Przeczytałam w wiadomościach, że pewien Szwed zabrał swoich synów do Syrii, aby pokazać im co to jest prawdziwa wojna, gdyż opowiadali mu o grach komputerowych wojennych. Gdy chłopcy zobaczyli prawdziwą wojnę, cierpienie ludzi i ranne dzieci w szpitalu to stwierdzili, że nie chcą więcej w to grać.
Czy ojciec zrobił dobrze, zdania są podzielone. Oczywiście większość zarzuca mu, że naraził dzieci na niebezpieczeństwo, że będą miały traume do końca życia po tym co znaczyli. Jednak ja uważam, że nie do końca źle zrobił. Nie wchodzili w samo centrum bitwy, ryzyko było ale nie tak duże. Sam ojciec twierdzi, że mieszkając w europie nie mamy pojęcia co to jest wojna i robimy sobie z niej żarty dlatego trzeba się edukować a jak wiadomo w szkołach teraz jest bardzo mało historii i niewiele się mówi o wojnie. Co innego słuchać a co innego widzieć na żywo. Chłopcy zrozumieli, że wojna to coś innego niż ich gry, że to tak wcale nie wygląda.
A co Wy o tym sądzicie?
Podobne tematy
2 2014-08-12 10:26:09 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-12 10:27:12)
... ja uważam, że nie do końca źle zrobił. Nie wchodzili w samo centrum bitwy, ryzyko było ale nie tak duże. Sam ojciec twierdzi, że mieszkając w europie nie mamy pojęcia co to jest wojna i robimy sobie z niej żarty dlatego trzeba się edukować Co innego słuchać a co innego widzieć na żywo. Chłopcy zrozumieli, że wojna to coś innego niż ich gry, że to tak wcale nie wygląda.
A co Wy o tym sądzicie?
Sądzę tak jak Ty i ów ojciec.
Obecnie jest tendencja do bagatelizowania i podchodzenia do realiów jak do filmów w TV.
ŻADNEJ krzywdy ojciec dzieciom nie zrobił... a że chce własne dzieci wychowywać a nie tiutliać do nich? To jego OJCOWSKA prywatna sprawa. METODA może nie do przyjęcia dla każdego - ale na pewno skuteczna. Nikt nie zmusza przecież do naśladownictwa.
Można okłamywać w każdej dziedzinie, "owijać g... w złoty papierek" i uważać, że problemu nie ma (albo nas nie dotyczy) bo i tendencje ku temu są (reklama dźwignią handlu, he, he), takie zakłamane czasy - lecz nie każdy musi się spolegliwie temu poddawać...
Mało który ojciec by się temu podjął ale ten jest chyba byłym dziennikarzem, więc ma tendencję do podejmowania ryzyka. Dzieci te więcej się nauczyły w tak krótkim czasie niż przez kilka lat mogłyby na lekcjach historii
Może i dzieci się nauczyły, ale swoim bym nie zafundowała takiej jakby nie było traumy.... Ja mogę dzieciom tłumaczyć, że wojna to zło, śmierć, krzywda itp, ale nie zależy mi, żeby zobaczyły to na własne oczy. I liczyć na ich inteligencje, że jednak odróżnią fikcje gry, filmu czy literatury od prawdziwego nieszczęścia wojny.
Sama również nie potrzebowałabym takiego zastrzyku adrenaliny... ja wierzę "na słowo" że wojna jakakolwiek jest zła.
5 2014-08-12 10:52:13 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-12 11:00:05)
Albo i przez całe życie (w temacie wojny) nawet! (dotyczyło ostatniego zdania z drugiego postu autorki: nauczyć)
Nie nam oceniać skalę ryzyka. Myślę, że skoro zależy mu na wychowaniu synów (nie napisałaś w jakim są wieku) to ich ŚWIADOMIE kocha - nie wystawiałby ich na niepotrzebne ryzyko. Bo albo myśli - albo nie myśli... Ja tu widzę myślenie w szerszej perspektywie niż np. głupia brawura.
NAUKA przez doświadczanie... Duuuuuża rzecz. W tym przypadku ![]()
Basiu - lepiej liczyć na inteligencję i ją wzmacniać niż udawać, że problemu nie ma. Tak się tylko spłyca temat a rozwoju WCALE nie stymuluje. Trochę jak: "nie kop pana, bo się zmęczysz"... albo na co dzień: "oddaj nóż bo się pokroisz" (zamiast zapodania bezpieczniejszego egzemplarza)
Ale oczywiście, że my tu bezpiecznie schowani w centrum Europy nie mamy pojęcia JAK by coś takiego zorganizować... On umiał, bo jest profesjonalistą. NIE MA CO PORÓWNYWAĆ postaw rodzicielskich... SAMA też bym się na coś takiego nie zdobyła. Nie ze względu na ryzyko (wolałabym by moje dzieci umiały funkcjonować w czasach niepokoju, gdyby takie nadeszły, co przecież nie jest wykluczone patrząc na wschód!) ALE ZWYCZAJNIE nie umiem!
a ja niekoniecznie zabralabym swoja corke na wojne. W wojnie nie ma nic pieknego, rodzi w ludziach strach i agresje. Mowic o niej, o przyczynach i skutkach tak, nalezy, powinno tlumaczyc sie dzieciom skad biora sie konflikty, do czego doprowadzaja, o co ludzie tam czy siam walcza, jak wyglada to cierpienie niewinnych. Ale z drugiej strony ciesze sie, ze moje dzieci tego poki co nie musialy doswiadczyc. Wcale nie sa przez to gorszymi ludzmi. I sa zdecydowanie bardziej pokojowo nastawieni do bliznich niz my bylismy w ich wieku. U nas ciagle sie o cos i z kims walczylo, oni tego "pazura" w sobie nie maja.
Nie wiem czy było podane w jakim są wieku ale na pewno ojciec wiedział co robi, bo skoro kocha dzieci to nie naraża na śmierć
Nie wiem czy było podane w jakim są wieku ale na pewno ojciec wiedział co robi, bo skoro kocha dzieci to nie naraża na śmierć
Może być zwyczajnie lekkomyślny....
Bo jak im pokazywał te wojnę? Opakował ich w kapsuły kuloodporne?
Wojna to jest wojna - tu się zazwyczaj nie da przewidzieć z której strony padnie strzał, czy akurat pod samochodem nie wybuchnie bomba, za rogiem nie czai się snajper a kontrolujący żołnierz to akurat nie psychopata, któremu wojna spaczyła postrzeganie świata?
Mnie wystarczająco okrutną twarz wojny pokazał film "Ostatnia kompania"...
To, że się kogoś kocha, automatycznie jest gwarancją, że postępuje się mądrze?
Nawet jeśli nie naraził dzieci na ryzyko, to ludzie, jaką traumę on tym synom zafundował!
Niejedna z Was, dorosłych, doświadczonych kobiet, pewnie by do końca życia nie zasnęła spokojnie po widoku dziesiątek rannych dzieci! Jak dla mnie - skrajna bezmyślność i głupota. Uczyć można inaczej.
10 2014-08-12 11:27:56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-12 11:30:52)
To, że się kogoś kocha, automatycznie jest gwarancją, że postępuje się mądrze?
Nawet jeśli nie naraził dzieci na ryzyko, to ludzie, jaką traumę on tym synom zafundował!
Niejedna z Was, dorosłych, doświadczonych kobiet, pewnie by do końca życia nie zasnęła spokojnie po widoku dziesiątek rannych dzieci! Jak dla mnie - skrajna bezmyślność i głupota. Uczyć można inaczej.
Każdy rodzic jest INNY.
Każde dziecko jest INNE.
Czy on postąpił mądrze czy głupio to może orzec CO NAJWYŻEJ matka owych dzieci. Być może JEST mu wdzięczna.
Patrząc WYŁĄCZNIE przez pryzmat własnych doświadczeń, do tematu raczej się nie zbliżymy... bo właśnie:ŻADNEGO konkretu owej konkretnej sytuacji NIE ZNAMY. NIE WIEMY co dokładnie owe dzieci widziały... do tego na dokładkę, taki 16 czy 17-latek, to też bywa określany mianem dziecka.
Nie wiem jak można spać po zwiedzaniu Oświęcimia bądź Majdanka (dziecięce buciki pod sam sufit baraku do dziś stoją mi w oczach) - czy to SPOWODOWAŁO, iż ruchy neofaszystowskie nie działają?
A może jego synowie, tego Szweda, właśnie mieli TAKIE zakusy? Skąd nam wiedzieć. Ale skoro RODZONA matka na to zezwoliła.. to może coś jest "na rzeczy". Dopuszczacie taką możliwość, czy może wolałybyście, będąc na jej miejscu mieć w domu BEZPIECZNYCH, podrastających neofaszystów?
Wiem - że "pojechałam" po bandzie. Ale skoro rzuca się wielkimi słowami typu TRAUMA do końca życia - to czemu nie sięgnąć po nie mniej drastyczne, z drugiego krańca.
DLA mnie ważniejszy jest BRAK PROTESTU matki dzieciom... chyba, że o czymś jeszcze NIE WIEMY.
Fakt, gdybamy sobie i teoretyzujemy. O faszystowskich zakusach nie pomyślałam, jeśli to byli np. 16-letni zafascynowani Hitlerem skini, to trochę zmienia postać rzeczy, ale w poście Sophie była mowa o DZIECIACH OPOWIADAJĄCYCH O GRACH KOMPUTEROWYCH. Li i jedynie. Roli matki też bym nie przeceniała, mało to zahukanych kobietek mających w domu g... do powiedzenia? A może mąż powiedział jej tylko, że zabiera dzieci na wycieczkę, a nie nadmienił, gdzie, żeby się nie martwiła/żeby nie zdążyła zabronić? A może to jakaś prosta kobiecina, nie mająca pojęcia, co dzieje się na świecie?
To trzeba az na wojne chlopakow wiezc, zeby im neofaszyzm czy zamilowanie do strzelania z glow wytepic? Nie sadze, ze mieli po 16 lat, bo tacy juz o grach z tatusiem nie dyskutuja tylko zamykaja sie i graja.
Pytanie tylko skad mieli te gry, kto im je kupil? Kto zezwolil na granie w nie w domu? Skoro opowiadali, to znaczy, ze sobie w nie spokojnie grali. Nie wystarczylo zakazac i pokazac w inny sposob niz naocznie na czym prawdziwa wojna plega. Czy zeby poznac okrucienstwo faszystow i WWII ja musialam az do Oswiecimia jechac? Widzialam wstrzasajace zdjecia i filmy dokumentalne na dlugo przed wycieczka w to miejsce.
Wiem tez jaki wplyw na psychike doroslych mezczyzn, zolnierzy, ma pobyt na takiej wojnie. Nierzadko konczy sie na kozetce u psychologa.
A może nie mają matki? Zależy właśnie jakie to dzieci, one gry o wojnie traktowały jako zabawę ale takie też podejście miały do samej wojny z tego co było tam napisane
A może nie mają matki? Zależy właśnie jakie to dzieci, one gry o wojnie traktowały jako zabawę ale takie też podejście miały do samej wojny z tego co było tam napisane
to im chyba dostepu do telewizji w domu zabraniano. Wystarczy na Fakty albo Wiadomosci u nas popatrzec i ma sie jaki taki obraz rzeczywistosci. Oczywiscie nie doslowny, bo trudno bac sie we wlasnym fotelu ale czy tu chodzilo o wzbudzenie w nich strachu czy samego zrozumienia istoty i pietna wojny?
sophie2 napisał/a:A może nie mają matki? Zależy właśnie jakie to dzieci, one gry o wojnie traktowały jako zabawę ale takie też podejście miały do samej wojny z tego co było tam napisane
to im chyba dostepu do telewizji w domu zabraniano. Wystarczy na Fakty albo Wiadomosci u nas popatrzec i ma sie jaki taki obraz rzeczywistosci. Oczywiscie nie doslowny, bo trudno bac sie we wlasnym fotelu ale czy tu chodzilo o wzbudzenie w nich strachu czy samego zrozumienia istoty i pietna wojny?
teraz tyle się pokazuje wojen i wypadków, że w telewizji widok zwłok i liczby ofiar nie robią na dzieciach wrażenia, zresztą na dorosłych również.
To jest jakieś nieporozumiemie. Zabrał ich na "zachodni brzeg Jordanu i wzgórza Golan", czyli do Izraela. Tam nie ma zadnej wojny, ani zadnych walk. Pokazał synom palestyńskie szpitale i obóz dla uchodźców i okupowana przez Izrael czesc ziemi Syrii - czyli Wzgorza Golan.
Mussuka napisał/a:sophie2 napisał/a:A może nie mają matki? Zależy właśnie jakie to dzieci, one gry o wojnie traktowały jako zabawę ale takie też podejście miały do samej wojny z tego co było tam napisane
to im chyba dostepu do telewizji w domu zabraniano. Wystarczy na Fakty albo Wiadomosci u nas popatrzec i ma sie jaki taki obraz rzeczywistosci. Oczywiscie nie doslowny, bo trudno bac sie we wlasnym fotelu ale czy tu chodzilo o wzbudzenie w nich strachu czy samego zrozumienia istoty i pietna wojny?
teraz tyle się pokazuje wojen i wypadków, że w telewizji widok zwłok i liczby ofiar nie robią na dzieciach wrażenia, zresztą na dorosłych również.
Slucham? No niestety (albo stety) ale na mnie i na mojej corce informacje o kobietach czy dzieciach zakopywanych zywcem nadal robia wrazenie. Piorunujace.
Rozumiem, ze dawniej, jak ludzie dostepu do TV ani prasy nie mieli to stawali sie bardziej wrazliwi na wojny toczone gdzies tam za gorami i lasami?
Bez informacji ile dzieci miały lat (i jeszcze kilku innych informacji), nie potrafię ocenić.
Jeżeli były małe, to zdecydowanie jestem przeciwna. Zabraniu ich "na wojnę", nie edukacji.
Terapia szokowa, raczej nie, jakkolwiek - tak jak wspomniałam - bez dodatkowych informacji, trudno ocenić. Być może w przypadku tych dzieci, to było potrzebne.
Moje dzieci są wrażliwe na krzywdę, przemoc, a przecież jej na własne oczy nie oglądały, ani nie doświadczyły.
Skoro dzieci grają w gry gdzie leje się krew i traktują wojnę jako zabawę i że walczą tylko wojska a cywile nie mają nic wspólnego no to nie są to małe dzieci i na pewno nie będą miały traumy. Grają w zabijanki itp i jest ok a pokazać im prawdziwą wojnę to ojej biedne dzieci? Ojciec dobrze zrobił, że pokazał im co znaczą te ich gry i że niekoniecznie tak to wygląda
Skoro dzieci grają w gry gdzie leje się krew i traktują wojnę jako zabawę i że walczą tylko wojska a cywile nie mają nic wspólnego no to nie są to małe dzieci i na pewno nie będą miały traumy.
Skąd wniosek, że w krwawe gry grają tylko starsze dzieci? Wystarczy, że rodzic nie pilnuje/nie ma pojęcia o internecie/puści dzieciaka do kolegi i już można wirtualnie głowy roztrzaskiwać.
Grają w zabijanki itp i jest ok a pokazać im prawdziwą wojnę to ojej biedne dzieci?
Sophie, widziałaś kiedyś trupa? Takiego zmasakrowanego?
sophie2 napisał/a:Skoro dzieci grają w gry gdzie leje się krew i traktują wojnę jako zabawę i że walczą tylko wojska a cywile nie mają nic wspólnego no to nie są to małe dzieci i na pewno nie będą miały traumy.
Skąd wniosek, że w krwawe gry grają tylko starsze dzieci? Wystarczy, że rodzic nie pilnuje/nie ma pojęcia o internecie/puści dzieciaka do kolegi i już można wirtualnie głowy roztrzaskiwać.
sophie2 napisał/a:Grają w zabijanki itp i jest ok a pokazać im prawdziwą wojnę to ojej biedne dzieci?
Sophie, widziałaś kiedyś trupa? Takiego zmasakrowanego?
niestety widziałam i to jako dziecko. Od tamtej pory inaczej patrzę na tego typu sprawy
Pytanie czy te dzieci też oglądały zmasakrowane trupy.
Nie znam szczegółów tej wyprawy, ale pomimo fali krytyki nie czytalam nigdzie by dzieci te były w nakiejs traumie.
Odrobina emocjonalnego szoku na pewno im nie zaszkodzila - to wlasnie ochrona przed wszelką "traumą" moze powodowac ze dzieci dorastaja w nierealnej rzeczywistosci a smierc to cos, co sie zdarza, ale nikt tego nie widzial, jak ufo jakies. Niestety smierc istnieje i jest bardzo realna.
I po takim doświadczeniu nie masz nic przeciwko, żeby innemu dziecku pokazać jeszcze gorszą masakrę, tylko dlatego, że bawiło się (głupio, fakt) przy komputerze?
Iceni - nie wiem, czy trupy, ale "ranne dzieci w szpitalu". Skoro ranne od wojny, to raczej nie były tylko zwichnięte rączki w kolorowych gipsach i stłuczone kolanka zaklejone plasterkiem. Mnie się słabo robi na samą myśl o tym, a niejedno w życiu widziałam.
Dokładnie zgadzam się z Iceni. Czytałam, że dzieci nie chcą grać już w te gry a chciałyby jeszcze raz pojechać tam. Więc nie przeżyły traumy tylko poznały rzeczywistość
Skoro dzieci grają w gry gdzie leje się krew i traktują wojnę jako zabawę i że walczą tylko wojska a cywile nie mają nic wspólnego no to nie są to małe dzieci i na pewno nie będą miały traumy. Grają w zabijanki itp i jest ok a pokazać im prawdziwą wojnę to ojej biedne dzieci? Ojciec dobrze zrobił, że pokazał im co znaczą te ich gry i że niekoniecznie tak to wygląda
W moim dzieciństwie zabawy w wojnę były normą. Oczywiście zabawy podwórkowe, nie gry komputerowe.
Trup ścielił się gęsto - oczywiście na niby. Niektórzy rodzice nie byli zachwyceni, bo pamiętali jeszcze prawdziwą wojnę. Nikt jednak tych zabaw nie zabraniał, co najwyżej ingerowano w zbyt brutalne zabawy, lub nie pozwalano na pewne symbole.
O ile wiem, nikt z tych bawiących się w wojnę nie wyrósł na bandytę, a nie potrzebowali oglądania trupów, czy innych brutalności. Za to gdyby im pokazać rzeczywistą wojnę, to przypuszczam, że ich psychika by ucierpiała.
Czytałam, że dzieci nie chcą grać już w te gry a chciałyby jeszcze raz pojechać tam.
![]()
a chciałyby jeszcze raz pojechać tam.
Chciałyby tam ponownie pojechać? To by mnie dopiero zaniepokoiło.
sophie2 napisał/a:a chciałyby jeszcze raz pojechać tam.
Chciałyby tam ponownie pojechać? To by mnie dopiero zaniepokoiło.
No właśnie.
Gry komputerowe są inne Luc.... Jak bawisz się na podwórku nie widzisz krwi ani trupów i w ogóle jest to inaczej. A tamte dzieci nie widziały nic takiego drastycznego i nie ucierpiały skoro dopiero teraz zrozumiały czym jest wojna i mają inny stosunek do tego
A może chcą pojechać bo czują refleksje? Nie dlatego że podoba im się wojna. Tu nie ma nic złego
A tamte dzieci nie widziały nic takiego drastycznego i nie ucierpiały skoro dopiero teraz zrozumiały czym jest wojna i mają inny stosunek do tego
Taaa... i chcą oglądać tę wojnę jeszcze raz... Więc albo są malutkie i traktują to jako świetną wycieczkę, nie pojmując, co tam tak naprawdę się dzieje, albo stwierdziły, że gry są nudne, a wojna na żywo to dopiero fajna zabawa, dlatego nie chcą już grać, tylko wolą znów pojechać, albo są jakieś... zaburzone ![]()
Refleksję nad czym?
Dokładnie zgadzam się z Iceni. Czytałam, że dzieci nie chcą grać już w te gry a chciałyby jeszcze raz pojechać tam. Więc nie przeżyły traumy tylko poznały rzeczywistość
Własnie też czytałam, że chciały tam wrocic. A więc może szok się przydał?
Ale tak, jak naposałam wyzej - ja NIE WIEM co im pokazał. Szpital dla rannych i obóz dla uchodźców (a to zostało wspomniane) znajdują się z daleka od linii frontu - to nie pole minowe gdzie trup ściele się w koło. On ich nie zabrał na front tylko do kraju, gdzie toczy się wojna. Tam żyją normalni ludzie
Dzieci też.
Skoro one mogą przeżyć tak całe dzieciństwo to lilka dni nilomu sieczki z mozgu nie zrobi.
Gry komputerowe są inne Luc.... Jak bawisz się na podwórku nie widzisz krwi ani trupów i w ogóle jest to inaczej. A tamte dzieci nie widziały nic takiego drastycznego i nie ucierpiały skoro dopiero teraz zrozumiały czym jest wojna i mają inny stosunek do tego
Jasne, że są inne. Ale w grach komputerowych też nie widzisz krwi ani trupów. Widzisz tylko obrazki - jak w filmie.
Zarówno w grach komputerowych jak i zabawach wojennych na podwórku, jest wspólny mianownik - możliwość agresji. Nawet w zabawach podwórkowych chyba większa, tak jak i większa możliwość zrobienia rzeczywistej krzywdy.
Czy na pewno zrozumiały czym jest wojna? Mam poważne obawy, skoro chcą tam ponownie pojechać. Po co? No chyba, że z misją humanitarną.
sophie2 napisał/a:Gry komputerowe są inne Luc.... Jak bawisz się na podwórku nie widzisz krwi ani trupów i w ogóle jest to inaczej. A tamte dzieci nie widziały nic takiego drastycznego i nie ucierpiały skoro dopiero teraz zrozumiały czym jest wojna i mają inny stosunek do tego
Jasne, że są inne. Ale w grach komputerowych też nie widzisz krwi ani trupów. Widzisz tylko obrazki - jak w filmie.
Zarówno w grach komputerowych jak i zabawach wojennych na podwórku, jest wspólny mianownik - możliwość agresji. Nawet w zabawach podwórkowych chyba większa, tak jak i większa możliwość zrobienia rzeczywistej krzywdy.Czy na pewno zrozumiały czym jest wojna? Mam poważne obawy, skoro chcą tam ponownie pojechać. Po co? No chyba, że z misją humanitarną.
są gry komputerowe gdzie widzisz krew i trupy i dźwięki zabijania widziałam takie, nazw Ci nie przytoczę bo w to nie gram. Nic nie stało się tym dzieciom. Lepiej żeby żyły tak jak większość ludzi nie wiedząc czym jest wojna i traktując ją jako zabawę? Chyba nie
Mussuka napisał/a:sophie2 napisał/a:A może nie mają matki? Zależy właśnie jakie to dzieci, one gry o wojnie traktowały jako zabawę ale takie też podejście miały do samej wojny z tego co było tam napisane
to im chyba dostepu do telewizji w domu zabraniano. Wystarczy na Fakty albo Wiadomosci u nas popatrzec i ma sie jaki taki obraz rzeczywistosci. Oczywiscie nie doslowny, bo trudno bac sie we wlasnym fotelu ale czy tu chodzilo o wzbudzenie w nich strachu czy samego zrozumienia istoty i pietna wojny?
teraz tyle się pokazuje wojen i wypadków, że w telewizji widok zwłok i liczby ofiar nie robią na dzieciach wrażenia, zresztą na dorosłych również.
DOKŁADNIE
Ciągłe oglądanie NIE uwrażliwia.
Ciągłe oglądanie ZNIECZULA.
Systematyczną desensytyzacją się TO nazywa.
są gry komputerowe gdzie widzisz krew i trupy i dźwięki zabijania widziałam takie, nazw Ci nie przytoczę bo w to nie gram.
Nic nie stało się tym dzieciom.
Lepiej żeby żyły tak jak większość ludzi nie wiedząc czym jest wojna i traktując ją jako zabawę? Chyba nie
Być może są i takie gry, ale te, które widziałam były rysunkową animacją.
Czy dzieciom się nic nie stało tego nie wiesz. Ja też nie. Ale - jak napisałam wcześniej - fakt, że chcą tam wrócić, jest niepokojący.
Co do ostatniego Twojego zdania, to chyba nie bardzo zrozumiałaś kilku wypowiedzi - mojej też. Nie jestem przeciwna edukacji, nie chodzi o nieinformowanie o wojnie. Jestem przeciwna edukacji szokowej.
My, bawiąc się w wojnę w dzieciństwie, też nie doświadczyliśmy wojny osobiście, ale wiedzieliśmy czym ona jest.
sophie2 napisał/a:są gry komputerowe gdzie widzisz krew i trupy i dźwięki zabijania widziałam takie, nazw Ci nie przytoczę bo w to nie gram.
Nic nie stało się tym dzieciom.
Lepiej żeby żyły tak jak większość ludzi nie wiedząc czym jest wojna i traktując ją jako zabawę? Chyba nieByć może są i takie gry, ale te, które widziałam były rysunkową animacją.
Czy dzieciom się nic nie stało tego nie wiesz. Ja też nie. Ale - jak napisałam wcześniej - fakt, że chcą tam wrócić, jest niepokojący.
Co do ostatniego Twojego zdania, to chyba nie bardzo zrozumiałaś kilku wypowiedzi - mojej też. Nie jestem przeciwna edukacji, nie chodzi o nieinformowanie o wojnie. Jestem przeciwna edukacji szokowej.
My, bawiąc się w wojnę w dzieciństwie, też nie doświadczyliśmy wojny osobiście, ale wiedzieliśmy czym ona jest.
myślę, że nikt nie wie czym jest wojna dopóki jej sam nie doświadczy bądź zobaczy na żywo jej skutki
38 2014-08-12 16:29:34 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-12 16:37:27)
Mussuka napisał/a:sophie2 napisał/a:A może nie mają matki? Zależy właśnie jakie to dzieci, one gry o wojnie traktowały jako zabawę ale takie też podejście miały do samej wojny z tego co było tam napisane
to im chyba dostepu do telewizji w domu zabraniano. Wystarczy na Fakty albo Wiadomosci u nas popatrzec i ma sie jaki taki obraz rzeczywistosci. Oczywiscie nie doslowny, bo trudno bac sie we wlasnym fotelu ale czy tu chodzilo o wzbudzenie w nich strachu czy samego zrozumienia istoty i pietna wojny?
teraz tyle się pokazuje wojen i wypadków, że w telewizji widok zwłok i liczby ofiar nie robią na dzieciach wrażenia, zresztą na dorosłych również.
DOKŁADNIE
Ciągłe oglądanie NIE uwrażliwia.
Ciągłe oglądanie ZNIECZULA.
Systematyczną desensytyzacją się TO nazywa.
To trzeba az na wojne chlopakow wiezc, zeby im neofaszyzm czy zamilowanie do strzelania z glow wytepic? Nie sadze, ze mieli po 16 lat, bo tacy juz o grach z tatusiem nie dyskutuja tylko zamykaja sie i graja.
Pytanie tylko skad mieli te gry, kto im je kupil? Kto zezwolil na granie w nie w domu?
(...)
Wiem tez jaki wplyw na psychike doroslych mezczyzn, zolnierzy, ma pobyt na takiej wojnie. Nierzadko konczy sie na kozetce u psychologa.
Gry to sobie odpowiednio duzi chłopcy sami kupują lub z kumplami wymieniają. Widać "gadanie starych" to było ZA MAŁO by coś do "zakutych" łebków doszło...?
Młodych i zawziętych fanatyków CZASAMI nijak inaczej jak szokiem "przegadać" się nie da.
PORÓWNYWANIE żołnierzy zawodowych, bo tacy biorą udział w działaniach (mój kuzyn brał) - z młodymi, upartymi i wpatrzonymi w swych guru nastolatkami to jakieś, dużej klasy nieporozumienie...
SKORO BRAK danych - może skończymy to żonglowanie argumentami z różnych dziedzin? Bo tu i psychologia i pedagogika i mądrość ludowa ma głos. A jak nie były znane szczegóły, tak dalej nie są. A przecież TO NIE BEZ ZNACZENIA
Sophie - proszę podaj w jakich wiadomościach napisali o tym Szwedzie. Chcę sama przeczytać i popatrzeć czy czegoś więcej nie znajdę.
Kiedy przeczytałam bowiem, iż "W łodzi tramwaj potrącił staruszkę"... 52 letnią!!!
No sorry, żeby brzmiało ciekawie dziennikarze, chyba już chyba z nawyku, nadają niemiarodajne tytuły swym materiałom. Byle "zanęcić" ![]()
myślę, że nikt nie wie czym jest wojna dopóki jej sam nie doświadczy bądź zobaczy na żywo jej skutki
Tak jest z wieloma innymi sytuacjami w życiu.
Czy muszę doświadczyć cierpienia żeby współczuć osobom cierpiącym?
Wybacz, że to napiszę, ale odnoszę wrażenie, że nie do końca wiesz o czym piszesz.
Mam sporo znajomych bliższych i dalszych, którzy oglądali wojnę, kataklizmy etc., na żywo (jako lekarze, żołnierze czy policjanci).
Żadna z tych osób nie zabrałaby tam swojego dziecka (w każdym razie, takiego młodszego dziecka). A są to wyjątkowo empatyczne osoby. Osoby, którym zależy na wychowaniu porządnych ludzi.
sophie2 napisał/a:myślę, że nikt nie wie czym jest wojna dopóki jej sam nie doświadczy bądź zobaczy na żywo jej skutki
Tak jest z wieloma innymi sytuacjami w życiu.
Czy muszę doświadczyć cierpienia żeby współczuć osobom cierpiącym?Wybacz, że to napiszę, ale odnoszę wrażenie, że nie do końca wiesz o czym piszesz.
Mam sporo znajomych bliższych i dalszych, którzy oglądali wojnę, kataklizmy etc., na żywo (jako lekarze, żołnierze czy policjanci).
Żadna z tych osób nie zabrałaby tam swojego dziecka (w każdym razie, takiego młodszego dziecka). A są to wyjątkowo empatyczne osoby. Osoby, którym zależy na wychowaniu porządnych ludzi.
ale właśnie nie czytałaś chyba dokładnie. Dzieci nie brały udziału w wojnie osobiście. To jest różnica. A wiadomo, że ojciec pokazał im tyle by nie ucierpiały a mogły się edukować.
Anhedonia teraz wystarczy że wpiszesz w google ojciec zabrał synów na wojnę i samo Ci znajdzie. Chyba na wp to było
ale właśnie nie czytałaś chyba dokładnie. Dzieci nie brały udziału w wojnie osobiście. To jest różnica. A wiadomo, że ojciec pokazał im tyle by nie ucierpiały a mogły się edukować.
W ogóle o tym nie czytałam. Tyle tylko wiem co sama napisałaś.
To oczywiste, że dzieci nie brały udziału w wojnie.
A czy wiadomo ile ojciec im pokazał? I czy wiadomo, że nie ucierpiały (ich psychika)? Czy to się dopiero okaże?
Powtórzę - nie jestem przeciwna edukacji. Wręcz przeciwnie. Nie jestem zwolenniczką (w większości przypadków) edukacji szokowej. Może przynieść gorsze skutki.
Czy w końcu wiadomo ile dzieci miały lat?
sophie2 napisał/a:ale właśnie nie czytałaś chyba dokładnie. Dzieci nie brały udziału w wojnie osobiście. To jest różnica. A wiadomo, że ojciec pokazał im tyle by nie ucierpiały a mogły się edukować.
W ogóle o tym nie czytałam. Tyle tylko wiem co sama napisałaś.
To oczywiste, że dzieci nie brały udziału w wojnie.
A czy wiadomo ile ojciec im pokazał? I czy wiadomo, że nie ucierpiały (ich psychika)? Czy to się dopiero okaże?Powtórzę - nie jestem przeciwna edukacji. Wręcz przeciwnie. Nie jestem zwolenniczką (w większości przypadków) edukacji szokowej. Może przynieść gorsze skutki.
Czy w końcu wiadomo ile dzieci miały lat?
tak 10 i 11 wiek co prawda nie mówi o dorosłości człowieka bo każdy jest inny ale myślę, że akurat na tyle są myślący, że zrozumiały sytuację
44 2014-08-12 16:59:09 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-12 17:02:38)
RACJA. Znalazłam I wszystko się wyjaśniło.
"Helgegren, który spędził jakiś czas na Bliskim Wschodzie jako niezależny dziennikarz, przypomniał sobie wtedy własne doświadczenia związane z "bronią i misjami".
- Dość późno w moim życiu nastąpił moment, kiedy w końcu zaczęła mi się rysować wizja tego, czym naprawdę jest wojna ? powiedział mężczyzna. - Myślałem, że mam jej całkiem dobry obraz z telewizji, ale w wieku 29 lat zdałem sobie sprawę, że nie mam o niej pojęcia. Moje dzieci również nie potrafiły mi jej wytłumaczyć - opowiada Helgegren.
Mężczyzna postanowił zabrać 10-letniego Franka i 11-letniego Leo do miasta, gdzie toczy się prawdziwy konflikt. Helgegren założył, że muszą obowiązkowo spotkać ludzi dotkniętych wojną i odwiedzić obóz dla uchodźców. Dopiero gdy bezpiecznie wrócą do domu, będą mogli wybrać grę komputerową, w którą zagrają.
Dziennikarz planował zabrać synów do Iraku lub Afganistanu, ale doszedł do wniosku, że są to miejsca zbyt niebezpieczne. Chłopcy na początku nie uwierzyli, ale na wiosnę rodzina zarezerwowała bilety lotnicze do Izraela.
Helgegren wraz z synami mieszkał u lokalnej rodziny, odwiedzili również wszystkie dostępne atrakcje turystyczne. To nie był jednak wyjazd dla przyjemności.
- Udaliśmy się do obozu dla uchodźców Shuafat w Jerozolimie Wschodniej. Chłopcy widzieli warunki, w których żyją pokrzywdzeni. Ludzie śpią na ulicach, a rynek narkotykowy kwitnie zaraz koło szkoły. Pojechaliśmy do kliniki, gdzie dzieciom codziennie zakładano szwy, ponieważ zostały trafione w głowę kolbą karabinu ? opowiada Helgegren.
To była ciężka podróż, ale z punktu widzenia dziennikarza, opłacało się. Kiedy rodzina wróciła do Szwecji, Frank i Leo postanowił jednak nie grać w Call of Duty. Mówili też, że chcieliby wrócić do Izraela chociaż na jeden dzień".
JAK z Kowalskim. Była jakaś aferka. Ukradli zegarek. Ale czy to Kowalski ukradł czy Kowalskiemu... ![]()
Szwed nie idiota. TV oglądał ale jakoś mu to nie wystarczyło by pojąć dramat wojny. Miał 29 lat i JUŻ zauważył, że coś nie tak z tym pojmowaniem. Dzieci nie żadne neo... i wcale nie "prawie dorosłe". Wojna (wówczas gdy tam byli - bo sprawa starawa a nie świeżutka) NIE toczyła się na tamtych terenach. "Zaledwie" pokłosie było widoczne. Mieszkali u ludności miejscowej. INNE kraje zostały uznane ZA ZBYT niebezpieczne. A chłopcy chcieliby wrócić do kraju (całkiem jak moja babcia!) - nie NA WOJNĘ!!!
Czyż znajomość szczegółów nie MA ZNACZENIA dla całokształtu... A jakby kij w mrowisko wetknął. Takie święte oburzenie. NA "wyrodnego" ojca - bo ŚMIAŁ własne dzieci powychowywać w nietypowy sposób. Faktycznie lepiej: "nie bij dziecko pana, bo się spocisz" ![]()
45 2014-08-12 17:08:52 Ostatnio edytowany przez luc (2014-08-12 17:10:30)
Jeżeli dzieci miały 10 i 11 lat, to w tym wieku nie zabrałabym. Kilka lat później.
A chłopcy chcieliby wrócić do kraju (całkiem jak moja babcia!) - nie NA WOJNĘ!!!
Ciągle mnie ciekawi po co chcieliby tam wrócić? Oglądać nieszczęścia?
Porównanie z Twoją babcią, chyba niezbyt trafne.
Takie święte oburzenie. NA "wyrodnego" ojca - bo ŚMIAŁ własne dzieci powychowywać w nietypowy sposób. Faktycznie lepiej: "nie bij dziecko pana, bo się spocisz"
Ja się nie oburzam. Ani święcie, ani nieświęcie.
Ojca nie uważam za wyrodnego, bo to jego sprawa.
Wyrażam tylko swoje zdanie. Ja nie zabrałabym w tym wieku dzieci.
Z tym zdaniem: "nie bij dziecko pana, bo się spocisz", to już całkiem przesadziłaś ![]()
46 2014-08-12 18:02:13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-12 18:03:11)
Västbanken tur och retur
Vi satt kring köksbordet hemma i Sinksundet i Lule?, mina söner Frank och Leo och jag. Det var november 2013. Utanför fönstret var löven sedan länge borta fr?n alarna och stranden p? andra sidan sjön var lika tom. Jag hade grillat en kyckling och doften spred sig i v?rt lilla gula hus p? 63 kvadrat. Det hade precis börjat bli kyligt i luften och i kaminen sprakade och knäppte det om furuklabbarna
to jest fragment oryginalnego tekstu z "Filter". Jest po szwedzku, ale google translator daje radę na tyle, żeby zrozumieć sens. Resztę łatwo znaleźć.
Widocznie się tym zainteresowali skoro chcą wrócić. A dlaczego czytamy książki i oglądamy filmy o wojnie? To na podobnej zasadzie mogło chłopców zainteresować
Jeżeli dzieci miały 10 i 11 lat, to w tym wieku nie zabrałabym. Kilka lat później
A ja wcale! Nie zabrałabym. BO NIE BYŁAM korespondentem. NIE MAM niezbędnego doświadczenia.
Nie przeszkadza mi to podziwiać nietuzinkowych ludzi, którym ZALEŻY na czymś więcej...
Anhedonia napisał/a:A chłopcy chcieliby wrócić do kraju (całkiem jak moja babcia!) - nie NA WOJNĘ!!!
Ciągle mnie ciekawi po co chcieliby tam wrócić? Oglądać nieszczęścia?
Porównanie z Twoją babcią, chyba niezbyt trafne.
A co święte miasto Jerozolima to nie w Izraelu?
Owa kolebka trzech religii i wielu kultur, w tym starożytnych?
Babci zależało za wszelką cenę BYĆ TAMprzed śmiercią... co tu widzisz nietrafionego?
Anhedonia napisał/a:Takie święte oburzenie. NA "wyrodnego" ojca - bo ŚMIAŁ własne dzieci powychowywać w nietypowy sposób. Faktycznie lepiej: "nie bij dziecko pana, bo się spocisz"
Ja się nie oburzam. Ani święcie, ani nieświęcie.
Ojca nie uważam za wyrodnego, bo to jego sprawa.
Wyrażam tylko swoje zdanie. Ja nie zabrałabym w tym wieku dzieci.Z tym zdaniem: "nie bij dziecko pana, bo się spocisz", to już całkiem przesadziłaś
Aaaaa - ja zaś w tak obrazowy sposób też TYLKO wyrażam swoją opinię. Może mam podobnie szokujące zapędy jak ów szwedzki tatuś ![]()
luc napisał/a:Jeżeli dzieci miały 10 i 11 lat, to w tym wieku nie zabrałabym. Kilka lat później
A ja wcale! Nie zabrałabym. BO NIE BYŁAM korespondentem. NIE MAM niezbędnego doświadczenia.
Nie przeszkadza mi to podziwiać nietuzinkowych ludzi, którym ZALEŻY na czymś więcej...
Używając zwrotu "nie zabrałabym" odnosiłam to w sposób oczywisty do tej sytuacji, a nie Twojej czy mojej. Ale widać nie było to zrozumiałe.
Zresztą gdybym wpadła na pomysł zabrania dzieci, to wiedziałabym i potrafiłabym znaleźć sposób żeby to bezpiecznie, z kimś doświadczonym zrealizować.
A co święte miasto Jerozolima to nie w Izraelu?
Owa kolebka trzech religii i wielu kultur, w tym starożytnych?
Babci zależało za wszelką cenę BYĆ TAMprzed śmiercią... co tu widzisz nietrafionego?
Jeżeli Twoja babcia też była tam w celu nie dla przyjemności , odwiedzała obozy uchodźców, szpitale, rozwalone kolbą karabinu głowy i jeszcze kilka rzeczy, to rzeczywiście moja pomyłka - porównanie trafne.
luc napisał/a:Z tym zdaniem: "nie bij dziecko pana, bo się spocisz", to już całkiem przesadziłaś
Aaaaa - ja zaś w tak obrazowy sposób też TYLKO wyrażam swoją opinię. Może mam podobnie szokujące zapędy jak ów szwedzki tatuś
To masz specyficzny sposób wyrażania opinii. Wcale nie jest szokujący, za to sugerujący, że jeżeli ktoś jest przeciwny omawianej sytuacji, to oznacza, że wychowuje w sposób "nie bij pana...."
Są jeszcze postawy pomiędzy.
facet nie zabral dzieci na zadna wojne, tylko na wycieczke do Izraela czyli na Zachodni Brzeg Jordanu i Wzgorza Golan. Tam nie ma zadnej wojny, tylko oboz dla uchodzow i szpital.
facet nie zabral dzieci na zadna wojne, tylko na wycieczke do Izraela czyli na Zachodni Brzeg Jordanu i Wzgorza Golan. Tam nie ma zadnej wojny, tylko oboz dla uchodzow i szpital.
To w dużej mierze zmienia ocenę sytuacji. Natomiast w pierwszym poście, poprzedzonym dramatycznym tytułem, Autorka napisała coś innego.
52 2014-08-13 00:36:41 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-08-13 00:39:00)
To w dużej mierze zmienia ocenę sytuacji. Natomiast w pierwszym poście, poprzedzonym dramatycznym tytułem, Autorka napisała coś innego.
Dlatego napisalem to juz po raz drugi.
Jakby naprawde pojechali na wojne, np do miasta Mosul, Baiji czy Fallujah w Iraqu, juz dawno byliby te poltora metra pod ziemia. Poza tym wcale nie jest tak latwo, a praktycznie jest to niemozliwe wjechac sobie od tak z dziecmi na teren dotkniety wojna.
53 2014-08-13 09:06:05 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-13 09:08:30)
a ja niekoniecznie zabralabym swoja corke na wojne. W wojnie nie ma nic pieknego, rodzi w ludziach strach i agresje. Mowic o niej, o przyczynach i skutkach tak, nalezy, powinno tlumaczyc sie dzieciom skad biora sie konflikty, do czego doprowadzaja, o co ludzie tam czy siam walcza, jak wyglada to cierpienie niewinnych. Ale z drugiej strony ciesze sie, ze moje dzieci tego poki co nie musialy doswiadczyc. Wcale nie sa przez to gorszymi ludzmi. I sa zdecydowanie bardziej pokojowo nastawieni do bliznich niz my bylismy w ich wieku. U nas ciagle sie o cos i z kims walczylo, oni tego "pazura" w sobie nie maja.
Mussu to jest normalne, że jak ktoś Ciebie atakuje to Ty się bronisz.
Każdy z nas ma prawo do samodzielnego myślenia.
Czy to jest dużo?
Moim zdaniem świetny pomysł. Powiem więcej - każdy dorosły powinien sobie zafundować taką wycieczkę, szczególnie teraz, kiedy konflikt z Rosją się zaostrza. Zdarza mi się słyszeć od moich gorzej rozwiniętych umysłowo znajomych, że wojna powinna być, że powinniśmy ruskim nakopać, że Amerykanie powinni przygotować odpowiedź zbrojną, i w ogóle dodajmy do tego jeszcze broń atomową, miodzio.
W wojnie i umieraniu nie ma żadnej chwały i glorii. Jest ból, strach, dosłowne robienie w gacie, oglądanie jak umierają Twoi koledzy, oglądanie jak umierają "wrogowie", którzy okazują się takimi samymi przerażonymi chłopcami jak Ty. W końcu jest też Twoja własna śmierć, kiedy widzisz że Twoje flaki wypływają z Ciebie, i jest już tylko cierpienie i te durne pytania: po co, dlaczego, jaki jest w tym wszystkim sens?
Włącz telewizję, zagraj w grę, posłuchaj o Powstaniu Warszawskim. Wszystko jest polukrowane, ciała wrogów w magiczny sposób znikają, bohater wygrywa i ratuje świat, a w Powstaniu Warszawskim wszyscy ze śpiewem na ustach oddawali życie za ojczyznę. Pasie się młodzież taką papką, a później idą jak owce na rzeź. Dopiero kiedy umierają ich towarzysze albo oni sami dochodzi do nich bezsens tego wszystkiego, że ta wojna to wcale nie w interesie ich czy ich bliskich. A wtedy jest już za późno.
Obraz wojny z telewizji? Bardzo śmieszne. Akurat śledzę na bieżąco to co można znaleźć w internecie na temat konfliktu na Ukrainie oraz w Syrii i Iraku. Dostępne stacje telewizyjne, a w sumie mam ich sporo nie pokazują nawet 1/10 tego co jest dostępne od ręki. W żadnej telewizji nie zobaczycie zdjęć i filmów z ciałami zabitych, bo to "zbyt okrutne". Dzieciaki grają w strzelanki, gdzie przeciwnicy tak elegancko umierają, choć są też i takie gry, gdzie efekty trafienia broni oddano całkiem realistycznie żeby nie napisać efektownie. Mimo wszystko jednak nie ma tam jeszcze tak, że można podejść do leżącego trupa, odwrócić go na plecy i zobaczyć jak pół głowy z mózgiem zostaje na drodze... Separatyści rosyjscy wrzucili niedawno film jak oglądają rozbitą ciężarówkę pełną młodych Ukraińców. No i leżą ciała tych młodych ludzi, większość w strasznym stanie, oni tam sobie komentują z czego który dostał. Potem odgarniają resztki jednego zabitego z szoferki żeby dostać się do schowków, po czym następuje żywa dyskusja na temat zalet znalezionych tam zupek, konserw czy prezerwatyw. To jest tylko obraz, bo na żywo dochodzą choćby zapachy... Takich filmów jest mnóstwo, nie mówiąc o bardzo drastycznych filmach z Iraku czy Syrii. No ale to nie w telewizji...
Po komentarzach widać, że u nas nie wywołał on tak negatywnych odczuć, chyba my jesteśmy bardziej w tej kwestii wyrozumiali.
Moim zdaniem świetny pomysł.
Ile razy trzeba jeszcze powtaracz?? Facet nie zabral ich na ZADNA wojne, tylko na wycieczke turystyczna do Israela - a konkretniej na zachodnibrzeg Jordanu, jaka tam jest wojna? Przeciez tam nikt z nikim obecnie nie walczy, od wielu musiecy nie padl ani jeden strzal,co najwyzej mozna zobaczyc szpitale .
MoimPowiem więcej - każdy dorosły powinien sobie zafundować taką wycieczkę,.
Lol, hahahha. Podczas wojny granice sa zamkniete i nie mozesz sobie pojechac od tak poogladac trupy, a gwarantuje Ci ze nawet jesli jakims nieszczesliwym trafem znajdowalabys sie na terenie dotknietym wojna (czemgo nikomu nie zycze), to po pol godzinie zgwalcili by cie w 50, obdarli ze skory i zakopali zywcem w ziemi, w najlepszym wypadku dostalabys kulke w glowe. Tak wyglada wojna. Powodzenia na wycieczce
Mussuka napisał/a:a ja niekoniecznie zabralabym swoja corke na wojne. W wojnie nie ma nic pieknego, rodzi w ludziach strach i agresje. Mowic o niej, o przyczynach i skutkach tak, nalezy, powinno tlumaczyc sie dzieciom skad biora sie konflikty, do czego doprowadzaja, o co ludzie tam czy siam walcza, jak wyglada to cierpienie niewinnych. Ale z drugiej strony ciesze sie, ze moje dzieci tego poki co nie musialy doswiadczyc. Wcale nie sa przez to gorszymi ludzmi. I sa zdecydowanie bardziej pokojowo nastawieni do bliznich niz my bylismy w ich wieku. U nas ciagle sie o cos i z kims walczylo, oni tego "pazura" w sobie nie maja.
Mussu to jest normalne, że jak ktoś Ciebie atakuje to Ty się bronisz.
Każdy z nas ma prawo do samodzielnego myślenia.
Czy to jest dużo?
Oczywiscie, ze kiedy atakuja to sie bronimy. Ale takie zycie niestety ksztaltuje tez psychike ludzka. To niczyja wina. Ale ja ciesze sie, ze mlodziez wychowana w warunkachh pokojowych nie musi sie bronic ani atakowac. Nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi, bo moze nie potrafie tego tak opisac jak czuje ale to fajne, ze moje dzieci nie musialy poki co ogladac wojny "na zywo". Co nie znaczy, ze jej nie znaja z mediow i nie rozumieja okrucienstwa wojen.
busiu napisał/a:Moim zdaniem świetny pomysł.
Ile razy trzeba jeszcze powtaracz?? Facet nie zabral ich na ZADNA wojne, tylko na wycieczke turystyczna do Israela - a konkretniej na zachodnibrzeg Jordanu, jaka tam jest wojna? Przeciez tam nikt z nikim obecnie nie walczy, od wielu musiecy nie padl ani jeden strzal,co najwyzej mozna zobaczyc szpitale .
busiu napisał/a:MoimPowiem więcej - każdy dorosły powinien sobie zafundować taką wycieczkę,.
Lol, hahahha. Podczas wojny granice sa zamkniete i nie mozesz sobie pojechac od tak poogladac trupy, a gwarantuje Ci ze nawet jesli jakims nieszczesliwym trafem znajdowalabys sie na terenie dotknietym wojna (czemgo nikomu nie zycze), to po pol godzinie zgwalcili by cie w 50, obdarli ze skory i zakopali zywcem w ziemi, w najlepszym wypadku dostalabys kulke w glowe. Tak wyglada wojna. Powodzenia na wycieczce
A gdzie ja napisałam, że zabrał je na wojnę? Gdzie napisałam, że każdy ma jechać w miejsce konfliktu zbrojnego? Z tego co widzę, to zabrał ich do obozu dla uchodźców, widzieli namacalne, tragiczne skutki nienawiści i walk. Zupełnie inaczej jest, gdy o tym czytasz czy słuchasz w telewizji, a inaczej, kiedy widzisz żywych, skrzywdzonych ludzi, takich samych jak Twój brat, siostra, rodzice czy w wieku Twojego dziecka. Każdy powinien zobaczyć to na własne oczy i później jeszcze raz pomyśleć, zanim będzie kogokolwiek wysyłał na front "za ojczyznę".
60 2014-08-13 11:48:25 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-08-13 11:49:52)
Zupełnie inaczej jest, gdy o tym czytasz czy słuchasz w telewizji, a inaczej, kiedy widzisz żywych, skrzywdzonych ludzi, takich samych jak Twój brat, siostra, rodzice czy w wieku Twojego dziecka. Każdy powinien zobaczyć to na własne oczy i później jeszcze raz pomyśleć, zanim będzie kogokolwiek wysyłał na front "za ojczyznę".
A co Ty za pierdoly wypisujesz? Oczywiscie, ze wojna w realu to co innego niz ogladana z okopow. Tylko imbecyl nie pojmie tego. Ale po jasna cholere mam jechac i to ogladac? Jakis reality show z wojny robic? Film edukacyjny w 3D? Czy czlowiek, ktory nigdy nie byl na wojnie, nie widzial "zywego" trupa badz rannego dziecka bez reki i nogi nie potrafi byc empatyczny i rozumiejacy istote i okrucienstwo konfliktow zbrojnych?
Jak ktos ma sieczke w glowie i "wysyla" tych czy owych na front (szczegolnie po kolejnej wypitej z kumplami flaszce), to i pobyt na froncie niewiele mu rozjasni w zakutym lbie. Takich biesiadnych "generalow" jest bez liku.
A wracajac do gier wojennych - 10 i 11 latkowi mozna wytlumaczyc, na czym polega taka gra i jej niewlasciwosc. A nastepnie odmowic kupowania gier o duzej dawce agresji (ciekawe kto je opracowuje i produkuje). No ale skoro rodzice nie umieja z dziecmi dyskutowac, to moze pozostaje tylko zawiezc dzieciaka na front, najlepiej od razu na pierwsza linie, dac karabin i niech zobaczy jak to sie "na zywo" dzieje.
Jak dla mnie ten Szwed to porazka rodzica a nie zaden wielki gieroj.
Gdzie napisałam, że każdy ma jechać w miejsce konfliktu zbrojnego? Z tego co widzę, to zabrał ich do obozu dla uchodźców, widzieli namacalne, tragiczne skutki nienawiści i walk. Zupełnie inaczej jest, gdy o tym czytasz czy słuchasz w telewizji, a inaczej, kiedy widzisz żywych, skrzywdzonych ludzi, takich samych jak Twój brat, siostra, rodzice czy w wieku Twojego dziecka. Każdy powinien zobaczyć to na własne oczy i później jeszcze raz pomyśleć, zanim będzie kogokolwiek wysyłał na front "za ojczyznę".
Prawdę mówiąc, to nie bardzo rozumiem tego przekazu.
Żeby każdy pojechał? To nie będzie nikogo wysyłał na front?
Proponuję zacząć od Putina i jeszcze paru innych dyktatorów. To oni wysyłają na front, a nie sami żołnierze się wysyłają.
Wybacz, ale to trochę naiwne myślenie.
62 2014-08-13 11:51:33 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-08-13 11:52:47)
A gdzie ja napisałam, że zabrał je na wojnę? Gdzie napisałam, że każdy ma jechać w miejsce konfliktu zbrojnego? Z tego co widzę, to zabrał ich do obozu dla uchodźców, widzieli namacalne, tragiczne skutki nienawiści i walk. Zupełnie inaczej jest, gdy o tym czytasz czy słuchasz w telewizji, a inaczej, kiedy widzisz żywych, skrzywdzonych ludzi, takich samych jak Twój brat, siostra, rodzice czy w wieku Twojego dziecka. Każdy powinien zobaczyć to na własne oczy i później jeszcze raz pomyśleć, zanim będzie kogokolwiek wysyłał na front "za ojczyznę".
Ok, rozumiem ze ojciec skupił się na tym zeby pokazać skutki i zło wojny, z tym ze tam gdzie zabral dzieci NIC nie ma, oprocz Palestynczykow w obozach i szpitala polowego dla Salafitow na Wzgorzach Golan (do ktorego nie ma wstepu). Ot, pojechali sobie na wycieczke do Israela.
Co do Putina to coraz więcej słyszy się o tym, że wojna będzie. Po co w ogóle Polska wtrąca się w to wszystko? Narażają wszystkich na niebezpieczeństwo.
Co do Putina to coraz więcej słyszy się o tym, że wojna będzie. Po co w ogóle Polska wtrąca się w to wszystko? Narażają wszystkich na niebezpieczeństwo.
Co do Putina to coraz więcej słyszy się o tym, że wojna będzie. Po co w ogóle Polska wtrąca się w to wszystko? Narażają wszystkich na niebezpieczeństwo.
Młoda jesteś, to może Monachium kojarzy ci się tylko z miejscem na Ziemi. W razie czego dodam dla ułatwienia cytat "przywiozłem pokój". Myślisz, że różni źli ludzie podpalą wszystko wokół, a twoja chata skraja?