netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to już koniec mojego małżeństwa?

17 odpowiedzi3 506 wyświetleńzałożony przez kocia_mama, 23.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez kocia_mama (2014-08-23 21:12:57)

Temat: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Czytałam forum od rana i uznałam, że jest to dobre miejsce, żeby w końcu z kimś porozmawiać.

Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, w związku 12 lat, nie mamy dzieci, mamy własne mieszkanie, samochód, oboje pracujemy, jesteśmy zdrowi ? Od jakiegoś czasu chyba przestało nam zależeć. Problemy mamy głównie finansowe z komunikacją i bliskością.

Oboje prowadzimy własne firmy, które z racji tego, że działają od niedawna nie przynoszą super zysków. Comiesięczne koszty (kredyty, opłaty) są wyższe niż przychody, więc wesoło nie jest. Tematy finansowe sprawiają, że mąż jest bardzo zestresowany, rozmowa o pieniądzach lub jego pracy, kończy się zazwyczaj kłótnia, więc jest to temat tabu. Kłótnie bywają hardcorowe, później kilka dni chłodnej atmosfery i jakaś rozmowa która w miarę przywraca wszystko do normy lub bez rozmowy jakoś wracamy do normalnych stosunków.

Stres przekłada się także na seks. Kiedy już się kochamy, trwa to krótko i jest niezbyt satysfakcjonujące, choć zazwyczaj tego nie robimy (raz w miesiącu, czasem rzadziej, czasem odmawiam ja, czasem on). Ostatnio nie ma tez bliskości, nie przytulamy się, nie trzymamy za ręce. Żyjemy trochę obok siebie. Wieczory spędzamy przed komputerami (najczęściej pracując) lub oglądając tv.

Temat dziecka to kolejna bolesna sprawa. Zawsze kiedy dowiem się, że ktoś z naszego bliskiego otoczenia jest w ciąży, płaczę, mam  kilka dni "depresji", a później oswajam się z tą myślą i obojętnieję. Wiem, że nie możemy mieć teraz dziecka ze względu na brak pieniędzy, a już powinniśmy je mieć, mamy po 30 lat i czuję, że to już ten czas. Racjonalizuję ten temat, wmawiając sobie, że to nieodpowiedzialne mieć dziecko nie mając odpowiedniego zaplecza finansowego (takie jest też stanowisko mojego męża), jednak coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie mając go bezpowrotnie coś tracimy, nie możemy doświadczyć szczęścia jakie wnosi do życia dziecko.

Wczoraj dowiedziałam się, że bliska mi osoba jest w ciąży i bardzo to przeżyłam sad Kłóciliśmy się z mężem, który powiedział, że nie wiedział, że chcę mieć teraz dziecko i że możemy się o nie postarać, bo być może trzeba to zrobić inaczej niż do tej pory zakładaliśmy (stabilizacja finansowa + oszczędności i dopiero potomek). Może jeśli będziemy mieć dziecko, to będzie dla nas motywator do zmian i działania i bardziej postaramy się zdobyć więcej pieniędzy.

Mam mętlik w głowie... powiedziałam mu wczoraj, że uważam, że się już nie kochamy, żyjemy razem z przyzwyczajenia i dlatego, że jesteśmy zbyt leniwi, żeby to zmienić i że sądzę że nam się nie uda. Na prawdę obawiam się, że to się nie uda. On odpowiedział, że w takim razie powinniśmy się rozstać.

Bywały w niedalekiej przeszłości chwile dobre, w których patrzyłam na mojego śpiącego męża i myślałam, że go kocham i zrobiłabym dla niego wszystko i mam prawdziwe szczęście, że go mam, jednak coraz częściej i coraz więcej jest chwil w których myślę, że zmierzamy do donikąd. Żyjemy i mieszkamy razem bez celu, czekamy z decyzją o dziecku nie wiadomo na co. Coraz częściej czuję się w tym małżeństwie nieszczęśliwa i wypalona, czuję też że wypaliło się moje uczucie. Chciałabym żeby mój mąż dawał mi odczuć, ze mnie kocha i pożąda, ale na ogól jest zbyt zajęty i zestresowany, żeby mi to okazywać, a może tez się wypalił?

Proponowałam też kiedyś terapię, ale mąż uznał, że sami sobie możemy poradzić, poza tym nie mamy na to pieniędzy.

Nie wiem czy to wszystko ma sens, czy warto się spalać dla kliku tygodni dobrej atmosfery, by później zaprzepaścić to wszystko kolejną kłótnią. Trochę nie mam już na to siły ...

Będę bardzo wdzięczna za wasze rady, ocenę sytuacji "na zimno", pokazanie innego punktu widzenia.
Z góry dziękuję smile

2

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Standardowa sytuacja.
Brak kasy=wypalenie.
Los wystawił was nie ciężką próbę, teraz jest kulminacyjny moment w którym widać czy to jest/była miłość czy też nie.
Jak widać niestety oblaliście tę próbę, według mnie już prawie jest pozamiatane.
No chyba że nagle z nieba spadnie wam manna w postaci góry pieniędzy ale czy tylko kasa wam da szczęście?

3

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Prawdziwa miłość przetrwa wszystko smile jeżeli faktycznie się kochacie to wszystko kiedyś wyjdzie na dobrą drogę, nawet brak pieniędzy. Co dwie głowy to niejedna tak samo jak serducha ! Wspierajcie się na wzajem, każdy dotyk, uśmiech, wprowadzony w wasz związek dodam wam siły i motywacji !
Pozdrawiam i życzę sukcesów !

4

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Bo taka jest istota małżeństwa. Jest ono sztucznym tworem. Jak można całe życie być zafascynowanym jedną osobą? To jest wbrew naturze. Wszystko się wypala. Po kilku latach większości małżeństw nie chce się seksu uprawiać i są skoki w bok. To, co niektórzy próbują nazwać miłością jest zwykłym przyzwyczajeniem bądź też zimną kalkulacją - bo razem łatwiej, bo są dzieci etc. Moim zdaniem jak się to coś wypaliło, to trzeba to skończyć tylko rozsądnie.

5 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-23 19:52:42)

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Może by tak przestać mu ciosać kołki na głowie?? Interes jeszcze się nie kręci tak jak trzeba, a Ty mu co i rusz dowalasz, czyli bynajmniej nie pomagasz się ogarnąć... szkoda gadać...

Znasz to : "cierpliwość jest cnotą" ?

EDIT Po namyśle wątek może być lipny...

6

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Może spróbujcie świadomie dążyć do tego by kilka tygodni dobrej atmosfery zamieniło się w więcej tygodni? Trochę szkoda tak przekreslać tak długi staż ot tak "no to chyba powinniśmy się rozstać".

Jesteście zajęci oraz macie problemy finansowe. Ciężko wtedy o rozrywki, ale fajnie by było gdybyście coś wspólnie zaplanowali co nie wymaga wielkich nakładów finansowych. Rower, basen, kilkugodzinna wycieczka za miasto?
Jedyne na czym się skupiacie to problemy, nie ma nic pozytywnego co Was spaja.

Może całowanie i przytulanie się jest na tym etapie dla Was dziwne, ale czasem warto sobie przypomnieć, lekko się zmusić, zrobić krok w stronę drugiej osoby. Bliskość sama się nie wróci niestety.

Dziecko na kryzys w związku jak i finansowy to nie jest rozwiązanie moim zdaniem.
Wydaje mi się, że dziecko (przynajmniej przez pierwszy rok - dwa lata) bardziej rozdziela rodziców niż łączy. Nie mam dziecka, może inni będą wiedzieć lepiej. Ale z tego co widziałam po znajomych i rodzinie kobiety zwykle zmieniają się przez ten czas w niedopuszczające do siebie zionące ogniem smoki.

7 Ostatnio edytowany przez kocia_mama (2014-08-23 20:03:11)

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?
assassin napisał/a:

Może by tak przestać mu ciosać kołki na głowie?? Interes jeszcze się nie kręci tak jak trzeba, a Ty mu co i rusz dowalasz, czyli bynajmniej nie pomagasz się ogarnąć... szkoda gadać...

Znasz to : "cierpliwość jest cnotą" ?

EDIT Po namyśle wątek może być lipny...

To nie jest tak, że mu dowalam, chcę porozmawiać na ten trudny temat, bo mam nadzieję, że dojdziemy do jakichś wspólnych wniosków i uda nam się wyjść z impasu, ale nie zawsze kończy się to dobrze.

Nie wiem niestety o co Ci chodzi pisząc, że wątek może być lipny.

8

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?
kocia_mama napisał/a:
assassin napisał/a:

Może by tak przestać mu ciosać kołki na głowie?? Interes jeszcze się nie kręci tak jak trzeba, a Ty mu co i rusz dowalasz, czyli bynajmniej nie pomagasz się ogarnąć... szkoda gadać...

Znasz to : "cierpliwość jest cnotą" ?

EDIT Po namyśle wątek może być lipny...

To nie jest tak, że mu dowalam, chcę porozmawiać na ten trudny temat, bo mam nadzieję, że dojdziemy do jakichś wspólnych wniosków i uda nam się wyjść z impasu, ale nie zawsze kończy się to dobrze.

Facet jak chce to sam zacznie rozmowę. Poza tym do jakich wniosków chcesz dojść?? Nie idzie, on to wie, wie, że przestaje być w Twoich oczach wyjątkowy, Ty mu jeździsz próbami rozmów - zaniżasz w ten sposób samoocenę, która i tak jest gdzieś na poziomie ścieku.


kocia_mama napisał/a:

Nie wiem niestety o co Ci chodzi pisząc, że wątek może być lipny.

No bo tytuł to genialny wprost wymyśliłaś...

9

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?
assassin napisał/a:

Facet jak chce to sam zacznie rozmowę. Poza tym do jakich wniosków chcesz dojść?? Nie idzie, on to wie, wie, że przestaje być w Twoich oczach wyjątkowy, Ty mu jeździsz próbami rozmów - zaniżasz w ten sposób samoocenę, która i tak jest gdzieś na poziomie ścieku.

Ja jako kobieta nie podchodzę do tego w ten sposób, ale masz rację. Myślę, że w jego oczach, tak to właśnie wygląda.

10

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?
kocia_mama napisał/a:
assassin napisał/a:

Facet jak chce to sam zacznie rozmowę. Poza tym do jakich wniosków chcesz dojść?? Nie idzie, on to wie, wie, że przestaje być w Twoich oczach wyjątkowy, Ty mu jeździsz próbami rozmów - zaniżasz w ten sposób samoocenę, która i tak jest gdzieś na poziomie ścieku.

Ja jako kobieta nie podchodzę do tego w ten sposób, ale masz rację. Myślę, że w jego oczach, tak to właśnie wygląda.

Widzę, że tytuł jest mniej kontrowersyjny...

To od Ciebie tylko i wyłącznie zależy, co zrobisz z tą wiedzą. Świat się na razie przecież nie wali.

Na marginesie jak długo tak się kopiecie??

11

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?
assassin napisał/a:

Na marginesie jak długo tak się kopiecie??

To nie jest taki ciągły kryzys. Normalne chwile przeplatają się z tymi kryzysowymi, ale trwa to mw od roku. Próbujemy to naprawić, ale nie do końca nam wychodzi.

12

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Posłuchaj, Kocia-mamo. Sam fakt, że postanowiłaś szczerze porozmawiać z mężem o wypaleniu się Waszej miłości i obawie o los małżeństwa, daje podstawy do tego, aby sądzić, że tak naprawdę, to Ty chcesz walczyć o Was, ale czujesz, że brakuje Ci amunicji.
Po tylu latach trudno oczekiwać  uniesień z pierwszych miesięcy i lat. Dojrzałe uczucie i przywiązanie jest obecnie "podmywane" przez stres zawodowy, do którego dokłada się Twoje, nie spełnione marzenie o dziecku i niedostatek intymnej bliskości.
Moim zdaniem, powinniście postarać się o dziecko, nie oglądając się na obecne perturbacje ekonomiczne. Zniknie główny powód (takie jest moje zdanie) Waszych nieporozumień, który generuje napięcia w pozostałych dziedzinach.
Zaczniesz realizować się, jako matka, wówczas pozostałe problemy wydadzą się błahostką.
Uważam, że tymczasem powinniście zawiesić działalność jednej firmy, by wszyskie siły skierować na tę, ktora lepiej rokuje. Bieda musi pofolgować.
Zastanówcie się nad tym poważnie.
Rozwód spowoduje Wasze rozstanie, ale czy wybawi od problemów? Nie sądzę.
Pozdrawiam i życzę podejmowania zawsze dobrych decyzji.

13

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Koniecznie wyciągnij męża na terapię par. Choć na 2-3 spotkania. One pozwolą wam się rozeznać w tym co jeszcze jest między wami i czy oboje macie autentyczną chęć by powalczyć o to małżeństwo. Według mnie na to ostatni moment dla was, żeby je uratować. Jak się oddalicie jeszcze bardziej to nic już nie pozostanie.

Miej też na uwadze to, co Ci wcześniej napisali panowie. Problemy finansowe bardziej walą w faceta, bo to uderza bardzo mocno w samoocenę. Dodatkowo stres jest zabójczy dla męskiego libido. A problemy w sferze seksualnej dodatkowo są dla faceta strasznie dołujące.
Bądź więc dla męża trochę bardziej wyrozumiała, bo on na pewno dużo gorzej znosi tą sytuację.
Podstawowe pytane brzmi: czy on Cię kocha? Bo to że się kłócicie z powodu obiektywnych problemów i stresu, nie zmienia faktu, iż może tak właśnie jest, a jego postawa" no to się rozstańmy" jest raczej wyrazem jego poczucia porażki i rezygnacji, a nie braku uczucia do Ciebie. Jeśli  jemu zależy nadal na Tobie, to znaczy, iż jest o co walczyć.

14

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Hm... Po dwóch godzinach i sześciu odpowiedziach użytkowników forum zmieniłaś tytuł wątku (poprzednio było w nim o tym, że nie kochasz męża, ale chcesz mieć dziecko i zastanawiasz się czy nie odejść od męża - stąd uwaga 'assassina' o być może lipnym wątku), zmieniłaś treść swego pierwszego posta, usuwając m.in. informację o tym, że chcesz kupować różne rzeczy do domu, dla siebie, dla niego, planujesz wasz wakacyjny wyjazd.
Rozumiem powody, dla których ten fragment usunęłaś. Inaczej brzmią Twe słowa o stresie męża, jego niechęci do rozmów i reakcji, gdy nie ma mowy o planowaniu przez Ciebie wydatków mimo waszej sytuacji finansowej. Bez tego fragmentu jawi się mąż, który nie liczy się z Twym zdaniem, Twymi uczuciami. Ty tymczasem jesteś taka zapobiegliwa, chcąca wspólnej terapii i dziecka.
Tylko... i na terapię, i na dziecko, potrzeba pieniędzy. Sporych. Może więc Twój mąż bardziej realnie ocenia waszą sytuację? Może nie jest skory do okazywania czułości, gdy Ty niezbyt przytomną jesteś w waszych kwestiach finansowych? Może on też źle się czuje, gdy nie ma wsparcia w Tobie?

I jeszcze jedno. Spłodzenie i urodzenie dziecka jest kiepskim pomysłem na ratowanie spraw finansowych, uczuciowych, na budowanie porozumienia i wasze dogadywanie się. To tak, jakby ktoś budował dom rozpoczynając od kładzenia dachu.

15

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?
Excop napisał/a:

Posłuchaj, Kocia-mamo. Sam fakt, że postanowiłaś szczerze porozmawiać z mężem o wypaleniu się Waszej miłości i obawie o los małżeństwa, daje podstawy do tego, aby sądzić, że tak naprawdę, to Ty chcesz walczyć o Was, ale czujesz, że brakuje Ci amunicji.
Po tylu latach trudno oczekiwać  uniesień z pierwszych miesięcy i lat. Dojrzałe uczucie i przywiązanie jest obecnie "podmywane" przez stres zawodowy, do którego dokłada się Twoje, nie spełnione marzenie o dziecku i niedostatek intymnej bliskości.
Moim zdaniem, powinniście postarać się o dziecko, nie oglądając się na obecne perturbacje ekonomiczne. Zniknie główny powód (takie jest moje zdanie) Waszych nieporozumień, który generuje napięcia w pozostałych dziedzinach.
Zaczniesz realizować się, jako matka, wówczas pozostałe problemy wydadzą się błahostką.
Uważam, że tymczasem powinniście zawiesić działalność jednej firmy, by wszyskie siły skierować na tę, ktora lepiej rokuje. Bieda musi pofolgować.
Zastanówcie się nad tym poważnie.
Rozwód spowoduje Wasze rozstanie, ale czy wybawi od problemów? Nie sądzę.
Pozdrawiam i życzę podejmowania zawsze dobrych decyzji.

Wydaję mi się, że nam obojgu "brakuje amunicji" ale myślę, że chęci jeszcze są.

Dziękuję Ci za opinię, w szczególności za to zdanie "Rozwód spowoduje Wasze rozstanie, ale czy wybawi od problemów? Nie sądzę."
Byłam dość zacietrzewiona w swojej percepcji tej sytuacji, a teraz po przemyśleniu spojrzałam na kwestię rozwodu inaczej. Bardzo Ci za to dziękuję.

16

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?
Szarlotkanagorąco napisał/a:

...czy oboje macie autentyczną chęć by powalczyć o to małżeństwo. Według mnie na to ostatni moment dla was, żeby je uratować. Jak się oddalicie jeszcze bardziej to nic już nie pozostanie.

Miej też na uwadze to, co Ci wcześniej napisali panowie. Problemy finansowe bardziej walą w faceta, bo to uderza bardzo mocno w samoocenę. Dodatkowo stres jest zabójczy dla męskiego libido. A problemy w sferze seksualnej dodatkowo są dla faceta strasznie dołujące.
Bądź więc dla męża trochę bardziej wyrozumiała, bo on na pewno dużo gorzej znosi tą sytuację.
Podstawowe pytane brzmi: czy on Cię kocha? Bo to że się kłócicie z powodu obiektywnych problemów i stresu, nie zmienia faktu, iż może tak właśnie jest, a jego postawa" no to się rozstańmy" jest raczej wyrazem jego poczucia porażki i rezygnacji, a nie braku uczucia do Ciebie. Jeśli  jemu zależy nadal na Tobie, to znaczy, iż jest o co walczyć.

Bardzo mądre słowa.
Jeśli Autorka będzie nadal "dowalać" swoimi pomysłami bez względu na sytuację - to wszystko zakończy się katastrofą, bo facet się załamie w końcu. I tak chyba dobrze w tym wszystkim, że Autorka nie posuwa się do upokarzających uwag na temat jego wartości jako mężczyzny (pod katem choćby zamożności). A to "dowalanie" - to sprawy, o których pisała w pierwszym poście, a których opis usunęła (wspomina o tym Wielokropek). Tak samo też działa na cały zwiazek obsesja (bo takie ma znamiona ta swoista histeria) posiadania dziecka w tym momencie i stany emocjonalne z nią związane (gdy inne juz mają dzieci lub są w ciąży). To dodatkowa presja, która ma wręcz przeciwne działanie, bo zniechęca do czegokolwiek.
Zmiana postawy, więcej "cieplejszych" rozmów - to doda Wam poczucia, że nadal - bez wzgledu na wszystko - jesteście "ze sobą" i na siebie możecie liczyć. Bez oskarżania się, bez wyrzutów, bez nerwów, bez kłótni.
Wyrozumiałość, wspieranie się i serdeczność - to w Waszej sytuacji jedyne rozwiązanie by wyjść z tego razem.
A wtedy już - razem - będziecie mogli wszystko...
Może Wam sie uda.

17

Odp: Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Usunęłam kawałek pierwszego posta, ponieważ uznałam, że za bardzo wdałam się w szczegóły i fragment ten nie jest od do końca istotny dla sprawy. A temat zmieniłam, bo poprzedni brzmiał dość histerycznie, a nie chciałam tak być odebrana.

Nie mniej jednak, Wasze opinie uświadomiły mi pewien, że duża część problemu leży we mnie i moich próbach "pomocy" poprzez rozmowy o brakujących pieniądzach i że zamiast pomagać, jeszcze bardziej szkodzę. Nie do końca chyba miałam świadomość w jaki sposób odbierają to mężczyźni, nie wiedziałam, że to co robię/mówię może doprowadzić mojego męża na skraj załamania sad

Nie sadziłam również, że moja chęć posiadania dziecka nosi znamiona obsesji, ale być może masz rację kosmiczny nicku, czytając Wasze odpowiedzi widzę, że niewłaściwie oceniałam swoje zachowania.

Raz jeszcze dziękuję, że pochyliliście się nad moją historią.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to już koniec mojego małżeństwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026