Witam, zakładam tu konto, bo potrzebuję anonimowo się poradzić i chyba przede wszystkim wygadać w sprawie mojego problemu z facetem.
Jesteśmy razem dwa lata. Na początku (do niedawna nawet) było cudownie, starał się, wykazywał inicjatywę, wydawał się bardzo zakochany i nawet często mi o tym mówił. Ja też się zakochałam i miałam nadzieję, ze spotkałam już tego "jedynego", mogę myślec o tym związku w kategoriach na całe życie. Właściwie to mój pierwszy taki naprawdę poważny związek i dlatego pewnie ogrom zakochania trochę mnie przytłoczył i zaślepił, nie miałam też wcześniej za bardzo doświadczenia w tych sprawach.
Przechodząc do sedna, niestety mój partner od pewnego czasu wyraźnie zmienił swój stosunek do mnie. Niby odzywa się często, wykazuję inicjatywę kontaktu, ale z drugiej strony każda nasza rozmowa czy spotkanie fatalnie się na mnie odbija. Wszystko przez to, ze bez przerwy mnie krytykuje i robi to w sposób bardzo złośliwy. Krytykuje wszystko: od wyglądu, poprzez mój sposób bycia aż po charakter. Krytykuje rzeczy, które kiedyś mu się podobały - np. to że jestem spokojna, że nie lubię imprezować - kiedyś bardzo mu to imponowało, a teraz ciągle słyszę na ten temat jakieś złośliwości. Kiedyś podobało mu się moje ciało, teraz ciągle je krytykuje i mówi, że nie podoba mu się, ze jestem szczupła. A ja się w ogóle nie zmieniłam od początku naszego związku! Ostatnio przechodzi sam siebie z "dowalaniem mi", ciągle tylko daje mi do zrozumienia, jaka jestem beznadziejna. Zrobiłam mu prezent - prosto w oczy powiedział mi, że jest beznadziejny, chociaż widział, jak się starałam. Nie wiem, jaki jest jego cel w tym wszystkim, przecież nie trzymam go przy sobie na siłę, skoro mu nie pasuję, to dlaczego ze mną jest... Sprawia mi tyle przykrości, co jeszcze nigdy nikt, chyba właśnie przez to, ze ciągle go kocham i mi na nim zależy. Gdybym go nie kochała, to pewnie potrafiłabym dać sobie z nim spokój, ale bardzo mi ciężko, szczególnie, ze gdy podejmuję decyzję o rozstaniu, to zaraz pojawiają mi się przed oczami dobre chwile i wspomnienia z nim i od razu wszystkie postanowienia znikają.
Będę wdzięczna za każdą opinię i radę.
Podobne tematy
Może poczuł,że Cie ma ? Że się uzależniłaś od niego (tak jak ja).
Ja próbuję się oduzależnić, co przyniosło mi na tym forum wielką krytykę ze strony facetów.
poczytaj post : " Krok pierwszy do dawnej zołzy"
drzema juz przestan, az tak zle nie jest:P
Co do tematu - nie ma o co walczyć, jesli ona wszystko robi zle, zle wygląda itp z uczuc pozostało tylko wspomnienie i to trzyma.
4 2014-08-25 05:25:29 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-08-25 06:27:01)
Szarlotko
Jako delikatna filigranowa szczupła osoba powinnaś swojemu partnerowi okazać więcej uczucia i miłości
Ktoś zmienił twojego partnera (może koleżanka,kolega nagadał głupot,albo poznał inną)
Powinnaś delikatnie menowi wytłumaczyć że jego słowa mogą bardzo ranić i być bardzo bolesne
Weź solidnego kija (może być bejsbolowy ) potrenuj w odosobnieniu przy drzewie (po pierwszym uderzeniu najlepiej w udo powali każdego i z nienacka od mena możesz mieć ripostę) następnie włóż w każdy cios te uczucie którym go darzyłaś oraz miłość do niego i ból który czułaś
Następnie zbliż się bez emocji spokojnie do swojego partnera i tak jak z drzewem podziękuj za wszystkie upokorzenia(nie wolno uderzyć w głowę ani zabić}poproś jakiegoś osiłka aby był blisko i ci pomógł jak będziesz atakowana
Powinien poczuć to co otrzymywałaś każdego dnia,
Nawet jeśli odejdzie będzie miał nauczkę i będzie wiedział co to ból i szacunek do innej osoby
Jeśli nie odejdzie to będzie ciebie szanował cenił także inne kobiety które spotka do końca swojego życia
(kobiety jako słabsze i delikatne nigdy przedmiotowo się nie traktuje,do zwierząt podchodzi się łagodniej i cieplej)
Zbyś
Charlotte, mówiłaś mu, że robi Ci krzywdę swoim zachowaniem?
Może po prostu uczucie mu przeszło, zamiast skończyć sam, prowokuje Cię do zerwania?
Charlotte, mówiłaś mu, że robi Ci krzywdę swoim zachowaniem?
Może po prostu uczucie mu przeszło, zamiast skończyć sam, prowokuje Cię do zerwania?
Dziwne, bo takie zachowania są typowe u kobiet, ale faktycznie chyba o to chodzi.
Anik38 napisał/a:Charlotte, mówiłaś mu, że robi Ci krzywdę swoim zachowaniem?
Może po prostu uczucie mu przeszło, zamiast skończyć sam, prowokuje Cię do zerwania?
Dziwne, bo takie zachowania są typowe u kobiet, ale faktycznie chyba o to chodzi.
Pitagoras powiem ci ze dawno temu ja miałam takiego faceta tez prowokowal non stop krytyka wogole bezpodstawna poziej doszly szarpaniny bluzgi bicie a jak skonczylam z nim okazało się ze od początku mnie zdradzal średnio co weekend . skubany się dobrze krył;-P
mój partner od pewnego czasu wyraźnie zmienił swój stosunek do mnie. Niby odzywa się często, wykazuję inicjatywę kontaktu, ale z drugiej strony każda nasza rozmowa czy spotkanie fatalnie się na mnie odbija. Wszystko przez to, ze bez przerwy mnie krytykuje i robi to w sposób bardzo złośliwy. Krytykuje wszystko
Coś zaszło o czym nie chce Ci powiedzieć, więc wyżywa się w tematach zastępczych. Może coś zrobiłaś co go zabolało, może mu miłość przeszła. Musisz z nim poważnie porozmawiać.
Witaj.
Oczywiście że odejść. Mężczyzna który nie ma szacunku do kobiety=brak uczuć.
Również jak inni forumowicze uważam to za prowokację do rozstania. Swoje kompleksy leczy ponizaniem innych wtedy ów mężczyzna czuje się dowartosciowany.
Jesli mu moja droga nie odpowiadasz niech poszuka kolejnej którą będzie ustawial po jakimś stażu związku. A Ty głowa do góry i nie daj się ponizac ![]()
Mam to samo po roku dziewczyny. Nawet w moim domu jestem jego służącą, wyklina do mnie, a jak sugeruję że źle mnie traktuje to mówi że moja wina i że tylko użalać nad sobą się potrafię. Fascynacja, uczucia i emocje wyparowały. Odejść, tylko jak?
Normalnie. Pierwsze co to przygotowac się do odejscia. Zdobyc , odlozyc pieniądze powoli skutecznie. Znalezc mieszkanie na start , zabrac swoje rzeczy i poinformować ze sie odchodzi. Dobrze kesli ma.sie wsparcie od rodziny, przyjaciol , instytucji urzędowych.
Trzeba chcieć i się przede wszystkim nie bać.
Ja odeszlam od meza alkoholika, przemocowca bez srodkow do zycia, nie majac możliwości wynajmu mieszkania. Wyciagnela do mnie reke zaufana osoba i wiecie co?czuje ze zaczynam ŻYĆ! NIE WARTO MARNOWAC SWOJEGO ZYCIA NA LUDZI KTORZY NAS NIE KOCHAJA