Czytajac niektore wasze watki i opierajac sie na wlasnych doswiadczeniah stwierdzam, ze cos takiego jak milosc nie istnieje...
Pierwszy moj chlopak po 1,5 roku bycia razem napisal jakiejs dawnej znajomej, ze nikogo nie ma i, ze zadna go nie chce, a drugi, ze jest zainteresowany seksem z jakas obca dziewczyna, krzyczal na mnie, traktowal jak jakiegos podczlowieka i oklamywal, chociaz wiem ze na to po prostui nie zaslugiwalam, nie jestm zla osoba, jak kogos kocham daje mu wszystko co tylko moge dac.moje starania zostaly niedocenione, czuje sie podle
Jestem osoba bardzo wrazliwa, wszystko moje zwiazki zostawily w pewnym sensie slad na mojej psychice, czuje sie nikomu niepotrzebna...
Milosci nie ma, jest tylko cos takiego jak przywiazanie i seks, predzej czy pozniej i tak beda klotnie, zdrady, awantury, a moze i nawet przemoc, jak dochodza do tego jeszcze problemy finansowe to milosc sie ulatnia, sa tylko klotnie i nic wiecej...
