Witam dziewczyny.
Może niektóre z Was zmieszają mnie z błotem ale nie potrafię zrozumieć podejścia niektórych kobiet...
Jestem obecnie w 34 tygodniu mojej pierwszej ciąży.Wiadomo, jest to dla mnie i mojej najbliżej rodziny ogromne przeżycie.Moja ciąża przebiega prawidłowo,nie mam żadnych przeciwwskazań do NATURALNEGO porodu z czego się cieszę.Oczywiście jestem świadoma tego,że poród siłami natury to ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny i że lekko nie będzie!!
Do czego zmierzam....
Coraz częściej spotykam się z pytaniami w moim kierunku, czy chce rodzić naturalnie czy chcę mieć cesarkę...nie ukrywam,że robię wtedy wielkie oczy! Bo jak to??Czy chce mieć?? A nie czy muszę mieć?? Starałam się o dziecko,zaszłam w ciążę a teraz mam się wymigiwać od naturalnego porodu? Jak miałabym tłumaczyć swój wybór CC skoro lekarz mówi,że mogę rodzić tak jak natura to zaplanowała?
Kobiety rodzą od wiek wieków,kiedyś nie było nawet środków znieczulających czy przeciwbólowych a teraz można sobie wybrać czy chce się rodzić samemu czy lekarze mają wyjąć dziecko,bo po co się męczyć-jak to mówią moje znajome.
Jedna z moich znajomych żaliła mi się,że będąc u lekarza poprosiła o CC a ten na nią nawrzeszczał,że to nie jest koncert życzeń.Trochę się zdziwiła gdy powiedziałam Jej,że lekarz ma rację.Zaszłaś w ciążę ? Wszystko jest tak jak powinno? To urodź to dziecko sama tak jak to być powinno.
Przeraża mnie trochę ten dzisiejszy tok myślenia,niedługo może kobiety będą zlecać innym kobietom "noszenie ciąży" bo po co się męczyć przez 9 miesięcy a potem jeszcze ten poród nieszczęsny....( zapewne już tak jest).
Jestem ciekawa jakie Wy macie zdanie na ten temat, czy mnie popieracie w tej kwestii czy uważacie,że kobieta powinna całkowicie sama decydować o tym, czy chce urodzić dziecko siłami natury czy żeby potomka "wyjeli z brzucha" -bo tak jest wygodniej dla przyszłej mamy.
Czekam na Wasze wypowiedzi.
Pozdrawiam ![]()