Cześć! Jestem ze swoim chłopakiem 8 miesięcy. Układa nam się wspaniale jest kochany, czuł po prostu widać , słychać i czuć że mnie kocha z reszto to nie tylko moje zdanie, każdy kto nas zobaczy mówi ze udana z nas parka i pięknie razem wyglądamy. No ale nie o tym miałam mówić w tym wątku. Od jakiegoś czasu mój chłopak stał się strasznie zazdrosny. Każdy facet jaki do mnie podjedzie czy mnie zaczepi jest dla niego wrogiem( jeśli nie zna go). Ostatnio byliśmy razem na imprezie i tam kolega zaczepił mnie na parkiecie chciał porozmawiać. Nagle w sekundzie zjawił się tam mój chłopak i odsunął mnie od kolegi i zaczął ze mną tańczyć. Był tak zdenerwowana że zaczęłam na niego krzyczeć i pytać co wyrabia. Na to on że jakiś palant Cię tu zaczepiaa, że jakiś pedał co on chce. Ja że to mój kolega żeby się uspokoi. Był taak złą na niego. Tamten mój kolega tak się dziwnie spojrzał na nas . Było mi wstyd i głupio przed nim. Wyszłam na zewnątrz z chłopakiem i zaczęła się kłótnia. Zaczęłam mu tłumaczyć że tak nie można robić ,że to tylko kolega a mój chłopak na to że on za bardzo mnie kocha i tak go denerwuje to że ktoś się koło mnie kręci. Powiedział że jak jakiś facet mnie zaczepia czy się kręci koło mnie to tak go to denerwuje i że robi to z miłości do mnie i że cholernie jest o mnie zazdrosny. Tłumaczyłam mu że tak nie wolno że to już nie pierwszy raz a potem jeszcze stoi i wyzywa że jakiś pedał mnie zaczepia , że debile się kręcą że wszyscy chcą mnie poderwać. No trochę to chore powiedziałam mu, że jak się nie uspokoi to ja tego tolerować nie będę i skończę nasz związek. On ze łzami w oczach powiedział, że bardzo mnie kocha i jestem dla niego najważniejsza, że jestem jego skarbem i że jak go bym zostawiła to by już nikogo nigdy sobie nie szukał. Ja nie wiem co robić bardzo go kocham i wiąże z nim przyszłość tak jak on ze mną ale nie może być tak że każdy kolega który ze mną będzie chciał pogadać czy zatańczyć będzie zaraz odpychany przez mojego chłopaka. A i mój chłopak powiedział że on nie tańczy z koleżankami że nawet nie chce i dlatego nie chce żeby ja tańczyłam z kolegami. Delikatnie mi to zasugerował. Nie wiem już czy przemykać na to wszystko oko czy co robić. Bo to się robi chora zazdrość.
Podobne tematy
2 2014-08-27 06:52:42 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-08-27 06:54:28)
Jesli uwazasz ze ta zazdrosc DOPIERO ROBI sie chora a bierzesz powaznie pod uwage przymkniecie na to oka - to jak Ci odpowiadaja takie klimaty pozwol mu dalej 'dzialac'.
Bo przeciez to nienormalne, by wlasnosc PANA tanczyla skoro PAN nie tanczy. Nikt nie bedzie dotykal rzeczy PANA skoro PAN sobie tego nie zyczy. Dalej, PAN nie bedzie pozwalal na to, by jego wlasnosc dostawala telefony lub smsy bez jego wiedzy i bez wiadomosci kto jest ich autorem. Dodam, ze zaakaceptowanym przez PANA autorem. W przeciwnym razie PAN ma pelne prawo nazwac swoja wlasnosc puszczalska ku*wa. Ba, PAN ma swiete prawo zabronic niewiernej wychodzenia z domu.
A kiedy jego wlasnosc bedzie sie buntowac (czyli wedlug niego-popsuje sie) wtedy PAN bedzie udowadnial, ze robi to przeciez z milosci. Bo przeciez PAN kocha! Kocha najmocniej jak potrafi-szkoda tylko ze kocha kijem.
Ukroc to natychmiast dziewczyno. Zatlucz w zalazku jego zapedy tak by nastepnym razem milion razy sie zastanowil zanim zrobi cokolwiek naruszajacego Twoja wolnosc. No chyba ze lubisz inaczej lub jestes zludnie przekonana, ze posluszenstwem czy tlumaczeniem go zmienisz.
ale to uważasz, że co konkretnie powinnam zrobić??? a ta jego zazdrość objawiła się dopiero niedawno wcześniej tak nie było
Tak jako dygresje powiem, ze lekarze i to bynajmniej nie dentysci maja fachowe okreslenie na tych, ktorzy wszystkich innych nazywaja debilami
.
Z tego co pisalas to tlumaczylas mu. Czy wytlumaczylas, jest to juz inna kwestia.Ja chcac ukrocic taka praktyke z jego strony powiedzialbym mu, ze limit takich sytuacji i postepowan 'dla mojego dobra' sie wyczerpal. Jezeli jeszcze raz zaingeruje w moja wolnosc to na pewno zrobimy sobie w naszych spotkaniach co najmniej dluga przerwe. Przy calym uczuciu jakim Ciebie darze, nie akceptuje i nie bede tolerowac takiego zachowania. To ja i tylko ja dokonuje wyborow co ze soba zrobie.
to właśnie ostatnio powiedziałam mu na tej imprezie, że nie będę tolerowała takiego zachowania i, że jeśli nadal będzie się tak zachowywał to ja tego dłużej nie wytrzymam i się rozstaniemy, to on wtedy zaczął mnie przepraszać na kolanach i mówić zaczął o naszej przyszłości że ze mną planuje przyszłość dom chce wybudować że mnie kocha nad życie i po prostu martwi się o mnie żeby nikt mi nic nie zrobił, bo jakby ktoś (jakiś facet) mnie skrzywdził to by mu coś zrobił.
6 2014-08-27 11:15:09 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-08-27 11:17:10)
Mogę się mylić, ale z racji tego że widziałem już trochę w życiu pozwolę sobie zająć stanowisko:
Otóż w momencie usuwania się gruntu spod nóg ? jak ma to miejsce w przypadku Twojego chłopaka - należy zmienić taktykę. Przestać zachowywać się jak PAN i zacząć zachowywać się jak płaczka. Jak nie siłą, to litością czy empatią. Udobrucha Cię, będzie dobrze przez jakiś czas, aż do następnego razu kiedy to być może już dostaniesz od niego za takie zachowanie. Potem znów płacz, pierd*lenie, że nie wie co w niego wstąpiło bo nigdy tak się nie zachowywał, bo kocha srocha i pierdziocha. Następnie znów jakiś czas super, a potem ni stąd ni zowąd dostajesz już nie z liścia a z pięści. Dalej znów jego płacz, przepraszanie, babki sranie i koło się zamyka.
Ja bym powiedział, że jest wiele kwestii ? i ta do nich należy ? w której potrafię się sama o siebie zatroszczyć i respektowania tego wymagam. Możesz się z tym albo zgodzić, albo nie, jednak jeżeli mamy być dalej razem masz to zacząć szanować poczynając od tej chwili. Więcej do tłumaczenia Ci tego wracać nie będę. Moje zdanie znasz i wiesz że tego następnym razem nie pozostawię tego bez reakcji.
Mój chłopak nigdy na mnie głosu nie podniósł a już tym bardziej nigdy na mnie ręki nie podniósł więc to wykluczam. To za spokojny człowiek i za bardzo mnie kocha żeby coś takiego zrobić. Więc tu już przesadziłeś . Wiem że różne rzeczy w życiu się zdarzają ale z tym biciem to przesadziłeś. On jest agresywnie nastawiony ale do facetów którzy mnie zaczepiają a nie do mnie. Jeszcze nie zdarzyło się żeby do jakiegoś faceta wystartował(będąc zazdrosnym o mnie) , i wydaje mi się że na razie są to tylko takie groźby i pokazuje mi, że nie chce żeby ktoś się do mnie zbliżał z facetów, jest strasznie zazdrosny...
Napisałem przecież, że mogę się mylić. Nie będę się z Tobą spierał bo sama masz najlepszy ogląd sytuacji. Jeżeli chcesz go usprawiedliwiać, to zawsze znajdziesz argument by to zrobić to przecież naturalne.
Wracając jeszcze do Twojego ostatniego wpisu, to wszystko dzieje się w którymś momencie po raz pierwszy. Ta sytuacja na imprezie też zdarzyła się pierwszy raz, a pewnie do tej pory byłaś o takie zachowanie spokojna (że się nie zdarzy). Gdyby ktoś powiedział Ci wcześniej, że facet narobi Ci bydła na imprezie też byś pewnie skwitowała to słowami, że przesadza.
Sądzisz, że sytuacja, która się Wam zdarzyła była aż tak straszliwa, że facet musiał się popłakać? Bo faceci zawsze wtedy płaczą prawda? Czy to nie sugeruje pewnych niekontrolowanych emocji u niego? Czy nazywanie wszystkich naokoło palantami i pedałami nie jest znakiem, że warto uważniej przyjrzeć się jego równowadze emocjonalnej pod kątem własnego bezpieczeństwa?
Oczywiście, że jak nie płacze i nie wyzywa wszystkich od pedałów to jest wspaniały. Jak by nie był to byś z nim nie była lub baczniej obserwowała jego aspołeczne zachowania.
Masz rację jego zazdrość jest dziwna od jakiegoś czasu. Możliwe że wcześniej tego nie zauważałam, wcześniej też był zazdrosny ale nie aż tak, a z tym wyzywaniem innych facetów no sama nie wiem, strasznie nerwowo on do tego podchodzi. Może boi się że ktoś mnie poderwie i że go zostawię tak mi się wydaje no ale przesadza mimo to żeby tak przy ludziach odpychać mnie od kolegów i mówić takie rzeczy. Ne usprawiedliwiam go i nigdy tego nie robiłam , zawsze co leżało mi na sercu mówiłam tylko nie pokoi mnie to zachowanie, byłam w szoku że on tak może postąpić, a i jeszcze potem na parkiecie go skrzyczałam to powiedział że nie wiedział że to mój kolega że mogłam go przedstawić bo myślał że to jakiś typ mnie zaczepia. A ja do niego że jak miałam przedstawić skoro mnie do niego odsunąłeś i od razu zacząłeś obrażać, a jakby tamten usłyszał kolega jeszcze by doszło do bójki. Kiedy mój chłopak wyszedł pod koniec imprezy rozmawiałam z tym moim kolegą to sam powiedział że zobaczył że mój chłopak tak zareagował to odpuścił bo chciał zwyczajnie pogadać tylko i że ta jego zazdrość to już przesada i jest jakaś chora. Więc skoro inni tak myślą to coś tu z nim nie tak i martwię się żeby gorzej nie było, mówiłam jeszcze chłopakowi potem że nie jestem jego własnością i nie może tak postępować a on że go to strasznie wkurza jak koło mnie jakieś typy się kręcą i nie może się opanować, niby powiedział że postara się opanować ale jakoś nie bardzo m uwierzyłam.
Mam jeszcze jedną sytuację , byłam ze znajomymi i chłopakiem na imprezie i poszłam kupić sobie coś do picia i moja koleżanka tak dla śmiechu zapytała go gdzie twoja dziewczyna nie poszedłeś z nią a on że poradzi sobie a ona że może ktoś ją poderwie tak sama poszła to on biegiem zerwał się i przybiegł do mnie, wtedy mnie to bawiło jak mnie pilnował ale teraz to przesadził.
Zwróć uwagę jak sprytnie przesuwane są Twoje granice. Pewnie wcześniej gdyby Cię ktoś zapytał co byś zrobiła jakbyś znalazła się w takiej sytuacji ? Twoja odpowiedź byłaby stanowcza i jednoznaczna. Teraz już taka nie jest. Być może myślisz sobie, że co tam. Pewnie chciał dobrze, bo myślał że coś tam, bo wydawało mu się, itd. Po kolejnej sytuacji usłyszysz pewnie, że gdyby mu się tylko wydawało to by Ci nie przeszkadzał, ale on był PEWIEN, że ktoś Cię napastuje. I pewnie znów pomyślisz sobie, że chciał dobrze i tym podobne. Przy kolejnym razie już będziesz wiedziała jak się ?zachować? by swojego PANA nie prowokować i kogoś (jakkolwiek by nie był ciekawy), kto chce tylko z Tobą porozmawiać po prostu spławisz. I pewnie wytłumaczysz to sama przed sobą, że dla świętego spokoju, że był nieinteresujący, że coś tam. Nie będziesz dopuszczać do siebie myśli, że robisz to tylko po to by PAN się nie zdenerwował. I wtedy Twoja granica zostanie przesunięta o kolejny kilometr w kierunku zniewolenia. Potem może się zdarzyć że nie będziesz go chciała drażnić smsami od znajomych, telefonami, nieplanowanymi wyjściami i granica znów się przesunie. Tylko, że wtedy będzie już coraz mniej siły na walkę z tym. PAN już będzie się czuł pewnie. Będzie wiedział żeś miękka, ustępliwa i grzeczna.
Najlepiej ? jeśli chcesz coś zdziałać ? zacznij czynić zmiany teraz.
Potem może się zdarzyć że nie będziesz go chciała drażnić smsami od znajomych, telefonami, nieplanowanymi wyjściami i granica znów się przesunie. Tylko, że wtedy będzie już coraz mniej siły na walkę z tym. PAN już będzie się czuł pewnie. Będzie wiedział żeś miękka, ustępliwa i grzeczna.
Te zdanie są najbardziej trafne...!!!!
Z tego co tu wyczytałam twierdzicie że mam być ciągle stanowcza i się nie dać mu tak podporządkować jeśli dobrze rozumiem? Wiecie czasem w związku trzeba iść na ustępstwa i zazdrość też jest potrzebna ale taka delikatna a nie taka jaka jest u mnie w związku.
Tu nie chodzi o to byś we wszystkim była uparta jak Armia Czerwona. Ja rozmawiam z Tobą o stanowczości dotyczącej tylko jednej płaszczyzny. Poza tym jak sądzisz ? czy fakt, że nie odstawiłaś go natychmiast po tym numerze do ?poczekalni? nie świadczy o tym, że właśnie ustępliwa z Ciebie dziewczyna?
Tu chodzi o to by efektem Twojej postawy nie była świadomość kto w związku rządzi, ale to, że sobą rządzisz tylko Ty sama ( no i Skarbówka oczywiście
). Ty nikomu stanowczością na głowę nie wchodzisz, Ty po prostu nie pozwalasz nikomu wejść na swoją.
Tylko wiesz ta stanowczość i to że nie powinnam mu ustępować i uległość to wszystko się łączy. Jesteśmy parą i czasem trzeba ustąpić i to że on wchodzi na mój teren tak jakby i zaczął zbyt ingerować w moje życie to to mnie martwi, mam nadzieję że tych scen zazdrości więcej nie będzie bo ja też jestem zazdrosna i uważam że w związku potrzebna jest zazdrość ale takich cyrków mu nie robię. Wiem że bardzo mnie kocha i nawet mojej koleżance żalił się że się ze mną pokłócił że wszystko przez tą jego zazdrość i że nie potrafi sobie z tym poradzić ale mnie przeprosił i powiedział dla niej że to wszystko przez to że strasznie mnie kochaa. ajj bardzo go kocham ale martwię się co to będzie dalej i czy to nie jest przypadkiem początek naszych problemów związanych z zazdrością mojego chłopaka.
Powiedz mu, że nie będziesz się odcinała od znajomych. Jeżeli teraz jest taki zaborczy, potem będzie gorzej
)
Wiesz on nie jest zaborczy wobec wszystkich znajomych a jedynie wobec innych facetów i strasznie zazdrosny o nich...ajj ciężka sytuacja , i mówiłam mu że nie mogę się tak odcinać i on dalej no mówi że cytuje" No co ja zrobię że jastem taki o Cb zazdrosnyy, starsznie Cię kocham " No i weź coś zrób, co ta miłość z ludźmi robi
Bronisz go generalnie jak lwica-skadinad calkiem slusznie. Zrobisz z tym co Ci tu napisano co uwazasz. To Twoje zycie i nikt inny za Ciebie go nie przezyje. Oby Twoje spostrzezenia i obserwacje okazaly sie sluszne.
Dzięki za wszystko i mam nadzieję że się mi wszystko poukłada i nie będzie już takich scen zazdrości w moim związku
))
Tego Ci życzymy, nie daj się osaczać, ani kontrolować.
To nie Ty masz problem, pamiętaj!