Poznałam niedawno chłopaka, umówiliśmy się. Na wstępie zaznaczyłam mu, że to spotkanie czysto koleżeńskie. Jednak do niego to zbytnio nie dotarło i po spotkaniu nonstop wydzwaniał, pisał kilkadziesiąt smsów, zaczął pytać o spotkania, przypominałam mu, żeby się nie nakręcał, nie zrozumiał. Gdy znów zapytał, powiedziałam, że spoko, zgadamy się i więcej się nie odezwałam.
W sumie, zawsze mówię "zgadamy się" aby kogoś spławić, kto nie zrozumiał wcześniejszych wyjaśnień, że nic z tego i dalej nalegał na spotkania.
Edit: Zapomniałam jeszcze dopisać, że uważam, że nie ma nic złego w odezwaniu się czysto po koleżeńsku
będzie wiadomo o co chodzi, kiedy się odezwiesz i zaproponujesz, a on się wykręci bez podania ewentualnego innego terminu.