusji.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ja jestem zwierzeciem miesozernym i nie wyobrazam sobie menu bez miesa. Nie kazdego dnia, bo czasem tez lubie poposcic;)

Natomiast nie jem tego miesa furami i raczej wybieram mieso biale, rzadziej czerwone. Nie lubie smazenia na glebokim tluszczu czy wszelkich tzw. potrawek w sosach.

Z powodu moich przekonan odmawiam jedzenia cieleciny i jagnieciny czy jakichkolwiek mies zwierzat maloletnich.

I to tyle w temacie miesnym:) Az zglodnialam:))

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

3 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-28 14:00:13)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Kwestie osobnicze są bardzo ważne. Nie ma jednej idealnej diety dla każdego. Moja żona je bardzo mało mięsa, ale nie ze względów przekonań czy coś. Po prostu nie lubi smaku mięsa. Czasami się skusi na jakiegoś kurczaka czy cielęcinę, ale raczej jada go mało. Mimo wszystko dietę ma dość zdrową bo ja dbam o to.
Trzeba sobie uświadomić, że są różne typy metaboliczne. Nie ma jednej uniwersalnej diety. Nie można powiedzieć, że dieta wegetariańska jest najlepsza, że dieta mięsna jest najlepsza. Nie ma diety najlepszej. Ja np. znakomicie funkcjonuję na diecie białkowo-tłuszczowej z odrobiną węglowodanów z zielonych warzyw nieskrobiowych i owoców. Od większej ilości węglowodanów jestem ospały i senny. Świadczy to o insulinooporności. To znaczy, że mój organizm słabo parceluje węglowodanami. Przejście na dietę białkowo-tłuszczową od razu skutkuje polepszeniem samopoczucia, zwiększeniem poziomu energii. Żona za to całkowicie odwrotnie. Dobrze funkcjonuje na wysokich węglowodanach, a bardzo kiepsko jak ich nie ma.
Akceptuję to, że może ktoś nie lubić mięsa i go nie je. Natomiast jeśli ktoś mi mówi, że to niezdrowe czy powoduje raka to proszę o konkretne badania to potwierdzające. Niestety jeszcze nie otrzymałem takowych.
Problemem dzisiejszego mięsa jest to, że jest ono nienajlepszej jakości. Dlatego jak ktoś chce jeść sporo mięsa to musi szukać takiego wysokiej jakości, a ono jest niestety droższe od "zwykłego".

4

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ja nie jem mięsa (właściwie nie jadłam, ostatnio trochę się zmuszam, bo mam anemię) chociaż wiem, że akurat mi jest ono potrzebne w sporych ilościach, nie przyswajam wielu rzeczy z roślin, niektórych wręcz nie trawię chociaż jem je, bo lubię. Mięsa za to nie lubię, obrzydza mnie, budzi we mnie wstręt, choć co śmieszne, umiem je świetnie przygotować, prócz tego, że zwyczajnie mi nie smakuje i mnie obrzydza, kocham zwierzęta i nie bardzo uśmiecha mi się je zjadać.

5

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Na walkę z anemią można spróbować ograniczyć spożycie produktów zbożowych. Produkty zbożowe powodują słabe przyswajanie się żelaza.

6

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Zgadzam się, że zapotrzebowanie na produkty mięsne zależy od konkretnego organizmu (a nawet od okresu życia, bo to się może zmieniać).
Ja jestem wybitnie mięsożerna. Mój organizm wprost wrzeszczy o białko, kiedy go nie dostanie to się obawiam, że zacznę psy w parku atakować... Mięso mogę bezboleśnie zamienić na ryby i jaja, ale każdy z moich posiłków musi się składać z któregoś z tych elementów. Nie jestem w stanie najeść się makaronem, pizzą, sałatką, zupą - niczym, w czym nie ma znacznego udziału białka zwierzęcego.
W dodatku to musi być dość skoncentrowane białko: nie satysfakcjonują mnie parówki, hamburgery i nic, gdzie mięso jest dodatkiem do bliżej niezydentyfikowanej chemicznej papki.

7 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-28 15:26:45)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

...albo zastąpić mięso jajkami. smile


Mnie dieta wege wyszla bokiem. pomimo suplementacji i naprawdę bogatego i rożnorodnego menu.
Oczywiście nie z dnia na dzień - problemy zaczęły się po 5-6 latach głownie ze strony ukladu hormonalnego - okres skrocil mi sie z 28-29 dni do 21-23.

Po sugestii jednego madrego człowieka zaczęłam jeść jajka w ilościach hurtowych (ok 20 na tydzien) i po 2 miesiacach okres wrocil do normy smile

Tak wiec mnie do zdrowego życia bialko zwierzece jest niezbedne - co juz wiem z doswiadczenia smile

8 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-28 15:35:35)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

MĄŻ z corką w ogóle nie jedzą  mięsa, dziecko od urodzenia już dobre 11 lat  żyje zdrowo i bez żadnych chorób na diecie  BEZmięsnej .Ryby  jadają
Mnie z roku na rok coraz bardziej przeciągają na swoja kuchnie i mogę powiedzieć ze również PRAWIE przeszłam na  bezmięsne posiłki. Przyzwyczaiłam się do kuchni bezmięsnej, aczkolwiek ryb nie unikamy smile
Tak konkretnie pisze o wystrzeganiu się jedzenia zwierząt lądowych tongue ryby, owoce morza mile widziane na naszych stolach

Zdrowi jak rydze jesteśmy, wyniki męża i dziecka  stawiał na wzór,(mimo dziecka skrajnej niedowagi o dziwo, a wyniki perfekt i jej GIGANTYCZNA ekspresja tez ponad normę ) Żadnych choróbsk nie łapią, ja w sumie niemal tez nie, choć ja z domu wyniosłam inne nawyki kulinarne . Z własnej woli i chęci podporządkowałam się  męża kulinariom, najwyraźniej podpasowało

9

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Iceni jak wspomniałam jem bardzo dużo jajek a mimo to moje żelazo jest na dramatycznie niskim poziomie. Co do zbóż jedyne jakie jem to pełnoziarniste pieczywo i to w małych ilościach. Nie jest jednak powiedziane że jedzenie mięsa coś zmieni, bo problem może leżeć np w układzie pokarmowym, a nie w ilości spożywanego żelaza, nie miałam jeszcze bardziej szczegółowych badań w tym kierunku.

10

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Zapotrzebowanie na mięso, lub jego brak, prawdopodobnie w dużej mierze uzależnione jest od grupy naszej krwi. Czytałam gdzieś, że osoby z grupą 0 (twierdzi się, że najbardziej prymitywną, właściwą dla ludzi pierwotnych) są mięsożercami, dla których mięso jest ważnym składnikiem pokarmowym, natomiast osoby z grupą B doskonale i bez szwanku dla zdrowia oraz samopoczucia mogą się bez niego obyć. Patrząc na mnie (mam B) i na męża (0) ta teoria wydaje się prawdziwa smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

11

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Nie bardzo wierzę w te grupy krwi bo osoby nie jedzące mięsa które poznałam miały różne grupy krwi, a zdecydowana większość jednak po latach bo oczywiście nie od razu odczuła skutki diety bezmięsnej. Osobiście chciałabym powiedzieć, możemy nie jeść mięsa i będzie super, jednak doświadczenie i obserwacje, podsuwają mi zupełnie inne wnioski, a mianowicie takie że osoby jedzące mięso, nawet w większych niż przeciętne ilościach (i oczywiście mówię o mięsie dobrej jakości) są zdrowsze, mają lepszą odporność, mocne włosy, paznokcie, skórę, kości i stawy w dobrym stanie, więc chyba jednak im to służy. Choć jak mówię ja sama chciałabym mięsa nie jeść, to muszę powiedzieć, że nie do końca jest to dobrym rozwiązaniem. Pomijając już to że człowiek od dawna mięso je i jest do tego przystosowany i jest mu to potrzebne, zaprzestanie jedzenia mięsa jest więc zaprzeczeniem naszej naturze, stworzenia wszystkożernego.

12

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
Olinka napisał/a:

Zapotrzebowanie na mięso, lub jego brak, prawdopodobnie w dużej mierze uzależnione jest od grupy naszej krwi. Czytałam gdzieś, że osoby z grupą 0 (twierdzi się, że najbardziej prymitywną, właściwą dla ludzi pierwotnych) są mięsożercami, dla których mięso jest ważnym składnikiem pokarmowym, natomiast osoby z grupą B doskonale i bez szwanku dla zdrowia oraz samopoczucia mogą się bez niego obyć. Patrząc na mnie (mam B) i na męża (0) ta teoria wydaje się prawdziwa smile.

Jasne... Mam B big_smile

13

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
Małpa69 napisał/a:

Iceni jak wspomniałam jem bardzo dużo jajek a mimo to moje żelazo jest na dramatycznie niskim poziomie. Co do zbóż jedyne jakie jem to pełnoziarniste pieczywo i to w małych ilościach. Nie jest jednak powiedziane że jedzenie mięsa coś zmieni, bo problem może leżeć np w układzie pokarmowym, a nie w ilości spożywanego żelaza, nie miałam jeszcze bardziej szczegółowych badań w tym kierunku.

Bardzo dużo żelaza zawierają truskawki i wątróbka. Ja też nie spożywam za dużo mięsa, ale staram się jeść jajka, zwłaszcza teraz gdy biegam i robię różne takie ceregiele. tongue

14

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ja tam nie rozumiem dlaczego ludzie jedzący ryby tak często uważają, że są na diecie bezmięsnej big_smile
Ryby to jednak jakby nie patrzeć - zwierzęta,  ich mięso to białko zwierzęce a w ich żyłach plyniey czerwona krew tongue

Jedząc ryby je się mięso tyle, ze jego zdrowsza formę - choć biorąc pod uwagę jaką ilość rtęci wchłaniają ryby to nad ich zdrowotnoscia można dyskutować ;P

15

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Też znam ludzi jedzących ryby i twierdzących że przecież nie jedzą mięsa i również nie potrafię tego pojąć smile

16 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-28 19:28:01)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Iceni i Małpa rybe od czasu do czasu się zje, nie dzień w dzień jak w polskiej kuchni gości mieso zwierzat lądowych  obowiązkowo ,czy to w drugim  daniu, czy w zupie . Więc  z ta rtęcią nie panikuj ,bo już demonizujesz  i wyolbrzymiasz nie mając żadnej wiedzy na ten temat. Nie boj się o nadmiar rtęci , ponieważ Tuńczyka nie je się kilogramami w ciągu tygodnia tak jak statystycznie to się robi z innymi gatunkami  zwierząt lądowych ile tego się  wręcz ŻRE niestety

Tak wiec  uwierz mi ,ze w tym przypadku ryba sporadycznie jest o wiele zdrowsza niż non stop wpierniczanie mięcha  krowiego, świńskiego, kurzego ,baraniego,dzikiego, końskiego hmm Nieporównywalne dla mnie miedzy jednym a drugim
Wyniki  zazwyczaj  są lepsze u osób które   odstąpiły od spożywania  mięsa zwierząt lądowych i w innej formie sobie urozmaicają diete... w zdrowszej i to się sprawdza a Polska tlusta pelnomiesna  kuchnia nie należy do zdrowych, w żadnym wypadku
Wystarczy popatrzeć na fatalny stan zdrowia naszego społeczeństwa ile ludzi po lekarzach lata i dzieci  lapiac  wirusy raz po raz ,nie będąc w ogole uodpornionym i nawyki żywieniowe u dorosłych jak u dzieci  opłakane

17 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-28 19:56:02)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

A dlaczego ty z gory zakladasz, ze jak ktoś je mięso inne niż ryby to od razu "żre" ? Skąd to poczucie wyższości u ciebie? Ja jak wspomniałam byłam na diecie wege (ryb też nie jadłam) więc akurat WIEM że mięso nie jest mi do życia bezwzględnie potrzebne smakowo, ale jest mi do życia potrzebne białko zwierzęce i tez o tym wspominalam, że jem dużą ilość jajek.

A juz określenie " tuńczyka się nie jekilogramami jak inne mięsa" to przepraszam bardzo jest gruba przesada - nie znam ŻADNEGO domu gdzie mięso by się nadało kilogramami.

A że ryby kumulują rtęć to żaden mój wymysł - kobietom w ciąży i małym dzieciom odradza się jadanie miesa duzych ryb morskich właśnie z powodu zawartości rtęci.

Innymi słowy - zjedzenie od czasu do czasu dobrej pieczeni baraniej jest o wiele zdrowsze niz zapychanie sie codziennie starym tunczykiem czy inną pangą

18 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-28 20:17:24)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Iceni  czytaj z zrozumieniem a nie wyrywkowo
sumując w ciągu TYGODNIA  uzbierałoby się  właśnie   jedzenie mięsa kilogramami , podlicz to sobie wszystko na obiad na kolacje gdy mieso zwierz. lądowych codziennie gości w każdym posiłku dnia
Nie boj się o rtec, jak ludzie będą kilogramami  w ciągu tyg/czy miesiąca  non stop jeść ryby dzień w dzień jak to robią   z zwierz. ląd, to   nie dziwie ,ze to szkodliwe, ale  jak się zje od czasu do czasu jakakolwiek rybe  bogata w mineraly i witaminy i wcale nie musi być nieodzowną codziennością w przeciwieństwie do innych gatunków mięs  to samo zdrowie

Znam baaardzo mało domów gdzie   mięso nie jest codziennością,  zas znam  większości  gdzie dzień w dzień zapychają się produktami mięsnymi (swinia,krowa, dziczyzna, drob itd. )bo jest im niezbędne do zycia i nie potrafią się jednego dnia bez  tego obyc, tak jak tobie Iceni i sama o tym wspomniałaś ,ze bez tego obyc się nie możesz
Zaś osoby które   nie jadają mięsa zwierząt lądowych , od czasu do czasu skosztują rybkę i to NIE jest codzienność w przeciwieństwie do  konsumpcji tamtych  produktów mięsnych ,które niestety SĄ codziennością
Nieporównywalne co jest zdrowsze i się nie zapieraj Iceni ,ze tak nie jest. Twoje zdrowie tez nie zalicza się do tych z górnej półki

Patrząc na mojego męża i jego córka jednak swoje widze i swoje wiem, reszta regularnych mięsożerców nie mogą obyć się bez miesa  daaaleekoo za nimi w tyyylleeee porównując wyniki i stan zdrowia

19 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-28 20:42:40)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
mortisha napisał/a:

Iceni  czytaj z zrozumieniem a nie wyrywkowo (...)tak jak tobie Iceni i sama o tym wspomniałaś ,ze bez tego obyc się nie możeszTwoje zdrowie tez nie zalicza się do tych z górnej półki

Patrząc na mojego męża i jego córka jednak swoje widze i swoje wiem, reszta regularnych mięsożerców nie mogą obyć się bez miesa  daaaleekoo za nimi w tyyylleeee porównując wyniki i stan zdrowia

I to ja przekręcam i czytam wyrywkowo? Pisałam, że mięsa mogę nie jesć W OGÓLE bo wiele lat bylam na diecie wege i co do przyzwyczajen smakowych mieso nie jest mi potrzebne natomiast jest mi potrzebne BIALKO ZWIERZECE obojetnie czy w postaci czwrwonego miesa. bialego, ryb, nabialu czy jajek poniewaz bialka roslinnego nie przyswajam rownie wydajnie.

Wyżej zresztą pisalam, że w kluczowym momencie jadlam po 20 jajek tygodniowo.

GDZIE ty wyczytalas, że jest mi potrzebne mieso? Bialko zwierzecw to nie tylko mieso a o miesie w mojej diecie nie napisalam ani slowa smile

(Poza tym nie rozumiem do czego pijesz piazac, że moje zdrowie nie jest tez z najwyzszej polki -  NIGDY nie chorowalam na nic oprocz sporadycznych przyziebien, antybiotykow nie bralam od prawie 30 lat, nie mam problemow trawiennych, mam calkiem dobra kondycję i ty powatpiewasz w moje zdrowie?  Na jakiej podstawie się pytam?)


Ale poniewaz upaelas sie jak widac do podzialu ludzi na tych "mądrych" ktorzy jedza ryby i na tych "żercow" co bez miesa żyć nie mogą, to uparcie nie dostrzegasz strefy przejsciowej, ludzi. ktorzy potŕafia jesc czerwone mieso madrze i z umiarem.

Pozdrawiam i dziekuje za uwagę smile

20 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-08-28 20:46:19)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ok Iceni
niech będzie ze masz  sporo w tym racji, ale ja również  brnę przy swoich wywodach ,aby nie było ze się wywyższam i wszystkie rozumy swiata pozjadałam, ta sama uwaga do ciebie
Każda z nas ma po części swoje racje  i kropka .Przytakuje ci w wielu  kwestiach, lecz swoje tez podtrzymuje

21 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-28 20:53:52)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Wyniki  zazwyczaj  są lepsze u osób które   odstąpiły od spożywania  mięsa zwierząt lądowych i w innej formie sobie urozmaicają diete..

Mogę poprosić o konkretne źródło? Jakieś badania, przegląd badań? Zaciekawiło mnie to bo nigdy nie słyszałem takiej teorii. Takie które jasno stwierdza, że to mięso jest problemem.
Wołowina jest zdrowa, ale trzeba kupować mięso z gospodarstw gdzie krowy są karmione trawą a nie paszami. Na szczęście są już takie w Polsce. Np. Agrofirma Witkowo. Mięso jest dostępne głównie na północy Polski. Ale są to zwierzęta ras mięsnych żywiące się tylko trawą i kiszonką zimą. Takie mięso jest o niebo zdrowsze niż krów karmionych paszą. Krowy tak jak bardzo duży procent ludzi nie tolerują białek pochodzących ze zbóż. Dlatego stosuje się te szokujące otwory w ciałach krów pozwalające na uchodzenie gazów z organizmu. A tych gazów nie powinno być wcale. Krowy karmione trawą nie mają takich problemów.
Jeśli kupujemy ryby to najlepiej te odławiane na pełnym morzu. Ostatnio z zaciekawieniem stwierdziłem, że łosoś dziki jest często tańszy niż hodowlany.

22

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ja i moj ojciec i moj najlepszy przyjaciel i moja matka nie jemy miesa.
Ja cierpialam na anemie bez przerwy od dziecka i w dodatku przeziebienie bez przerwy.
Nie jem miesa, nie pije mleka, nie jem jajek.
Mam piekne wlosy, piekna skore, zero anemii , duzo energii i czuje sie tysiac razy lepiej niz kiedys.

Moja kolezanka, jest tancerka i jest weganka od urodzenia nigdy w zyciu nie jadla niczego pochodzenia zwierzecego. Ma lat ponad 40. Zdrowie? Idealne i dwoje dzieci urodzila.

Zdrowie to glownie geny. Dla mnie zwierzeta sa wazniejsze i gdyby dieta wege byla niezdrowa to i tak bym za nia szla, bo chce isc przez zycie nie jak pasozyt - bo to jest to czego w ludzkosci nienawidze.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

23

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Jem mięso, raz na tydz.
Nie czuje większej potrzeby.

Owoce, warzywa to co jem dużo.

24

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
NinaLafairy napisał/a:

Ja i moj ojciec i moj najlepszy przyjaciel i moja matka nie jemy miesa.
Ja cierpialam na anemie bez przerwy od dziecka i w dodatku przeziebienie bez przerwy.
Nie jem miesa, nie pije mleka, nie jem jajek.
Mam piekne wlosy, piekna skore, zero anemii , duzo energii i czuje sie tysiac razy lepiej niz kiedys.

Moja kolezanka, jest tancerka i jest weganka od urodzenia nigdy w zyciu nie jadla niczego pochodzenia zwierzecego. Ma lat ponad 40. Zdrowie? Idealne i dwoje dzieci urodzila.

Zdrowie to glownie geny. Dla mnie zwierzeta sa wazniejsze i gdyby dieta wege byla niezdrowa to i tak bym za nia szla, bo chce isc przez zycie nie jak pasozyt - bo to jest to czego w ludzkosci nienawidze.

Myślę Nino że po prostu zarówno Ty jak i Twoja rodzina, macie odpowiednie geny by trawić i przyswajać roślinny pokarm. U mnie póki co nie wiadomo czy jedzenie mięsa ponownie cokolwiek zmieni i właściwie mimo zaleceń lekarzy praktycznie go nie jem bo no cóż nie jestem w stanie, na widok martwych zwierząt chce mi się płakać i nieważne czy to ryba czy świnia, obrzydza mnie wizja jedzenia ich szczątków. Nie robiłam jeszcze szczegółowych badań istnieje jednak prawdopodobieństwo że mam ogólne problemy z układem trawiennym (zresztą mam, przez wiele miesięcy brałam polprazol i leki przeciwwymiotne które zaburzają wchłanianie pokarmu) więc być może przyczyna moich niedoborów nie jest związana z jedzeniem bądź nie jedzeniem mięsa, po prostu coś jest nie tak.

Jednakże, ja znam wegetarian którzy mają problemy zdrowotne choćby moja cioteczna siostra, nie jadła mięsa 7 lat, zaczęły się u niej problemy z kośćmi i stawami, no i wspomniany przeze mnie kolega. Co nie zmienia faktu że są ludzie nie jedzący mięsa a pozostający w dobrym stanie zdrowia, najprawdopodobniej właśnie dzięki genom pozwalającym im trawić pokarmy roślinne bardziej wydajnie.

Ja nikomu nic nie narzucam, nie będę też niczego wytykać, bo wciąż nie jest jednoznaczne jak to powinno być.

Jeszcze apropos zdrowia, mój diabetolog jeszcze zanim wykryto u mnie anemię, nalegał bym jadła mięso ponieważ przy cukrzycy i tak mam znacznie ograniczoną dietę i powinnam je jeść, nadal nie jem, próbowałam się zmuszać przez kilka tygodni ale odpuściłam, myślę jednak że to dobry lekarz i wie co mówi.

25

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

U mnie z mięsem różnie bywa... ale nie jestem z tych co muszą koniecznie codziennie zjeść mięso. Ja mogę zjeść jeden, ew. dwa obiady w tygodniu zawierające mięso i dla mnie to wystarczająca dawka. Po prostu nie czuję potrzeby jedzenia mięsa, zamiast tego wolę jeść ryż, makaron z jakimiś sałatkami, a na kanapki jakaś sałata, ogórek i ew żółty ser. Czasem zupy. Kiedyś mój dziadzio powiedział, że jeśli organizm czegoś potrzebuje to sam się o to upomni więc nie ma co na siłę w siebie pchać. Natomiast mój narzeczony i jego rodzinka to jest typowo mięsożerna. Dla nich posiłek/obiad bez miesa to nie obiad. To jest KONIECZNOŚĆ tongue Jego brat to dosłownie choruje jak przez cały dzień nie zje mięsa - bardzo źle się czuje. Mnie często namawiają na zjedzenie jakiegoś udka, jakiegoś kotlecika na obiad, to ja wtedy sobie nakładam tylko ziemniaki i sałatkę, bo zwyczajnie mój organizm nie ma ochoty na zjedzenie mięsa hmm

The Day I Realized You're Gone...

26

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Mieszkałam przez pewien czas w Niemczech i oni tam jedza te swoje Wursty na potęge. Jeden metr kiełbasy z tyci-tyci bułką? dla mnie było to nie do przełknięcia, bo w domu jadało sie na obiad najwyżej 80-100dag kurczaka dziennie. Za domowym sposobem przyrzadzania miesa tez jakoś nie przepadałam, ot nic ciekawego, w sumie to mogłam bym sie obejsc bez.
No ale człowiek adaptuje sie do nowego miejsca zamieszkania i do tego co mozna kupic w hipermarketach. Nabiał był paskudny a ile mozna jesc dżemy i marmolady. Przestawiałam sie na mieso i jajka.. w ciagu paru miesiecy mojego pobytu schudłam 3kg (bez specjalnej diety, bez cwiczen), włosy zaczeły mi szybko odrastac, ogolnie zmiana na lepsze az sie zdziwiłam o.o

~*~*~*~

27

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Mój miał problemy z żołądkiem i pewna tybetanka kazała mu na to jeść wołowinę, dziwne, ale pomogło.

28 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-29 08:29:56)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Nic dziwnego. Dobrej jakości wołowina zawiera w sobie między innymi dużo kreatyny i glutaminy odpowiadających za odbudowę śluzówki żołądka.
Ja znam i mięsożerców i wegan którzy poważnie chorują, więc reguły nie ma. I każda z tych grup mimo chorób trwa w swojej głupiej ideologii pogarszając tylko swój stan.

29 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-08-29 08:45:27)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Bardzo lubię mięso, ogólnie w domu wszyscy lubimy.
Jemy 3-4 razy w tygodniu. Gotowane, duszone, czasem smażone. Grillowane. Jestem fanką drobiu. 2 razy w tygodniu mamy rybę. Reszta to najczęściej makaron z warzywami i sosem albo rizotto bez mięska, czasem pierogi, pyzy z mięsem. Albo gęsta zupka.

Choruję na anemię i lekarz polecił jeść więcej mięsa, notabene wołowiny. Jem też wątróbkę i dużo buraków.

Regulamin naszego forum
Instrukcja Forum
Mężczyzno! Przeczytaj, zanim się wypowiesz smile
Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

30

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Mięso - potrzebne.
Ale nie codziennie nie w ilościach kilku kilogramów tygodniowo.
Nie rozumiem, dlaczego w wielu domach (widzę po koleżankach) utarło się, że do każdego posiłku musi być mięso - na śniadanie, na obiad, na kolację. Między posiłkami pogryzanie jakiś kabanosków i innego świństwa (tak, różnej maści kiełbaski to świństwo). Przeciętny człowiek (Marcjano, o przeciętnym człowieku piszę - np. kobiecie o przeciętnej wadze 50 kg) nie potrzebuje 300 g mięsa dziennie.
Tak jak Cyniczna napisała, 3-4 razy w tygodniu, czyli średnio raz na dwa dni to moim zdaniem optymalna ilość. W inne dni ryby - obowiązkowo chude - łosoś czy tuńczyk.
I jestem "fanką" gotowanego mięsa lub mięsa z grilla (jest cudownie, idealnie suche). Smażenia - nie tylko mięsa, w ogóle czegokolwiek - nie uznaję (nauczyłam się już robić jajecznicę bez nawet kropelki oleju - trzeba tylko często mieszać big_smile )
Iceni - ja znam domy, w których "żre" się mięso kilogramami. I to nie chudziutkie białe mięsko, tylko ociekające tłuszczem świństwa - jak na to patrzę to mi niedobrze. W ogóle przeraża mnie jak jedzą moje koleżanki (i właściwie, bez złośliwości, tutaj określenie "żrą" bardziej pasuje - z powodu ilości i tempa pochłaniania tego wszystkiego). I te piękne udowadnianie, że żarcie z KFC to "tylko kurczaczek i bułka". Po 3 godzinach użalała się, że nie chudnie mimo że ćwiczy codziennie Chodakowską, że to niesprawiedliwe że ja ćwiczę 2 godziny w tygodniu a ona 7, a ona jest gruba, a ja (niby, chociaż ja tak nie uważam) wychudzona. Odpowiedziałam krótko: "no wiesz, ja pochłaniam 1400 kcal dziennie, nie 2 i pół tysiąca". Po czym nastąpiła obraza, bo prawda w oczy kole - nie spali 1000 kcal podczas godziny treningu, to i bebech jest big_smile I właśnie u tej koleżanki mięso jest bóstwem. Ona żyje po to, żeby "żreć" - słodycze i tłuste mięcha właśnie.
Najlepsza moim zdaniem jest dieta ZRÓŻNICOWANA - nie samo mięso, nie same zboża, nie sam nabiał, nie same warzywa czy owoce. Wszystko trzeba jeść. Z tym wykluczaniem produktów zbożowych moim zdaniem niektórzy popadają w paranoję. Nie od węgli/mięsa/cukrów/tłuszczy się tyje. Tyje się od wpieprzania ogromnej ilości kalorii - a wiele osób zawyża sobie zapotrzebowanie, mnie chciano wmówić, że przy wzroście 163 i wadze 49-50 kilo i w większości (oprócz 2 godzin fitnessu w tygodniu) siedzącym trybie życia potrzebuję 1800 kcal dziennie big_smile

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

31

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Z tym wykluczaniem produktów zbożowych moim zdaniem niektórzy popadają w paranoję.

Większość ludzi wyklucza zboża z powodów zdrowotnych, a nie ideologicznych, więc o paranoi tu mowy nie ma:) Paranoja to by była gdyby właśnie ktoś sobie ubzdurał, że zboża to wielkie zło i powodują raka, a zboża najczęściej eliminowane są na polecenie lekarza/dietetyka.

32 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-29 12:58:07)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Kammiś - mieszasz dwie różne kwestie - jeżeli ktoś "żre" to żre nie tylko mięso. Żreć można też produkty zbożowe czy owoce na dodatek wszystko pływające w tłuszczu.
Od wegetariańskiej lazanii utyjesz tak samo jak od tej z mięsem.

Chude mięso zawiera porownywalna ilosc kalorii co weglowodany wiec mozesz je sobie "żrec" do woli i nie utyjesz, bo bialko jest bardzo sycące.

Jezeli ktos tyje to NIE JEST to wina miesa tylko tego z czym je łączy i jakie mieso wybiera.

To tak jak z węglowodanami - na bialej mące, białym ryżu i spagetti 3 razy w tygodniu tez nie wyjdziesz dobrze.

Mięso NIE JEST tuczace ani szkodliwe jezeli je sie je  glowa, a dieta bezmiesna moze tez zabic o ile sie "żre"

Znane jest zjawisko zwane "otyloscia biedakow" - wbrew logice ludzie, ktorzy jedza malo miesa bo ich na nie nie stac zapychaja zoladki kaszą, mąką, makaronami itp. ale nie dostarczaja organizmowi wystarczajacej iloaci substancji odzywczych i czuja glod, wiec jedza wiecej tych weglowodanow i tyja.

W zasadzie nie ma znaczwnie kto co je tylko jakiej JAKOSCI  i ILE je.

"Wpieprzac" mozna dokladnie tak samo miecho jak i wegetarianską lazanie czy pizze.


Parę lat temu byłam na diecie dr. Kwasniewskiego prawie rok - jadlam bialko zwierzęce (choc glownie jajka, bo sa znacznie tansze niz dobrej jakosci wolowina czy baranina) do tego tluszcz i niskoweglowodanowe warzywa.
Wbrew pozorom nie da sie na tej diecie obzerac miesem poniewaz mieso jest bardzo sycace - apetyt reguluje sie bardzo szybko, u mnie po ok 2 tygodniach) czulam sie swietnie i bardzo zaluje ze gore wziely wieloletnie przyzwyczajenia - tesknilam za kaszami, chlebem, owocami i w koncu z diety zrezygnowalam. Żaluję tym bardziej, że znam ludzi, który ten sposob żywienia stosuja od lat - w zasadzie tylko mieso, nabial i warzywa i czuja sie swietnie. Jedna z tych osob pozbyla sie w ten sposob alergii, druga odstawila insuline, ktora musiala brac od kilku lat.

33

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

ja sie wypowiem z moich wlasnych doswiadczeń.
mięso jem mniej więcej 1-2 razy w miesiącu jak mi przyjdzie ochota, co nie jest częśto.

jem za to duzo ryb bo je uwielbiam i robię rozne potrawy z warzym bo je też uwielbiam.
Nikt mi nie wmówi że mieso jest potrzebne aby sie dobrze czuć albo ogólnie bo tak sie przyjeło.

nasze cialo wie najlepie i trzeba jeść to na co ma się ochotę.

34 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 13:10:30)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
Iceni napisał/a:

Kammiś - mieszasz dwie różne kwestie - jeżeli ktoś "żre" to żre nie tylko mięso. Żreć można też produkty zbożowe czy owoce na dodatek wszystko pływające w tłuszczu.
Od wegetariańskiej lazanii utyjesz tak samo jak od tej z mięsem.

Chude mięso zawiera porownywalna ilosc kalorii co weglowodany wiec mozesz je sobie "żrec" do woli i nie utyjesz, bo bialko jest bardzo sycące.

Jezeli ktos tyje to NIE JEST to wina miesa tylko tego z czym je łączy i jakie mieso wybiera.

To tak jak z węglowodanami - na bialej mące, białym ryżu i spagetti 3 razy w tygodniu tez nie wyjdziesz dobrze.

Mięso NIE JEST tuczace ani szkodliwe jezeli je sie je  glowa, a dieta bezmiesna moze tez zabic o ile sie "żre"

Znane jest zjawisko zwane "otyloscia biedakow" - wbrew logice ludzie, ktorzy jedza malo miesa bo ich na nie nie stac zapychaja zoladki kaszą, mąką, makaronami itp. ale nie dostarczaja organizmowi wystarczajacej iloaci substancji odzywczych i czuja glod, wiec jedza wiecej tych weglowodanow i tyja.

W zasadzie nie ma znaczwnie kto co je tylko jakiej JAKOSCI  i ILE je.

"Wpieprzac" mozna dokladnie tak samo miecho jak i wegetarianską lazanie czy pizze.


Parę lat temu byłam na diecie dr. Kwasniewskiego prawie rok - jadlam bialko zwierzęce (choc glownie jajka, bo sa znacznie tansze niz dobrej jakosci wolowina czy baranina) do tego tluszcz i niskoweglowodanowe warzywa.
Wbrew pozorom nie da sie na tej diecie obzerac miesem poniewaz mieso jest bardzo sycace - apetyt reguluje sie bardzo szybko, u mnie po ok 2 tygodniach) czulam sie swietnie i bardzo zaluje ze gore wziely wieloletnie przyzwyczajenia - tesknilam za kaszami, chlebem, owocami i w koncu z diety zrezygnowalam. Żaluję tym bardziej, że znam ludzi, który ten sposob żywienia stosuja od lat - w zasadzie tylko mieso, nabial i warzywa i czuja sie swietnie. Jedna z tych osob pozbyla sie w ten sposob alergii, druga odstawila insuline, ktora musiala brac od kilku lat.

Ale ja się z Tobą zgadzam - napisałam wyraźnie, że nie o chude mięsko mi chodzi.
Nie zgodzę się z jednym - tłuszcz. Tłuszcz jest właściwie wszędzie - w mięsie, w serach, w jajach... Mamy naturalny tłuszcz, tak samo jak naturalny cukier. Dlatego tępię dodawanie i jednego i drugiego, i tępić będę (oczywiście u siebie, aczkolwiek jak ktoś pyta - to jasno mówę)
Tak samo jest z białym chlebem i z obżeraniem się pieczywem - jem jedną bułkę raz na 3-4 dni, to nie jest dużo. Biały chleb to jest zaraz w naszych czasach. Nie wiem w ogóle, po co to zostało stworzone.
To nie jest wina mięsa - owszem. To jest wina okropnej, odrażającej "polskiej" tradycji - schabowy w panierce, rybka w panierce - i na olej. Na tę panierkę to chyba prohibicja powinna być. I na tłuste żarcie w ogóle.

Pytanie - dlaczego tak mało osób wybiera gotowane mięso?

Kalaa - to na co się ma ochotę to częsta kwestia przyzwyczajeń. Ludzie mają ochotę na żarcie w fastfoodach albo lody z bitą śmietaną - organizm wie co jest potrzebne? Śmiem wątpić. To w ich chorej głowie zrodziła się ta chęć.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

35

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
kalaa napisał/a:

ja sie wypowiem z moich wlasnych doswiadczeń.
mięso jem mniej więcej 1-2 razy w miesiącu jak mi przyjdzie ochota, co nie jest częśto.

jem za to duzo ryb bo je uwielbiam i robię rozne potrawy z warzym bo je też uwielbiam.
Nikt mi nie wmówi że mieso jest potrzebne aby sie dobrze czuć albo ogólnie bo tak sie przyjeło.

nasze cialo wie najlepie i trzeba jeść to na co ma się ochotę.

Nie mięso, tylko białko zwierzece. Ryba to TEŻ mięso!

Jest naprawdę niewiele osób, które mogą zdrowo żyć na diecie typowo weganskiej.

Jezeli ktoś je jajka lub/i nabiał lub/i ryby to je bialko zwierzece tak czy inaczej i z miesa moze zrezygnowac, bo je zastepuje czym innym.

Ale ludzi, ktorzy mogą calkiem wyeliminować bialko zwierzece z diety jest naprawdę niewielu

36 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-29 13:30:14)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Pytanie - dlaczego tak mało osób wybiera gotowane mięso?

Bo jest suche i niesmaczne. Trudno zrobić dobre gotowane mięso. Ja nie lubię gotowanego mięsa. Wolę uduszone we własnym sosie lub upieczone.

nasze cialo wie najlepie i trzeba jeść to na co ma się ochotę.

Gdyby to było takie proste to jadłbym głównie pizze, kebaby i żelki.
Z węglowodanami jest ten problem, że większość produktów węglowodanowych jest mało sycąca. Białko jak już ktoś napisał jest bardzo sycące.

37 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-29 15:05:19)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
Marcjano napisał/a:

Pytanie - dlaczego tak mało osób wybiera gotowane mięso?

Bo jest suche i niesmaczne. Trudno zrobić dobre gotowane mięso. Ja nie lubię gotowanego mięsa. Wolę uduszone we własnym sosie lub upieczone.

Uduszone i upieczone jest  bardziej kaloryczne wink
I gotowane jest zdrowsze. Samo mięso w sobie zawiera tłuszcz - po co więc dodawać? Dodaję oliwy z oliwek do sałatki. Masła nie używam, margaryny też nie. I mam się dobrze smile
Jest suche - jego główna zaleta, znaczy że nie jest tłuste smile

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

38 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-29 15:30:36)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Przecież do pieczenia ani duszenia nie dodaje się dodatkowo tłuszczu. Ja daję tylko wodę, warzywa i przyprawy. Różnica w kaloriach jest tak niewielka że nie ma sensu sobie tym zawracać głowy. Na szybko zajrzałem do tabel kalorii. Pierś gotowana ma.... więcej kalorii niż duszona. Ale mimo wszystko różnica jest tak niewielka, że to nie ma znaczenia. Smażona to już co innego, ale do duszenia i pieczenia nie dodaję dodatkowo tłuszczu.

39

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

To chyba przez glupie zwyczaje z nie jedzeniem miesa w piatek, albo w Wigilie ludzie mysla, ze ryba to nie mieso.
Oczywiscie, ze ryba to mieso!

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

40

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
NinaLafairy napisał/a:

To chyba przez glupie zwyczaje z nie jedzeniem miesa w piatek, albo w Wigilie ludzie mysla, ze ryba to nie mieso.
Oczywiscie, ze ryba to mieso!

Właśnie, to też uważam za głupi zwyczaj. Dla niektórych ważniejsze od jakości mięsa i zdrowej diety jest ten piątek big_smile

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

41

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ja dodaje do pieczeni tłuszcz, ale kaczy, jest zdrowy, nie podnosi cholesterolu smile Co prawda to pieczenie dla męża bo ja ich nie jem ale podobno są smaczne i wcale nie ociekają tłuszczem, po prostu kładę odrobinę na wierzch.

42

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
Małpa69 napisał/a:

Ja dodaje do pieczeni tłuszcz, ale kaczy, jest zdrowy, nie podnosi cholesterolu smile Co prawda to pieczenie dla męża po ja ich nie jem ale podobno są smaczne i wcale nie ociekają tłuszczem, po prostu kładę odrobinę na wierzch.

Bidne kaczuchy tongue

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

43

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ja bym predzej mezowi tluszczem z sasiadki gotowala niz z kaczki big_smile
No chyba, ze by poswiecil swoja czesc ciala na smalec, to wtedy co innego.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

44

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Nino jestem daleka od wytykani ludziom że jedzą mięso zresztą wiesz o tym, mój je mięso i to jego sprawa, nie zamierzam walczyć z ludźmi jedzącymi mięso, bo sama mam wątpliwości czy robię dobrze że go nie jem.

Tłuszcz z kaczki to "odpad" od puszek z kaczymi udkami, zlewam go do słoika i potem mogę używać do gotowania, sądzę że skoro zwierze i tak nie żyje, to człowiek robi lepiej jeśli wykorzysta całość, a nie je zmarnuje. Puszki te dostaje w prezencie i coś muszę z nimi robić. Znasz Nino moje podejście, dla mnie to obrzydliwe i bym nie tknęła, ale on je mięso, tłuszcz zwierzęcy i cóż jak powiedziałam sama nie jestem pewna czy nie robię sobie czasem krzywdy, ba prędzej robię jak nie, więc nie będę nikogo pouczać i wymuszać i tak jest duży postęp bo po latach nie jedzenia żadnych warzyw zaczął je jeść, a walka łatwa nie była, nie oczekuję jednak że przejdzie na wegetarianizm.

Nasze podejście Nino jest podobne jedyna różnica jest taka, że ja pogodziłam się z tym że świata nie zmienię, mogę znieść to że ludzie jedzą mięso, zwierzęta w końcu też to robią, różnica polega na tym że one jedzą tyle ile muszą i zabijają tyle ile muszą, a ludzie? To już sami dobrze wiecie, pozostaje też kwestia niepotrzebnego cierpienia, złych warunków hodowlanych itd, wielka szkoda że jak na razie nie wiele się w tym kierunku zmienia.

45 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-09-01 21:06:38)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?
vinnga napisał/a:

Zgadzam się, że zapotrzebowanie na produkty mięsne zależy od konkretnego organizmu (a nawet od okresu życia, bo to się może zmieniać).
Ja jestem wybitnie mięsożerna. Mój organizm wprost wrzeszczy o białko, kiedy go nie dostanie to się obawiam, że zacznę psy w parku atakować... Mięso mogę bezboleśnie zamienić na ryby i jaja, ale każdy z moich posiłków musi się składać z któregoś z tych elementów. Nie jestem w stanie najeść się makaronem, pizzą, sałatką, zupą - niczym, w czym nie ma znacznego udziału białka zwierzęcego.
W dodatku to musi być dość skoncentrowane białko: nie satysfakcjonują mnie parówki, hamburgery i nic, gdzie mięso jest dodatkiem do bliżej niezydentyfikowanej chemicznej papki.

Mam identycznie praktycznie jak koleżanka vinnga, więc najprościej będzie mi się pod tym podpisać smile Jedynie w lato czasem zdarza mi się zjeść np pierogi z serem czy coś czy z truskawkami, jak nie chce się czasem tak jeść, ale to rzadko i zwykle te mięso musi u mnie być wink Inaczej też czuję się nienajedzona, a przynajmniej nie do końca i mój organizm się domaga. Widocznie tak mam. Natomiast też słyszałam jak niżej pisze Olinka o wpływie grupy krwi, ale u mnie, by to się nie sprawdzało, bo mam A rh +, a nie zero, a i tak mój organizm się domaga i ciężko mi się na obiad bez tego najeść. Na inne posiłki może być coś innego, ale na obiad jednak zwykle muszę mieć mięso lub ryby lub chociaż jaja, by się najeść, by było ok. Mięso najbardziej lubię z kurczaka, z indyka, te najczęściej, ale inne też lubię i czasem jadam, ale te najczęściej, bo zdrowsze. Mięsem po prostu się bardziej najadam, mój organizm jego chce i smakuje mi. Kupujemy raczej w dobrych sklepach mięsnych, rzadiej z marketu, bo wiadomo tam mniej chyba można ufać w jakość. Ryby też lubię, ale mięso bardziej, niemniej dla zdrowia ryby też jem np dorsza, solę lubię. Łosoś też nawet ok, ale jego rzadziej od tych, bo dość drogi i nie byłoby na razie częściej stać. Coś piszecie o kaczce, my czasem kaczkę jemy na święta, no też lubię, trochę mniej niż inne, ale też smile

mortisha, też uważam, że Ty uogólniasz mocno. No bo widzisz, ok, ja może nie do końca zdrowo, skoro prawie codziennie lub codziennie mięso -ok. No, ale mój organizm domaga się. U kogoś innego nie domaga się, nie lubi mięsa to łatwiej mu jeść rzadziej. Mi nie, więc jem mięso często, ale też zaczynam jeść inne rzeczy, zdrowe, więc nawet jedzenie często tego mięsa nie powinno być tragedią. Jedni potrzebują go więcej, inni mniej, to może być taka kwestia organizmu, a nie ma co na siłę robić czegoś wbrew sobie. No, ale abstrahując od tego jak ja jem mięso, to ktoś inny może jeść je, ale nie tak często i oprócz tego zdrowo jeść, więc dlaczego Twoim zdaniem ma nie mieć rewelacyjnego zdrowia i wyników krwi? Jasne, że może mieć. Nie ma czegoś takiego, że albo je się dużo albo wcale, a inaczej to brak zdrowia. Wielu wegetarian po prostu je urozmaicenie, ale jak ten kto je mięso też je urozmaicenie, to nie powinien mieć problemu ze zdrowiem. Bez przesady! smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

46 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-09-02 16:26:32)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Ja bym chyba była koszmarem dietetyka, bo jestem zaprzeczeniem wielu "podstawowych" zasad żywienia. Żadne tam u mnie "kilka małych posiłków", "obowiązkowe śniadanie", "na wieczór mało", "różnorodnie" itd.

W liceum trochę przytyłam, nie żebym była gruba, ale po prostu zawsze byłam mała i drobna (tylko z wielkimi cyckami >.<), więc nawet jak przybrałam te 3-4 kg przy ok. 1,62, to mnie to denerwowało, ale jakoś nic specjalnego z tym nie robiłam. Na studiach dopiero włączyło mi się odchudzanie, wiele cudownych diet (łącznie z 4-tygodniową głodówką [niecałkowitą, zjadłam przez miesiąc niecałe opakowanie wafli ryżowych i jedną małą jogobellę light big_smile], Dukanem itd.), no i przyszedł czas na odstawienie mięsa - a figę. Jak wcześniej chudłam, tak (BARDZO KRÓTKIE) odstawienie mięsa, dosłownie może 2 tygodnie, zaowocowało przytyciem. Dlaczego? Normalnie nie jem dużo, ale musi tam być mięso. Może być chude, może być bez innych dodatków, może  być JAKIEKOLWIEK, ale musi być mięsem. Inaczej się nie najem, koniec, kropka. Więc jak wcześniej potrafiłam wpaść do lodówki, zjeść dosłownie pół parówki czy dwa plasterki szynki i naprawdę czułam się najedzona, tak po odstawieniu mięsa mogłam jeść sałatki, chude serki i inne cuda na kilogramy, a i tak czułam się, jakbym nic nie jadła. Więc odpuściłam, bo wiadomo, że po takich ilościach to od schudnięcia czy choćby utrzymania wagi byłam daleko. Trudno, jestem mięsożercą i się nie zmienię.

Inna sprawa, że niejedzenie mięsa nie powodowało u mnie żadnych negatywnych efektów zdrowotnych (więc u mnie z tym mięsem to podejrzewam, że kwestia psychiki - lubię i już), ale... żadna dieta tego nie robiła, chociaż też z nimi nie przesadzałam, jeśli chodzi o długość, bo wiem, co mogą powodować. Tak czy siak nieważne co jem, czy  czego nie jem - efekty są jedynie w wadze. Kiedyś nawet w czasie różnych diet mama mierzyła mi ciśnienie - nic. Czy to były same owoce i warzywa, czy same mięso, czy zróżnicowane "normalne" jedzenie - zero wpływu, ciśnienie zawsze w normie. No, ale akurat ciśnienie to ja i w normie miałam po wypiciu 4 mocnych kaw, więc... 

Tak czy siak, od ww. eksperymentów zostaję przy mięsie, żeby nie było zbyt niezdrowo, to dodaję do niego warzywa, bez pieczywa, ziemniaków, makaronów itd. mogę się obejść, ale... też jakoś specjalnie od tego się nie odżegnuję. Jem, co chcę, nie tyję, ważę mało. I tak samo nie bawię się w żadne 5 małych posiłków dziennie, a wieczorem najlepiej liść sałaty, bo... też nic nie dawało. Teraz właściwie moją "dietę" można uznać za niesamowicie niezdrową, bo mogę 2 dni nic nie jeść, ale i czasami pochłaniam ilości na zasadzie wejścia do sklepu spożywczego i powiedzenia "dzień dobry, poproszę wszystko" big_smile,  dziennie pochłaniam hektolitry kawy, czasami nawet energetyków (ale te się staram ograniczać), a nigdy nie choruję, nie mam problemów z wagą, z ciśnieniem, tyle że właśnie staram się zawsze jeść warzywa, no i uprawiam sport (ale żadne tam ćwiczenia z kimkolwiek, a fe). tongue

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

47

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Wychodzi na to, że oprócz mnie niektóre z Was też bez mięsa się nie najadacie. Coś w tym musi być. Chyba tak jesteśmy zaprogramowane tongue Na to wygląda, czasem tak jest.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

48 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-09-02 18:27:23)

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Nauka mówi, że białko zwierzęce dobrze syci. Węglowodany, a szczególnie proste prawie wcale. Kto nie ma problemu ze zjedzeniem np. 200g ziemniaków (chociaż one mają stosunkowo mało węglowodanów), chyba nikt. Pewnie i zjedzenie 500g pieczonych nie jest problemem. A zjedzmy 500g piersi z kurczaka? Poza ekstremalnymi przypadkami raczej niewykonalne. Białko syci, węglowodany znacznie gorzej. Stąd w odchudzaniu najczęściej zwiększa się spożycie białek (niekoniecznie samo mięso) a ogranicza lub wręcz obcina prawie całkowicie węglowodany.
Tzw. przerywany post (nie  jedzenie np. przez 20 godzin, a jedzenie przez 4) ma też dobre zaplecze naukowe i nie jest niezdrowe, ale nie dla każdego.

49

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Marcjano ja schudłam 17 kilo w 3 miesiące, jedząc jeden posiłek dziennie z Maca wink i świetnie się wtedy czułam żeby było śmieszniej. Ale nie wiem czy to moje nieregularne jedzenie od zawsze nie wpłynęło na to że mam cukrzycę.

50

Odp: Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Otóż człowiek z natury jest wszystkożerny, dlatego wegetarianie mają poniekąd rację twierdząc, iż ludzie mogą przeżyć bez mięsa. Wszak ludzkość w swoich prapoczątkach żywiła się głównie naturalnymi plonami natury, zaś polowania na zwierzynę i późniejszy zorganizowany chów zwierząt jest wynalazkiem wtórnym... Trzeba jednak podkreślić, iż białko zwierzęce spożywane w odpowiednich ilościach jest faktycznie cennym składnikiem odżywczym i właśnie jemu zawdzięczamy przetrwanie w epoce lodowcowej. We wszystkim trzeba mieć umiar, dlatego osobiście stosuję dietę semiwegetariańską i nie jem czerwonego mięsa, tylko drób oraz owoce morza.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MEDYCYNA NATURALNA - ZIOŁA, ZDROWE ODŻYWIANIE, DIETY » Mięso - potrzebne, zbędne? Ile go jeść?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018