netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

15 odpowiedzi3 618 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 28.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Żyjemy w takich czasach, że nam, kobietom, wolno wszystko. Możemy się kształcić, możemy robić karierę, możemy i zazwyczaj chcemy również dbać o ognisko domowe. Możemy, a czasem nawet musimy - bo na przykład pensja męża nie wystarcza na godne życie. Daje się odczuć również presja społeczeństwa, no bo jak to, siedzi taka baba tylko w domu i się leni, pasożyt jeden! Albo tamta, karierowiczka paskudna, ani chłopa, ani dzieci, co to za kobieta i kto jej na starość szklankę wody poda?

Drogie mamy, żony i kobiety pracujące - jak godzicie te wszystkie role? Nie sprawia Wam to problemu i czujecie się szczęśliwe i spełnione? Czy raczej macie wrażenie, że wpadłyście w jakiś kołowrotek, z każdej strony wymagania, a doba nie zamierza się rozciągnąć? wink Czy zdarza Wam się mieć poczucie winy, że zawaliłyście ważny projekt, bo dziecko chorowało, że nie nauczyłyście się na egzamin, bo w pracy znów trzeba było zostać po godzinach, że nie spędzacie z potomstwem tyle czasu, ile byście chciały, że musiałyście oddać malucha do żłobka, bo inaczej szef by Was zwolnił, że z mężem tylko się mijacie wśród tych wszystkich codziennych obowiązków, że na obiad znów pizza z mrożonki, a w domu bałagan, bo już nie miałyście siły na sprzątanie?

2 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-08-28 14:32:44)

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Dopóki nie pracowałam to myślałam, że jestem spełniona.
No przecież mam super męża, śliczną córeczkę i dobrze czułam się w roli żony i mamy.
Jednak jak poszłam do pracy poczułam się sto razy lepiej. Zaczęłam być pełna werwy i z uśmiechem witałam dzień 5-6 rano, choć śpioch ze mnie okrutny.

U mnie działaliśmy wspólnie z moją mamą, która zajmowała się Młodą jak ja byłam w pracy.
Więc był pewien schemat. 5, 6 pobudka, prysznic, makijaż, śniadanie gdzieś w międzyczasie. Wstawała Luśka, szykowanie, zaprowadzanie do mamy, praca.
Mąż sprzątał przed swoją pracą, a że więcej nas nie było niż byliśmy w domu było czysto.
Godzina 16 byłam u mamy po Młodą, wracałam do domu robiąc po drodze zakupy, szykowałam kolację, kąpałam i karmiłam Lenkę.
Mąż o 19:30 był w domu, o 20 kolacja i dopiero koło 21 była chwila dla siebie.

I tak 5 dni w tygodniu. I mimo zmęczenia byłam strasznie szczęśliwa i czułam się w pełni spełniona.
Teraz mam 2 miesięczną przerwę w pracy i każdy kto mnie zna zauważył, że jestem jakaś ''wybrakowana''.
To prawda. Nie ma tej werwy co była jak pracowałam.
Ale jeszcze trochę... wink

Aha, no a co drugi weekend szkoła.
Teraz od września znów zaczynam. smile

3

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Moim zdaniem NIE DA się wszystkich ról wykonywać JEDNAKOWO perfekcyjnie NON STOP. Ciężar przesuwa się z jednej do drugiej i z powrotem (na święta ku rodzinie i domowi a w czasie sesji bardziej do nauki np.) Bo to wszak proces nieskończony a nie geometryczna układanka smile Grunt to nie brać na swoje barki WIĘCEJ niż się jest w stanie udźwignąć samodzielnie smile Bo wtedy ZAMIAST satysfakcji z kolejno osiąganych celów człek się dorabia konfliktu ról... i żadnej radości z tychże wink

4

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Absolutnie nie czuje się winna. Swoją pracę bardzo lubię, to moja życiowa pasja nie tylko zwykła praca. Także to jest rzecz z jakie nigdy dla nikogo/niczego, za nic bym nie zrezygnowała. Poza tym praca to jest mój obowiązek, jestem zobowiązana zrobić to, to i tamto i wyrobić się w tym terminie. Mam wyznaczone zadania i muszę się z nich sumiennie wywiązywać.
Ale w domu, czy coś jest moim obowiązkiem?!!! Pranie, sprzątanie, gotowanie?!??!!!
Piorę rzeczy bo muszę chodzić schludnie ubrana bo lubię świeże i pachnące, przy okazji piorę, rzeczy męża, czasami córek. Ale u mnie to działa tak, ze raz ja robię pranie raz mąż, a zazwyczaj tak, ze pakujemy brudne ciuchy do pralki jak się zapełni kto dopakuje ten pierze. Pranie nie jest obowiązkiem kobiet, żeby domownicy chodzić schludnie, każdy kto chce chodzić schludnie niech sobie sam pierze ewentualnie równy podział obowiązków. Co do porządku w domu kto bałagani to świadczy o nim jako o śmieciarzu ja mam fioła na punkcie porządków i nie będzie mi nikt u mnie w domu bałaganił i koniec!!!! Ja mam zawsze porządek bo wszyscy znają moją fobię także u mnie każdy kubek nieumyty, każde porozwalane zakupy kończą się ostrą reprymendą. Także wszyscy zgonie maszerują pomyć po obiedzie (każdy po sobie) itd. Ja nie rozumiem jak ktoś może sobie pozwolić, że jeden sprząta reszta bałagani. Ten kto robi bałagan świadczy o tym, że nie ma za grosz szacunku dla osoby która posprzątała i dla jej ciężkiej pracy. Bo sprzątanie do łatwych nie należy.
Jeżeli chodzi o gotowanie to nigdy nie było zajęcie dla mnie. Ja pojęcia o gotowaniu nie mam bo nie chcę mieć gotowanie mnie meczy, nigdy nie gotowałam, nie gotuję, ani nie zamierzam gotować i nigdy nie miałam żadnych wyrzutów, kto chce niech sobie sam gotuje. Albo zje to co jest. Wielki problem.
Zresztą ja jestem osobą która raczej nie lubi się przemęczać i unika ciężkiej pracy. Ja podziwiam takie kobiety które pracują i zajmują się domem, dla mnie to nie do zrobienia, katorga po co się tka męczyć?! Ja to lubię po pracy sobie np pizze zamówić, do parku wyjść, a wieczorami np coś pooglądać. Ja to dbam o siebie i wszystkim kobieta i facetom polecam dbajcie o siebie i szanujcie się, i swoje zdrowie, nie przemęczajcie się!

5

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Może jeszcze ktoś zechce się wypowiedzieć? smile

6

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Kobiety się usamodzielniają. I samorealizują zawodowo. Chcą się samorealizować i spełniać i to jest fajne.
Ale jednocześnie chcemy spełniać się na gruncie domowym. Nawet jeśli nie w całości (że niby i domowy obiadek, i posprzątane, i poprane, i atmosfera, i jeszcze czas na wspólne pasje), to przynajmniej w obszarze dzieci. To taki nasz słaby punkt.

Przynajmniej ja tak miałam.
W okresie intensywnej kariery pracowałam bardzo dużo. Córka oczywiście była dobrze zaopiekowana - bo i babcia, i tatuś, i dziadek. Ale siłą rzeczy stale miałam poczucie, że nie wypełniam roli matki. Że powinnam bardziej i więcej, i częściej.
Oczywiście jakoś sobie to człowiek tłumaczy, nadrabia "intensywnością" spędzanego z dzieckiem czasu (że niby lepiej pół godziny fajnej zabawy niż dwie godziny nudy albo "odganiania" potomstwa). Ale to rozum. A uczucia swoje...

Z perspektywy czasu...
Teraz córka już dorosła. Czy byłaby inna, gdybym pracowała mniej, a więcej przebywała z nią? Nie sądzę.

Ale pewności nie mam.

7 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-01-16 14:50:57)

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?
BabaOsiadła napisał/a:

Może jeszcze ktoś zechce się wypowiedzieć? smile

Babo, jak ja bym to pytanie zadala tu swoim sasiadkom czy kolezankom czy przygodnie poznanym kobietom, to by sie najprawdopodobniej w czolo popukaly i mnie szerokim lukiem ominely:)) Jako niegroznie chora na umysle.

W jaki sposob praca zawodowa ma wplywac negatywnie na zycie domowe? To co opisalas w pierwszym poscie to jakis Armageddon: dzieci bezpansko wloczace sie z kluczem na szyi, albo nie daj Boze w zlobku czy przedszkolu (czytaj: w przechowalni), pusta lodowka, obiady z mrozonek, syf, malaria i korniki, a gdzies tam w tle zdjecie meza, zeby go jeszcze zapamietac:) Skad ten obraz???

Ja pracuje zawodowo odkad studia skonczylam, mam 2 dzieci i mezczyzne w domu. Mrozonek nie uzywam prawie nigdy (jedynie jakies warzywa czy woki), syfu w domu nigdy nie mialam, dzieci maja sie swietnie pomimo zaliczenia i przedszkola i swietlic w pierwszych latach nauki, mamy czas na wspolne hobby i zabawe popoludniami i w weekendy. Jeszcze psa teraz dokooptowalismy i trzeba sie nim tez zajac. Malo tego, to po pracy i tych "stertach" obowiazkow domowych jeszcze mam czas na jakis sport czy rekreacje albo na zwykle posiedzenie przed TV.

Na ogarniecie regularne domu i sporzadzenie cieplego posilku wystarczy circa about 2 godziny. A i to juz jest z hakiem. Wiec jak te panie domowe potrafia to na caly dzien rozlozyc i to na kazdy dzien w tygodniu, tego nie pojme nigdy.

Organizacja jest kluczem do sukcesu w tym wypadku.

8

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?
Mussuka napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Może jeszcze ktoś zechce się wypowiedzieć? smile

Babo, jak ja bym to pytanie zadala tu swoim sasiadkom czy kolezankom czy przygodnie pos´znanym kobietom, to by sie najprawdopodobniej w czolo popukaly i mnie szerokim lukiem ominely:)) Jako niegroznie chora na umysle.

W jaki sposob praca zawodowa ma wplywac negatywnie na zycie domowe? To co opisalas w pierwszym poscie to jakis Armageddon: dzieci bezpansko wloczace sie z kluczem na szyi, albo nie daj Boze w zlobku czy przedszkolu (czytaj: w przechowalni), pusta lodowka, obiady z mrozonek, syf, malaria i korniki, a gdzies tam w tle zdjecie meza, zeby go jeszcze zapamietac:) Skad ten obraz???

Skąd? Z obserwacji. Nie chcę pokierować dyskusji w stronę "Polska jest be, w innych krajach cacy", ale:

-w Polsce, by zarobić godziwą kwotę, nierzadko trzeba zasuwać na dwa etaty
-pensje są niskie, a ceny wysokie - skromne zakupy spożywcze na tydzień i ćwierć wypłaty poooo-szła!
-w Polsce mieszkania/domy są tak drogie, że mnóstwo osób ma kredyt = kredyt zżera jedną pensję
-w Polsce dzieci często mają tak idiotyczny plan lekcji, że wracają do domu po 18
-to z Polski właśnie ludzie uciekają za granicę, by zarobić = brak jednego z rodziców w domu
-w Polsce wszelki e-learning dopiero raczkuje i osoba, która chce/musi się dokształcać, zazwyczaj nie ma weekendów dla rodziny
-powiedz np. Niemcowi, że oddajesz dziecko do żłobka - normalka... powiedz to samo w Polsce - biedny dzidziuś, wyrodna matka (skąd się to bierze, nie wiem, może przez wpływ Kościoła?)
-polska mentalność - spróbuj namówić młodą matkę, by zostawiła dzieci z ojcem i poszła na całonocne balety big_smile Matce nie wypada poświęcać czasu i pieniędzy np. na jakieś hobby, bo "powinna być przy dziecku".

I tak, wiem, można mieć na to wszystko milion rad (trzeba się było uczyć PRZED założeniem rodziny, warto się przeprowadzić do większego miasta, gdzie praca jest, trzeba było zdobyć taki zawód, w którym można dobrze zarabiać, nie słuchaj krytyki otoczenia, itd.), ale nie o to w topiku chodzi wink Tylko o indywidualne odczucia, czy mamy wrażenie, że czemuś w naszym życiu poświęcamy mniej czasu, niż byśmy chciały.

9

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Pracuję zawodowo od 9-ciu lat, oprócz tego mam troje dzieci, spore mieszkanie do ogarnięcia i też spokojnie daję radę. Mam fajnego męża który bardzo mi pomaga, dużo czasu spędzamy wspólnie jako rodzina.

W domu mam zawsze wysprzątane inaczej nie potrafię funkcjonować, bałagan mnie przytłacza, na obiad codziennie coś innego a zaopatrzenie też zrobione na czas.

Od października robię jeszcze studia podyplomowe więc w co drug weekend wyjeżdżam na zjazd, no i kocham sport - ćwiczę codzienni i mam ma to zawsze czas - potwierdzam że podstawą sukcesu jest dobra organizacja smile

10

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?
BabaOsiadła napisał/a:

Skąd? Z obserwacji. Nie chcę pokierować dyskusji w stronę "Polska jest be, w innych krajach cacy", ale:

-w Polsce, by zarobić godziwą kwotę, nierzadko trzeba zasuwać na dwa etaty
-pensje są niskie, a ceny wysokie - skromne zakupy spożywcze na tydzień i ćwierć wypłaty poooo-szła!
-w Polsce mieszkania/domy są tak drogie, że mnóstwo osób ma kredyt = kredyt zżera jedną pensję
-w Polsce dzieci często mają tak idiotyczny plan lekcji, że wracają do domu po 18
-to z Polski właśnie ludzie uciekają za granicę, by zarobić = brak jednego z rodziców w domu
-w Polsce wszelki e-learning dopiero raczkuje i osoba, która chce/musi się dokształcać, zazwyczaj nie ma weekendów dla rodziny
-powiedz np. Niemcowi, że oddajesz dziecko do żłobka - normalka... powiedz to samo w Polsce - biedny dzidziuś, wyrodna matka (skąd się to bierze, nie wiem, może przez wpływ Kościoła?)
-polska mentalność - spróbuj namówić młodą matkę, by zostawiła dzieci z ojcem i poszła na całonocne balety big_smile Matce nie wypada poświęcać czasu i pieniędzy np. na jakieś hobby, bo "powinna być przy dziecku".

Babo, ale poza tymi dwoma ostatnimi punktami, z ktorymi sie zgodze, to jaki wplyw na moje poczucie winy czy nie winy, na moja organizacje pracy w pracy i w domu maja takie czynniki jak np. ceny?

Ja mam tez dom na kredyt i to niemaly, moj poprzedni (mieszkanie) w Polsce tez mialam. Wiem, ile mi zzreral i zzera kredyt. Zwlaszcza wtedy, kiedy bylam samotna matka z pensja asystentki prezesa.
Na 2 etaty nikt na dluzsza mete nie da rady pracowac, to nie jest normalny podzial czasu, 2/3 w pracy, 2/3 na rodzine. A sen??? Warto postarac sie i znalezc jedna za normalna place.

Jesli dziecko wraca do domu, co chyba jednak rzadko sie zdarza?, po 18-tej, to przeciez i tak nie ma roznicy, czy mama tam jest w ciagu dnia czy jej nie ma?

Ale co do mentalnosci, trafilas.

To nie o same warunki ekonomiczne chodzi ale wlasnie o to poczucie "winy", ze nie jest sie perfekcyjna pania domu i ze to na pewno wina pracy zawodowej. Absurd niestety.

Poza tym, czy dom musi byc 7 dni w tygodniu na wysoki polysk, czy obiad zawsze musi byc inny kazdego dnia i 3 daniowy? Czy dziecko, ktore posiedzi 2h dziennie samo w domu traumy dostanie?

To nasze przekonanie, ktore warto chyba wyplenic kiedys.

11

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?
Mussuka napisał/a:

Babo, ale poza tymi dwoma ostatnimi punktami, z ktorymi sie zgodze, to jaki wplyw na moje poczucie winy czy nie winy, na moja organizacje pracy w pracy i w domu maja takie czynniki jak np. ceny?

Taki, że jeśli na głupie zakupy spożywcze idzie cała Twoja pensja, to musisz pracować więcej (mniej czasu dla rodziny) lub przekwalifikować się (mniej czasu dla rodziny).

Mussuka napisał/a:

Na 2 etaty nikt na dluzsza mete nie da rady pracowac, to nie jest normalny podzial czasu

Nie zmienia to faktu, że wiele osób tak właśnie funkcjonuje. Kosztem dzieci, kosztem małżeństwa.

Mussuka napisał/a:

Jesli dziecko wraca do domu, co chyba jednak rzadko sie zdarza?, po 18-tej, to przeciez i tak nie ma roznicy, czy mama tam jest w ciagu dnia czy jej nie ma?

Niestety, nie tak rzadko. Oczywiście, że jak dziecko jest w szkole, to wszystko jedno, czy mama jest w domu, czy nie. Ale jeśli ta mama pracuje np. na nocki, to przez cały tydzień nie widuje syna/córki WCALE.

Mussuka napisał/a:

Poza tym, czy dom musi byc 7 dni w tygodniu na wysoki polysk, czy obiad zawsze musi byc inny kazdego dnia i 3 daniowy? Czy dziecko, ktore posiedzi 2h dziennie samo w domu traumy dostanie?

I tu się właśnie zaczyna to, o co pytam smile Bo jednej "sympatyczny" małżonek burknie, że znów pomidorowa, innej teściowa wpadnie z nalotem i komentarzami, że biedny synuś w brudzie żyje, a inna będzie płakać, że dziecko siedzi samo. Każda ma inaczej i w zależności od różnych czynników będzie lub nie będzie czuła się winna. Niezależnie od naszych dobrych rad, żeby tą pomidorową trzasnąć mężusia w gębę, a teściowej dać szlaban wink

12

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Warto sobie przez miesiąc pozbierać WSZYSTKIE paragony i zobaczyć ile funduszy idzie na bzdury. Ja się przeraziłem jak się okazało, że wydaję na piwo prawie 300 zł miesięcznie. Człowiek w dzisiejszych czasach stał się niewolnikiem potrzeby posiadania. Pracuje w pocie czoła żeby zarobić na świetny samochód, na świetny dom, na jego wyposażenie. A potem zapierdziela dalej bo musi to wszystko utrzymać. Czy jest szczęśliwym człowiekiem? Wątpię.

13

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?
BabaOsiadła napisał/a:

I tu się właśnie zaczyna to, o co pytam smile Bo jednej "sympatyczny" małżonek burknie, że znów pomidorowa, innej teściowa wpadnie z nalotem i komentarzami, że biedny synuś w brudzie żyje, a inna będzie płakać, że dziecko siedzi samo. Każda ma inaczej i w zależności od różnych czynników będzie lub nie będzie czuła się winna. Niezależnie od naszych dobrych rad, żeby tą pomidorową trzasnąć mężusia w gębę, a teściowej dać szlaban wink

Czyli wracamy do podpunktow z Twojej listy o mentalnosci i zwyczajach:)

Dlatego napisalam, ze panie wokol mnie bylyby w lekkim szoku na tak zadane pytanie jak w watku.

Zakladajac idealna rownowage ekonomiczna w kraju A i kraju B, to i tak w kraju A znajda sie te, ktore sie obwinia i beda obwiniane.

14

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?
BabaOsiadła napisał/a:

-polska mentalność - spróbuj namówić młodą matkę, by zostawiła dzieci z ojcem i poszła na całonocne balety big_smile Matce nie wypada poświęcać czasu i pieniędzy np. na jakieś hobby, bo "powinna być przy dziecku".

Wyrastamy w takim właśnie poczuciu.
Nasze matki (niezależnie od tego, jakie są "naprawdę") na ogół podkreślały, jak to dzieci - czyli my - byliśmy dla nich najważniejsi, że ich celem było wyprowadzenie nas "na ludzi", że wszystko temu właśnie podporządkowały - zatem kiedy my stajemy się matkami, to mamy bardzo głęboko wdrukowane to poczucie obowiązkowego podporządkowania się roli matki.
Oczywiście uogólniam i nie każdy tak ma, ale wystarczająco dużo...

No i te wszystkie uwarunkowania ekonomiczne, które Baba wymieniła.
Niestety, Mussuko, ja właśnie tak funkcjonowałam - że praca zawodowa zabierała mi większość doby (najczęściej od 8:00 do 20:00, w okresie wzmożonych obowiązków - do 23:00, a sporadycznie i do 1:00 - 2:00). I niestety wtedy naprawdę trudno wygospodarować czas na cokolwiek innego.
I wtedy właśnie budzą się demony "winy".

Rację ma również Marcjano - że się wtedy nie jest szczęśliwym człowiekiem.
Ale zanim się zauważy, że się nie jest szczęśliwym, to parę lat mija, a człowiek w tym kieracie nawet tego nie zauważa.

Pewnie - nie każdy tak pracuje. Ale niektórzy i owszem.

15

Odp: Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Ja cóż, noszę poczucie winy, ale to bardziej chorobowe. Tak po za tym dzięki temu że pracuję jakoś się trzymam, mimo dolegliwości planuję wziąć kredyt na mieszkanie, co do rodziny- nie wiem czemu ale nie czuję potrzeby posiadania.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Matki, żony, pracownice - czy czujecie się winne?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026