Witam,
Piszę do Was z pewnym problemem. Jestem z moim chłopakiem od 1,5 roku i chociaż NIGDY on nie dał mi powodów (oprócz wzajemnego droczenia się) do zazdrości, ja nie potrafię mu zaufać i każdą kobietę traktuję jako potencjalną rywalkę. Dodam, że mój chłopak jest takim współczesnym 'księciem' który jest wierny jednej kobiecie, nie okłamuje, nie zapija się itd. Ja to w podświadomości wiem, ale nie mogę znieść tego, że on ma kontakt z innymi dziewczynami (w pracy lub na studiach) ponieważ wiem, że podoba się on kobietom. Mimo jego zapewnień, że jestem ja i skoro kocha mnie to ma gdzieś całą resztę, ja na samą myśl, że mógłby chociaż pogadać dłużej na przerwie z jakąś dziewczyną z pracy nie potrafię opanować zazdrości. On powtarza wciąż, że to już chora zazdrość i zgadzam się z nim, bo mnie samą wykańcza to już psychicznie. Ciągle się o to kłócimy. Wiem o tym, że on nigdy by mnie nie zdradził ani nie umówiłby się z żadną dziewczyną będąc ze mną. Nie wiem jak sobie poradzić, czuję że jak tak dalej pójdzie to go stracę, bo jak sam mi powiedział "tylko ja mogę spowodować, że on nie będzie chciał już ze mną być". A on dla mnie jest najważniejszą osobą i czuję w głębi serca, że to z nim chcę być już zawsze. Proszę Was, doradźcie jak można walczyć z tą cholerną zazdrością, która niesamowicie niszczy relacje.