Jestem a raczej byłam w związku rok czasu , bywało różnie raz dobrze ,raz źle jak w każdym związku ,ogólnie kocham mojego faceta i go nigdy nie zdradziłam ,nie okłamałam ,nic co by naruszyło jego zaufanie do mnie ,to samo otrzymuje od niego ,twierdzi ,że kocha ,czuje ,że tak jest ,nie okłamuje ,nie zdradza i nie bije . Cóż ma pewna wadę lubi sobie wypić ,czasem zagrać na automacie do gry ,pracuje na co dzień w Niemczech lecz na weekendy zjeżdża do mnie ,wówczas nie ma dnia aby się nie napił ,pijemy w domu ja tak umiarkowanie aby mu dotrzymać towarzystwa i nie szukała go poza domem ,lecz to za mało ,zawsze musimy odwiedzic jego ulubiony bar w rodzinnej miejscowości ,tam musi sporo wypić ,a ja jestem prywatnym kierowcą (nic nie piję) i czekam aż ma dość aby wrócic do domu ,tak to mniej więcej wygląda w skrócie ,pozwalam mu ,ponieważ rozumiem ,że kazdy facet lubi sobie wypić tym bardziej ,że w tygodniu piwko ,pare bo musi iść do pracy(pracuje na niemieckiej budowie ) i tak rok zleciał. Kocham go pomimo jego wad ,sama nie jestem idealna tym bardziej nie mam co narzekać bo sama jestem rozwódką z dziećmi on kawaler bez i młodszy 2 lata. Lecz ostatni przeszłam samą siebie i jest mi okropnie głupio ,jest mi wstyd i źle się czuję z tym jak go potraktowałam. Otóż u mnie w domu trwa remont tak ok miesiąca w łazience ,wielokrotnie prosiłam go aby obudował wannę ,ponieważ wcześniejszą obudowę zniszczył hydraulik wymieniając rury ,wygląda to tak,że ja proszę on obiecuję ale tak się składa,że nie ma na to czasu ,bo po przyjeździe albo chce odpocząć albo u matki coś porobić (mieszka sama nie daleko w domu) a więc zawsze jest co robić ,lub musi z towarzystwem się spotkać w barze . Jak do tej pory obudował pół wanny i zostawił ,teraz mając nadzieje ,ze dokończy ta wannę ,ponieważ miał 4 dni urlopu i był w Polsce ,tak się złożyło ,że nie miał kiedy albo dzień wcześniej popił na urodzinach więc ja mu witaminki, rosołek bo on chory ,wymiotuje ,źle się czuje ,głowa go boli ,szumi w uszach ,jest wręcz umierający ,w końcu stwierdził ,że idzie do baru po fajki bo mu się skończyły ,no ok nie robiłam afery bo nie raz szedł i wracał ,a nieraz mówił,że idzie się napić ,nie było go pare godzin i nie robiłam o to afery ,lecz tym razem był bardzo chory a tu godzina mija ,a jego nie ma ,coś we mnie pękło i zagotowałam się w sekundę pomyslałam sprawdzę co on tam robi ,podjechałam pod bar autem wchodzę ,a on siedzi przed automatem do gry w otoczeniu małolat jak król z drinkiem w ręku ,tak się wk..am ,krzyczałam ,że tak ma siłę i nagle ozdrowiał ,wyszłam i trzasłam drzwiami ,wsiadłam do auta i pojechałam do koleżanki ,wyłączyłam tez telefon i tak przesiedziałam 2 godz po czym wróciłam do domu ale jego nie zastałam juz ,myslałam,że go ukaram jak poczeka pod drzwiami ,nie zostawiłam mu kluczy głupia i wysłałam mu smsa ,że skoro sie tak bawi to ja również się dzis zabawie po czym wyłaczyłam tel.Okazało sie na drugi dzień ,że stał pod drzwiami pisał mi smsy ,następnie wrócił do baru sie napić i prosił dziewczyny aby go zawiozły do jego domu rodzinnego ,po drodze tam z nimi poszedł do baru się napić ,a następnie do domu, nie chciał budzić matki więc spał pod wiatą na podwórku na wersalce. Następnego dnia przyjechał po rzeczy i się wyprowwdził twierdzac ,że go osmieszyłam wszyscy teraz sie śmieja z niego i ze mnie ,a on nie pił żadnego drinka ,a sok wział nawet paragon od tej barmanki i o co afere mu zrobiłam ,a on jak pies nie będzie spał na podwórku . teraz mam ogromne poczucie winy ,że tak dziecinnie postapiłam ,wiem,że nic mnie nie usprawiedliwia nawet zazdrośc o duzo młodsze i ładne dziewczyny w tym barze ,czasu nie cofnę i myslę ,że naprawić sie tego juz nie da. Co robić?
Podobne tematy
Moim zdaniem to raczej Twój facet powinien się zastanowić.
Chciałabym odnieść się do paru rzeczy, które napisałaś.
1. "rozumiem ,że kazdy facet lubi sobie wypić" - nie każdy facet pije w każdym tygodniu. Nie każda kobieta robi za kierowcę przy rajdzie po barach. U mnie to facet robi za kierowcę jak idziemy gdzieś razem, sam nie chodzi po barach, po pracy nie pije piwka, "jednego, kilku w tygodniu".
2. "sama nie jestem idealna tym bardziej nie mam co narzekać bo sama jestem rozwódką z dziećmi" - i co z tego? to znaczy, że masz się godzić na pijaństwo?
3. "nie okłamuje ,nie zdradza i nie bije" - to jeszcze nie wszystko. to tylko absolutne podstawy.
4. "czekam aż ma dość aby wrócic do domu" - niech sobie szofera najmie.
Wiem, że brzmi to brutalnie, ale ja bym tak nie potrafiła. Wystawiłabym za drzwi i niech się upora ze swoim nałogiem chlania w każdy tydzień i grania w durnowate gry jak 15-latek.
rozumiem ,że kazdy facet lubi sobie wypić
Cóż za patologiczna bzdura.
Jedno, dwa piwa tygodniowo.Rozumiem.Upicie się raz w miesiącu- rozumiem.Powyżej to już uciekać.
W Twoim zachowaniu nie było nic złego. Nie przepraszaj, nie tłumacz.Jako zatwardziały męski szowinista Ci mówię: olej gnoja alkoholika.
wikiwoman napisał/a:rozumiem ,że kazdy facet lubi sobie wypić
Cóż za patologiczna bzdura.
Jedno, dwa piwa tygodniowo.Rozumiem.Upicie się raz w miesiącu- rozumiem.Powyżej to już uciekać.
W Twoim zachowaniu nie było nic złego. Nie przepraszaj, nie tłumacz.Jako zatwardziały męski szowinista Ci mówię: olej gnoja alkoholika.
Nawet raz w miesiącu jak kobieta ma się nim zajmować to za dużo. W ogóle takich sytuacji nie powinno być. Niech sobie sam radzi.
A co do sytuacji Autorki - zgadzam się, wystawić walizy za drzwi i olać.
Postąpiłaś paskudnie. Ja na miejscu tego faceta też bym podobnie postąpiła. Ośmieszyłaś go przy kolegach i znajomych w jego ulubionym barze. Zrobienie awantury to najgorsza i najgłupsza rzecz jaką można zrobić w miejscu publicznym. Mój mąż podobnie lubi sobie czasem wypić, może nie co tydzień ale raz czy dwa razy w miesiącu obowiązkowo. ma swoich ulubionych kolegów, bary itd i nikt mu nic nie powie. Zresztą ja to bym się nawet wstydziła wyjść na jakąś głupią rozdartą babę, dla mężczyzny to bardzo upokarzające jak się baba ,,drze'' przy kolegach i obciach robi. Żaden szanujący siebie macho na to nie pozwoli.
Mnie to koledzy męża zawsze chwalą, bo ja to bardzo wyrozumiała żona jestem. Nie raz się zdarza, że ja mojemu mężowi pomagam opuścić imprezę, ale robię to bez słowa. Mój mąż po alkoholu jest bardzo kochany, słucha się mnie, bo ale na imprezie musi tyle być ile mu pasuje, wypić tak samo. Zresztą ja nawet nie ma żadnego prawa powiedzieć, że wystarczy picia, albo że ktoś już nie pije. Ja mogę powiedzieć że ja nie piję ale za kogoś jakim prawem?!
Żadnych publicznych scen nigdy nie ma. Ale ja mu pomagam z troski, z tego że go kocham, a nie dlatego, że muszę. Nigdy nie ma miedzy nami żadnych awantur jak on jest wypity wręcz przeciwnie. Jest bardzo spokojny, ale ja też. Może czasem mi się to nie podoba, szczególnie jak to impreza u mojej rodziny, ale nigdy nic pryz nikim nie powiedziałam. Jak jesteśmy sami owszem na drugi dzień przypominam mu, że mi się coś nie podoba, że postąpił źle. Ale pryz ludziach nigdy! Sama nie toleruję krytyki, przy innych zwracania uwagi nie nawiedzę, bardzo mnie to do szalu doprowadza na trzeźwo, a co mówiąc jak ktoś jest pijany jak go to musi irytować. Po drugie co to twój facet czy fachowiec z jakiej racji on ma Ci wannę naprawić?! Pracuje Niemczech w budowlance. Przyjeżdża na urlop, się wyluzować, odpocząć, a tu weź pannie wannę naprawiaj, ja bym się wstydziła.
Moim zdaniem to po prostu wy do siebie nie pasujecie.
Ty rozwódka z dziećmi z bagażem doświadczeń, pewnie oczekujesz stabilizacji, opiekuńczości,.
A on kawaler chce poszaleć, i nie odbieraj mu tego!
Po prostu zostańcie co najwyżej przyjaciółmi.
6 2014-08-19 21:20:59 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-19 21:23:17)
Po drugie co to twój facet czy fachowiec z jakiej racji on ma Ci wannę naprawić?! Pracuje Niemczech w budowlance. Przyjeżdża na urlop, się wyluzować, odpocząć, a tu weź pannie wannę naprawiaj, ja bym się wstydziła.
A co to ona opiekunka do nawalonych gości albo szofer że ma go niańczyć? Taka sama filozofia jak z tą wanną.
Ja bym się wstydziła, ale z chlejusem wychodzić, o wiele bardziej niż prosić o naprawę wanny.
Podobnie - na imprezę wychodzę, żeby się wyluzować i odpocząć, a nie pijusa niańczyć.
Kilka piw w tygodniu i chlanie w każdy weekend do stanu upojenia to dla mnie szczyt demoralizacji.
I traktowanie kobiety jak opiekunki do pijusów to szczyt chamstwa.
Owszem, nie mam prawa decydować za kogoś ile pije. Ale wyjść nie zgrywać dobrej niani to i owszem, mam prawo. I jakoś mój facet nie ma problemu z piciem tyle, żeby sam normalnie funkcjonował, zamówił taksówkę, wrócił do domu, umył się i grzecznie poszedł spać, bez zataczania, rzygania, przewracania i potrzeby pomocy z wyprowadzeniem z lokalu.
Zdecydowanie zgadzam się z Kammiś.Co za dużo to nie zdrowo.
Ja też lubię sobie czasem wypić piwko czy drinka,ale z pewnością nie robiłabym za szofera i jeździła po barach bo gościu musi się napić.
Tak samo byłoby mi wstyd z każdej imprezy tachać faceta na plecach.Masakra.
8 2014-08-19 21:39:03 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-08-19 21:58:52)
Twoj koles ma problem nie tylko z piciem ale i gra w automaty. To sie czesto zle konczy. A holowanie faceta z imprezy.lno kazdemu sie moze zdarzyc.czasem. Ale jak chce chlac niech chleje tyle ile moze by mogl sam wyjsc i sie oporzadzic. Powtarzam,moze sie holowanie zdarzyc ale bardzo rzadko.
Co ma piernik do wiatraka? Rozwodka to co? To już nie człowiek? A ta wanna..... Kurcze.....nie wierzę...... Niby są razem i co? Wstyd poprosić o cokolwiek bo co? Po jaśnie pan musi odpocząć,"zamoczyc ",przepraszam,że w taki sposób, ale kurcze co to jest?
Pewne osoby troszkę przesadzają w temacie.
Facet to facet, jeśli lubi co jakiś czas wypić, jeśli ma swój ulubiony pub, to jego sprawa. Nie można zakazywać komuś czegoś co lubi i wtłaczać w ramy kogoś kogo tam się wyobraża. Nie każdy facet lubi być misiem, nie każdy jest podatny na kobiecą tresurę...
Problemem, że autorka żali się, że robi za kierowcę, że jej wanny nie naprawił... A kto jej karze kierowcą być? Poza tym jej wanna i jeśli gość ma chęć to naprawi, a jeśli nie ma chęci, czasu, to musi, bo inaczej zły?
Poza tym czy faceci idą do marketów, do sklepów w poszukiwaniu swojej by nawrzucać, że za długo kupuje i za dużo wydaje?
Oczywiście,że każdy ma prawo sobie wypic piwko (czy to w domu czy w swoim ulubionym barze),ale zobacz co napisała autorka.
Nie ma go przez cały tydzień.Zjeżdża na weekendy i wtedy co?Pije cały czas w domu,to mu nie wystarcza i idzie się dopić w barze.Tam są panienki i automaty.A co z jego kobietą?
Nie chodzi o kontrolowanie ale jej mężczyzna zdecydowanie ma problem.
Skoro wikiwoman jest kobietą takowego pana, to oznacza, że zna go, wie jaki jest. A musi być jego kobietą? Nie, sama wybrała, więc ów pan ma tyle plusów, że został facetem jej.
Narzekania są, ale to niczego nie zmienia. Problem ma autorka, bo ośmieszyła faceta.
Postąpiłaś paskudnie. Ja na miejscu tego faceta też bym podobnie postąpiła. Ośmieszyłaś go przy kolegach i znajomych w jego ulubionym barze. Zrobienie awantury to najgorsza i najgłupsza rzecz jaką można zrobić w miejscu publicznym. Mój mąż podobnie lubi sobie czasem wypić, może nie co tydzień ale raz czy dwa razy w miesiącu obowiązkowo. ma swoich ulubionych kolegów, bary itd i nikt mu nic nie powie. Zresztą ja to bym się nawet wstydziła wyjść na jakąś głupią rozdartą babę, dla mężczyzny to bardzo upokarzające jak się baba ,,drze'' przy kolegach i obciach robi. Żaden szanujący siebie macho na to nie pozwoli.
Mnie to koledzy męża zawsze chwalą, bo ja to bardzo wyrozumiała żona jestem. Nie raz się zdarza, że ja mojemu mężowi pomagam opuścić imprezę, ale robię to bez słowa. Mój mąż po alkoholu jest bardzo kochany, słucha się mnie, bo ale na imprezie musi tyle być ile mu pasuje, wypić tak samo. Zresztą ja nawet nie ma żadnego prawa powiedzieć, że wystarczy picia, albo że ktoś już nie pije. Ja mogę powiedzieć że ja nie piję ale za kogoś jakim prawem?!
Żadnych publicznych scen nigdy nie ma. Ale ja mu pomagam z troski, z tego że go kocham, a nie dlatego, że muszę. Nigdy nie ma miedzy nami żadnych awantur jak on jest wypity wręcz przeciwnie. Jest bardzo spokojny, ale ja też. Może czasem mi się to nie podoba, szczególnie jak to impreza u mojej rodziny, ale nigdy nic pryz nikim nie powiedziałam. Jak jesteśmy sami owszem na drugi dzień przypominam mu, że mi się coś nie podoba, że postąpił źle. Ale pryz ludziach nigdy! Sama nie toleruję krytyki, przy innych zwracania uwagi nie nawiedzę, bardzo mnie to do szalu doprowadza na trzeźwo, a co mówiąc jak ktoś jest pijany jak go to musi irytować. Po drugie co to twój facet czy fachowiec z jakiej racji on ma Ci wannę naprawić?! Pracuje Niemczech w budowlance. Przyjeżdża na urlop, się wyluzować, odpocząć, a tu weź pannie wannę naprawiaj, ja bym się wstydziła.
Moim zdaniem to po prostu wy do siebie nie pasujecie.
Ty rozwódka z dziećmi z bagażem doświadczeń, pewnie oczekujesz stabilizacji, opiekuńczości,.
A on kawaler chce poszaleć, i nie odbieraj mu tego!
Po prostu zostańcie co najwyżej przyjaciółmi.
zal ze to pisze kobieta i do tego ,,feministka,, ![]()
Kobieta wybuchła,ma dość.Może w końcu otworzy oczy,że ten facet to zwykły pijak.
Na Twoim miejscu ,Wikiwoman, dałabym sobie spokój z tym "mężczyzną" .
Remi zgodzę się z tobą. Ja pomagam mężowi ale bo chcę a nie bo muszę. Kilka razy się zdarzyło, że wezwał taksówkę albo go koledzy odprowadzili. Ale np odprowadzili go do mnie, nie bali się, że ja będę krzyczeć czy robić jakieś awantury. Dla mnie to to, że ktoś się napije to żaden problem, o ile ten ktoś nie jest agresywny i kłopotliwy.
Ale ok można za szofera nie robić. Ale szczyt głupoty iść za kimś do baru i tam mu nawrzucać. Znam kilka takich pań i nie mam o nich dobrego zdania. Owszem mogło to im się nie podobać, ze mężowie piją, ale nie mieli prawa nic im powiedzieć przy ludziach w domu jak najbardziej. Zresztą nie każdy facet jak to mówi Remi ma ochotę być takim ułożonym miśkiem. Ja nawet wole takich z pazurem niż statecznych.
Co z tego, ze rozwódka?1 Z tego nic, tylko to, że ona ma obowiązki ma dzieci dom, jej zmartwieniem jest zepsuta wanna. A tego faceta może to nie interesować. Może on nie ma ochoty bawić się we wzorowego gospodarza?! Może chłopak chce się bawić wyszaleć, a rozumiem, że pani nie mam ochoty być szoferem niańką i nie podoba jej się jego styl bycia. I ma do tego pełne prawo. Tylko, ze on nie ma powodu żeby się zmieniać, i ona też. Chyba rozstanie jest najlepsze. Może każdy znajdzie kogoś odpowiedniego dla siebie.
16 2014-08-19 22:35:05 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-19 22:37:19)
Problem jest to, że facet w tygodniu pracuje i się nie widują. A jak już się widują to on ciągle chleje. To jest problem. Traktowanie jak niańkę i szofera jest problemem będącym pochodną problemu nr jeden.
Dobra, Remi i Insurmountable, to by wyglądało tak: kobieta na co dzień pracuje w Niemczech, dajmy na to jako opiekunka do dziecka. Wraca tylko na weekendy do faceta. W tym czasie albo robi zakupy, albo widuje się z koleżankami na babskich wieczorkach, a facet ma robić za tragarza i szofera jak wypije winko. Kobieta to kobieta, zakupy musi zrobić, poplotkować z koleżankami też. I tak co tydzień.
Fajna opcja???
Ja też pomagam swojemu facetowi, ale nie w tachaniu go jak jest na*ebany. Na*ebanego jak świnia nie chcę go na oczy widzieć, on mnie również nie ogląda w stanie totalnego upojenia nigdy - po paru drinkach owszem, widujemy się, pijemy razem, ale nikt nikogo nie targa na plecach, nikomu nie urywa się film, nikt nie traci równowagi, zdolności mówienia, rozumowania itd.
A jakby mnie potraktował jak tragarza, niańkę i szofera, to w twarz by dostał i do widzenia.
17 2014-08-19 22:43:53 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-08-19 22:52:28)
Mariola, ale nawet jako feministka popieram hasło ,,,NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ, WOLNOŚĆ I SWOBODA!!!'' To, ze ja jestem feministką nie znaczy, że muszę komuś uprzykrzać życie. Według mnie każdy pije za siebie i odpowiada za siebie. Jeżeli ktoś lubi wypić i nie jest obowiązkowy ja w tym problemu nie widzę, jeżeli komuś się to nie podoba niech po prostu się nie zadaje z taką osobą.
Jeżeli ktoś jest po alkoholu agresywny, szaleje, to kompletny świr, mało prawdopodobne ze trzeźwy zachowuje się normalnie.
Tyle, że niektóre kobiety boją się pijanych facetów wtedy to jest duża przesada, i uważam ze dziada kopnąć w d...
Ja tego problemu nie mam. Idziemy na jakąś imprezę, spodziewam się, że będzie alkohol, ale nigdy się tego nie obawiam, ze się opije, bo znam go bardzo dobrze i wiem jak się będzie zachowywał. Nawet jak wypije, trzymamy się za ręce, ba nawet czasem pozwala mi przy kolegach usiąść na kolana, ja to czasem robię dlatego, żeby koleżanki widziały, że żona jest, ze pan nie jest do wzięcia. To samo jak od wielkich dzwonów, raz na może rok wraca pijany z pracy, kiedy ma duży stres. Ida się napić. Już po krokach słyszę, że pijany, ale wiem, że w pracy coś nie tak. Wchodzi staram się go pocieszyć, nie dołuję jeszcze krzykiem albo coś. Każdy odreagowuje stres inaczej.
I każdy ma do tego prawo. Zresztą moim zdaniem jak się facet boi wypić bo co powie żona to ciepłe kluchy a nie chłop!!!
To kwestia tego co dla kogo jest ważniejsze. Dla jednego to będzie związek, i druga osoba dla drugiego koledzy, puby czy zakupy. '
W tym wypadku ewidentnie widać, że facet woli życie playboya niż życie rodzinne. Więc moim zdaniem powinni się rozjeść i nawet jakby ten facet chciał teraz wrócić to autorko nie powinnaś go przyjmować bo możesz go skrzywdzić a on Ciebie. Bo albo się nie zmieni, i ty dalej będziesz niezadowolona. Albo się na przymus zmieni, i będzie cierpiał. Bo moim zdaniem każdy w życiu musi się porządnie wyszaleć, wyszumieć. I to jest chyba ten czas w jego życiu. Gdzie chce żyć pełnią imprezowania. I to on sam musi wiedzieć kiedy przestać i musi tego chcieć dla samego siebie. A nie zmienić się dla Cb. Ja na przykład nie chciałabym żeby ktoś rezygnował z siebie dla mnie.
Remi zgodzę się z tobą. Ja pomagam mężowi ale bo chcę a nie bo muszę. Kilka razy się zdarzyło, że wezwał taksówkę albo go koledzy odprowadzili. Ale np odprowadzili go do mnie, nie bali się, że ja będę krzyczeć czy robić jakieś awantury. Dla mnie to to, że ktoś się napije to żaden problem, o ile ten ktoś nie jest agresywny i kłopotliwy.
Ale ok można za szofera nie robić. Ale szczyt głupoty iść za kimś do baru i tam mu nawrzucać. Znam kilka takich pań i nie mam o nich dobrego zdania. Owszem mogło to im się nie podobać, ze mężowie piją, ale nie mieli prawa nic im powiedzieć przy ludziach w domu jak najbardziej. Zresztą nie każdy facet jak to mówi Remi ma ochotę być takim ułożonym miśkiem. Ja nawet wole takich z pazurem niż statecznych.
Sensownie napisane. Moim najlepszym kumplem jest mąż znajomej - policjant, jak idziemy na miasto to nikt nie liczy ile kto wypije, o której wróci, liczy się spontaniczna zabawa, a ta zawsze dobra, zawsze rozmowy do ranka. Rankiem się wraca z kobietami i zero problemu, człowiek się wyśpi, zje śniadanie, do kościoła czy na spacer pójdzie. Normalka.
A nie jakieś nalatywanie, bo facet coś lubi, ale trzeba go przerobić na swoją modłę - facet gotuje, zarabia, krótko żyje ![]()
A zresztą autorko skoro narzekasz, na to, ze pije, że jesteś szoferem, że wanny nie naprawił to dlaczego z nim byłaś a nie zerwałaś?! Na co liczyłaś, ze on się zmieni?! Podaj mi choćby jeden powód dlaczego miałby to zrobić...
Jak dla mnie to facet miał z tobą urwanie kapelusza, marudziłaś mu o wannę, pomagałaś ale to wypominałaś i chyba jego gorycz się przelała jak zrobiłaś mu ,,wiochę'' przy kumplach. To jeszcze zoną nie jesteś a już tak sobie pozwalasz, przy kolegach się awanturujesz, do roboty gonisz, no masarka koleś uciekł gdzie pieprz rośnie!!!
Bo może on nie potrzebował takiego turlania, ciepłego rosołku, latania jak ma kaca na około niego jak koła jakiegoś królewicza, albo niańkowania może potrzebował po prostu świętego spokoju. Ja tam gotować nie umiem i nie latam koło nikogo jak służąca, zresztą pojęcie kac jest mojemu mężowi obce, bardzo rzadko go dotyczy. Ale jak już się napije i leży, to mnie woła żebym sobie koło niego poleżała, ale tak poleżeć przytulic w ciszy i spokoju bez żadnego darcia, żadnych reprymend. Takie wyciszenie.
20 2014-08-19 23:20:36 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-19 23:24:32)
A ja powiem tak. Autorko, masz dziecko. Ja miałam tą przyjemność, że NIGDY nie widziałam ojca pijanego (matki też nie). Po dwóch piwach - owszem. Mnie rodzice widzieli pijaną, ale ja ich nigdy. I za to jestem ojcu wdzięczna, bo to żałosny widok widzieć swojego ojca schlanego jak śpi albo jak matka wprowadza go do domu. A co dopiero tak co tydzień, albo nawet co miesiąc? Własnego ojca zaczęłabym się brzydzić chyba, a jest dla mnie idealnym wzorem mężczyzny. Tyle w temacie.
A jakby mnie facet wołał, żebym się do niego śmierdzącego wódą przytulała, to spałby na podłodze albo wycieraczce. Ja nie chleję i nie zmuszam go do widoku mnie pijanej, to i ja sobie tego nie życzę.
O jakim "poniżeniu", czy "ośmieszeniu" tu mowa? Gościu usłyszał po prostu kilka słów gorzkiej prawdy. I tyle. A, że stało się to publicznie?
Może w ten sposób się to odbyło, bo na inny pomysł na rozstanie nie było ich stać? Ani jej, ani jego. Jemu było dobrze. Po powrocie z pracy miał matkującą kobietę, o której egocentrycznie sądził, że "złapała Boga za nogi" (rozwiedziona i to z dzieckiem!), a tu taka niespodzianka! Ona chciała odpowiedzialnego parnera.
Chłopak w jednej chwili dorósł i to wszystko.
Osobno będzie im lepiej. Pozdrawiam.
22 2014-08-20 08:01:20 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-20 08:01:39)
dokładnie tak nie pasuja do siebie, a ponizenia tu zadnego nie było, no może ośmieszenie wśród kolegów, ale
az taka krzywda mu się nie stala, gorsza krzywda jest dla ciebie autorko to ze ty i dziecko nie możecie się doprosić od twojego partnera naprawy tej wanny
Remi zgodzę się z tobą. Ja pomagam mężowi ale bo chcę a nie bo muszę. Kilka razy się zdarzyło, że wezwał taksówkę albo go koledzy odprowadzili. Ale np odprowadzili go do mnie, nie bali się, że ja będę krzyczeć czy robić jakieś awantury. Dla mnie to to, że ktoś się napije to żaden problem, o ile ten ktoś nie jest agresywny i kłopotliwy.
Ale ok można za szofera nie robić. Ale szczyt głupoty iść za kimś do baru i tam mu nawrzucać. Znam kilka takich pań i nie mam o nich dobrego zdania. Owszem mogło to im się nie podobać, ze mężowie piją, ale nie mieli prawa nic im powiedzieć przy ludziach w domu jak najbardziej. Zresztą nie każdy facet jak to mówi Remi ma ochotę być takim ułożonym miśkiem. Ja nawet wole takich z pazurem niż statecznych.
Co z tego, ze rozwódka?1 Z tego nic, tylko to, że ona ma obowiązki ma dzieci dom, jej zmartwieniem jest zepsuta wanna. A tego faceta może to nie interesować. Może on nie ma ochoty bawić się we wzorowego gospodarza?! Może chłopak chce się bawić wyszaleć, a rozumiem, że pani nie mam ochoty być szoferem niańką i nie podoba jej się jego styl bycia. I ma do tego pełne prawo. Tylko, ze on nie ma powodu żeby się zmieniać, i ona też. Chyba rozstanie jest najlepsze. Może każdy znajdzie kogoś odpowiedniego dla siebie.
bo najwazniejsze co koledzy powiedza prawda ?
W jednym sie z toba zgadzam. Powinni sie rozstac. Autorka na lepszego faceta zasługuje.
Łaske jej robi, że coś w domu zrobi ? On niby tam nie mieszka ? No fakt nie mieszka, bo jak wraca na weekend to pije a potem trzeźwieje.
W związku sie bierze, ale też daje. Kobieta za nim po barach jeździ ... chore jakies
Ja wprawdzie też zawiozłabym faceta do baru i odebrała ale nie codziennie. Nie w każdy wolny weekend ! To już zajeżdza chorobą alkoholową !
A ja powiem tak. Autorko, masz dziecko. Ja miałam tą przyjemność, że NIGDY nie widziałam ojca pijanego (matki też nie). Po dwóch piwach - owszem. Mnie rodzice widzieli pijaną, ale ja ich nigdy. I za to jestem ojcu wdzięczna, bo to żałosny widok widzieć swojego ojca schlanego jak śpi albo jak matka wprowadza go do domu. A co dopiero tak co tydzień, albo nawet co miesiąc? Własnego ojca zaczęłabym się brzydzić chyba, a jest dla mnie idealnym wzorem mężczyzny. Tyle w temacie.
A jakby mnie facet wołał, żebym się do niego śmierdzącego wódą przytulała, to spałby na podłodze albo wycieraczce. Ja nie chleję i nie zmuszam go do widoku mnie pijanej, to i ja sobie tego nie życzę.
100% racji.
Jejku nie trzymam męża na smyczy, ale nie wyobrażam sobie by mi chlał raz-dwa razy w miesiącu i gdybym jeszcze musiała go wtedy obsługiwać albo kurz spod nóg wymiatać, bo przecież tak reaguje na stres.
Ojca widziałam pijanego i chyba nigdy tego widoku nie zapomnę.
Mamy całe szczęście nie. Cóż, może dlatego są po rozwodzie (a raczej na pewno m.in. dlatego).
Można się bawić, można pić, a jednocześnie się nie upijać do nieprzytomności.
25 2014-08-20 10:52:38 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-20 10:54:12)
Chlanie na umór nie jest normalne. I to nie ważne czy raz na 3 miesiące, czy raz w tygodniu. Olej gościa. Z pijaka i hazardzisty nic dobrego nie będzie.
Insurmountable_Woman,oczywiście,że łażenie za chłopem do baru i robienie mu "wiochy" przy kolegach to nie jest dobry pomysł.
Tak samo jak przychodzi pijany do domu,to też nie ma sensu zaczynać gadki umoralniającej.Z tego nigdy nie wyjdzie nic dobrego.
Ale daj spokój....
Jakby mi facet chlał na umór i albo koledzy by go przynosili albo ja bym miała go wiecznie na plecach tachać,to już chyba jakieś nieporozumienie?!
Facet to facet,ok.Ja swojemu też nie wyliczam,nie zabraniam,ale on ma swój rozum.Jakby mój mąż był wynoszony z każdej imprezy to wolałabym zostać w domu.
Wikiwoman,daj sobie spokój z tym człowiekiem.Masz dzieci i chyba nie chcesz żeby miały spaczony pogląd na związek i traumę związaną z oglądaniem wiecznie zapitej mordy.
Przepraszam,że tak dosadnie,ale inaczej sie nie da.
Jakby mój mąż był wynoszony z każdej imprezy to wolałabym zostać w domu.
A dlaczego?! Rozumiałabym gdybyś powiedziała, że gdy to cb wynosili z każdej imprezy to wolałabyś zostać w domu. Ale męża?!
Mąż to całkiem oddzielny człowiek. Który pije za siebie i odpowiada za siebie. Nie rozumiem takiego podejścia kobiet, że się wstydzą za męża. Niech każdy się wstydzi za siebie!!! Ja to nie mam wpływu na to ile mój mąż wypije na imprezie i nie chcę mieć moim zdaniem każdy najlepiej wie ile wypije, nikomu nie można nic narzucać. Ja to np jak jesteśmy na jakiejś imprezie okolicznościowej u jego rodziny, to w ogóle nie wiem ile on pije nie liczę kieliszków, znaczy widzę to, nie ukrywa się, ale nie zwracam uwagi, jest mi to całkiem bez różnicy. W zachowaniu żadnej różnicy nie ma, z tym, że po pijanemu jest mniej uparty. Ale wracając do imprezy jak tam u nich jest jego ojciec z żoną a ja się z nią przyjaźnie, to zazwyczaj jesteśmy we dwie zagadane, plotkujemy przy stole to co robią mężowie w ogóle nas nie obchodzi mamy swoje tematy. I jest wilk syty i owca cala bo my się wygadamy, zajmy tym co lubimy nasi mężowie przy stole się pogoszczą a potem się do domów rozchodzimy i każdy zadowolony git. (mowie tu o dużej imprezie typu wesele, imieniny). Jak to jest u mojej rodziny to jest trochę inaczej bo mój mąż na wstępie tym podpadł i moja rodzina średnio go lubi. Znaczy no nigdy nie ma jakiś awantur. Ale widać, ze za sobą nie przepadają. Że tak powiem źle zaczęli. No więc jak idziemy do mojej rodziny to ja go zawszę w domu proszę o umiar, ale nigdy przy innych tylko w 4 oczy. Zresztą to bardzo ważne co powiedzą koledzy rodzina, czy któraś z kobiet chce uchodzić za rozdartą z niewyparzoną japą?! Bo dla mnie ktoś kto krzyczy publicznie taki jest niezależnie od sytuacji, w domu owszem można krzyknąć ,zdenerwować się ale przy ludziach zachować choćby pozory!!!
darksoul napisał/a:Jakby mój mąż był wynoszony z każdej imprezy to wolałabym zostać w domu.
A dlaczego?! Rozumiałabym gdybyś powiedziała, że gdy to cb wynosili z każdej imprezy to wolałabyś zostać w domu. Ale męża?!
Mąż to całkiem oddzielny człowiek. Który pije za siebie i odpowiada za siebie. Nie rozumiem takiego podejścia kobiet, że się wstydzą za męża. Niech każdy się wstydzi za siebie!!! Ja to nie mam wpływu na to ile mój mąż wypije na imprezie i nie chcę mieć moim zdaniem każdy najlepiej wie ile wypije, nikomu nie można nic narzucać. Ja to np jak jesteśmy na jakiejś imprezie okolicznościowej u jego rodziny, to w ogóle nie wiem ile on pije nie liczę kieliszków, znaczy widzę to, nie ukrywa się, ale nie zwracam uwagi, jest mi to całkiem bez różnicy. W zachowaniu żadnej różnicy nie ma, z tym, że po pijanemu jest mniej uparty. Ale wracając do imprezy jak tam u nich jest jego ojciec z żoną a ja się z nią przyjaźnie, to zazwyczaj jesteśmy we dwie zagadane, plotkujemy przy stole to co robią mężowie w ogóle nas nie obchodzi mamy swoje tematy. I jest wilk syty i owca cala bo my się wygadamy, zajmy tym co lubimy nasi mężowie przy stole się pogoszczą a potem się do domów rozchodzimy i każdy zadowolony git. (mowie tu o dużej imprezie typu wesele, imieniny). Jak to jest u mojej rodziny to jest trochę inaczej bo mój mąż na wstępie tym podpadł i moja rodzina średnio go lubi. Znaczy no nigdy nie ma jakiś awantur. Ale widać, ze za sobą nie przepadają. Że tak powiem źle zaczęli. No więc jak idziemy do mojej rodziny to ja go zawszę w domu proszę o umiar, ale nigdy przy innych tylko w 4 oczy. Zresztą to bardzo ważne co powiedzą koledzy rodzina, czy któraś z kobiet chce uchodzić za rozdartą z niewyparzoną japą?! Bo dla mnie ktoś kto krzyczy publicznie taki jest niezależnie od sytuacji, w domu owszem można krzyknąć ,zdenerwować się ale przy ludziach zachować choćby pozory!!!
Ja również potępiam publiczne pranie brudów,nie wyliczam męża z ilości wypitego alkoholu.Każdy ma swój rozum i wie jak się zachować.
Mi by było wstyd,że mój mąż zawsze się zważy na imprezie,nie ma umiaru i pije aż do "zgona".Wiadomo,że każdemu może się to zdarzyć,ale nie co imprezę.
Ale nie o to tu chodzi.Autorka ma inny problem.Nie widzą się cały tydzień a jak już przyjeżdża to jest wiecznie pijany.To nie jest w porządku.
On taki już jest i jeżeli autorce to nie odpowiada to rozstanie jest najlepszym wyjściem.
Ja z pewnością nie byłabym z takim mężczyzną.Ale co kto lubi.Nie neguję i nie potępiam jeżeli jest komuś tak wygodnie.
Insurmountable_Woman napisał/a:darksoul napisał/a:Jakby mój mąż był wynoszony z każdej imprezy to wolałabym zostać w domu.
A dlaczego?! Rozumiałabym gdybyś powiedziała, że gdy to cb wynosili z każdej imprezy to wolałabyś zostać w domu. Ale męża?!
Mąż to całkiem oddzielny człowiek. Który pije za siebie i odpowiada za siebie. Nie rozumiem takiego podejścia kobiet, że się wstydzą za męża. Niech każdy się wstydzi za siebie!!! Ja to nie mam wpływu na to ile mój mąż wypije na imprezie i nie chcę mieć moim zdaniem każdy najlepiej wie ile wypije, nikomu nie można nic narzucać. Ja to np jak jesteśmy na jakiejś imprezie okolicznościowej u jego rodziny, to w ogóle nie wiem ile on pije nie liczę kieliszków, znaczy widzę to, nie ukrywa się, ale nie zwracam uwagi, jest mi to całkiem bez różnicy. W zachowaniu żadnej różnicy nie ma, z tym, że po pijanemu jest mniej uparty. Ale wracając do imprezy jak tam u nich jest jego ojciec z żoną a ja się z nią przyjaźnie, to zazwyczaj jesteśmy we dwie zagadane, plotkujemy przy stole to co robią mężowie w ogóle nas nie obchodzi mamy swoje tematy. I jest wilk syty i owca cala bo my się wygadamy, zajmy tym co lubimy nasi mężowie przy stole się pogoszczą a potem się do domów rozchodzimy i każdy zadowolony git. (mowie tu o dużej imprezie typu wesele, imieniny). Jak to jest u mojej rodziny to jest trochę inaczej bo mój mąż na wstępie tym podpadł i moja rodzina średnio go lubi. Znaczy no nigdy nie ma jakiś awantur. Ale widać, ze za sobą nie przepadają. Że tak powiem źle zaczęli. No więc jak idziemy do mojej rodziny to ja go zawszę w domu proszę o umiar, ale nigdy przy innych tylko w 4 oczy. Zresztą to bardzo ważne co powiedzą koledzy rodzina, czy któraś z kobiet chce uchodzić za rozdartą z niewyparzoną japą?! Bo dla mnie ktoś kto krzyczy publicznie taki jest niezależnie od sytuacji, w domu owszem można krzyknąć ,zdenerwować się ale przy ludziach zachować choćby pozory!!!Ja również potępiam publiczne pranie brudów,nie wyliczam męża z ilości wypitego alkoholu.Każdy ma swój rozum i wie jak się zachować.
Mi by było wstyd,że mój mąż zawsze się zważy na imprezie,nie ma umiaru i pije aż do "zgona".Wiadomo,że każdemu może się to zdarzyć,ale nie co imprezę.
Ale nie o to tu chodzi.Autorka ma inny problem.Nie widzą się cały tydzień a jak już przyjeżdża to jest wiecznie pijany.To nie jest w porządku.
On taki już jest i jeżeli autorce to nie odpowiada to rozstanie jest najlepszym wyjściem.
Ja z pewnością nie byłabym z takim mężczyzną.Ale co kto lubi.Nie neguję i nie potępiam jeżeli jest komuś tak wygodnie.
Na bank facet będący z darksoul jest rozliczany z każdego piwka. Wszystkie posty są negatywne odnośnie imprez. Podejście takie, że mało kto by zaryzykował... ![]()
Borze szumiący...Guzik o mnie wiesz.Nigdy nikogo z niczego nie rozliczałam i rozliczać nie będę.Jak dla ciebie kobieta której nie podoba się wieczne schlanie meża jest niedobra to już nie mój problem.I tutaj nie chodzi o zkazywanie wszystkiego i pełną kontrolę ale o szacunek do drugiej osoby.
Pozdrawiam.
"wielokrotnie prosiłam go aby obudował wannę ,ponieważ wcześniejszą obudowę zniszczył hydraulik"
Jak mężczyzna mówi że coś zrobi to to zrobi i nie trzeba mu o tym przypominać co każde pół roku ![]()
Autorko - miałaś po prostu jedno dziecko więcej, w dodatku uzależnione od alko.
32 2014-08-21 08:26:29 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-21 11:49:31)
czym innym jest picie co jakiś czas na imprezach a czym innym picie co każdy weekend w barze, plus automaty, szczególnie gdy nie widza się caly tydzień partnerzy
droga autorko co takiego daje ci twój mezczyzna?
co od niego dostajesz ty a co on ci daje?
33 2014-08-21 10:24:07 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-08-21 10:49:38)
co od niego dostajesz ty a co on ci daje?
A to nie to samo??? ... Dziewczyna sie cieszy bo ma chlopa,dwa lata mlodszy co z tego ze lubi pograc i wypic. Wzial ja z dwojka dzieci i starszą. Moze sie kochaja,moze nie jest taki zly. Niech z nim pogada by przestal pic i moze wszystko sie ulozy. Zaraz tam..." Zostaw pijaka" itp....no tak wszyscy na forum sa po prostu przykladem prawilnosci a ich partnerzy tacy rozsadni,dobrzy,bez nalogow,no po prostu jak w niebie. Dziewczyno nie zostawiaj go bo ma problem z alkoholem. Staraj sie mu pomoc jak ci zalezy.i walcz o milosc. A najlepsza jest Insurmountsble woman--- "feministka"targajaca nieprzytomnego meza (!) z imprezy, pierw pisze ze musi sie schlac 2.3 razy w miesiacu..za chwile ze maz kaca nie miewa.. Wez mi wytlumacz ten swoj "feminizm"prosze. Konkrety. Na czym u CIebie polega i czym sie objawia/ przejawia.
Bo generalnie kac jest mojemu mężowi obcy. On jednego dnia wypije ale zero jakiś odruchów wymiotnych, czy zaburzeń zachwiania. A następnego dnia wstaje rano w ogóle nie ma kaca, o ile to bardzo rzadko i to takiego małego. Nigdy nie odchorowuje. Zresztą on ma mocną głowę inni mniej wypiją a leża pod stołem i się wygłupią.
U mnie objawia się tka, że ja robię to co chcę i innym pozwalam żeby robi tak jak lubią. Np ja na imprezie jestem zaabsorbowana samą imprezą, wyglądem, lubię pogadać z kimś kogo lubię, posłuchać o czym mowa poobserwować. A nie własnym, mężem i tym ile wypije czy coś zje. Zresztą mój mąż jest bardzo chyba brzydliwy czy coś mało gidze coś zje, i on się bardzo denerwuje jak ktoś go namawia żeby zjadł. Ja czasem mu wspomnę, że zobacz ,,kochanie to jest dobre tego spróbuj... ale nigdy nic mu na siłę nie daje. A czasem po prostu się nie odzywam i nie zauważam. I tak np kiedyś na imprezie jego ciotka do mnie coś takiego, żebym go dopilnowała bo on pije a nic nie zje. A ja mówię a co ja na to poradzę?! Nie chce to nie. Jak będzie głodny to pewnie coś się poczęstuje. I tak np jak mam wyjazd z pracy, jadę na kilka dni. AL po prostu jadę i koniec. Nie zastanawiam się jak on sobie poradzi co będzie jadł, czy zaprosi kolegów czy pójdą do knajpy. Moje koleżanki z pracy mają takie dylematy, jak słyszę czasem ich rozmowę ,,kochanie obiad, w lodówce odgrzej sobie, coś tam jeszcze Ci ugotowałam, no ja wrócę za dwa dni tylko tam nie pij nie łaź po knajpach, jutro wpadnie do cb ugotować np teściowa''. Tacy faceci to w ogóle życia nie maja moim zdaniem. Ja to wyjeżdżam a mój mąż to dorosły facet poradzi sobie, nie trzeba go niańczyć!. Tak samo na imprezie owszem ja mogę mu pomóc bo chcę ale z wielu imprez w podobny stanie wrócił sam albo załatwił sobie inną pomoc. Także moim zdaniem odholować kogoś czasem z imprezy to nic nadzwyczajnego ani dziwnego, to normalna sprawa.
Autorka mogła nie latać za facetem po barach na pewno sam by sobie też poradził, na pewno robiła to z własnej woli i troski a nie z przymusu. Więc teraz niech nie wypomina.
35 2014-08-21 11:51:31 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-08-21 11:52:04)
Insur..i to jest ten feminizm??
36 2014-08-21 11:57:26 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-21 11:59:11)
mariola856 napisał/a:co od niego dostajesz ty a co on ci daje?
A to nie to samo??? ... Dziewczyna sie cieszy bo ma chlopa,dwa lata mlodszy co z tego ze lubi pograc i wypic. Wzial ja z dwojka dzieci i starszą. Moze sie kochaja,moze nie jest taki zly. Niech z nim pogada by przestal pic i moze wszystko sie ulozy. Zaraz tam..." Zostaw pijaka" itp....no tak wszyscy na forum sa po prostu przykladem prawilnosci a ich partnerzy tacy rozsadni,dobrzy,bez nalogow,no po prostu jak w niebie. Dziewczyno nie zostawiaj go bo ma problem z alkoholem. Staraj sie mu pomoc jak ci zalezy.i walcz o milosc. A najlepsza jest Insurmountsble woman--- "feministka"targajaca nieprzytomnego meza (!) z imprezy, pierw pisze ze musi sie schlac 2.3 razy w miesiacu..za chwile ze maz kaca nie miewa.. Wez mi wytlumacz ten swoj "feminizm"prosze. Konkrety. Na czym u CIebie polega i czym sie objawia/ przejawia.
fakt to to samo,
chodzilo mi o to czy ten związek jest dla niej satysfakcjonujący, co on jej daje takiego, widza się tylko w weekendy a wtedy on jest pijany i gra na automatach a w domu go pewnie prawie wogole nie ma, czy jej pomaga w domu itd.
co do mnie to powtórzę ktorys raz na tym forum ze święta nie jestem ani mój maz, zresztą nigdzie nie chwale się ze niby jestem idealna jak niektórzy czy ze przykładem uczciwego czy dobrego człowieka lub ze maz jest wspanialy, nigdzie tak nie pisałam,
co do leczenia i pomocy alkoholikowi to nie jest takie proste,
co do faktu ze starsza i dwojka dzieci to nie znaczy ze ma się zadowolić byle czym, bo gorsza nie jest